Od 98 kg do IM cz.9

Jako że mój blog został wprowadzony ręcznie !!! muszę skrobnąć co tam u mnie słychać. A więc kolejny test. Żona wyjechała studiować ( kurcze nawiasem mówiąc które to ONA już studia kończy ) tym razem z Duńczykami a ja zostałem z dzieciakami, firmą, przetargami, psem,…. i treningiem. Wczroaj po odstawieniu żony, obrządku dzieci, wieczorem udało się wyjść na bieganie. Masakra. Oczy opadały na asfalt, jakoś tak ciemno i szaro …. ale samo się nie zrobi, trzeba napierać. Nawiasem mówiąc tak sobie wczoraj rozmyślałem o ludziach którzy charują od świtu do zmierzchu, załatwiają swoje życiowe sprawy i ….wychodzą na trening. Dla mnie to są prawdziwi Wojownicy !!! I dla Was wszystkich ogromny SZACUN. Podziwiam Was i gdy jest mi ciężko to sobie myślę że stary …. zapier….! Tak jakoś mnie dzisiaj naszło bo słońce świeci a jest dopiero 7 rano, dzisiaj bardzo ciężki dzień, ale wieczorem rower 60 min w 2 strefie, już wiem że aby nie zasnąć będą to dzisiaj interwały 50 min ( 5 i 5 rozgrzewka schłodzenie ) + tabata + podjazdy + zawoła dzieci w nocy aby mnie zwlokły z trenażera. Z sportowymi pozdrowieniami. Bart

Powiązane Artykuły

1 KOMENTARZ

  1. Welcome to the World of Triathlon. Powodzenia w dalszej walce 🙂 Nie wiem czy wspominałem, ale ja też zaczynałem od 98 kg ;).

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.

Śledź nas

18,455FaniLubię
2,467ObserwującyObserwuj
442SubskrybującySubskrybuj

Polecane