Moje treningi a badania wydolnościowe

Witam!

Właśnie zrobiłem swoje pierwsze badania wydolnościowe i chciałem się podzielić wrażeniami. Może komuś to pomoże w jego treningach i analizie swoich możliwości.

W celu przypomnienia biegam od 6 lat. Wydawało mi się ze jestem wybiegany i w dobrej kondycji. Realizowałem plany treningowe 80-120km tygodniowo. Moje tętno maksymalne to 183 tak wiec miałem ustalone strefy treningowe:

 

1. Poniżej 120 – regeneracja

2. 120-137 – pierwszy zakres (65-75%)

3. 138-155 – drugi zakres ( 76-85%)

4. Powyżej 155 – trzeci zakres

 

Tak biegałem i tak trenowałem do zawodów triathlonowych. Tętno na rower miałem ustalony przez trenera i było ono przeliczone z biegania było około 8-10 uderzeń mniejsze. Dodam ze trenowałem pod okiem trenerów lekkiej atletyki wiec miałem profesjonalnie ułożony plan i wszystkie potrzebne akcenty ( długie wybiegania, siła biegowa, biegi tempowe itp.). W bieganiu po kilku latach poprawy swoich zyciówek zatrzymałem się na 3:30 w maratonie i zaczęło się przez 2 lata walenie głową w mur. Żadnego progresu..niestety. Podobnie trenowałem przez pierwszy sezon triathlonowy.

Ponieważ postanowiłem się zmierzyć z pełnym dystansem w lipcu we Frankfurcie postanowiłem podejść do treningu w sposób maksymalnie profesjonalny. Zrobiłem badania wydolnościowe u siebie w domu na bieżni mechanicznej na której biegam od kilku lat i ze swoim pulsometrem ( wszystko żebym mógł porównać wyniki do warunków treningowych).

Wyniki:

1. Regeneracja –ponizej 133

2. Pierwszy zakres – 133-148

3. Drugi zakres – 149-159

4. Trzeci zakres powyżej 159

 

To co ważne to bardzo niskie wykorzystanie tlenu. Na progu ( mleczanowym lub inaczej anaerobowym) wykorzystuje tylko 61% swojego maksymalnego pułapu tlenowego. Dla mniej wtajemniczonych oznacza że ze przy tętnie 159 wchodzę w przemiany beztlenowe bo organizm wykorzystuje tylko 61% tlenu który wdycham przez płuca. ( dobry wynik to 80-90%). Wejscie w beztlenowe przemiany oznacza ze przy takim tetnie w ciagu kilku – kilkunastu minut będzie po zawodach i będę musiał przerwać wysiłek.

 

Analiza:

Do tej pory biegałem za wolno. Wszystkie treningi które wydawało mi się ze biegam w tlenie a biegałem w regeneracji lub w dolnych zakresach wysiłku tlenowego. Nie budowały one prawdziwej bazy tlenowej.

Te treningi tempowe które biegałem ( wydawało mi się na progu czyli 145-148) tak naprawdę były treningami typowo tlenowymi. Tak więc naprawdę bardzo rzadko wchodziłem w drugi zakres.

Bardzo niepokojącym jest fakt ze na progu beztlenowym mój organizm potrafi wykorzystać bardzo mało tlenu. Taki wynik zamyka praktycznie drogę do dobrych wyników i szybkich wyścigów.

 

Te 61% oznacza ze:

-za mało tlenu dostaje się do płuc (ale wentylacje l/min mam bardzo dobrą)

-tlen z trudnością przechodzi w pęcherzykach płucnych ( nie mam zdiagnozowanej żadnej poważnej choroby pęcherzyków płucnych)

– za mało erytrocytów lub za mało w nich hemoglobiny ( 3 krotnie wyniki morfologii prawidłowe)

– układ enzymatyczny w mitochondriach komórkowych jest niewydolny!!!!!!

 

I myślę ze tu może być „ pies pogrzebany’;).

 

1. Albo do tej pory trenowałem za słabo i nie robiłem treningów podnoszących moje VO2maks. ( Mam tu na myśli trening w którym kilkakrotnie na parę minut wchodzę w strefę beztlenową – tętno powyżej 159 na niepełnym wypoczynku).)

 

2. Albo z uwagi na brak predyspozycji genetycznych lub wiek moje mitochondria są bardzo mało wydolne.

Tak wiec zmodyfikowałem swój okres przygotowawczy i zwiększyłem intensywność treningów w tlenie. Raz w tygodniu będę robił 6-8 interwalów 3-4 minutowych powyżej progu na 3 minutowym wypoczynku w celu podniesienia Vo2maks……..i zobaczymy ( powinienem odpalić na zawodach). jest taka mozliwość ze naszego organizmu nie da sie ująć w matematyczne ramy i wyliczenia chociaz osobiscie uważąm ze może to dotyczyć wyżyłowanych wyników zawodników PRO niz amatorów.

 

Jeśli to za słabe treningi to następne badania w lutym będą już lepsze ( i lepszy pobór tlenu na progu). A jeśli to geny ……hm..no cóz …to jak to mówi moja babcia …’ z gówna bata nie ukręcisz’ i zostanie mi po prostu zabawa w triathlon bez spinania się na wynki.:)

 

Tak się rozpisuje ale moim celem było dać niektórym do myślenia. Gdybym nie zrobił badań kolejny sezon trenowałbym w niewłaściwych zakresach praktycznie bez szans na poprawe wyników.


A tak poza tematem …… na koniec badający mnie adiunkt AWF ( katedra fizjologii wysiłku) powiedział co mówi się w kuluarach dużych międzynarodowych zjazdów fizjologów: „ panowie cała tą wiedze możemy sobie w …. Włozyć … bo i tak wszyscy najlepsi się szprycują’.

Jeśli zainteresują Was moje dalsze „ fizjologiczne’ losy to chętnie powiem dalszych badaniach pod koniec lutego.

 

Pozdrawiam wszystkich i życze SPokojnych i Wesołych Swiat…i samych zyciówek w 2015r:):):)

Powiązane Artykuły

86 KOMENTARZE

  1. Marku, rozumie, przeżywasz frustracje związane z kontuzją i brakiem treningu…do tego pewnie andropauza dochodzi… :-)) Zaczynasz podważać własne hasła a to już zły objaw…. ,,Melancholijnych i Nieuwzględniających Warunków Atmosferycznych Świąt oraz Zdrowia’… z naciskiem na zdrowie! Przypominasz mi jednego gościa, który jak wchodził do pustej sali to potrafił się z krzesłem pokłócić bądź zawzięcie forsować swoje racje… :-))) Takie ble ble a do Platiego rekordu jeszcze daleko…. :-)))

  2. Arkadiuszu, o ile Twoje wyjaśnienia dotyczące 'Pogodnych’ są do zaakceptowania, to po chwili namysłu chcę poddać w wątpliwość ostatni człon Twoich życzeń, czyli to zawołanie 'Zdrowych’ (!?). Czy to jest jakiś zakamuflowany atak na naszych kolegów lekarzy? Żeby, co? W świecie pełnym zdrowych ludzi nie mieli co robić i zasilili szeregi bezrobotnych? Czy może jest to politycznie zabarwiony akt niewiary w skuteczność NFZ-tu i anemiczna próba samoobrony przed brakiem pieniędzy w sektorze zdrowia? Proszę jeszcze raz przemyśleć i przeredagować w miarę możliwości te życzenia. P.S. Mamy już 83 wpisy – rekord Platiego w zasięgu wzroku

  3. 'strzeliłem przed śniadaniem 48 pięćdziesiątek’ – aż się przestraszyłem!!! Ale czytam dalej, że na basenie, czyli chyba chodzi o 50m, a nie ml 😉 Ufff… to może bym dał radę 🙂 Ja planuję na wieczór siłownię i rower (na trenażerku).

  4. Uuuu..! Marcinie dałeś czadu! Będziesz mocarz w sezonie! Co do potyczek, zamiast słownych wolę te w ful kontakcie, prosty ze mnie człek… :-))) A już myśl, że będziemy z Markiem.S w jednej AG, nie wiedzieć czemu, budzi we mnie czystą radość…. :-))))

  5. Dobrze kombinujesz Sherlocku;))) A tlenu chwilami brakuje;))) Teraz ładuje energię czyt. ciasta, nawet już nie liczę ile od rana, spali sie:)

  6. Nooo, Marcin sie chwali jak trenuje przedswiatecznie!!! I jeszcze komplikuje zeby liczyc bylo trzeba… 2.8km… Uwaga! I bieganko jeszcze. Pod halny Slazaku:))) Czytajmy: MS idzie z moca!!!!!!:)

  7. Oj nudzi sie, oj nudzi a ile werwy, ile sił, dobrze dobrze, nie trenujcie;) ja jak dzisiaj rano strzeliłem przed śniadaniem 48 'pięćdziesiątek’ i dwie dwusetki na basenie przekładając dokładając, kopiąc samymi nogami i prujac pięściami wodę to wszelka chęć na potyczki słowne ze mnie uleciala;) a jeszcze czeka mnie dzisiaj popołudniu bieg z halnym u boku;))) wiosna idzie 13’C:)

  8. Nie wiem, czy powinienem odpowiedzieć na tak tendencyjne pytania i zaczepki Marka.S?! :-))) Bowiem moja wysublimowana delikatność, połączona z niezaprzeczalnym wdziękiem i urokiem osobistym oraz nietuzinkowa elokwencja i erudycja oraz niebanalne poczucie humoru, mogłoby wywołać u audytorium syndrom zaniemówienia, a tego chciałabym uniknąć. W końcu podczas celebrowania świąt składa się życzenia, brak języka w gębie mógłby stanowić problem…. :-))) Nie będę podnosił rękawiczki ale pozwolę sobie powiedzieć… Marku, nie bądź taki elokwentny w swojej ekskluzywnej erudycji, bo percepcjonalnie rzecz biorąc, synchronizacja analityczna naszych myśli nie koreluje ze sobą. ,,Pogodnych” – miałem na myśli pogodę ducha,. ,,Wesołych” – dokładnie, problemy na bok, jeżeli refleksje to te pozytywne. ,,Pożółkle trzonowce”- wymieniłem na całkiem białą sztuczną szczękę, zatem pudło! ,,Melancholijne”, to jakiś koszmar z ulicy Wiązów – święta się koledze pomyliły… chyba, że podpalić choinkę, robiłaby za znicz… dwa święta w jednym…. :-))) Kwintesencją mojej wypowiedzi niech będzie fakt, iż wynik dzisiejszej dyskusji nie będzie miał wpływu na świąteczną aurę i moje wyśmienite samopoczucie. Podsumowując, to i owo, jak i siamto i owamto, nic dodać nic ująć i takie tam bzdury…… howgh :-)))

  9. Marku! Jeny, od razu pobieglem uzyc wybielacza do zebow!:)) Jakub, masz racje, ostry wycisk wybije z glowy wszystkie mysli!:) A Ty Bogusław to taki sentymentalny… No coz, tyle Kobiet w domu to sentymentalny..:)

  10. Ewidentnie wszystkim nudzą się już te treningi w tlenie i za dużo czasu, podczas ich odbywania, mają na wymyślanie przeróżnych teorii 🙂 Proponuję od czasu do czasu wejść jednak w T3 lub T4 żeby nie mieć siły na to 🙂 A może faktycznie, jednak okres przed Świąteczny już na dobre zagościł w naszych umysłach i staliśmy się bardziej wrażliwi oraz zadumani ?

  11. Zmieniłbym tylko słowo MELANCHOLIJNYCH, bo kojarzy się ze smutkiem, a wiadomo, że triatloniści to pogodni, niezależnie od pogody za oknem, ludzie, na SENTYMENTALNYCH, co łaczy powrót do rodzinnych korzeni tak ważnych w tych nadchodzących Świętach Bożego Narodzenia 🙂

  12. Uważam życzenia Arkadiusza za sztampowe i nieprzemyślane. Akceptuję ostatnią część – 'Zdrowia’ natomiast dwa pierwsze składniki 'WESOŁYCH I POGODNYCH’ mocno trącają brakiem autentyczności i szczerości. Poza tym są przedwczesne i użyte w sposób manipulatorski, żeby zamknąć usta (lub klawiatury) dyskutantom. Bo co tak naprawdę Arkadiusz miła na myśli pisząc 'Wesołych’? Czyli co, stawiamy na jakąś bezrefleksyjną wesołkowatość? Nieszczery uśmiech, pokazujący pożółkłe trzonowce? Rechot? Chichot? A może przy okazji Świąt większą wartość ma zaduma, refleksja, odrobina melancholii snująca się jak mgły nad mazowiecką równiną? A to 'Pogodnych’ – to skąd? A jaką pogodę autorowi chodziło? Śnieg i mróz? Jeśli tak, to widzimy, że jego życzenia nie mają mocy sprawczej, bo na zewnątrz +10 i mokro. Nawet rano szronu nie ma! A może chodziło o pogodę słoneczną dla tych, którzy są zamożni i wyjechali na czas Świąt w tropiki? W takim razie Jego życzenia odnoszą się do elitarnej grupy zamożnych adresatów, których po pierwsze stać na taki wyjazd, a po drugie demonstrują swój kosmopolityzm i brak szacunku dla naszej tradycji. A skoro tak, to nie wiem, czy wypada umacniać ich w tych moralnie wątpliwych wyborach. Proponuję zatem zmodyfikować życzenia: 'Melancholijnych i Nieuwzględniających Warunków Atmosferycznych Świąt oraz Zdrowia’! Macie inne pomysły?

  13. I co, tak dobrze żarło i zdechło?! Idziemy na rekord! Plati miał 114 komentarzy… może ktoś jeszcze dorzuci coś do pieca? :-))) A co powiedzie na temat wpływu dźwięku sztangi na umuzykalnienie dzieci sportowców? :-))) Poważniej trochę … WESOŁYCH I POGODNYCH ŚWIĄT! ZDROWIA…. :-)))

  14. Arturze, kwestia wydłużenia się jak to Grzegorz mawia. I jego cel mi się nawet podoba. Kiedyś biegałem tyle, tylko raz w tygodniu reszta mniej i było ciężko. Potem biegałem codziennie po 16-20 i też wydawało się ciężko. A teraz 20 km – to Pani w szkole napisałaby 'brak zadania domowego’ :). Do tego ciemno jak cholera, buty po miesiącu (max dwóch) już rozklepane. I trudno jest jednocześnie być biegaczem i triathlonistą. Jak to wyjdzie – powiem w sierpniu 2015. Teraz już pomału wiem, że ciężko będzie dojść do wagi 74. Obecnie 76 i skrzydła widać :))). Ale to był tylko przykład, do tej orki. Obym tylko się nie zaorał. :))) I do tego że każdy robi to co lubi – ja lubię trenować. Nawet przeszło mi już czytanie wszystkiego bo mętlik w głowie się robi. A tak jest trochę żywiołu – co będzie to będzie.

  15. Znam tzw. gornicza mysl szkoleniowa z Lubina. Duze objetosci i jeszcze raz duze objetosci. Potwierdzic moga to moi tri znajomi i przyjaciele z Lubina. Ale treningi Krzysztofa mnie powalaja! Codziennie 30km…. Tydzien moze bym przezyl. Ale tylko tydzien:) Krzysztof, pozdrawiam serdecznie:)

  16. O, i zrobiło się bardzo ciekawie. Śledzę tą dyskusję ale nie dorzucałem nic – mój kamyczek do ogródka tam nie potrzebny. Teraz już emocje opadły więc tak na koniec coś tam dodam od sie. Triathlon – ogólnie sporty/dystanse wytrzymałościowe to nasza siła ale i siła którą kształtuje się w głowie. Oczywista oczywistość, wszyscy to wiemy. Ja akurat jestem z tych co uważają, że zima musi być ciężka. To teraz budujemy fundament. Potem, kiedy zaczniemy ściągać z siebie kolejne warstwy ubrania zaczniemy czuć – MOCY PRZYBYWAJ. to jest na pewno zagrożenie to o czym mówi Łukasz. Jest to dobre np dla mnie – przygotowuje się na kwiecień – start A w marathonie. Potem chwila wytchnienia i kolejna wspinaczka na szczyt. Ale jak ktoś nie planuje mocnych startów na wiosnę może nie utrzymać treningu na takim poziomie przez całe półrocze. Ba trudno utrzymać formę w ryzach. I tu potrzebny charakter. W teorii niewzględności wygladało by to tak że utrzymuje taki trening i poprawiam się na dystansie o 1h – wynik np 4.10 na połówce. Wiadomo ABSURD. Ja gubię formę – dociskając. Dobre/złe, mój sposób który się sprawdza. No może nie do końca z kontuzjami ale jak się ma już 43 lata (lub więcej) cudów nie będzie. Pewne jest że każdy ma swój sposób na siebie. Jedno co zauważyłem Grzegorz, to odnoszę wrażenie że masz za dużo wzorców. Kilka szkół się przewija w tym treningu i mam obawy że to może być zgubne. Do tego dodam, że np ja jak trenuje tak trenuje, ale wyznaczników formy mam niewiele. Lecz takich oczywistych. Czasy na danej trasie w oparciu o średnie tętno. Wtedy się …. wydłużam. Rany jak ja nie cierpię tego paska na klacie (chudej klacie). Co do samego treningu: teraz biegam codziennie popołudniu ok 30 km. i do tego przynajmniej dwa dni w tygodniu mocno. Co znaczy teraz mocno – np sobota 30 km /2.04.40 , niedziela 30km/2.04.11. tak było w tym tygodniu. przyznaje poniedziałek – wtorek było ciężko. tzn z 3-4 min wolniej. ale już sroda idziemy do przodu. Dlaczego taki trening. dlatego, że lubię, bawi mnie to (nawet bardzo) i dlatego, że jak biegam szybkie odcinki to moje kolana nie wytrzymują przeciążeń. Znam siebie i z tego jest jeden wniosek. Każdy z nas zna siebie. Każdy jest inny i trudno to porównywać. Ba nie zawsze nawet dobry trener na tyle pozna swojego zawodnika żeby trening który dla niego przygotował zdał egzamin. Nasza przewaga nad tym wszystkim jest w tym, że my mamy swoją 'robotę’ z której się utrzymujemy (i nasze zachcianki) i będziemy mieć z tego jakąś emeryturę. :)))))). Morał z tego taki, w tej dyskusji zresztą jak każdej na tym portalu nikt dla nikogo źle nie chce. Każdy z nas robi swoje wg swojej szkoły :))) i czasami na przykładzie innych powinien coś tam drobnego spróbować u siebie. I tylko na zasadzie – a może się przyda. Tak na koniec dodam jedną rzecz na temat tych ostatnich testów przed startem A. U mnie było tak, że na 2 tyg przed głównym startem trening to kicha. gość zajechany. Ale jeśli to był incydent to tylko spokój. Zawody to zawody. Adrenalina poniesie. A jak się złapie kapcia i wszystko szlak trafi. To świat się nie zawala. Na mecie buziak od najbliższych i wszystko jest ok. – podnosimy się z popiołu…….. powodzenia w treningu Grzegorz, mniej źródeł. Jedna droga

  17. I jeszcze mam pytanie do Grzesia – kto się zalicza do tej demonicznej i dywersyjnej grupy pod kryptonimem 'Jesteście we 3…’ ;)))))

  18. Andrzej, ja bym raczej powiedział, że to nie ktokolwiek z dyskutujących boi się Grzegorza, a raczej Grzegorz boi się, że dyskusja i życzliwe komentarze mają mu zaszkodzić a nie pomóc i dlatego czasem takie nie adekwatne reakcje;) Słowem robimy wszystko, że Grzegorz tego IM nie ukończył i tego się trzymajmy:) Jest nas wielu a on sam:) Poprawiło mi to humor od rana, dobrze być w dużej grupie, jednostka nie ma szans:) Będziemy kopać dołki, podcinać skrzydła ale uciśniony powstanie w dniu chwały:) Oczywiście, że każdy patrzy przez pryzmat siebie, na tym m.in. opiera się rozwój nie tylko w sporcie, każdy też szuka swojej drogi bo jest inny, a jakbyśmy chcieli trenować tak jak np. Ty to daleko większość by nie zajechała:) A zupełnie inna kwestia to takie demonizowanie tego IM jako jakiegoś niewyobrażalnego celu a to nic takiego, co widać wyraźnie po tym kto to kończy;))) Miłego dnia!

  19. Andrzej, masz racje, kazdy 'orze’ jak moze:) Wszyscy wiemy jakie robisz objetosci i masz wyniki. Szacunek. A dyskusja z Grzegorzem (przynajmniej moja) wynika nie ze strachu przed Jego wynikami. Spieram sie i dyskutuje, i czasami oponuje nie ze strachu przed nim w sezonie 2015! Niech Grzsgorz robi swoje, przdciez wiemy,ze kazdy tutaj ma jakas swoja droge:) Dyskutujemy bo chyba takie dyskusje sa potrzebne, a poza tym znam sie z Grześkiem osobiscie i moge sobie na takie dyskusje pozwolic bez ujmy dla naszej znajomosci. Dyskusja o objetosciach i intensywnosciach bedzie jeszcze wiele razy wracala. Pozdrawiam Wszystkich!:)

  20. Grzegorz rob swoje ! Zapisuj kazdy trening(ja tak robie) i zbieraj doswiadczenie . Przeciez stąd widzę, ze Twoi adwersarze ’ trzesa portkami ’ w obawie iz pobijesz ich zyciowki . :-))))) Do mojego pierwszego IM trenowalem tylko i wylacznie w pierwszym zakresie (110-124 rower i 118-133 bieg) Dystans, dystans , dystans !!!! Wyszlo : 11: 17 , na ciezkiej trasie i w ekstremalnych warunkach(Wisconsin 2005) . Osmy w grupie i 106-ty w generalnej. 23% startujacych nie ukonczylo zawodow , 'rekord’ nie pobity do dzis. Nie da sie pogodzic startow na krotkch dystansach z IM , spodziewajac sie dobrych wynikow i tu i tu. Mowie to ze swojego doswiadczenia jak i doswiadczenia tutejszych kolegow z mojej grupy wiekowej , takich ktorzy leca do Kona kiedy chca i zajmuja miejsca w TOP 10. Nie jest tez wskazana zbyt duza liczba startow przed IM , sam robie 2-3 starty. ’ Training builds you up, racing rips you off ’ Nie sugerujmy sie profesjonalistami , ktorzy czesto musza ’ chodzic na pasku sponsorow’ i startowac tam gdzie chce sponsor . Nie startuje pozniej niz 5-6 tygodni przed IM, robiac zazwyczaj 1/2IM. Robienie 1/2IM na 3 tyg przed pelnym IM przez amatora po piecdziesiatce ,uwazam za bardzo ryzykowne ale…’ kazdy orze jak moze ’ . Pozdrawiam ! 🙂

  21. No takiej dyskusji to na blogu chyba jeszcze nie było. tyle komentarzy i cholernie merytoryczna dyskusja! Brawo. Dorzucę swoje 3 gorsze. Każdy ma swoją drogę dojścia do optymalnego treningu. Jedni – jak ja – przez lata są mistrzami treningu, mistrzami wiosny i żadne gadanie tego nie zmieni. Po prostu potrzebują, jak koty, chodzić własnymi drogami i musiało minąć kilka lat zanim zacząłem przygotowania do kolejnego sezonu w grudniu, a nie w październiku jak dawniej 🙂 Moim zdaniem Grzegorz, za mocno jak na tę porę, ale… są różne organizmy, różna tolerancja na taki wysiłek itp. Piszę za mocno, bazując na własnych doświadczeniach. Ale już np. Kacper Adam może napisałby co innego. Pamiętam jednak, że kiedy trenowałem dokładnie tak jak Ty, to miałem świetną dyspozycję w kwietniu, bardzo dobrą w maju, trochę wystarczało na czerwiec i później już dupa zimna. Zmęczenie materiału, zmniejszenie motywacji , koncentracji i po sezonie. W taki sposób załatwiłem sobie Ironmana w Kalmar. Tak czy inaczej mocno trzymam kciuki za twojego pierwszego Ironmana i za wszystkie inne starty! Daj czadu!!

  22. Plati, nie zrezygnowaes i to podziwiamy. A pisalem o kontuzji kregoslupa w IMie. To moglby byc nie tylko Twoj koszt ale jeszcze paru wokol:)

  23. no no interesujące :DDD trenowałem wprost proporcjonalnie do celu :P, oczywistym było, że będzie bolał (czyli mój koszt), ale za to nie musiałem zrezygnować z innych przyjemności czyli mój koszt był mały :DDDD a tymczasem trenujcie, bo jak spotkamy się w 2015r to będzie inny Plati :PPP

  24. Nie zarzucaj mi,ze jechalem po Platim. Ja i inni zwracalismy Platiemu uwage na bledy w treningu. Zrobil IMa i chwala mu za to ale koszt byl spory i to wiemy. I nie zarzucaj mi,ze jade po Tobie bo tak nie jest! Jestes lekarzem, doswiadczonym ortopeda i uczyles tez mlodych ludzi. I wiesz,ze nie tylko racjinalne argumenty,ksiazki,rysunki decyduja o powodzeniu operacji i zyciu chorego. Tylko tez Twoje,moje doswiadczenie i nawet najbardziej wyksztalcony mlody szczyl odtopeda ma sie nijak do Ciebie. 'Krzyczysz’ ksiazkami,FTPami, wattami,Danielsami,Frielami ale …ale to nie wszystko. A z ta konsekwencja to bym dyskutowal: patrz m.in. wpis Arka Uwazasz,ze trenerzy sa beee i mowisz,ze nie mamy argumentow. Sorry,ja juz nie mam i nie bede miec:)

  25. @ Artur ja Was słucham…tzn czytam ale Wasze sugestie nie są poparte zadnymi argumentami. Macie oczywiscie sowje duzo większe doświadczenie ale z tego co sie zorientowałem nikt z Was nie wyznaje takiej filozofii treningu i nikt z Was nie realizował takiego planu. A jesli tak to skad wiecie ze jest zły? Podajcie mi racjonalne podstawy błedów mojego rozumowania poparte doświadczeniem, nieudanymi próbami realizacji planu chocby podobnymi do mojego. Jesteście we 3, macie doświadczenie bo ukończyliście IM ale patrzycie i doradzacie tylko przez pryzmat swoich treningów i jednego czy 2 sezonów treningowych. Dlatego wybaczcie ale nie mając konkretnych argumentów z Waszej strony nie chce zmieniać swoich założeń. I nie pisz mi miedzy wierszami ze jestem zarozumiały czy zadufany w sobie bo każdy z Was tez nie da sie przekonać do moich czy innych teorii. W tamtym sezonie jechałeś po Platim ze za mało trenuje. Teraz jedziesz po mnie ze za dużo. Ja… tak jak i ty nie mam patentu na prawdę i jedynie słuszne teorie. Przyjmę każdą krytykę popartą wiedzą i doświadczeniem ale sory nie zmienię swoich planów ’ bo IM ma za dużo zmiennych’ albo ’ moim zdaniem za mało treningów w II zakresie’ albo za duzo godzin treningowych’. Po prostu staram sie byc konsekwentny.

  26. W bieganiu jest tak: planuje maraton 3;30 czyli w tempie 5:00min/km. Potem sprawdzam czy marzenie jest realne. Biegnę 10km w tym tempie i patrzę czy tętno jest przyzwoite tzn np 78-80% maksymalnego. Jeśli tak..to zaczynam sie ’ wydłużać’ czyli nauczyć sie utrzymać tempo na coraz dłuższym dystansie. A jeśli Tempo maratonu to 5:00min/km to nie biegam interwałów 1km po 3:40 ( chociaż mógłbym) bo to głupota. przez cały okres przygotowań trenuje w celu tzw wydłużenia sie. Celem jest nie bycie coraz szybszym tylko bycie pewnego rodzaju robotem który będzie potrafił utrzymać tempo 5min/km przez 3 godziny i 30 minut. Tak samo podszedłem do IM. Jezeli chce np uzyskac na rowerze 6 godzin czyli jechać 30km/h. Przy tej predkosci generuje np 160W.Wyliczam ze jest to moje 60% FTP czyli książkowo pasuje. To po co mam jechać długie treningi z mocą 220W. Owszem moge robić krótkie ( kilku – kilkunastominutowe odcinki w okolicy sowjego FTP). Ma to na celu próbę podniesienia mojej mocy FTP. Ale podstawowy trening to dluuuuugie jazdy w strefie 160W czyli w miarę komfortowy trening. I to zabiera 60-70% calej jazdy na rowerze. I jesli np na miesiac przed IM zrobię test i wyjdzie ze moje FTP wzrosło z 240 do 280 to nie znaczy, że mam zweryfikować swoje plany i założone prędkości. BO jestem wprawdzie silniejszy ale nie potrafię tego utrzymać przez 6 godzin czyli nie jestem odpowiednio wydłużony. Trening do krótszych dystansów jest zupełnie inny. Duzo bardziej intensywniejszy i dlatego gorzej przygotowuje do ’ tzw wydłużenia sie zawodnika’. Dlatego moim zdaniem nie da sie przygotować zawodnika do szybkich startów w sprincie i dobrego startu w IM. Podobnie na biegu…jesli planujemy zrobić w IM maraton w 4:30 to trenujmy tak żeby stać sie robotem……pracującym dłuuugo ale z małą częstotliwością czyli w tempie 6;23min/km ( no moze bez przesady:):) tutaj troszke szybicej:)). Wszyscy trenerzy biegania przestrzegają wtedy przed zbyt szybkim bieganiem bo trzeba stać sie tylko bardziej wytrzymałym ( wydłużonym). Dlatego tez trening do maratonu nie da sie pogodzić z treningiem na 10km.Mogę albo zwiększać szybkość albo wytrzymałość). Dlatego tez koncentruje sie na jednym swoim głównym starcie IM i na tym dystansie. Planuje starty Sieraków, Mietków i Radków ( sprint) ale tylko i wyłącznie jako taktyczne starty kontrolne. Start 3 tygodnie przed IM nic mi nie da bo nawet jak mi pójdzie bardzo dobrze to nie powinienem zmieniać swoich trenowanych przez kilka miesięcy prędkości i planów na IM. Bo nie wiem czy jestem do nich odpowiednio wydłużony. Profesjonalni i wytrenowani zawodnicy mogą sobie odpowiednio przeliczyć i z mniejszym tempem ukończyć dłuższy dystans ale u amatorów te kalkulatory tak nie działają o czym się sam niejednokrotnie boleśnie przekonałem. Tak wiec nie zamierzam sie wypruwać na dużych intensywnościach tylko uparcie realizować swoje planowane tempa……z uporem maniaka długo i wytrwale. Polówkę zrobiłem ze średnią mocą 180 W ( 32km/h) i chce sie tylko wydłużyć do pełnego dystansu) Oczywiście nie zapominając o krótkich akcentach poprawiających moc i tempo biegu ale bez korekty tempa startowego bo jak napisaliście IM ma za dużo zmiennych i lepiej mieć jakiś zapas:):). Pozdrawiam wszystkich, dziękuje za wpisy i Życze Wszystkim Zdrowych Spokojnych Świąt:):):) i obu kontuzje nas omijały:):)

  27. Marcin ma racje. Grzegorz,piszesz z jednej strony,ze interesuje Cie ukonczenie,za chwile,ze 12h…. No to jak jest?:)) Haha, kazdy z nas ma jakies zslozenia czasowe ale jak pisze Marcin to czesto fantazja, szczegolnie przy pierwszym IMie. Rozdrabnianie Grzegorzu to zabawa,spotkania z przyjaciolmi, starty,ktore trenerzy traktuja jako przygotowanie do pelnego lub polowki (np. 3 tyg przed glownym startem o czym juz pisalem i potwierdzi wartosc takiego startu wielu trenerow). Kazdy ma inna droge przygotowan. Ty jestes sam sobie trenerem i to jest ciekawe jak sprawdzi sie to w starcie A. A jako trener, jak widzimy to po licznych modyfikacjach, uczysz sie:) I jeszcze jedno. Startujac w jednym glownym starcie mozna sie sfrustrowac, szczegolnie w IMie, poniewaz dziala tam tyle zmiennych,ktore czasami sa nieprzewidywalne. Mozna tego dystansu nie skonczyc. Warto miec jakies zawody,ktore moga oslodzic taka gorycz. Tyle:) Ale jak widac po dyskusji Ty idziesz swoja,wylacznie swoja droga. Generalnie mozemy byc, jak mozna przeczytac, tylko komentatorami a nie udzielajacymi Tobie rady… Baw sie dobrze:)

  28. Grzegorz, Ty chyba jeszcze nie widziałeś jak ja skrzydła podcinam:)) Nie prowokuj;))) To co piszę ma tylko jeden cel, chciałbym, żebyś wiedział jaki jest Twój rzeczywisty cel, a jest nim ukończenie IM w drugim sezonie startów w tri, reszta co Ci się po głowie kręci to fantazja, ułuda, mrzonki;))) Dobrze, że masz swój plan, dobrze, że się go trzymasz, jeśli nic nie przewidzianego się nie wydarzy to Ci się powiedzie. Oczywiście każdy z nas im bliżej startu marzy o 'wyniku’ ale na tym etapie nie nastawiaj się na nic oprócz ukończenia, bo zaczniesz jeszcze więcej kombinować (o ile to jeszcze możliwe;) i się spalisz. Powodzenia!

  29. @ Hej o.k. chcialbym zamknąć temat. Sami piszecie ze każdy jest inny i różni rożnie trenują a potem uznajecie tylko swoje poglądy za słuszne. Uważam ze mam ten plan dosć dobrze przemyślany i poukładany. Tu nie ma miejsca o pisaniu szczegółów bo przecież młynki, pedałowanie jedną nogą, zakładki w rożne strony, siła biegowa, rozciąganie i regeneracja są oczywiste. Oczywiście zobaczymy czy to wszystko zadziała bo tego nie jestem pewien tak jak i wy nie wiecie czy obecnie realizowane przez Was plany pozwolą Wam pobicie rekordów życiowych. Czego Wam wszystkim życzę. A co do jednego startu czy wielu….osobiście wole ukończyć jeden ale zrealizować swój cel i mieć satysfakcje niż sie rozdrobnić na wielu dystansach a główny start zawalić np z powodu przemęczenia…ale jak juz ustaliliśmy każdy jest inny:):):)

  30. Marek, usmialem sie!!!!!! Swietny ten kawalek ze szkolami! Kapitalne! Z niecierpliwoscia czekam na spotkanie z Toba! Mam nadzieje,ze uda sie gdzies razem wystartowac. Ja nie skupiam sie na jednym dystansie bo umatrlbym z nudow:) Bede startowal wiecej niz pare razy wiec szansa na pewno sie znajdzie:)

  31. Grzegorz, spokojnie. Czytaj dokładnie co ludzie piszą. Napisałem …’jeśli się powołujesz na Allena i Coggana’, a Ty mi odpisujesz, że Friel to i tamto. Znam obie pozycje bardzo dobrze, ale jeśli chodzi o trening mocy, to A&C są dla mnie większymi autorytetami, bo to oni wymyślili FTP. Zresztą Friel mocno się nimi podpiera. Nie twierdzę, że jedna koncepcja jest lepsza, a druga gorsza, chciałem Ci tylko pokazać, że oprócz szkoły otwockiej jest tez szkoła falenicka.

  32. @Marek czytam bardzo dokładnie . Podręcznik Friela:1 Okres podstawowy jazda w tlenie i siła mięsniowa i wytrzymalosc mięsniowa potem np kilka serii po 10-12 razy obrotów korbą z FTP ponad 200%) 2. Okres rozbudowy – tlen w tempie startowym czyli 60-70% FTP oraz interwaly tempowe 10-20min do 90% FTP. On twierdzi ze zadne inne wysiłki do IM rowerowe nie sa potrzebne co innego do sprintów czy wiscigów szosowych tutaj proponuje trening zupelnie inny. No to gdzie tu masz 3 zakres? @Arek mieszam bo faktycznie nie precyzuje o jakie treningi chodzi rowerowe czy biegowymi. Tak wiec na rowerze jak wyzej. A na bieganiu podnoszę tempo pierwszego zakresu do 145, raz w tygodniu 10 km krosu aktywnego ( to jest spokojnie II zakres) do tego siłownia -ciężar taki żebym mógł to robic dynamicznie 15 powtórzeń w kilku seriach ( czyli na wytrzymałość a nie mase) i siła obwodowa z użyciem własnego ciała i np TRX. i tak do marca:):) A mój cel na 2015….to start w IM i ukończenie w dobrym zdrowiu i z duża satysfakcją……czas nie ma zdanego znaczenia choć oczywiście chciałbym się kręcić wokół 12 godzin. @ Marcin nie podcinaj skrzydeł pisząc ze nie mozna sie spodziewać super formy:):). Duzo miesięcy pracy i kazdy potrzebuje pozytywnej wiary i motywacji:):):):). A pokory do tego dystansu mam jak widac chyba az za dużo:):):)

  33. Grzegorz – Oczywiście nie mam wszystkich danych, dlatego moja odpowiedź będzie dosyć ogólna. Moim zdaniem wzrost tętna jest normalny podczas długiego drugiego zakresu, ale w Twoim przypadku faktycznie chyba trochę za mocno zaczynałeś biegać ten zakres skoro tętno pod koniec wędrowało, aż do 160. Co do podniesienia vo2max przez zadanie progowe (swoją drogą o jakim progu piszesz, bo nazewnictw jest bardzo dużo, a dla mnie drugi zakres to nie jest próg) podam przykład moich badań jakie robiłem w grudniu któregoś roku z brakiem formy, gdzie wyszło mi vo2max na poziomie 66, a 2 miesiące później po samych rozbieganiach i delikatnych crossach, vo2max wyszło mi na poziomie 78 (wbrew temu co mówią książki, że vo2max nie można zbyt wiele poprawić, u mnie podniosło się o 18%). Nie robiłem żadnego zadania progowego, które określiłbym bliżej u siebie na 4-4,5mml. Dlatego uważam, że vo2max podnosi się samo z siebie podczas… trenowania i chudnięcia 🙂 Poza tym czy w ogóle badanie na vo2max jest nam potrzebne? 🙂

  34. No i jeszcze jeden problem. Przez 7 lat myslales,ze zakresy sa takie a nie inne. Teraz 1ka jest w dawnej 2jce, a 2jka w progu. To nie bedzie tak latwo,przynajmniej na poczatku z tym dluuuugo w tlenie. Bo tlen bedzie teraz w zakresie, ktory rzadko uzywales:) To troche jak chipowania disla. Szybko moze trafic do warsztatu… Najwazniejsze to optymizm:))

  35. @Grzegorz, jeśli powołujesz się na Allena i Coggana to doczytaj dokładnie. Podają wiele treningów do IM, gdzie w spokojne, długie wyjeżdżenia wplatasz interwały i akcenty w wysokich zakresach, które mają symulować podjazdy pod górę lub wymijanie innego zawodnika w celu uniknięcia draftu.

  36. Oj Grzesiu…. mieszasz trochę…. :-))) Skoro w przygotowaniach do IM można odpuścić III zakres i intensywność to jak podniesiesz próg? A niedawno mówiłeś o interwałach… 🙂 Swoją drogą zazdroszczę Ci dysponowaniem takim czasem do robienia tylu treningów… Kto wie, może jak podołasz do sezonu to będzie z Ciebie niezły pitbul…. :-)))

  37. @Artur…żeby kiedykolwiek przyszła:):):):). Sam jestem ciekawy:):). A teraz przeciez buduje baze….niewielka intensywnosc…wiec mozna dłuuuuugo:):):):) no i siła zeby miesnie wytrzymaly ten długi wysiłek o sredniej inesnywnosci na zawodach. Tak jak pisalem nie nastawiam sie na szybkosć. Wiesz, że w ksiązce ’ trening z pomiarem mocy’ jest napisane ze do IM mozna wogóle zrezygnowac z III zakresu a i drugi wprowadzać sporadycznie. W lipcu powiem ci czy to prawda:):):):)

  38. No to tym bardziej bedzie ciekawe… Franfurkt w lipcu chyba… 7 miesiecy. Teraz 16-18?! Bedzie chyba w szczycie ze 30?!?! Zeby forma nie przyszla juz w marcu:) No to bedzie ciekawie…. Ja naprawde bede przygladal sie z ciekawoscia jak to wszystko poskladasz i wytrzymasz. W kazdym razie: powodzenia.

  39. @Palti….no i super i bawisz sie treningiem. Bez filozofowania robisz swoje i jeszcze dokładasz niektórym z nas:):):) Tak trzymaj:):):). @Artur to wychodzi 16-18godz na tydzień ale czuje sie super…dużo lepiej niz jak tylko biegałem 6 razy w tygodniu. Ale w to wchodzi wszystko, łącznie z siłownią 3 godizny, rozciąganiem itd. No i intensywność nie jest wysoka. nastawiam sie na długą prace. Szybkość i sprinty mnie w tym roku nie interesują. Zobacze na ile uda mi się ustawić swoj silnik tak zeby potrafil pracować spokojnie ale dłuuuuugo:):):).

  40. wiadomo, że wytrenowany nie jestem przecież :DDDD i u mnie się nie sprawdza, bo inny jestem 😛 mam chyba dobrego pulso ;). jakoś u mnie próba biegania na strefach (albo chociaż starania) stanowiły jakieś ograniczenie, tak jak napisałem bym człapał jakbym biegał według wskazań 😉 przynajmniej tak to widzę, ale nie przykładam większej uwagi analizie…no i testów i badań nie robiłem.. 😀

  41. @Marcin jak na razie trenuje bardzo systematycznie. 10-12 treningów w tygodniu. Ja wytrzymam ale nie wiem ja długo moja rodzina:):):)

  42. Artur chciał przez to powiedzieć, ze jest dobrze wytrenowany;) Grzegorz, przyjdzie czas, ze priorytety Ci sie zmienia i podejście do treningu także, oby nie za późno;) 95% tego co możesz osiągnąć na obecnym etapie wynika z systematycznego trreningu. I nie lecz na jakąś formę cud na IM, Ty sie módl żeby ukończyć;)

  43. Grzesiek, ja to rozumiem:) Ciekawy jestem ile wytrzymasz rezimu technologicznego i jaki bedzie efekt:) Co do watku podjetego przez Platiego i komentowanego przez Ciebie to na pewno u wytrenowanych tetno i tempo zwykle sie koreluja. Ja mam tez ta wygode,ze praktycznie moge biegac na tempo i prawie w ciemno podawac puls:)

  44. @Plati ..oczywiście Daniels każe biegać na tempo a nie na tętno i jest to inna szkoła. Ale u wytrenowanych osób oba podejścia pokrywają sie ’ prawie idealnie’. Mysle ze wazniejsza jest tu konsekwencja i przestrzeganie planu niz sposób podjescia. No i oczywiscie musisz miec dobry pulsometr:):):)

  45. @Artur masz absolutna racje ze każdy lubi inaczej trenować. ja po prostu z dużym respektem podchodzę do startu we Frankfurcie i chwytam sie wszystkiego co pomoże mi uzyskać maksymalna formę na jaka mnie stać. Oczywiście najważniejsze zeby w tych wszystkich wyliczeniach nie zapomniał o treningu:):):). Myślę tez młody organizm wybaczy więcej błędów i zbyt dużych obciążeń ale wraz z wiekiem trzymanie sie zasad może mieć coraz większe znaczenie. wiem ,wiem ze chyba zaczynam troszkę przeintelektualizowuje problem ..ale pewnie niedługo mi przejdzie:):):)

  46. jakoś nie jestem przekonany do pulso, po tym jak mi świrował w gdyni i malborku, pomijając już fakt, że jakbym miał trzymać się sztywno stref to bym człapał, a nie bieg….. a od 2 tyg zacząłem biegać z 'Danielsem’ i zapowiada się obiecująco 😉

  47. Jest pare prawd objawionych,ktore …i tak nie sprawdzaja sie w stosunku do czesci osob:) I cale szczescie bo byloby nudno! Znam paru dobrych amatoro (Krzysztof jest ich przyklydem),ktorzy trenuja duzo i dosc mocno, i maja bardzo dobre wyniki (4.20-30 w 70.3 i 9.20-10 w Ironie). Jak byloby w innym treningu?! Nie wiadomo i sie nie dowiemy. Tak lubia trenowac, nawet wiecej: uwielbiaja!:) Maja pulsometry:)) Ale juz pomiar mocy niekoniecznie. Z reszta jeden z zawodnikow pro, Borys Stein nie korzysta ani z jednego,ani z drugiego. Zly nie jest:) Mareusz Petelski, na pewno na zawodach, korzysta tylko z normalnego zegareczka:) Znam jako medyk sportowy i zawonik amator troche fizjologii i zasad treningu. Rozumiem podejscie analityczne, rozbieranie watow,tetna itp ale osobiscie mnie to troche przeraza…:)) Ja …lubie trenowac a startowac uwielbiam:)))) I w sprincie,i w 1/4, i w 70.3,i w Ironie:)))

  48. @Krzysiek chyba nie do końca jest tak jak mówisz. Zahartać sie trzeba w sposób absolutnie kontrolowany w odpowiednim momencie i w odpowiedniej dawce. Wiem ze wyznajesz zasadę ’ każdy trening na maksa’ ale dopiero gdybyś zaczął trenować w sposób bardziej uporządkowany zobaczyłbyś czy daje ci to większy progres czy nie.A możne gdybyś czasami spojrzał na pulsometr i zwolnił…juz dawno złamałbyś swoje 5 godzin. Jeśli nie uda ci w tym roku tzn ze cos jest nie tak biorąc pod uwagę twoje obojętności treningowe:):):).A moze nie mam racji , kazdy próbuje po swojemu !!!:):)

  49. przyglądam się tej dyskusji i powtórzę jedno (choć mało popularne), żeby iść do przodu na zawodach – trzeba się zharatać na treningu. Cokolwiek to oznacza. Natomiast o wartościach …. % VO2max , nic nie powiem :)))

  50. @Marek chodzi mi o to że Daniels np kaze mi biegać 3x20min na progu z tabel okreslone tempo. Ale on zakłada że przez nastepne 24 godziny bede sie regenerował a nie ze popoludniu zrobie 60km na rowerze a wieczorem basen. Dlatego trening typowo biegowy jest dla nóg znacnzie bardziej męczący ( przunjamniej dla mnie) niz trening triathlonisty , chociaz mamy wiecej treningów ale bardzije urozmaiconych pod kątem zaangażowania grup mięsniowych @Marcin 50, 100 i 200 metrów pływam oczywiscie w róznych formach, cwiczeń technicznych, sprintów, piąstek, dokładanek, pływania na nogach na boku i cholera wie co jeszcze. Te 400-800m podałem jak przykład typowego dluzszego treningu ktory zakładam ze jest w tlenie.:):):) Tak wogole to dzieki za dyskusje i uwagi. Biore je sobie do serca i biegam nieco mocniej, powatrzam badania i melduje sie z wynikami:):). A teraz dość teoretyzowania czas sie brać do roboty:):):). Dzieki

  51. I jeszcze a propos pływania to mam wątpliwość czy pływając te 400 i 800 jak się domyślam na podobnej intensywności budujesz właściwie wydolność, trening musi być bardziej urozmaicony w każdym tygodniu, pływanie na tym etapie krótszych odcinków, (50, 100, 200) z różną intensywnością, ja np. w ub sezonie przygotowując się do IM odcinki 800 pływałem dopiero latem i były to najdłuższe odcinki w treningu.

  52. Grzegorz, no właśnie bieganie na VDOT ma uchronić przed zbyt intensywnymi treningami. Akurat takiego uzasadnienia nie kupuję (to samo odnosi się do miernika mocy). Ja cały czas trenuję na VDOT i sobie chwalę

  53. 61 i 71% to w tym przypadku zdecydowanie nie to samo:) Arek postanowił zdołować 'konkurencję’ jakby ktoś jeszcze miał jakieś wątpliwości;))) Nie do końca można się zgodzić z tezą, że 60% na progu to wartości prawidłowe (to stwierdzenie akurat tutaj nie pasuje, bo nam nie chodzi o porównanie z ogółem, jakąś normą) i dobre. 50-60% na progu oznacza raczej słabe/umiarkowane wytrenowanie bez względu na wiek, a czy to się da poprawić to inna sprawa. Grzegorz musi sprawdzić czy to powtarzalny wynik. Mały % poboru tlenu na progu może też wynikać z małej masy mięśniowej, która wraz z wiekiem spada (sarcopenia). Tak porównując ze zdjęć to Arek masę mięśniową ma dobrze rozwiniętą, Grzesiu na to nie raz narzekał. Także praca na masą też może pomóc wykorzystywać więcej tlenu;)))

  54. 🙂 Arek 61% a 71% to prawie to samo….a zobacz jaka to prawie robi różnice:):):) @Andrzej jeśli jest jak mówisz tzn ze albo mam za słaba psyche i odpuszczam albo nie ma już dla mnie ratunku:):)….zobaczymy za 2-3 miesiące..może uda mi sie choć troszkę zbliżyć do Arka:):):) @Marek biegałem zgodnie z Danielsem…bo on preferuje bieganie na tempo w oparciu o swój wynik z jakiegoś dystansu i określony poziom VDOT. Tak robiłem gdy tylko biegałem było to fajne, przejrzyste i bezdyskusyjne jasne wytyczne co i jak robić.. Gdy zacząłem trenować 3 dyscypliny prowadzący mnie trener powiedział ze trzeba ustalić strefy tętna bo na zbyt mocnym bieganiu można sie skutecznie zajechać a tu trzeba jeszcze pływać i jeździć na rowerze. Tak wiec zostałem przy tętnie i mocy nie wiem czy slusznie.

  55. Andrzeju, to dobra wiadomość dla mnie, w tamtym roku badania wykazały u mnie 71%VO2 max… bodajże 🙂 a myślałem, że to przeciętniutko….

  56. Grzegorz, słabości trenowanie biegów w oparciu o pulsometr zostały przeanalizowane i wielokrotnie opisane (draft, log, wpływ temperatury, ukształtowanie terenu). Dlaczego nie spróbujesz metody Jacka Danielsa i oprzesz trening na tabelach VDOT?

  57. Wartości 60%VO2max w punkcie beztlenowym są wartościami prawidłowymi i dobrymi. Osiągnięcie przez amatora, po 40-ce, który się 'ruszył’ stosunkowo późno lepszych parametrów, jest praktycznie nie możliwe. 80%VO2max osiągają jedynie elitarni zawodnicy. Zachowajmy zdrowy rozsądek ale badajmy się regularnie.

  58. @Artur dzieki i po waszych wypowiedziach tez skłaniam sie do takiego wniosku. Moze jeszcze Filip znadze czas żeby sie do tego ustosunkować. @Marcin na rowerze jeżdżę wg wskazań mocy a nie tętna. Wiec tutaj testy FTP sa wystarczające. Ale zrobię z ciekawości badanie żeby zobaczyć czy to sie pokrywa.Ale masz racje ze nie bardzo jeszcze ogarniam jak jedna konkurencja wpływa u mnie na drugą. Za mało mam doświadczenia. Z pływaniem to masz racje. raz w tygodniu tłuke technikę z trenerem, raz w tygodniu trening szybkościowy i raz tygodniu 2 godziny typowy trenig wytrzymalosciowy ale nie mierze tetna po postu plywam dluższe odcinki 400-800 po kilka razxy:):). Zobaczymy. A jeśli chodzi o TI to mam wrażenie ze od kilku tygodni nie robię postępów. Zacząłem pływać luźno i chyba oszczędnie energetycznie ale do demona prędkości dłuuuugo mi brakuje:):):)

  59. Ciekawe i dające do myślenia. Może warto skorzystać z fachowej wiedzy, a nie polegać tylko na swoich badaniach i odczuciach. Może ktoś zna i może polecić taką instytucję na Górnym Śląsku gdzie można by takie badania wydolnościowe zrobić?

  60. I jeszcze jedna uwaga Grzesiu, musisz zacząć bardzo mocno pracować na wydolnością w pływaniu! Bo być może w bieganiu na sucho jakiś kres osiągnąłeś ale jak widać po wynikach biegu w triatlonie różnica jest spora i jest sporo do nadrobienia; może za mocno choć świadomie pracujesz na rowerze ale może też za bardzo wychodzisz z wody zmęczony choć wydaje Ci się, że jesteś świeży, jeśli poprawisz wydolność przede wszystkim w pływaniu to przełoży się to na rower i bieg. Tak więc pływaj zadania a ti (pisane celowo z małej litery:) traktuj jako zabawę jak Ci starczy czasu:))) Pozdr!

  61. Grzesiu, tak żeby powiało optymizmem od poniedziałku! Bieganie, bieganiem ale triathlonistą jesteś ,,młodym’ i tu jest jeszcze dużo możliwości i rezerw do progresu….!!! :-)))

  62. @Marcin dzieki za komentarz. Może masz racje. Badania powótrze i przemysle sprawe tych intrwałów. Moze faktycznie dodanie typowego drugiego zakresu wystarczy i powtórze badania. Wiem ze to moze być tez kres moich możliwosci ale na razie nie chcialbym sie z tym pogodzić:):) @Artur dalej chce biegac w tlenie. Tylko teraz ten tlen zwiększył mi sie o 10 uderzeń wiec intensywność musi wzrosnąć ale wg. badan to dopiero teraz bedzie prawdziwy tlen. Zobaczymy jak na to zareaguje.

  63. Marcin, niestety poruszył istotny wątek. Pisze ,, niestety’ gdyż dotyczy również mojej osoby! Wiek 55 lat, ( w przypadku gdy ktoś zaczął zabawę w sport później) może oznaczać kres możliwości…. pozostaje walka aby nie spadać z wynikami zbyt szybko na dół. Oczywiście jest to stwierdzenie mocno ogólne.

  64. Marcinie, brawo:) A co do zasadnosci interwalow na tym etapie to przylaczam sie zdania Twojego i Arka. Tyle. A jeszcze odnosnie intensywnosci. To zrozumialem,ze ma byc teraz wiecej 2giego zakresu a wczesniej byla mowa o 'tluczeniu’ 1 zakresu:)

  65. Grzesiu, fakt, ze nie robiłeś postępów w bieganiu w ostatnich latach nie musi oznaczać, ze zle trenowałes, każdy ma gdzieś swoją granice. Wynik badania wydolnosciowego to tylko… wynik badania, który obarczony jest także błędem, dyspozycja danego dnia może mieć duże znaczenie. Robiłeś je na bieżni mechanicznej, inaczej może wyjść w warunkach terenowych, pytanie czy teraz przez kilka mcy będziesz biegał tylko w domu czy na zewnątrz? Nie robiłeś go na rowerze a tu różnica może być większa niż ogólnie przyjęta, planujesz takie badanie? Osobiście bym teraz nie robił tak długich interwałow powyżej progu, raczej dłuższe biegi poniżej progu, ew akcenty w drugim zakresie. Ponieważ wykorzystanie tlenu na progu jest rzeczywiście niskie to powtórzyłbym badanie w przeciągu tygodnia dla potwierdzenia wyników. Jak już tak poważnie sie zabierasz za temat to warto być pewnym, ze wynik nie jest wynikiem dnia. Pozdr:)

  66. @ Arek a interwaly nad progiem to wg fizjologa próba podniesienia VO2maks. Raz w tygodniu i odpowiednia regeneracja….masz racje spróbuje pokombinować bo z tymi 61% daleko nie zajade:):):)

  67. @Filip…przygotowywałem sie do maratonu. Moim Tempem Maratonskim miało być 5:00min/km wiec biegałem tempowe 10-16km w tempie 4:50 -4:55. BYło to ze srednim tetnem 148-152. Pod koniec takich treningów ( mniej wiecej po godzinie) miałem dryft tetna do 155-160. Było to zinterpretowane jako wyjscie nad próg i za duża intensywność. Nie mialem szans utrzymac takiej predkosci przez caly dystans maratonu. Tak wieczmodyfikowalismy TM o pare sekund wolniej i wtedy zaczynałem z tetnem 145 a konczyłem 148-150 i ten skok tetna nie wystepował. Było to odczytana jako optymalny trening ’ na progu’. Chętnie posłucham twojej opinii jeśli ta ilość danych jest wystarczajaca. @Artur…ja dalej optuje za 'długim tlenem’…tylko ten tlen okazał sie gdzie indziej:):):) @Arek badania wydolnosciowe chce robić po każdym okresie treningowym. Raz w roku to za mało. Po okresie budowania bazy warto zbadac sie jeszcze raz zeby ponownie ustalic strefy treningowe. A echo,holtera i badania krwi robili mi w szpitalu wojskowym w ramach naukowych badań dzien przed i godzine po maratonie wrocławskim……jestem zdrów jak ryba ….ponoć @albinp wydaje mi sie ze bez pulsometru albo kontroli tempa mozesz biegać tylko na poczatku. Bo po porstu kazda forma biegania podnosi sie wyzej, gorzej jak dojdziesz juz do wysokiego ( jak dla siebie poziomu). Wtedy trening trzeba uporzadkować bo o progres dużo trudniej. @Jakub….spokojnie to pewnie wszystko jest przerostem formy nad trescią:):)….ale ja lubię sie miesiącami przygotowywać, trenować, analizować. Moge startować raz w roku i wystarczy…..byle skutecznie:):):) @Irek…..przemyśl tez zrobienie takich badań bo w twoim przypadku wcale nie musi byc tak samo

  68. Czyli powazna zmiana treningow, nie tylko modyfikacja. Pamietam spory przy innych okazjach gdzie mowilem/-ilismy o wlaczeniu intensywnosci… Teraz Grzegorzu sam takowa wlaczysz do treningu:) Powodzenia, a i tak wszystko okaze sie 'w praniu’:) I na tym polega piekno sportu:)

  69. Robienie prób raz w roku, pochwalam. Zwłaszcza w naszym wieku, przy okazji można zrobić echo serca i inne badania profilaktyczne… Zastanawiam się tylko nad sensownoscia interwalow w tym okresie…. ale co ja będę się madrowal, w koncu trenujesz dużo dłużej….. kombinuj….. 🙂

  70. Ciekawe. Z tego co czytałem, to jednym z celów treningu w sportach wytrzymałościowych jest także wywołanie adaptacji organizmu polegającej na zwiększaniu liczby mitochondriów w komórkach mięśniowych. Więc może niskie wykorzystanie tlenu nie jest u Ciebie kwestią niewydolności układu enzymatycznego w mitochondriach, tylko zbyt małej liczby tychże, bo – jak sam piszesz – biegałeś za wolno i nie doszło do odpowiedniej adaptacji? Ja po tegorocznych zawirowaniach spadku formy i przyroście masy (sam nie wiem co było wcześniej) przestałem kierować się pulsometrem i strefami tętna. Bieganie w I zakresie było tak wolne, że aż nienaturalne motorycznie. Więc biegam tak, żeby po prostu biegać 🙂

  71. Dzięki za artykuł – dał mi wiele do myślenia . Również biegam na podobnych zakresach i odnotowałem w ostatnich sezonach regres . Trzeba będzie przyspieszyć 🙂

  72. Grzegorz zaczynasz mnie przerażac, Twoje podejscie do tematu IM jest o wiele większe niż tylko amatorskie. Podziwiam, gratuluję i życzę wytrwałości. Aha i jak coś to poczekaj na mnie na mecie we Frankfurcie 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Śledź nas

15,618FaniLubię
1,009ObserwującyObserwuj
293SubskrybującySubskrybuj

Kalendarz

Brak wydarzeń

Najpopularniejsze

X
X