La dolce vita

Tytułem tego postu chciałem skomentować poniższe zdjęcie wykonane podczas powrotu z triatlonu w Środzie Wielkopolskiej. Wraz z Olgą Ziętek upadlaliśmy się w Maku! Jaka to była uczta! I niech mi ktoś powie, że jadło z Maka jest niezdrowe! Mak to jest sponsor igrzysk, więc to musi być zdrowe! Koniec i kropka!

 

Ale do rzeczy, bo nie o jedzenie się w tym wpisie rozchodzi, a o poranny trening. Od kilku tygodni wstaję rano, po to żeby biegać przed pracą. To jest mój sposób na jesień – więcej słońca. O ile ostatnio oznaczało to bieganie w półmroku, to dzisiaj słońce bardzo dopisało! O jak grzało, o jak było jaśniutko, o jak świeciło! Dzisiejszy poranny bieg w podwarszawskich lasach z przedzieraniem się przez bagno, przeskakiwaniem siatek w środku lasu (sic!) i jasnym słońcem, uznaje za najlepszy trening tego, jeszcze krótkiego sezonu.

Poprzedni artykułMarzenia
Następny artykułPierwsza przymiarka do szosowca””

Powiązane Artykuły

3 KOMENTARZE

  1. Ja po nocnych intensywnych wiatrach, nastawiałem się na mroźne poranne bieganie. Ubrałem się grubo. Po pierwszym kilometrze zdejmowałem jedną warstwę. Wspaniałe słońce. PS. ja już się przestawiłem na poranne bieganie. O 8:00 jestem już po pierwszym treningu 😉 I sądzę, że tak już zostanie na długo.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Śledź nas

12,859FaniLubię
547ObserwującyObserwuj
0SubskrybującySubskrybuj

Kalendarz

Brak wydarzeń

Najpopularniejsze

X
X