Kupiłem moją pierwszą szoszówkę

Długo nie pisałem, bo robota mnie mocno przygwoździła na kilka tygodni. Teraz złapałem oddech i jest chwila, żeby  podzielić się zakupem mojej pierwszej, prawdziwej szosówki. Maszyna nie jest nowa, ale spełnia moje oczekiwania – Merida 904, ze 105 na pokładze, jedynie korba jest Tiagra.
Po pierwszej jeździe jestem lekko zaskoczony jak bardzo różni się od górala. Po pierwsze mój nieubity, 300 metrowy dojazd do posesji to istotnie wyzwanie. Każdy piasek czy dołek to prawie gleba. Potem testowanie niezbyt dobrego asfaltu na lokalnych drogach. W końcu szosa na Lublin, gdzie można się rozpiędzić i poczuć szybkośc.

Generalnie widzę, że musze popracować nad techniką jazdy, sylwetką i duuuużo trenować, żeby wykręcić dobre czasy na zawodach. Tak czy inaczej już snuje plany na długie wiosenne trasy w kraju lub jak się uda za granicą.

Poprzedni artykułMenu
Następny artykułplany 2014

Powiązane Artykuły

10 KOMENTARZE

  1. Marcin, powtarzam trafiła mi się niepowtarzalna okazja… musiałem ją wykorzystać. Nie jest ten TT jakiś super ale musi wystarczyć… Jakaś, nawet toporna szosa do treningu przydałaby się! Tylko gdzie to wszystko trzymać?! Mam 2 rowery, młody 2 i żonka 1, nie wspomnę o spiningowym…. to już jakieś wariactwo… 🙂 Co do marzeń – to jak najbardziej aktualne…

  2. Artur, czy ja dobrze rozumiem? Zamieniłes szosę na TT? Tzn. ze nie masz już szosy? Przecież 90% treningu powinno sie robić na szosie. Czy to na pewno dobra decyzja? Myśle, ze jednak wiecej niż 2 min na połowce ale to oczywiscie zależy od stopnia wytrenowania. Poza tym nie mówimy o połowce tylko o pełnym IM trzymajmy sie marzeń;) U mnie ostatnio dużo pracy dlatego mniej mnie na AT… bo ja chce mieć szosę i TT;)))

  3. Marcin, ja już mam to poza sobą… Po prostu trafiła m i się okazja wymiany szosy na TT. Kolosalnej różnicy nie ma co oczekiwać. Fachowcy twierdzą,że w połówce to zaoszczędzenie ok 2min. Oczywiście generalizuje… Nie ma co ukrywać komfortowo byłoby mieć trzy rowery… TT na zawody i wybrane treningi, szose na treningi i niektóre zawody(zwłaszcza w terenie górzystym) i górala na zimę… Tylko trzeba by mieć worek talarów… 🙂

  4. Pareset kilometrów i oswoisz się z wątłą konstrukcją roweru szosowego. Przesiadając się z roweru mtb na szosę również potrzebowałem trochę czasu aby pewiej poczuć się na szoszonie 😉

  5. Gratuluje zakupu! Każdy kto przesiada się na szosę z górala przeżywa ten sam szok, a wydawać by się mogło że rower to rower:) Przez pierwsze km strach, że drobnej nierówności się rozpadnie a potem śmigasz po dziurach w naszych drogach, mkniesz po kocich łbach aż furczy:)))

  6. Jak miło jest czytać Wasze komentarze. Wróciłem i muszę teraz zbudować sobie plany startowe i treningowe na przyszły rok. Tymczasem siedzę w domu i leczę się z przeziębienia.

  7. Jeyel! Już się obawiałem, że przepadłeś na zawsze…. Szosa a góral to dwa światy… sam się stosunkowo niedawno przekonałem! Powodzenia!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Śledź nas

12,861FaniLubię
549ObserwującyObserwuj
0SubskrybującySubskrybuj

Kalendarz

Brak wydarzeń

Najpopularniejsze

X
X