Kompresja – test i refleksje

6

O kompresji mówi się ostatnio bardzo wiele. Prezentowane są liczne testy, pełno jest badań naukowych. Dla mnie sporo z tych testów, a zwłaszcza badań naukowych, to zwykły niezrozumiały bełkot. Chciałbym opisać to, co faktycznie czuję, ale od początku. Pierwszy raz z kompresją spotkałem się za granicą ładnych parę lat temu. Początkowo widok podkolanówek jak u piłkarzy raczej mnie bawił, lecz obserwując, jak wielu czołowych zawodników je stosuje pomyślałem, że może coś w tym jest. Już byłem gotowy do zakupu, wyszukałem produkt i nagle zobaczyłem cenę. Szok! Tyle euro za jakieś skarpetki? Plus jeszcze koszty wysyłki. Temat upadł. Wrócił na tapetę, gdy kompresja w końcu dotarła do Polski. Mój początkowy sceptycyzm pogłębił się jeszcze po przeczytaniu kilku recenzji. Wbrew pozorom nachalne wychwalanie jakiegoś produktu i wmawianie innym, jak to dzięki temu można osiągnąć cuda, zwłaszcza przez średnich zawodników,  wywołało u mnie efekt zupełnie odwrotny. Tak więc broniłem się dzielnie przed kompresją, a wręcz sprawiało mi frajdę wyprzedzanie “skarpetkowców”. Co więcej skarpetki wizualnie w dużej większości po prostu mi się nie podobały. Ale w końcu zdecydowałem się przetestować produkt na sobie. Pierwsze lody zostały przełamane, gdy na rynku pojawił się Compressport. Były to chyba pierwsze opaski, które wizualnie mi się spodobały. Wszedłem w posiadanie wysokich skarpet z przeznaczeniem na podróże, oraz opasek treningowo-regeneracyjnych na łydki i uda.

Od strony wizualnej produkt wygląda rewelacyjnie. Mamy do wyboru całą gamę kolorów i rozmiarów uwzględniających szereg parametrów.  Compressport doskonale też zachowuje się w praniu, nie tracąc swoich kształtów mimo częstego używania i prania. Ale do rzeczy! Jak jest z tym użytkowaniem? Na pierwszy ognień poszły długie skarpetki z przeznaczeniem na podroże i regenerację. Faktycznie zdały egzamin. Ponad 1000 km na trasie Poznań – Livigno w skarpetkach sprawiło, że różnica między moimi nogami, a nogami towarzyszy podroży, którzy nie używali kompresji była znaczna. Nogi nie puchną, nie meczą się. Na drugi dzień “nie pamiętały”, że spędziły ponad 12 godzin w samochodzie.

 

{gallery}kompresja_przymus2{/gallery}

 

Przyszedł mi do głowy jeszcze jeden test. Stosowałem te skarpetki jako przyśpieszenie odnowy po ciężkich treningach, opuchlizna również szybciej schodziła, pokusiłem się więc by przespać w nich noc. Niestety nie dało się, obudziłem się w środku nocy, gdyż uczucie ucisku stało się na tyle nieznośne że musiałem skarpetky zdjąć. Wniosek? Podróż, odnowa – TAK, kompresja na noc – NIE.

Teraz nieco o opaskach na łydki i uda. Do nich akurat byłem nastawiony mocno sceptycznie. Jestem zwolennikiem ciężkiej pracy i nie kupuję bajek w stylu załóż opaski, a będziesz najlepszy. Pierwsze miłe zaskoczenie to gładka struktura materiału, dzięki czemu opaski nie wyglądają jak spadek po piłkarzu. Opaski zakłada się też wyjątkowo łatwo. Pierwsze biegi na krótszych dystansach 10-15 km. Praktycznie nie odczuwałem różnicy. Pierwsze wyraźne efekty zobaczyłem, gdy treningi biegowe dochodziły do 20 km i więcej. Im trening trwał dłużej, tym bardziej opaski się sprawdzały. Miałem wrażenie że mięsień trzyma się w kupie, jest elastyczny, sprężysty i niepodatny na skurcze. Gdy wybrałem się na ponad dwugodzinne wybieganie bez opasek moje nogi po powrocie były zbite i opuchnięte. Wniosek: im dłuższy dystans lub czas pracy tym opaski bardziej się przydają. U mnie działanie było niedostrzegalne przy biegach do 15 km, lecz może to wynikać z mojego poziomu sportowego. Zawodnicy, dla których np. 7-10 km to spory odcinek zapewne znacznie szybciej odczują zalety opasek.

Przyszedł czas i na szybsze bieganie: siła biegowa na podbiegach, tempówki, rytmy, przebieżki… Tu opaski również mnie zaskoczyły. Często po mocnym dynamicznym treningu czułem pulsowanie w nogach jeszcze ładnych kilka godzin po skończonej pracy, zaś na drugi dzień wyraźnie czułem mikro-urazy mięśni popularnie zwane zakwasami. Cóż, taka cena postępu – tak przynajmniej myślałem. Po zastosowaniu opasek cena za postęp (mikrourazy) znacznie spadła lub nie występowała prawie wcale. Dlaczego? Bo opaski dały mi stabilizacje i dodatkowo wzmocniły/zabezpieczyły mięśnie przed mikrourazami, jakie powstają najczęściej przy gwałtownym silnym skurczu.

 

{gallery}kompresja_przymus1{/gallery}

Moja ciekawość rosła wraz z użytkowaniem. Skoro jestem triathlonistą, to może by tak te opaski zamoczyć? Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Wiedziałem już, jak opaski działają na mięśnie. W wodzie spodziewałem się podobnego efektu co na lądzie i nie zawiodłem się. Miałem jednak obawy, czy po nasiąknięciu wodą nie będzie efektu podobnego do pływania w spodenkach – czyli dodatkowego oporu. Nic takiego nie stwierdziłem. Stąd mój kolejny wniosek: skoro opaski nie stwarzają dodatkowego oporu, a wręcz wydają się śliskie, to ciekawe, jak w ich obecności będzie się zachowywać pianka? Chodzi mi zwłaszcza o zdejmowanie, gdzie często bez pomocy oliwki ani rusz. Tu efekt zaskoczył mnie naprawdę mocno. Pianka dzięki opaskom schodziła łatwo i szybko, co najmniej tak, jak przy ogolonym lub naoliwionym ciele.

 
Na koniec jeszcze jedno spostrzeżenie – zwłaszcza dla kolarzy i triathlonistów. Wśród biegaczy widzimy głównie opaski na łydki. Ja z łydkami nigdy większych problemów nie miałem. Dla mnie prawdziwym zbawieniem okazały się opaski na uda. To przecież w tej części ciała znajdują się jedne z największych grup mięśniowych. W sytuacji, gdy biegam raczej z pięty niż na palcach, to właśnie uda bolały mnie najbardziej. O tym, jak uda pracują na rowerze pisać chyba nie muszę. Zwłaszcza dla triathlonisty opaski na uda są tak samo ważne, jeśli nie ważniejsze, jak opaski na łydki. Dla mnie były i są prawdziwym objawieniem.

Testując opaski i porównując je z wieloma opiniami i recenzjami dostrzegłem w zasadzie tylko jedną wadę/nieścisłość – opaski same za ciebie nie pobiegną, co niektórzy nieudolnie próbują nam wmówić. Pamiętajmy, że kompresja jest środkiem, a nie celem. Kompresja pomaga chronić mięśnie, skraca czas regeneracji, zabezpiecza przed kontuzjami, ale swoje wybiegać i tak trzeba. Jeśli podejdziesz do kompresji z takim nastawieniem, będziesz z niej zadowolony. Jeśli myślisz, że jak założysz skarpetki/opaski i nagle zamiast 4 godzin pobiegniesz maraton w 3 godziny, to czeka Cię rozczarowanie. Kompresja bez treningu jest jak dieta bez aktywności fizycznej – jakiś efekt będzie, ale daleki od oczekiwanego.

Podsumowanie:
Atrakcyjny wygląd
Szeroka gama rozmiarów i kolorów
Odporność na zużycie
Niezastąpione w podroży
Im dłuższy trening tym bardziej przydatne
Im większa prędkość tym bardziej przydatne – asekurują mięsień przy dużej dynamice pracy
Nadają się do pływania
Ułatwiają ściąganie pianki
Jeśli mocno pracujesz udami to opaski na tę część ciała będą Ci równie przydatne (jeśli nie bardziej), jak te na łydki

Filip Przymusiński
Triathlonista
Zdobywca wielu medali Mistrzostw Polski
Wieloletni członek kadry narodowej seniorów

6 KOMENTARZE

  1. Tekst świetny Panie Filipie. I obserwacje prawidłowe. Potwierdzające wartość kompresji.
    Pozwoliłem sobie na troche żartu w Pana kierunku z tym naukowym językiem:) Myślę,że takie połączenie “na żywo” , naukowe i praktyczne tematu kompresji jest najciekawszym jego ujęciem. Np. warto stosowac kompresję na długie podróże, która działa p/obrzękowo i jako profilaktyka zakrzepicy żylnej.
    Pozdrawiam serdecznie

  2. Dziękujemy za tak fachowe i naukowe wyjaśnienie zrozumiałym dla większości językiem. Moim celem nie było negowanie kompresji, chciałem po prostu podzielić się tym co faktycznie czuję jako zawodnik stosując kompresję. Porównując to np do auta moim celem było nie pokazanie ile ma koni i jakie odchylenie przy sile nacisku działa na oś tylko, czy dobrze się nim jeździ, co mi się w nim podoba, a co jest niekiedy przesadzone 😀

  3. Panie Profesorze, dziękuję za komentarz 🙂 Doskonałe wytłumaczenie – zrozumiałym językiem, więc to nie bełkot, o którym pewnie pisał Filip. Wielkie dzięki! Tekst przeniosę również na główną stronę. Pozdrawiam.

  4. Witam Panie Filipie! No to ja troche będę bełkotał i wytłumaczę Panu dlaczego kompresja działa. I dlaczego stosuje się ją w sporcie.
    Kompresja znana jest od dawna. Tyle, że nie w sporcie ale w chorobach układy żylnego, szczególnie kończyn dolnych.
    Żyły kończyn dolnych stanowią dwa ściśle połączone ze sobą układy: powierzchowny i głęboki. Fizjologiczny przepływ w układzie żylnym przebiega od skóry do wewnątrz kończyny i od stóp do góry, i jest antygrawitacyjny. Działające siły, które przyczyniają się do przepływu krwi można podzielić na dwa rodzaje: siły działające z tyłu (pompa mięśniowa) i siły działające z przodu (ujemne ciśnienie w klatce piersiowej). W tym miejscu podkreślić należy pozytywny wpływ ćwiczeń angażujących mięśnie kończyn dolnych na funkcjonowanie układu żylnego. Niewydolność może dotyczyć powierzchownego układu żył, głębokiego lub obu jednocześnie. W niewydolności żył układu głębokiego dochodzi do zaburzeń jego funkcji poprzez częściową lub całkowitą niedrożność układu, niewydolność zastawek i żył łączących układ powierzchowny i głęboki. Podłoże tej niewydolności stanowią zaburzenia genetyczne. W przebiegu chorób żył (żylaki, zakrzepowe zapalenie żył, zespół pozakrzepowy) wzmożone ciśnienie w układzie żylnym kończyn dolnych przenosi się do naczyń włosowatych, wywołując zastój w mikrokrążeniu. Powoduje to upośledzenie utlenowania i odżywienia tkanek, doprowadzając do powstania zmian troficznych i owrzodzeń. Dlaczego o tym wspominam, o patologiach?? Bo w nadmiernym wysiłku fizycznym dochodzi do wzmożenia przepuszczalności naczyń żylnych w róńych mechanizmach (teraz nie będę o tym pisał), w szczególności włosowatych (czyli tych najdrobniejszych), dochodzi też do zaburzeń odpływu żylnego przez wzmożonie pracy tłoczni brzusznej.
    Ważną rolę w leczeniu niewydolności żylnej związanej z żylakami kończyn dolnych odgrywa kompresoterapia. Rozróżnia się 4 podstawowe stopnie kompresji wyrobów uciskowych , które są stosowane w zależności od stopnia zaawansowania choroby żylakowej kończyn dolnych. Najniższy I stopień (czyli odpowiednio gęstość 140DEN) stosowany jest w przypadku niewielkich żylaków, a stopień IV w ciężkim zespole pozakrzepowym.I dlatego przyszedł do głowy pomysł o stosowaniu kompresji w sporcie tak samo jak w chorobie zylakowej. Wartość kompresji w sporcie mieści się granicach 70-140DEN. 70DEN to jest w medycynie ucisk profilaktyczny.
    Jak działa kompresja? Powoduje zwiększenie prędkości przepływu, a właściwie odpływu żylnego. Dzieje się to przez zmniejszenie średnicy żył pod wpływem ucisku. Kompresja powoduje wzmożenie działania pompy mięśniowej łydek i przez to ogranicza zastój żylny oraz obrzęki kończyn. Ucisk zmniejsza gromadzenie się płynów tkankowych i ułatwia ich resorpcję – wchłanianie (czyli zmniejsza szansę na tworzenie się obrzęków i powoduje ich likwidację). No i jeszcze jeden mechanizm – aktywacja mikrokrążenia (ale to już może być bełkot:) ).
    No a teraz sport. Ogromne znaczenie w zapobieganiu przewlekłej niewydolności żylnej ma wysiłek fizyczny. Wysiłek ten musi być kontrolowany przez lekarza chirurga naczyniowego u chorych z niewydolnością żylną. Zalecany jest umiarkowany wysiłek fizyczny (spacery, bieganie, jazda na rowerze), powodujący uruchamianie pompy mięśniowej. Aktywność ruchowa powinna być związana z aktywnym wypoczynkiem oraz sportem. Nie każdy jednak charakter sportu będzie poprawiał warunki krążenia żylnego, a wręcz przeciwnie, może się przyczynić do pogłębienia istniejących już patologii. Wśród sportów odradzanych osobom cierpiącym na przewlekłą niewydolność żylną lub zagrożonym jej rozwojem należy uwzględnić te aktywności, które zwiększają obciążenia układu żylnego kończyn dolnych, ograniczają ruchomość pompy stawowo-mięśniowej lub są związane z nagłymi zmianami przepływu krwi o charakterze przyspieszeń bądź zwolnień. Wszystkie wymienione powyżej mechanizmy mogą w konsekwencji prowadzić do uszkodzenia zarówno aparatu zastawkowego, jak i samych ścian żył. W chorobach żył kończyn dolnych obowiązuje zakaz uprawiania sportów siłowych i wymagających dużego wysiłku fizycznego, a w szczególności pracy tłoczni brzusznej (kulturystyka, ciężary, wioślarstwo), jak i zakaz profesjonalnego uprawiania sportu. W grupie sportów niewskazanych są również: gra w tenisa lub piłkę nożną, jazda na nartach, a także wszelkie sporty walki. Polecane jest wyłącznie rekreacyjne uprawianie sportu. Dodatkowo każdy wyczynowo uprawiany rodzaj sportu u osób predysponowanych może prowadzić do rozwoju przewlekłej niewydolności żylnej.
    Sam jako chirurg naczyniowy, angiolog i specjalista medycyny sportowej leczę sportowców i umożliwiam im dalsze uprawianie wybranej dyscypliny. Warunki są dwa: stosowanie kompresjoterapii (podkolanówki, pończochy i rajstopy uciskowe), a w razie nasilenia się dolegliwości – leczenie inwazyjne (skleroterapia lub operacja). Przy powikłaniach zakrzepowo-zatorowych przewlekłej niewydolności żylnej obowiązuje całkowity zakaz uprawiania sportu. Rolą prawidłowo dobranego oraz regularnie uprawianego sportu jest usprawnienie powrotu żylnego poprzez skojarzone ruchy stawów skokowych i podudzia, gdyż dynamiczne skurcze mięśniowe wywierają znacznie większy wpływ na przepływ żylny niż skurcze izometryczne. Regularna aktywność fizyczna jest również elementem wspomagającym utrzymanie właściwej masy ciała, a pacjenci cierpiący z powodu nadwagi powinni ją zredukować, gdyż jest to czynnik ryzyka rozwoju przewlekłej niewydolności żylnej.
    No i to wszystko razem pokazuje jak działa kompresjoterapia w sporcie. W sporcie, którym zajmuje się (i to WYBITNIE) Pan Filip Przymusiński! I inni, a wśród nich skromnie też ja.
    A jak stosować kompresję w triathlonie? Największy sens ma stosowanie ucisku w bieganiu i na rowerze. Wtedy wspomagana jest najbardziej efektywnie pompa mięśniowa łydek i zapobiega to obrzękom, nie ma zastoju w naczyniach żylnych mięsni, a to wszystko ułatwia ich funkcjonowanie oraz poprawia efektywność ich działania. Ale jaka kompresja?! Najlepsza jest zdecydowanie z ujęciem stopy, a najmniej działa kompresja stosowana na samych udach (wtedy tylko działanie p/obrzękowe). No i stopień. Wystarczy na początek 70DEN.
    I to na razie na tyle. Nie chciałem zanudzać. Pozdrawiam Pana Filipa i Wszystkich.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here