Poranne sukcesy

5

Muszę się pochwalić, coby się z zachwytu nie rozpęknąć. Otóż odnotowuję sukcesy w porannym wstawaniu. Uciekający budzik zadziałał dopiero wtedy, kiedy wynoszę go na połowę sypialni na dywan i nie wiem ,w którą stronę pojedzie, co wiąże się z porannym gwałtownym wyrwaniem z łóżka. Plus mocne postanowienie poprawy po spotkaniu z Marcinem Koniecznym. I efekt jest zadziwiający.

Nie chcę zapeszać, ale na dziś od poniedziałku udało mi się już zrobić 3 x basen i 3 x rower. Jutro rano basen i po południu jeszcze raz rower (jak rodzinka pozwoli). Bieg w tym tygodniu wypadł, bo na kursie wykręcilem sobie stopę w stawie skokowym, ale już dochodzi do siebie, więc dolączę w przyszłym tygodniu.

Pływam rano o 6:00!!! A na spinningu lub trenażerze o 7:00. Działa. Ale jako że najważniejsza jest regeneracja to jeszcze tylko klikam ‘zapisz’ i w objęcia Morfeusza uderzam. bo jutro pobudka 5:15 🙂

5 KOMENTARZE

  1. Szaaacuuun!!!!Jestes moim idolem. Po odgipsowaniu musze miec takie same poranki – KONIECZNIE! Zyczę Twojej stopie szybkiej rewitalizacji.

  2. No to szacun! W tym tygodniu udało mi się zrobić tylko dwa treningi ranne…. Nie licząc poobiednich. Taka stopniowa adaptacja po urlopie…. W przyszłym tygodniu ambitniej – trzy razy! Tylko w moim przypadku to szczyt lenistwa, pracuję na pływalni…. Gdybym tylko chciał kopnąć się w zadek i jakieś 40 min wcześniej wstać to mógłbym 5 razy w tygodniu pływać… 🙂 Z drugiej strony zawodowcem już nie zostanę, o sekundy nie muszę walczyć, nikt mi rękawiczki nie rzucił…. 🙂 Biorąc pod uwagę, że to pierwszy start to i tak będzie życiówka….. a słodkie lenistwo ma też swój czar….. Co nie znaczy, że nie doceniam tytanów pracy….. Pozdrawiam

  3. Darku gratulacje. Mnie udało się trzy dni pobudka o 5.00 i bieganie. Tylko, że ja nie mam spiep…… budzika. A teraz to mogę spać do BÓLU ;-(

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here