maraton czyli recenzja

Maraton.W tym roku to jednak nie jest mój główny cel sezony. Jak wiadomo głowne zadanie na ten sezon to ukończenie IM. I tak na tydzien przed startem  uświadomiłam sobie ,że robienie maratonu na wiosnę zaraz przed sezonem startowym tri to chyba mało rozsądny pomysł.Biorąc pod uwagę fakt,że długo się regeneruję. I pisząc to dzień po starcie mam w głowie jedną myśl. Po co mi był ten maraton?

Zmęczenie daje się we znaki. Na nic nie mam siły i myśl ,że jeszcze dzisiaj mam iść na basen przeraża mnie. Chociaż doświadczenie mi mówi ,że spokojne lekkie pływnie mnie postawi na nogi.

A jakie wrażenia z samego biegu?

Rano jak wstałam były pierwsze  sygnały ,że będzie bardzo dobrze. Wyspałam sie!Co ważne na start maratonu tylko 15 min drogi ( od tygodnia zmieniłam miejsce zamieszkania i centrum  stolycy  ma dużo plusów). Tak więc zamiast tracić czas na dojazd przeznaczyłam go na sen:).

Według założeń ustawiłam się w strefie 3:30-3:45. Stojąc w strefie  pojawił się kolejny symptom ,że dzisaj będzie dobrze.Tuż przed startem moje tętno było wyjątkowo niższe niż zwykle przed samym startem.I kolejny symptom pogoda. Idealna leki wiatr i lekkie słońce.

Założenia trenera były jednoznaczne ( pokornie się go słucham). Do 21 km trzymać tempo 5:10-5:12 i nie szybciej!!!

Trener każe to zawodnik robi. Wiadomo pierwsze km nogi niosą ale doświadczenie już mówi ,że spokojnie  popatrz na pierwszych kilometrach na twarze tych ludzi,którzy teraz cię ścigają i zapamiętaj ich:). Na 30 km to ty będziesz ich mijać.

Tak więc prawie skrupultanie  wypełniałam założenia , chociaz czasmi oczywiście było za szybko. Na szczęście do 26 km biegłam z  młodym kolegą , który próbował biec na 3:40( nie wiem jak mu poszło po połówce zgubilismy się) więc na nudę nie narzekałam. Do 26 km zdażyłam zwalczyć dwie kolki   .

             Od 26 km do 32 założenie było trzymanie tempa 5:10-5:05. I tutaj jak ja to mówię złoty strzał!.Po wciągnięciu żelu  pomyślałam ,chloera przecież mam moc i w sumie maraton dopiero teraz się zaczyna.A ja się czyłam jakbym dopiero zaczynała pólmaraton. Stwierdziłam no to jazda lecimy według założeń.

            32-37 km – zaloenia 5:05-5:00- mijam kolejnych ludzi i cały czas biegnie mi się wspaniale. Na 34 km ostatnie wciągnięcie żelu i jazda!. Zastanawiałam się tylko czy mnie odetnie czy nie.? Uda już swoje poczyłu ale wzmocniony korpus  nie odpiera żadnych sygnałów zmęczenia.

            37km-do mety założenie biec poniże 5:00- pulsometr szaleje i wyje juz od chyba 20 km ,że puls mam jakiś skrajny?Coś jest nie tak? Przecież czuję sie doskonale. Cały czas trzymam się założen. Na 40 km wmawiam sobie ,że ból nie istnieje :). Tylko uda palą. Jest dobrze .

           Ostatnie 500m do mety. Pulsometr wrzeszcy puls 230! Teraz już czuję ,że coś jest nie tak!. Czuję serce dosłownie w gardle i teraz to nie ma żartów zwalniam czuję że zaczyna mnie odcinać…. z 4:50  na 5:30 teraz tylko spokojnie i powoli do mety.I jest!!

          Zatrzymuję się za metą i już wiem ,że to było już maks co dzisaj mogłam zrobić. Zmęczenie ogromne z chęcią na wymioty. Łapię spokojnie kilka oddechów i przechodzę do marszu. Wioem ,że nie mogę się zatrzymać bo będzie jeszcze gorzej. Idę od razu do cepozytu po ubrania . I tylko sobie mówię cukier szybko cukier .Wcoinam szybkiego batona popijam izo i wodę.

        Odpoczywam. Jest niezła 'zwałka’ czuję prawdziwe zmęcznie ale już takie pozytywne.Leżaki na mecie były dla mnie boskim zbawieniem:).

        Czas na mecie? 3:38:50. Nowa życiówka poprawiona o ponad 13 minut.

        To był maks co dałam z siebie. taktyka biegu  dobrze rozegrana. Czyli prawdziwy bieg zaczęłam od 26 km. Drzemka regeneracyjna trwała wczoraj 2 godziny. Jem nawadniam się i teraz chucham na siebie co by się nie zainfekować jakimiś ustrojstwami.

       Sekret wyniku? Dla tych co sie znają to ,żadna nowość. Systematyka od listopada . Od lutego wprwadzenie predkosci WB2 oraz kilku treningów WT. Kilometraż? miesięcznie około 200 km przebiegniętych.

    Trening czyni mistrza.

Powiązane Artykuły

19 KOMENTARZE

  1. @Lidia……..no tak z takim dopingiem to nic dziwnego:):)….do tej pory troszke lekceważyłem takie wspomaganie, a teraz przyjże sie temu nieco blizej. A z tymi slodkimi zelami to masz racje, zakleja usta i oblepia dlonie:):)….jeszcze raz gratuluje!!!

  2. @Grzegorz pierwszy żel zjadłam na 7 km . kolejny na 16,26i 34km. Z tym,że od 26 km żele były z guaraną:). Testowałam trzy rodzaje nowej firmy Ale- mało słodkie i to mi sie podoba:) smakuje jak niesłodzony kisiel. POwaerbar i ostatniej firmy nie pamietam ale zawsze w sklepie go maja w czarnym opkowania:D.Taki zemnie fachowiec haha. Co jeszcze? na 16 km dostałam od koleżanki miksturę czyli w butelce 500ml woda z duża ilościa cytryny i lekko soli. Nazwałąm to szotem małymi łykami bardzo ożeźwiało na trasie te słodkie ,żele. do 36 km biegłam z ta buutelka. Patent od tego maratonu będe stosować na dłuższych zawodach.Ponieważ przes słodkie żele mam problem z jedzeniem na trasie.

  3. Gratulacje!!!!:):) czy mozesz zdradzic nazwe tego żelu:):):)….bo ja mialem identyczne załozenia i dokładnie tak samo zaczałem i bieglem do 32km…..tylko potem żelu mi zabrakło:):):):)

  4. Wygląda na to, że trzeba podwijać rękawy i brać się do roboty! Uciekacie mi Towarzysze….. a nie mogę sobie na to pozwolić…. 🙂

  5. Chylę czoła! Nie wiem jeszcze czym to pachnie bo nie zmierzyłem się z królewskim dystansem, dopiero na jesień! Niemniej wyobraźnia podpowiada, że nie jest to spacerek po bułki! 🙂 A z tym kilometrażem to naprawdę czy wkradł się jakiś chochlik? 200 km/m ?! Jeszcze raz GRATKI!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Śledź nas

16,035FaniLubię
1,121ObserwującyObserwuj
302SubskrybującySubskrybuj

Kalendarz

10gr08:0018:00MORSMAN Triathlon 2022

Najpopularniejsze

X
X