nadal robię swoje

Panowie- dziękuję za Wasze komentarze, rady i docinki;)

Z jedzeniem to nie jest u mnie takie hop-siup…z różnych powodów…i bynajmniej nie jest to prosty temat, który możecie oceniać czysto pod kontem sportowym. Ale staram sie coś z tym robić- i jak na mnie to JUŻ jest dużo..

 

Uparcie robię swoje, mimo waszych 'obiekcji’.  Wydaje mi się, że biegająć (jak narazie) 35 km tygodniowo, dam radę na grudniowym półmaratonie- a taki jest mój pierwszy cel. Później będę wydłużać dystanse i częstotliwość, tak aby być w stanie w przyszłym roku przebiec maraton krakowski ( i nie będę tu walczyć o niewiadomo jaki czas- jako że będzie to mój pierwszy maraton w życiu-  czas będzie jaki będzie). Później przyjdzie czas na TRI na dyst. olimpijskim, na który biegowo będę dobrze przygotowana, jako, że będe po przygotowaniach do maratonu. O pływanie się nie martwię, ( co oczywiście nie oznacza, ze zbagatelizuję treningi). Najwięcej pracy będe musiała włożyć w rower, ale dam radę. Wszystko wydaje mi się tu logiczne. Takie jest założenie i taka też będzie realizacja.

 

Dziś było 10 km. Zrezygnowałam z możliwości pójścia na salę, bo boli mnie biodro. Dziwne swoją drogą.

 

Powiązane Artykuły

3 KOMENTARZE

  1. Ktoś mądry chyba nawet tutaj na AT powiedział, że siła woli wszystko roz..li. Zabolało biodro. Posłuchałbym ostrzeżenia. Potem przestanie, bo skompensuje kolano. Potem kolano też przestanie, bo skompensuje kostka. A potem achilles, kolano, biodro i wszystko do kupy. I pól roku przerwy albo leniwego truchtania. Wiem co mówię. Nie wyczytałem w książkach. Doświadczyłem 🙁

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Śledź nas

15,975FaniLubię
1,116ObserwującyObserwuj
302SubskrybującySubskrybuj

Kalendarz

Brak wydarzeń

Najpopularniejsze

X
X