Rypło się

Przecież jestem ćwierć ironmenką, dlaczego mnie to spotkało???!!!


Przygotowania do sezonu tri AD 2015 trwały w sumie zgodnie z planem. Czasem coś wypadło, czasem coś nadprogramowo wpadło ale karuzela treningowa się kręciła.


Wraz z nowym rokiem, jak co roku w pracy zaczyna się boom natłoku roboty: trzeba zamknąć księgi starego roku, a nowego roku robić na bieżąco. Taki intensywny czas trwa do końca marca, po czym jest niewielkie rozluźnienie. W szczegóły nie będę wchodzić, bo to nie blog o księgowości;)


W okresie tym treningi realizowały się zgodnie z planem. Niestety moje zmęczenie rosło coraz bardziej. Nie wiem czy zmęczenie psychiczne czy fizyczne było większe. Jedne próbowałam zakłócić drugim.


No i niestety przyszedł ten dzień, kiedy wszystko RYPŁO SIĘ:


plany, treningi, zdrowie.


Dwa tygodnie leżenia z antybiotykiem w łóżku, zero treningów – dół.


Kiedy jakoś się z tej choroby wyszłam, powolutku wróciłam do treningu. Niestety po dosłownie trzecim treningu nawrót choroby – dół.


Kiedy czytałam na AT o pierwszych startach biegowych, o treningach, o obozie na Majorce, gdzie w tydzień przejeżdżają na rowerze tyle ile ja w rok – dół był coraz większy.


Myślałam, że będąc ćwierć ironmenką;) i zażywając te wszystkie dobre rzeczy (m.in. pijąc sok z buraków;)) żadne choroby mnie nie uchwycą. Niestety, mój organizm takiego natłoku wszystkiego (praca, treningi) chyba nie wytrzymał i sam zadecydował by dać mu wreszcie odpocząć. W końcu raz na 5 lat można:) Tylko dlaczego teraz!!!???


Dziś znów wracam do treningów z nadzieją, że wszelkie choroby już za mną. Plany startowe zostały, jednak patrzę na nie z małą obawą, bo jednak miesiąc bez treningów w takim okresie to duża strata. Pierwszy start za miesiąc (duathlon) i zobaczę na czym „stoję’. Zresztą jak zawsze, start to ma być zabawa ale na której daję z siebie wszystko.


Tymczasem czekam na cieplejsze dni, by móc wyruszyć na randkę z moim Demonem;)


Pozdrawiam


Powiązane Artykuły

25 KOMENTARZE

  1. Jest nadzieja, że forma jakaś pozostała. Dziś byłam biegać, przez 7 km goniłam córkę, która uciekała na rowerze (taka dodatkowa motywacja) i wyszło calkiem nieźle, było szybciej niż przed chorobą 🙂 @jeyel jak już pisałam, walczę o swoje dobre wyniki, bo te naprawdę dobre są poza moim zasięgiem. Oby przeciwności było jak najmniej – tego Tobie i wszystkim życzę.

  2. To jeszcze dwa grosze ode mnie, człowieka, którego ciągle trapią różne choroby i przeciwności. Po pierwsze – to, że nie trenowałaś miesiąc nie znaczy, że szybko nie wrócisz do formy. Organizm nas potrafi zaskakiwać, zobaczysz. Chyba, że walczysz o naprawdę dobry wynik

  3. @Krzysztof- faktycznie Tobie się 'zdrowo’ rypło. Trzymam kciuki mocno żebyś znalazł pracę – dzieci trzeba wykarmić. Za nogę też choć jestem przekonany że tu dasz radę! @jarek – miałem kiedyś łokieć tenisisty choć w tamtym czasie nie grałem. Dla przeciwwagi zrobił mi się też łokieć golfisty choć w golfa nie grałem nigdy. to wszystko kiedy nie mogłem wyleczyć barku 'wyrwanego’ po nieudolnej próbie przypomnienia sobie jak się pływa kraulem. wychodziłem mnóstwo czasu na rtg, usg,zabiegi,leki,lekarzy, fizjoterapeutów bez skutku. Lekarze mówili że łokieć tenisisty będę mieć do końca życia. Po wielu miesiącach przypadkowy masażysta powiedział że jestem tak sztywny ze stresu że każdy energiczniejszy ruch może mnie złamać. Rzuciłem robotę, siedzenie w niej po 20, 40 lub 60 godzin i wyjechałem na wieś na 6 m-cy. Po pierwszym 'łokcie ’ zniknęły, zaraz potem naprawił się bark. Żadna z tych dolegliwości od 8 lat nie wróciła.( w tenisa gram regularnie) Jestem zdania że stres nawet ten triathlonowy (zacięte twarze pożądające wyniku) to jedna z najgorszych rzeczy jaką sobie człowiek funduje. Powodzenia!

  4. @Tomek dokładnie. Grunt, że to co robimy przynosi nam zadowolenie, nawet jak będziemy nagrodzonym jako najwolniejszym na danym dystansie.

  5. Dziękuję wszystkim za słowa otuchy. Dół był ale już zdążył się zakopać. Teraz wystarczy robić swoje, powolutku bez nadganiania straconych treningów (wystarczy, że musiałam ogrom nadrobić w pracy:)) Oczywiście duathlon treningowo, zresztą tak było w planach. Tak Łukaszu, o WIELKIE wyniki nie chodzi ale zawsze fajnie jest choć o odrobinkę poprawić te swoje – trochę ducha wojownika we mnie jednak jest;) @jarek, może za bardzo akcentowałeś tym łokciem na basenie:)))

  6. jako cieżko pracujący (takze przy pomocy triathlonu) adept wyznawania teorii szklanki do połowy pełnej powiem ze należy doceniać efekt wymuszonej przerwy. co za radość wyjsć znowu pobiegać, popedałować czy popływać. po 11 miesięcznej kontuzji i całkowitej przerwie w bieganiu trwającej pol roku, każdy kilometr teraz przebiegnięty smakuje mi jak dycha a ponieważ przebiegłem juz z 80 to czuje sie jak ultramaratończyk. i nie ważne ze truchtam 8 km na godzinę zeby nie przeciążyć stopy i ze w związku z tym zaplanowany na maj polmaraton moze wyglądać wynikowo 'żałośnie’ . w zeszłym roku była nagroda za najwolniej przebiegnięty dystans – czemu nie – moze się pokuszę. a puenta – smakuj powrót do treningów – to cenniejsze niz wynik. ćwiartkę czy połówkę ( a nawet litra) zawsze się da zrobić- byle towarzystwo było odpowiednie 😉

  7. Bogna! Każdy kiedyś trafił, albo trafi na taki dół! Ja mam to już za sobą, a w tym roku postanowiłem pójść po rozum do głowy i nieco odpuścić, bo organizm był mega zmęczony. bardzo późno zacząłem treningi, nie byłem na obozie, ważę tyle, co zwykle na początku sezonu zimowego, czyli jakieś 83-84kg, na święta zjadłem tyle, że jak wczoraj zrobiłem głodówkę cały dzień, to pociągnąłem i tak dwa treningi (wczoraj i dziś) bez ładowania i nie padłem 🙂 Luz! spokojnie wróć do treningów i nie 'nadrabiaj’ niczego! A duathlon potraktuj oczywiście treningowo, bo z takimi sensacjami przed sezonem startowym, to nie ma co liczyć na wielkie wyniki – zresztą nie o nie tylko chodzi, prawda? 😉

  8. Jestem pewien ze cwiczenia, zdrowa dieta i nawet sok z burakow bardzo wspomagaja uklad odpornosciowy i statystycznie mysle ze sportowcy mniej choruja, ale doskonale wiem co znaczy zamykanie roku i jestem pewien ze to zmeczenie psychiczne a nie fizyczne dalo sygnal ze potrzebujesz odpoczynku. Kazdy z nas wie jak denerwujaca potrafi byc przerwa, ale ma ogromne plusy- po powrocie masz podwojna dawke energii, do pelni sezonu masz jeszcze sporo czasu a wiec glowa do gory, plany i cale sa w dalszym ciagu jak najbardziej w zasiegu reki. A my oczywiscie trzymamy kciuki!

  9. będzie dobrze, tak jak ktoś juz wcześniej napisał takie przerwy mogą wyjść na dobre. A zęby Ci trochę poprawić humor to ja tez mnie walczę ,od miesiąca; z tzw.Łokciem tenisisty’ ,ale uwaga ….ja nigdy nie grałem w tenisa:) pozd Bogna i do zobaczenia na śląskich trasach Silesiaman:) pozd

  10. Bogna, jesteśmy tylko ludźmi, a sport jest dodatkiem do naszego życia, więc głowa do góry. Niedługo przyjdzie ciepła wiosna i nadrobisz zaległości treningowe :-).

  11. @Aleksandra, czasem jak człowiek się 'wypłacze’ to mu lepiej:) Koniec maja miał być mój główny start, a w tej sytuacji przesunie się on chyba na moje rodzinne podwórko, na koniec sierpnia. Bardzo chętnie wybiorę się z Tobą na przejażdżkę rowerową po Śląsku, tylko nie wiem czy dam rady nadążyć za Tobą:) ale serdecznie zapraszam. @Michał @albinp przy tym nic nie robieniu i mnie kręgosłup (piersiowy) się odezwał i trochę poszalał z intensywnością bólu. Ale mam to szczęście, że jak trochę się poruszam (cs) i nie będę mu szkodziła ćwiczeniami to daje mi spokó[email protected] Ty jak zwykle po swojemu, z tym, że teraz chyba na dobre Ci to nie wyszło:( Ale masz rację walczymy! nie tylko z kontuzją, chorobą…:) No dobra, wracam do kieratu zawodowego, potem wystawię się na kolejną próbę cierpliwości kręcenia w 4 ścianach, bo pogodna nie sprzyja:( Dobrego dnia.

  12. Często jesteśmy wystawiani na różne próby i podnosimy się po raz kolejny…. Bogna, Krzysztof, Albin, łącze się w bólu i trzymam kciuki…. !

  13. Witaj Bogna, nie ma co się martwić na zapas – mów sobie że dasz radę i na pewno dasz. A żeby dodać otuchy powiem tak coś od siebie to że moja noga siadła wiadomo, wróciłem do treningów zgodnie z uporem od 1 marca. Koniec marca już kręciłem swoje. A tu z okazji świąt niespodzianka! Nowy szef (po wyborach) mówi z panem mi nie po drodze więc dziękujemy. Złość w środku jak diabli więc 3 dni z rzędu poprawiałem swoje czasy na 30 km i co ??? Kicha, noga no comments. Od tygodnia nie biegam . Więc marathon szlag trafił, przynajmniej ten. Ale walczymy Bogna, walczymy !!! dużo zdrówka życzę i pozdrowienia dla męża

  14. @ Michał Kaczor – mnie boli z lewej strony kręgosłupa lędźwiowego (w zasadzie codziennie), czasem także pośladek, a w stanach najbardziej zaawansowanych również podudzie – aż do utykania na lewą nogę (bo to problem lewostronny). Ponadto, ewidentnie bardziej mnie 'ciągnie’ achilles w lewej nodze i pobolewa mnie w lewej pachwinie – co też może i chyba ma (ale nie musi) mieć związek z kręgosłupem. Mam też czasem różne, dziwne sensacje, jak mrowienia w pośladku i tylnej części uda. Z doświadczenia (bolesnego) wiem, że wychłodzenie, przewianie odcinka lędźwiowego zaostrzają (łagodnie rzecz ujmując) te dolegliwości 😉 Mnie ćwiczenia CS, albo nawet a’la CS (’jaskółki’, unoszenie nogi w tył w podporze), wykonywane nawet w ciuchach cywilnych (tj. nie sportowych) i w różnych porach dnia (w pracy) pomagają. Spróbuj.

  15. Albinp – tak, pamietam komentarze Ojca Dyrektora pod jakimś artykułem gdzie wsponiał o problemach z kręgosłupem. Jaki dokładnie rodzaj bólu odczuwałeś? Mnie boli najbardziej w okolicach głowy kości udowej. A także czasami pośladek i czasami gdzies na mięśniach pasma piszelowo-biodrowego (dlatego na początku podejrzewałem ITBS). Ból pojawia sie głownie podczas biegania i utrzymuje się do kilku dni potem zanika. Więc znowu wyhodze na trening (to sa bardzo delikatne treningi – 2 do 5 km w tempie 6:30) i zwnowu wracam z bólem ;/ na rowerze tego problemu nie miałem do czasu świąt gdzie cholernie wiało i za wszelka cene chciałem utrzymać tempo. No i ból sie pojawił. Ćwiczenia CS wdrozyłem do treningów w grudniu – jednak szczerze przyznam że z systematycznościa było różnie.

  16. @ Michał Kaczor – czyli masz/miałeś objawy rwy kulszowej. To samo co ja i jeszcze parę osób na AT. Prawdopodobną przyczyną może być właśnie przepuklina krążka międzykręgowego (to on może uciskać nerw korzeń nerwu kulszowego). RTG tego nie pokaże, moim zdaniem trzeba będzie zrobić MRI i najprawdopodobniej ortopeda skieruje Cię na to badanie. No chyba, że odeśle Cię do neurologa. Na MRI z NFZ długo się czeka (ew. bardzo długo). Prywatnie jest drogie (kilkaset złotych). Niestety… Ćwiczenia core stability – zwłaszcza 'deski’ (’plank’) można wdrożyć już teraz – raczej nie zaszkodzą.

  17. Albinp – do lekarza poszedłem z bólem w okolicach biodra i pośladka. Pierwsza diagnoza jest taka, że kręgosłup naciska na jakiś nerw. Lekarz zlecił RTG części lędźwiowej kręgosłupa. Jednak był to lekarz pierwszego kontaktu. Za tydzień idę do ortopedy. Jeśli on stwierdzi taka sama przyczynę to wtedy udam się na RTG.

  18. Ale przynajmniej nie ważysz 98 kg 😉 Trzymam kciuki, żeby wszystko wróciło na właściwy tor! 🙂 @ Michał Kaczor – zmiany w kręgosłupie nie muszą oznaczać przerwy w treningach, czy rezygnacji z nich. Ja też mam zmiany w kręgosłupie (przepukliny krążków międzykręgowych) i największe kłopoty kręgosłup sprawia mi właśnie wtedy, kiedy robię przerwę w treningach 🙂 Core stability is a must. Do zdiagnozowania zmian niezbędny jest rezonans magnetyczny odpowiednich odcinków kręgosłupa (tzw. MRI) – wtedy po prostu widać gołym okiem co się dzieje.

  19. Bogna patrz na to z tej strony że już wracasz. Jesteś zdrowa i możesz trenować. 🙂 Ja natomiast też od miesiąca siedzę na tyłku ale jeszcze nie wracam 🙁 Lekarz dzisiaj zdiagnozował mi zmiany na kręgosłupie. Jednak aby się upewnić to za tydzień idę do innego.

  20. Bogna nie ma tego złego, widocznie organizm chciał bardziej odpoczynku niż Tobie się wydawało i w drastyczny sposób dał Ci o tym znać. Teraz jak już porządnie 'wypoczęłaś’ można wracać do kieratu. Powodzenia !

  21. Bogna, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, czasem organizm sam decyduje kiedy odpoczynek. Mój od stycznia tez co chwilę 'zarządza’ przymusową przerwę, ale staram się tym zbytnio nie przejmować. Do sezonu jeszcze sporo czasu, może w maju czy czerwcu formy nie będzie, ale sezon na szczęście będzie trwał jeszcze dwa miesiące i wtedy się rozkręcimy. Póki co może umówimy się w któryś weekend na rowerowanie, ja kompletnie nie znam Śląska i chętnie się dostosuję co do trasy, tempa itd.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Śledź nas

12,874FaniLubię
559ObserwującyObserwuj
0SubskrybującySubskrybuj

Kalendarz

Brak wydarzeń

Najpopularniejsze

X
X