Rok 2014. Bardzo słodki, bardzo gorzki

Sporo wrażeń w tym roku spowodowało, że podejmuję próbę ekshibicjonizmu emocjonalnego. A nie mam w tym doświadczenia bo na fejsie nie praktykowałem. Ale tak fajne grono jakie obserwuje na tym portalu od ponad roku ułatwiło mi decyzję.

Rok własciwie zaczał się na początku grudnia 2013 wraz z powrotem do treningu. Humor po sezonie 2013 był całkiem niezły. Fajny debiut w triathlonie w Gdyni 6:01:40(w tym T1+T2-18minut), tym bardziej udany bo startował także mój syn Karol i zięć Fabian. Kilkukrotne starty na 10km za kazdym razem dawały poprawę z życiówką 11.11 w Gdyni – 42:31. Pewną zadrę stanowiła życiówka w maratonie w Poznaniu 3:39:44. Po kilkunastu latach biegania i kilkunastu maratonach ciśnienie na złamanie 3:30 było duże. Ten sukces/porażka spowodował nową dla mnie myśl o szybkim planie startowym 2014, tzn. start w maratonie w Warszawie w kwietniu. Generalnie zawsze biegałem zimą nawet przy dużych mrozach, ale budowanie formy już na kwiecień to nowość. I problem pojawił się już po tygodniu. Nie wiadomo skąd pojawił się katar i problem z zatokami. Mimo paru dni odpoczynku nie ustepował. Wróciłem mimo to do biegania. 4 treningi w tygodniu i troche mniejsze obciążenia. Poza tym odstawiłem basen, cotygodniową siłownie i myśli o uzupełniającym treningu na rowerze, żeby zbytnio nie obciążać oraganizmu.

Dopiero w lutym zaczęło odpuszczać, ale żeby nie było zbyt dobrze to były jeszcze 2 kilkudniowe grypy, jedna z temperaturą nieźle mi dała po mięśniach. Ponieważ w marcu udało się jako-tako zrobić 4 treningi 26-30km ze sporymi watpliwościami zgłosiłem się na start, nadal z ryzykownym celem – 3:30. Do 30km dość łatwo trzymałem zakładane tempo około 5’00. Ale potem zacząlem się obsuwać do 5’20 i próby zrywu tylko na krótko to zmieniały. 3:38:05 na mecie, nowa życiówka i nowy sukces/porażka. Ale to nie siedziało długo w głowie bo w końcu czułem się na tyle dobrze by wrócić na basen(raz, max dwa w tygodniu ze względu na uczulenie na chlor) i zacząć kręcić korbą. W końcu triathlon w Gdyni miał być drugim startem A w tym roku. A oczekiwanie progresu było duże. Po drodze nieudany start 10.05 na 10km – 44:53, na 4tym kmie kłopot z oddychaniem- albo odezwała się astma albo za mocno zacząłem. Ale treningi w końcu zaczęły się układać, tym fajniej, że dłuższe weekendowe wyjeżdzenia lub zakładki robiliśmy rodzinnie. Córka Ania po urodzeniu synka w styczniu 2013 w starcie w HTG miała zastapić swojego brata, który poświęcił się koszykówce, a jej mąż Fabian podobnie jak ja szykował się do drugiego startu. 29.06 to dla mnie ciekawostka – po latach debiut w półmaratonie. Start prawie z treningu i 01:38:30. Bardzo fajna, kameralna impreza w Żarnowcu, na której dobrze dobrałem tempo 4’40 i ostanie 5km blisko 4’30. 19.07 to kolejny odwrotny debiut – 1/4IM w Gdańsku – znowu  prawie z treningu – testowy start całej rodzinnej trójki.

To był bardzo przyjemny dzień. Fajna pogoda, może troche za ciepło do biegania, fajna plazowa okolica. Znowu zadowolenie z dobrze dobranej taktyki startowej i 02:37:25. No i śmietanka w postaci zwycięstwa w kategorii M55-59.

Ania była 3cia w kategorii wiekowej, a Fabian mimo że najlepszy z nas wrócił bez pucharu. Super dzień z pucharami na plaży – pewnie pomógł nam mocny doping żony i wnuka.

No i ostatni etap treningów przed Gdynią. 30.09 to apogeum treningu – zakładka 80km+20km przy 32C – było nieźle, tym bardziej, że dobrze się czułem na rowerze uzupełnionym o lemondkę. Teraz luzowanie i ostatnie myśli aby wszystko było dopięte w chwili startu. A w triathlonie jest o czym myśleć.

Powiem krótko – to najlepsze zawody w moim życiu. Pierwotny cel to 5:30, który skorygowałem przed startem do 5:23-25. Wyszło 5:19:01(41:37+2:40:55+1:46:09) i 4 miejsce w kategorii, rok wczesniej bym wygrał z tym czasem. Ale nie to jest najważniejsze. Po prostu dałem z siebie bardzo dużo i nie miałem kryzysu. Jechałem sam i przyzwoicie ogarnąłem się w strefach. I w nagrodę przybita piątka z Ojcem Dyrektorem na mecie. Zresztą to rodzinne bo Ania przybiła z Nim na nawrocie rowerowym. Ania miała 6:14, a Fabian 4:56. I rodzinna celebracja startu w strefie mety z żona, bratem i wnukiem. Bezcenne.

I tu odkrywa się tajna karta z trzecim startem A. Poznań. Maraton po raz drugi w tym sezonie. Tydzień odpoczynku i powrót do treningu, ponownie tylko biegowego. I czuje, że noga się kręci jak nigdy w życiu. 13.09 to rodzinny start na 10km w Gdańsku i czas 40:23 , o którym nigdy w zyciu nawet nie marzyłem. 20.09 kończę przedostatni tydzień mocnego treningu. 32km – średnie tempo 5:21 przy HRśr 136(moje max 182), ileż lepiej niż 5:30/138 w końcu marca. Cel startowy 3:25 chyba całkiem realny. Ale końcowy tydzień BPS nie jest możliwy. Po raz pierwszy w życiu mam ból w plecach, przy próbach biegania korpus całkiem niestabilny. Jestem zaskoczony bo ogólnofizycznie tez czułem się mocny. Próby treningu zastępczego na rowerze stacjonarnym też bardzo trudne. Zabiegi dwóch doświadczonych fizjoterapeutów też nie pomagają. Do Poznania jadę odebrać tylko numer i kibicować młodym. Ania łamie 4 godziny, a Fabian 3:28. Wyjątkowo bym z nim powalczył. Poprawa po 4 tygodniach przerwy skłania mnie do treningów z myślą o planie zastępczym, najpierw w postaci Florencji 30.11 a potem Spijkenisse 14/12. Ale po formie zostało już tylko wspomnienie. Pora zakończyć ten sezon obfitujacy w tyle emocji.

Powiązane Artykuły

40 KOMENTARZE

  1. Widzę, że poziom emocji związany z klepnięciem lub jego brakiem może spowodować, że taktyka startu wymknie mi się spod kontroli 🙁

  2. @Lukasz – nie raz poczułem Twoja rękę aczkolwiek nie tam gdzie piszesz;)) jak mijają sie przyjaciele z rożnej ligi to można szeptać ale jak przyjaciele są 'rywalami’ mniej więcej z tego samego poziomu to lepiej nic nie mowić a czułości zostawić sobie na metę;))

  3. @Łukasz…uwazaj bo po takich deklaracjach wszyscy bedziemy chcieli być przez ciebie wyprzedzani i dublowani…wiele razy:):):)

  4. @Marcin – ja tam wyprzedzając szepnę zawsze jakieś słówko i klepnę w tyłeczek delikatnie :))… Tym bardziej jak przyjaciól mijam 🙂 a im bardziej z kimś rywalizuję, tym czulsze to szeptanie. Redaktora Dowbora chciałem raz nawet wycałować! :)))

  5. Dalszy ciąg postępowania antydopingowego ws D.Ulissiego – 'Werdykt w sprawie Diego Ulissiego, który podczas Giro d’Italia stosował salbutamol zapadnie w styczniu. We wtorek 23.12 Włoch odbył pierwsze przesłuchanie w Lugano, gdzie tłumaczył się ze swojego pozytywnego testu dopingowego przez trzy i pół godziny. Kara prawdopodobnie jest nieunikniona, ale Gazzetta dello Sport sugeruje, że banicja zawodnika Lampre-Merida może ograniczyć się do 9 miesięcy. Po 11. etapie Giro d’Italia Ulissi miał 1900 ng/ml niedozwolonej substancji we krwi, podczas gdy dopuszczalna wartość to 1000 ng/ml. Przez wiele miesięcy w jego sprawie nic się nie działo, dlatego w sierpniu został odwieszony w prawach zawodnika przez włoską ekipę. Dzięki temu mógł wystąpić w Coppa Bernnochi, ale urzędnicy ze Szwajcarii szybko przypomnieli sobie o przypadku Ulissiego i wszczęli wobec niego postępowanie dyscyplinarne. Przez te działanie, ponownie został zawieszony.’

  6. Dziękuję. Łukaszowi za powitanie na pokładzie. Pokład dla mnie, jako przez całe życie Gdynianina, to ważna sprawa. Wszystkim pozostałym. Każdy, naprawdę każdy Wasz komentarz utwierdził mnie w przekonaniu, że to właściwy Pokład.

  7. @Lukasz, na trasie mijamy sie bez słów, taka zasada, ani wyprzedzany, ani wyprzedzający nie strzępią języka po próżnicy;) Każdy z godnością przyjmuje to co mu los zsyła:) Zasada ta ma szczególnie zastosowanie w przypadku mijania przyjaciół;)))

  8. Łukasz, taka już moja przez całe życie natura, że jestem naiwny i nieraz płacę za to rachunki. Na szczęście na 15km już mało co widzę wokół siebie więc nie dam rady zareagować. A w wypowiedzi Artura czuję zachętę, żebym nie czekał do wiekszych mrozów z testowaniem Ventolinu(Salbutamol)

  9. Jarek, nie ufaj im z tą bezinteresowną pomocą! Zobaczysz, co się będzie działo na 15km biegu na dystansie Ironman 70.3., kiedy będziesz ich dublował! Wypomną Ci, że tak się kolegów nie traktuje, że to nieładnie tak się odwdzięczać, itp…:-)))

  10. I jako przyklad. Kolarz Lampre-Merida Diego Ulissi. Szwajcarski Komitet Olimpijski rozpatruje uzycie przez niego Salbutamolu. Poziom substancji w moczu przekraczal dozwolony 2x. Zacytuje: Przyjmuje się, że obecność w moczu salbutamolu w stężeniu przekraczającym 1000 ng/ml, lub formoterolu w stężeniu przekraczającym 40 ng/ml, nie jest efektem zamierzonego użycia danej substancji w celach terapeutycznych i będzie uważana za pozytywny wynik badań antydopingowych (wynik niekorzystny analitycznie – AAF), chyba że sportowiec udowodni, uczestnicząc w kontrolowanym badaniu farmakokinetycznym, że odbiegający od normy wynik jest związany z terapeutycznym użyciem leku w postaci wziewnej, w dawce nie większej niż wymieniona powyżej.

  11. Dziękuję za tę troskę 🙂 , w tej pogoni za wynikami jeszcze mógłbym stracić życie 🙁 , chociaż pulsometru to jeszcze do końca nie ogarniam…

  12. Objawy o których pisze Artur mogą wystąpić po jednym z tych leków czyli Salbutamolu który jest beta mimetykiem i oprócz rozszerzania oskrzeli wpływa tez na układ krążenia, natomiast po pozostałych dwóch które są glikokortykosterydami wziewnymi raczej nie, trudno byłoby przedawkować wziewne sterydy tak, żeby doszło do istotnych działań niepożądanych ale zastosowane w b.dużych dawkach przekraczających zwykle stosowane w formie wziewnej w jakiejś części wchlaniaja sie do krwi i wtedy mogłyby być potraktowane jako doping.

  13. @Artur, piękne dzięki. Można powiedzieć, że dzięki mojej dociekliwości i Twojej wiedzy fachowej uratowaliśmy Jarka przed drżeniem mięśniowym! Strach pomyśleć co by się działo, gdyby przedawkował i czworogłowy by mu się rozdygotał w czasie wyścigu!!

  14. Marek, temat wart artykulu! Napisze o tym. Doraznie to po tych srodkach wystepuja objawy przedawkowania (bole glowy, drzenia miesniowe, tachykardia), ktore raczej uniemozliwiaja start w zawodach. Poza tym zwiekszenie dawki nie wplywa na zwiekszenie efektywnosci ich stosowania. Poza tym jak pisalem, przy udokumentowanej astmie mozna stosowac pewne rodzaje lekow bez specjalnej zgody.

  15. chyba, że mocno rozczarowany przegraną konkurent anonimowo doniósłby na Ciebie do organizatorów. A z tymi światowymi zawodami, które w przyszłym roku zawitają do Gdyni to nie wiadomo jak będzie… Widmo legendarnych 'spotów na KONA’ nie jedną moralność pokona..

  16. Marku, żona mi podpowiada, ze umiemy się bawić lepiej niż dzieci :)))) . Prowokacja od razu wywołała mój uśmiech, ale obowiązki nade wszystko czyli rano spokojne 12km po ostrym ładowaniu węgli. Co do efektu kumulacji to zapomniałem o Nasometinie donosowo, który w miarę chroni mnie przed chlorem na basenie. To może być zwycięska czwórka. Co do wykładni to się zgadzam…dura lex, sed lex… chociaz kontroli antydopingowych to chyba nie muszę sie obawiać 🙂

  17. Jarku, te Święta są coraz milsze także ze względu na nową znajomość z Tobą. Ale …amicus Jaro, sed magis amica veritas. Czekam teraz na interpretację naszego konsylium lekarskiego czy nie mamy tu do czynienia z efektem synergii. To znaczy czy razem wzięte Alvesco, Symbicort, Ventolin nie poprawiają znacząco wydolności? A co się dzieje, jeśli dawkę miesięczną weźmiesz jednorazowo tuż przed startem? Sa to kwestie bardzo istotne i czekam na zajęcie stanowiska przez ekspertów AT.

  18. Witam Kolego Twardy i gratuluje celnego strzału z Symbicortem 🙂 . Jestem między młotem, a kowadłem 🙁 bo stoję murem za Justyną. Używałem Symbicortu przy powrocie do treningu po przeziębieniach. Dobrze kontrolował mi kaszel wysiłkowy, ale kopa raczej nie dawał. W lipcu po wielu, wielu latach byłem u pulmonologa i powiedział, że Symbicort w o ogóle nie jest dla mnie dobry. Zalecił Alvesco, które nie działa szybko i kopa w ogóle nie daje , a także Ventolin na ataki, ale z tym muszę poczekac na mocniejszy trening na większym mrozie. Więc mam jeszcze Symbicort, który mogę przekazać chetnym do testów. No i nadal miłych Świąt!

  19. Marku, teraz nie potrzeba nawet specjalnej zgody przy stosowaniu glikokortykosteroidow i niektorych B2 mimtykow. Kazdy moze. Wykazano, ze te srodki nie poprawiaja wydolnosci. Na inne, spcjalne zgoda jest wymagana. Swiatecznej atmosfery zycze Wszystkim!

  20. Witam młodszego kolegę z kategorii. I żeby nie być posądzonym o to, że w Wigilię robię się 'miętki’ zapytam: A na astmę bierzesz to samo co norweskie narciarki? :))

  21. Witam również. Jako urodzony szyderca cieszę sie od razu ze za rok będę już w Twojej kategorii ale o trzy lata młodszy. Chociaż oczywiście też ścigam się tylko ze sobą, skopanie komuś tyłka na pewno by ucieszyło:-). Choć z moim doświadczeniem i potencjałem tyle w tym prawdopodobieństwa co w tym że dzisiaj zwierzęta gadają. No ale przynajmniej inaczej też skorzystam jak się spotkamy na trasie. Takie pędziwiatry dobrze schładzają powietrze jak koło mnie przelatują. Zdrowych Šwiąt i całego roku!

  22. Dziękuję za te pozytywne wibracje , które tworzą Wasze komentarze. Jest to dla mnie niespodziewany prezent świąteczny. Miał to być raczej jednorazowy coming out ale w Waszych jędrnych wypowiedziach chyba znajdę jeszcze jakąś inspiracje do wpisu. 'Konkurentów’ 🙂 uspokajam – raczej walczę z sobą niż z innymi. Arku, dopowiadam – myślałem o zakątku AT jako całości AT, która jest czymś wartościowym w świecie mediów i nie tylko. A z 'lożą szyderców’ nie mam złych skojarzeń. Przecież ostatnia burza po wpisie Grzesia to po prostu forum różnorodnej wspólnoty treningowych kilometrów a nie bijących na oślep dyletantów. Dla chętnych na kontakt bezpośredni podaję adres:[email protected] Życzę wszystkim dużo zdrowia do treningów i skutecznego ładowania węglowodanów. Wesołych Świat!!!

  23. Jarek, wzruszyło mnie twoje wzruszenie… 🙂 Trochę tylko nie spodobał mi się ten ,,zakątek AT’… dla mnie blog to centralne miejsce, epicentrum AT 🙂 Bierz poprawkę na Grzesia, ,,loża szyderców’ ma dobre intencje…. ale jak to w takim dużym środowisku bywa zawsze ktoś szpikulcem trącić nie omieszka… To też ma swoje dobre strony, wyzwala adrenalinę i ambicje sportowe…. Wesołych Świąt! I tylko patrzeć interpretacji Marka.S….. :-)))

  24. Hej Hej..Witam i gratuluje. Mamy podobny wiek i podobne cele tylko dotychczasowe twoje osiągnięcia są jeszcze przede mną :):) Mam nadzieje. Powodzenia w treningach i do zobaczenia na trasach. Podziel sie tez od czasu do czasu swoim sposobem treningu.Wprawdzie narazisz sie na krytykę 'lozy szyderców’ nie dostając żadnych argumentów ale może innym to pomoże w wyciąganiu wniosków i optymalizacji swoich treningów:):). NO i oczywiscie dla ciebie i wszystkich ZDROWYCH I WESOŁYCH SWIAT!!!!!

  25. Jarek, jesteś kolejnym przykładem, że wiek nie stanowi ograniczeń. I zostawiasz w polu dużo młodszych. Też tak chcę! 🙂

  26. Uff… nie moja kat;))) Zbyt częste lanie od 'dziadków’ niekorzystnie wpływa na psychikę:) Witam i zębami zgrzytam:)

  27. Witam Was i mimo siwizny na brodzie łza mi sie w oku kręci. Ja znam już Was dość długo 🙂 i te ciepłe słowa powitania mają dużą wartość. Zwłaszcza w zakątku AT. Miejscu gdzie merytoryczność, szacunek, wsparcie wyrastają z potu treningowego i są tak rzadko spotykane gdzie indziej. Miejscu gdzie otwarcie na innych jest nie tylko od świeta.

  28. Ha! W końcu jakiś zawodnik w słusznym wieku, w mojej AG a w dodatku z wynikami, że aż zagwizdałem czytając!!! Będzie się dziać! Pozdrawiam serdecznie 🙂

  29. Cześć Jarku! Witam na pokładzie (bez tego sakramentalnego powitania nie mógłbym pisać dalej 🙂 Połówka w Gdyni ze świetnym czasem! Sezon imponujący sportowo, ale przede wszystkim rodzinnie! Ciekawe jakie plany na 2015? Pewnie ambitnie, więc uwaga Panowie: Cichecki, Papierz, Strześniewski, Pupka! :-)) Wszystkiego dobrego na Święta!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Śledź nas

15,618FaniLubię
1,009ObserwującyObserwuj
293SubskrybującySubskrybuj

Kalendarz

Brak wydarzeń

Najpopularniejsze

X
X