Okiem kobiety 2

Zgodnie z obietnicą spróbuję dziś dorzucić co nieco do tematu „okiem kobiety’ chociaż jak obserwuję moje komentarze, kobiet jakby niewiele i nie wiem czy jest taka potrzeba żeby rozwijać ten temat chyba że dziewczyny zawzięcie trenują i dopiero mobilizują się do komentowania – jeżeli tak to wszystko w porządku


Wracając do tematu: „przede wszystkim WYGLĄD’ jeszcze kilka spostrzeżeń, poprawiających samopoczucie i konsekwencji wynik


Sprzęt – przede wszystkim musi być odpowiedni dla nas ale nie szkodzi przy tym aby i też nam się podobał. Oczywiście sprzęt sam nie pływa, nie jeździ, nie biega ale dobrze by było aby nam w dużej mierze pomógł, bo przecież jesteśmy płcią słabszą:)


Pływanie. Oprócz już opisywanego przeze mnie czepka i trisuit, na zawody przyda się pianka. Najlepiej taka, która doda nam jeszcze uroku:) Ale czy w takim gumowym czymś można kogoś zachwycić? Może crazy froga. Ale pianka ma jedną wspaniałą rzecz – pozwala utrzymać się na wodzie w płaszczyźnie poziomej, a nie z nogami poszukującymi dna.  No i jeszcze okularki, które są niezbędne. Przez przypadek udało mi się kupić takie z przeznaczeniem do triathlonu o czym w momencie kupowania nie miałam pojęcia, po prostu dobrze mi leżały. To był chyba jakiś znak:)


Rower – jeśli chcesz zgubić kilogramy, kup sobie rower, im lżejszy tym więcej możesz ważyć:) Dla mnie rower jest ważny w całości, a z czego się składa tj. czy ma takie a nie inne tarcze, hamulce, przerzutki, opony itp.  to zostawiam mężowi. Dla mnie jedynym elementem z którym długo się borykałam i poszukiwałam właściwego to było siodełko. No bo przecież my kobiety jesteśmy delikatne, a nasze siedzenie potrzebuje wygód. Ile ja to łez wylałam zanim znalazłam to właściwe, przynajmniej tak mi się wydaje na dziś. No i garnek z dziurami czyli kask. Oczywiście musi być twarzowy, pasujący do całości, bo to choć nie rewia mody, ładnie wyglądać chcemy:)


Zdradzę że mój Demon (czytaj Demon prędkości) jest chyba dla mnie za szybki ale ładnie wygląda, szybciej niż się spodziewam dowozi mnie do mety i do tego bardzo mi się podoba i z tych powodów pomimo strachu i wywrotek dalej go oswajam licząc na bezpieczną współpracę.


Bieg – gdyby tak można by biegać w szpilkach… Może i można?! Ale ze względu na zbyt wielkie prawdopodobieństwo użycia ich jako broni w sytuacji, gdy przeciwniczka nas wyprzedza lepiej użyć wygodnych butów specjalnie przeznaczonych do biegania. Ale w tych szpilkach nóżki by ładnie wyglądały, takie smukłe, długie… Niestety nie pasowałyby do grymasu naszej twarzy, gdzieś tak pod koniec trasy biegowej:)


I tu zaryzykuję stwierdzenie że w 2015 roku spróbuję trochę przyspieszyć biegi kończące zawody rezygnując z założenia „przede wszystkim WYGLĄD’ zwłaszcza tuż przed metą i postaram się trochę upodlić jak to nazywają Panowie ( gdzieś przeczytałam – szokujące) i zobaczę jaki to przyniesie efekt? Na pewno napiszę czy było warto – pozdrawiam!


Powiązane Artykuły

18 KOMENTARZE

  1. Bogna, wygladasz uroczo! A Andrzej to pluszowy mis?!?! Jaki mis?! Tokawal 'zyly’ jest!:))) Jarku, Arek zawsze skromny jest…:)) To taki 'maly rycerz’:)))

  2. @Bogna ja doceniam te wszystkie działania i ich efekty, ale niech będą nagrodą za dobrze wykonany trening , a nie częścia treningu, który dzięki endorfinom dosyc piękna dodaje @Arek…..znowu taki skromny…..

  3. Jarku, Ty mi doradzasz żebym z planów treningowych wyrzuciła pacykowanie, stylizację, relaks, saunę, spa i zostawiła tylko tę orkę, to mi się odrobinę nie podoba ale przemyślę kwestię im gorzej tym lepiej (może to dotyczy tylko Panów):)

  4. Poprawianie wyglądu nie jest konieczne. Piękno triathlonu polega tez na tym, że im gorzej wyglądzasz na mecie to tym lepiej wygladasz :)))

  5. Noo Arkadiuszu, bardzo dziękuję za tak miłe słowa w moim kierunku. Czyli wnosisz że wygląd jest ok i należy zaatakować wynik?:)

  6. Jakubie, jasne że teoretycznie nie ma sensu się upodlić ale z drugiej strony poprawa wyniku i to na biegu czuję lekko, że coś w tym jest i stąd taki pomysł chociaż z drugiej strony dobrze wyglądać;) też bym chciała – no nie wiem co zrobię – jakieś porady?!

  7. Bogna, ale czy jest sens się upodlić? Nie lepiej z uśmiechem wbiec na metę? No chyba, że połączysz jedno z drugim to wtedy ok. Jest to opcja stosowana przez tego, którego imienia nie którzy boją się wypowiadać, wpaść na metę ja długi i później się uśmiechać leżąc pół przytomnym 😉 To też ma swój urok, najważniejsze to żeby robić to w zgodzie z sobą, żeby po zawodach móc spokojnie spojrzeć w lustro i powiedzieć: dobra robota!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Śledź nas

15,569FaniLubię
997ObserwującyObserwuj
291SubskrybującySubskrybuj

Kalendarz

Brak wydarzeń

Najpopularniejsze

X
X