Matka Polka trenuje. A przynajmniej próbuje.

Chwila nieuwagi i minął tydzień. Treningowo – rewelacji nie ma, ale wstydu też chyba nie.

 

Basen : tylko jeden trening – 30 min, pewnie z 1.000 m. Nie wiem czy statystyki poprawi nieco moja druga wizyta na basenie. Po jednym z najbardziej niefortunnych dni jaki pamiętam, niemiłosiernie przemarznięta, zdołałam jedynie wdrapać się na „widownie’, gdzie w okołotropikalnej atmosferze, w polarze, popijając gorącą herbatę oglądałam treningi małolatów. To chyba jednak nie bardzo się liczy.

 

Rower: 2 h, ok 60 km, ale… Rower jest stacjonarny i dedykowany rehabilitacji kolana, a nie treningom . Czy taki trening w ogóle ma sens?

Bieganie: 25 km w trzech transzach. Żeby choć trochę zachować twarz, nie przyznam się ile czasu mi to zajęło. A dla poprawy własnego samopoczucia mam kilka wymówek – ślisko w tych Kabatach dość, , ale pięknie, więc nie ma dokąd się spieszyć.

 

Z całego tego tygodnia najfajniejsze wsparcie córek i duma z jaką opowiadają o wyczynach Mamy koleżankom z klasy. I to, że mąż jakoś daje radę ogarniać to czego ja już nie daję rady.

Poprzedni artykułNa dobranoc
Następny artykułOdliczanie – 131 dni do zawodów.

Powiązane Artykuły

1 KOMENTARZ

  1. Trzeba wychodzić z założenia ze lepiej zrobić coś niż nic i w tym swietle tydzień mozna zaliczyć do udanych:) z czasem mąż będzie musiał ogarnąć co raz wiecej ale daj mu wiecej czasu na adaptację bo to moze być dla niego szokiem dlatego takze z tej perspektywy tydzień na plus:)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Śledź nas

16,039FaniLubię
1,140ObserwującyObserwuj
302SubskrybującySubskrybuj

Kalendarz

10gr08:0018:00MORSMAN Triathlon 2022

Najpopularniejsze

X
X