Polska Kona 2013 Okuninka

8

Polska Kona 2013

‘Żelazny Bieg’


Jakiś czas temu wreszcie znalazłem Triathlon względnie blisko mnie (większość imprez jest 400km + ode mnie :/) , zapisałem się bez dłuższego zastanawiania . Co prawda miał się odbyć tydzień po Sierakowie ale co tam ! Triathlonów nigdy nie za wiele.

Po Sierakowie o dziwo nie czułem się zmęczony. Brak zakwasów , jedynie delikatnie zmęczone nogi które już po 2-3 dniach pozwalały na spokojną jazdę na rowerze i bieganko . Miła odmiana od turtur które przechodziłem po Suszu i Izraelu.

Sama impreza w Okunince miała ciekawe  „podłoże’ historyczne , można poczytać o tym na ich stronie . Ciekawym pomysłem na promocje imprezy oraz okolicy było obniżenie wpisowego do 0 !! Oprócz znikomej ilości imprez (a właściwie ich braku) w tej okolicy na pewno miało to wpływ na wysoką ilośc zarejestrowanych zawodników. 100+ osób jak na debiut imprezy to dużo wg. Mnie .


Dzień przed pojechałem do domku rodziców na jeziorem Firlej ( idelane miejsce na Olimpijkę , właściwie to mam teraz psychozę , przy każdym zbiorniku wodnym doszukuję się miejsca na imprezę Tri ) mały Open Water , krótkie bieganko i regeneracja . Nogi nie niosły jak zawsze ale pomyślałem że jutro na pewno będzie lepiej

W dzień zawodów odstąpiłem do sprawdzonego planu i zamiast banana + musli zjadłem ulubiony twarożek Mamy, zdecydowanie więcej niż potrzebowałem , no ale jak jest się u rodziców raz na miesiąc to grzechem jest odmawiać .

Po 1.5h jazdy z moim Tatą ( w ten dzień to on musiał wziąć na barki rolę Supporta , a łatwa ona nie jest !! ) jesteśmy na miejscu . Alejka z barami i dyskotekami daje klimat nadmorskich miejscowośći.


Strefa zmian

Zawiało Hawajami ! Palmy dookoła , prażące słońce , gorące podmuchy wiatru ) .  Wszystko dobrze ogrodzone , wolontariusz pilnuje wszystkiego , bez stresu wybieram miejsce blisko wyjścia i rozkładam cały mandżur .  Belki na rowery nie były ponumerowane , można było sobie spokojnie wy brać dowolne miejsce.


Odprawa

Tutaj gwiazdą okazał się Pan Major który patriotycznym przemówieniem chciał zagrzać nas do walki . Piankę włożyłem (nauczony doświadczeniem z Olsztyna) wcześniej i byłem już wystarczająco zagrzany!

Pływanie

Samo jezioro jest bardzo czyste . Z tego co pamiętam najczystsze w Województwie !! Słyszałem pare dyskusji że nie warto zakładać pianki na tak krótki dystans jednak w moim przypadku po wszystkich kalkulacjach wyszło mi że dzięki Piance mogę wygrać albo na pewno zmieścić się w pierwszej setce .

Ustawiłem się z przodu , najchętniej ustawiłbym się dobre 300 m z przodu aby mieć jakieś szanse ale sędzie miałby obiekcje .

Szybkie odliczanie i startujemy !!

Moim planem był sprint przez 150 m i póżniej trzymanie się czyichś nóg . Po 100m zorientowałem się że nikogo przede mną , ale nie dlatego że jestem taki szybki tylko dlatego że żle nawiguje .  Zweryfikowałem swój kurs i po chwili byłem już wśród innych płynących . Te 150 m sprintu mocno dało mi się we znaki , bicepsy były spięte , oddech nieregularny , nawet czułem zmęczenie nóg . Po jakichś 500m złapałem nogi innego zawodnika i udało mi się na nich utrzymać 100m (muszę potrenować nawigacje) . Zirytowany swoim zygzakowanie zacząłem podnosić głowę co 3 oddechy , od tamtego momentu płynąłem prosto  ,jednak opiłęm się dużo wody . Przy wyjściu rzuciłem się pare razy jak szczupak(na pewno oszczędziłem pierdyliard sekund i podniosłem tętno do 250)  uważając aby przypadkiem z rzutu szczupaka nie wyszło wbijanie głowy w piasek a la Struś .

Ku mojemu zdziwnieniu z wody wyszedłem parę sekund przed Kubą Bieleckim.  Albo on miał tego dnia bardzo słabe pływanie albo ja ominąłem jakąś bojkę , stawiam na to pierwsze. Na dobiegu do T1/2 zdążył już mnie wyprzedzić  . Po wyjściu z wody czułęm się okropnie , zero siły , ciężki oddech ,pełny żołądek , tętno maksymalne . Zdejmowałem pianki przy akompaniamencie krzyków Kuby (ktoś mu namieszał przy jego rzeczach ) zajęło mi więcej niż zwykle . W butach dobiegłem do belki i ruszyłem.


Rower

Już na początku czułem że to nie będzie „mój’ dzień . Kuba był 200 m ode mnie , chciałem dojechać do niego i chociaż chwilę odpocząć na kole ale zwyczajnie nie miałem na to siły .

Nogi były ciężki , rower ważył przynajmniej z 30kg , i do tego czułem jakbym jechał na flaku . Na pierwszym okrążeniu dojechało mnie 2 zawodników , próbowałem im usiąść na kole ale nawet nie miałem siły aby im się utrzymać . Dzisiaj stwierdzam że zabrakło mi determinacji .

Dopiero na 3 okrążeniu trzymam się na kole 2 innych zawodników , nie daje zmian bo nie mają one żadnego sensu , szybciej nie dam rady . Schodzę z bicykla  dość zrezygnowany .


Bieganie

Od pływania czułem że mieszanka wody z jeziora i twarożku nie działają najlepiej na moją wytrzymałość  , bieg mnie w tym utwierdził . Po rowerze nogi miałem bardziej zmęczone niż po 90 km w Sierakowie .  Na tym etapie stwierdziłem że chce po prostu ukończyć ten wyścig nie idąc i bez wymiotów .  Udało mi się to ! Oczywiście jak to na moim biegu wyprzedziło mnie parę osób ale ukończyłem na 18 miejscu z czasem 1:13:29 .


Pływanie 00:12:21 00

Rower    35:34

Bieg  00:23:59


Z występu jestem zadowolony. Mimo wszystko nie zdążyłem się zregenerować po Sierakowie i odstąpiłem od sprawdzonej rutyny przed zawodami co miałoby wpyw na moje zmęczenie podczas. Codziennie, cały czas uczymy się czegoś o swoim organizmie i trzeba z tych lekcji wyciągać wnioski .

Po zawodach miałem okazje zjeść bigosik w doborowym towarzystwie .


Organizacja

Wszystko bez zarzutu , nie ma się do czego przyczepić . Trasa dobrze oznakowana , wolontariusze pomocni i dopingujący . Bardzo fajne nagrody dla 20 osób – wszystko mimo zerowego wpisowego ! Organizatorzy,Leniwce i sponsorzy stanęli na wysokości zadania ! Za rok na pewno będę chciał poprawić czas !

Po zawodach miałem okazje zjeść bigosik w doborowym towarzystwie za co dziękuje  .

Zdjęcia pożyczyłem od Leniwców. Dzięki .



8 KOMENTARZE

  1. Czytam Wasze uwagi z zainteresowaniem …. tak jak mi z pewnością i innym początkującym pozwalają zaoszczędzić przykrych doświadczeń w debiutach. Przynajmniej tak m i się wydaje w teorii bo w praktyce, zwłaszcza w debiucie z pewnością może być różnie 🙂 Pozdrawiam.

  2. Napewno skumulowało się parę czynników . Brak pełnej regeneracji , zbyt szybki początek pływania , zbyt gwałtowne wyjście z wody i może zbyt szybki bieg do strefy zmian . Następnym razem spróbuje marszu , aczkolwiek szkoda tych sekund wypracowanych na pływaniu tracić na dobiegu .

  3. Michał, to wysokie tętno – dałbym sobie rękę uciąć – to wina zbyt mocnego początku i szybkiej zmiany pozycji z poziomu do pionu. Zobacz co się dzieje podczas testu ortostatycznego kiedy jesteś zmęczony. Wstajesz z pozycji leżącej, a tętno potrafi skoczyć z 50 do 90 – to znak, że jesteśmy zmęczeni i powinniśmy odpuścić trening. Oczywiście to inna bajka, ale taka szybka zmiana pozycji i trucht robią swoje. Miałem to samo w Malborku. Piszesz, że truchtałeś, ale to się tak wydaje :-)) myślę, że w tej sytuacji przydałby się nawet marsz, a przede wszystkim zrzucenie pianki jeśli regulamin na to pozwala. :-))

  4. Łukasz , po wyjściu z wody truchtałem sobie do strefy zmian a moje tętno sugerowało że zbliżam się do 3min/km 😉 . Przede mną jeszcze ogrom pracy i nauki o swoim organizmie .

  5. Michał, jak zwykle ciekawy wpis. Jeżeli chodzi o samopoczucie po pływaniu, to z pewnością dwie zmienne miały na to wpływ – sprint i dobieg :-)) Być może jesteś (tak jak ja) zawodnikiem, który bardzo szybko się zakwasza jezeli tylko narzuci ostre tempo od początku wyścigu. Ostatnio zmieniłem taktykę na pływaniu i zaczynam ciut wolniej, ale za to trzymam długi krok i technikę. Czasy sa zdecydownia lepsze niż wówczas gdy zaczynam szybko. Po drugie mój trener Filip Szołowski poradził mi, żebym na dobiegu nie szarżował z tempem. Tętno bardzo szybko skacze po zmianie pozycji z poziomu do pionu i szybkim biegu….dodatkowo w piance. Jeżeli podczas tego szybkiego pływania uruchomiłeś dodatkowo nogi – mocniej niż zwykle – to kondycja na rowerze nie mogła być inna niż ta, która opisałeś :-))

  6. Nie miałem wcześniej czasu aby drapnąć relacji , dopiero dzisiaj mały day off pozwolił mi na to . Gdyby urozmaicili/wydłużyli trasę kolarską i biegową 1/4 IM byłby świetnym pomysłem . W sumie to byłaby impreza bez konkurencji w okolicy więc i frekwencja by dopisała .

  7. Tośmy się zbiegli w czasie z relacjami 🙂 Z nawigacją miałem nieco dalej idące problemy 😉 I też mam ochotę wystartować za rok – bardzo fajna impreza. W sumie spokojnie możnaby tam zorganizować zawody na trochę dłuższym dystansie – np. 1/4 IM.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here