Samorin

Pamiętam jak niedawno Maciek Żywek w swoim felietonie pytał – „Quo vadis Challenge?’ poddając analizie sens organizacji nowego ,,tworu’ okrzykniętego Mistrzostwami Świata. Osobiście nie mam zamiaru analizować czy to nowy produkt typowo komercyjny, dlaczego padło na Samorin i nad całą strategią Challenge.

Wiem jedno, Kona jest dla wybranych i nie tylko z uwagi na trudność w zdobyciu slota ale również z uwagi na koszty takiego wyjazdu. Dlatego uważam, że Challenge ze swoim Championship wyszło do tych pozostałych, proponując im imprezę łatwiej dostępną ale jednocześnie z dużym splendorem, piękną oprawą i udziałem gwiazd …aby poczuli, że biorą udział w wielkim wydarzeniu, są jego częścią, spełniają swoje sportowe marzenia.

Tak też się stało, organizacyjnie nie można nic zarzucić wręcz przeciwnie…

Nie będę rozpisywał się o samym kompleksie sportowym X-Bionic, na którym przeprowadzono imprezę, pisano na ten temat wystarczająco dużo, faktycznie zasługuje na szczególne słowa uznania, widać na co poszło 300 mln euro.

Z pewnością ogromną satysfakcję mogła sprawić możliwość ,,ocierania’ się o takie gwiazdy jak Alistair Brownlee, Lionel Sanders, Sebastian Kienle, Richard Murray czy wielu innych. Obserwować ich wyścig w wodzie, który puszczony był w pierwszej fali i praktycznie wszyscy startujący mieli możliwość kibicować im przy wyjściu z wody…

Oczywiście oprócz spraw większego kalibru były też te mniejsze, które również cieszą, ot chociażby spotkania ze znajomymi z AT. Fajnie było poznać i porozmawiać do tej pory znaną mi tylko wirtualnie Małgosie Rajczybe wraz z rodzinka, przesympatyczną parę z Polski, która przyjechała z Irlandii – Damina i Anię, powalczyć z Tomkiem Kacymirowem i wspólnie obalić kilka browarów… :-)))

 

Przed

 

A co do samego mojego startu…. cóż jakoś wena mnie opuściła do opisu. W sumie to taki jak wiele innych, typowy dla tego sportu. Pewnie każdy z was przeżywa podobnie. Są chwilę gdy nienawidzisz tri. Taka była jak ożłopałem się wody z Dunaju i trudno było odkrztusić. Tak też było podczas koszmarnego biegu w temperaturze 30 stopni z olbrzymim bólem żołądka, który w zasadzie nie można nazwać biegiem a przemieszczaniem się od bufetu do bufetu z pragnieniem przechwycenia kostek lodu i gdzieś w ustronnym miejscu zwymiotowania… brrr…

Jedyny chyba komiczny akcent to T1 i moje barowanie się z pianką, która za cholerę nie chciała wejść do worka i wyskakiwała z niego jak sprężyna… no,kino po prostu 🙂

Nie będę ukrywać, że średnio jestem zadowolony ze startu i wcale nie chodzi o wynik czy miejsce. Cudów się nie spodziewałem, kontuzja nie pozwoliła przygotować się w pełni, jeszcze w marcu start był pod znakiem zapytania.

Mam tylko pretensje do siebie, że zawiodło głowa, nie podjęła walki, nie było wyprucia flaków… bo kiedy je już ,,wyprujesz’ wiesz, że zrobiłeś co w twojej mocy… Pewnie, nie każdy start musi być na pełen gwizdek czy do odcięcia, chociaż z tym ostatnim trzeba uważać… znakomicie przekonal się o tym Michał Podsiadłowski w Sierakowie…  i wcale nie było do śmiechu, wręcz przeciwnie, mogło zakończyć się tragedią. Ci co nie widzieli, moga zobaczyć na fb, ku przestrodze…

 Podwójny mistrz olimpijski A. Brownlee w Samorin potrafił sobie odpuścić całkowicie bo upał za duży… skoro on, to może oznaczać, że ,,nie ma siary’ ???! :-)))

 

Tak sobie biadolę, analizuje, przeklinam ten pieprzony tri… a wiecie o czym pomyślałem zaraz po zakończeniu zawodów? Gdzie by tu jeszcze wystartować w tym sezonie? Oj gupol ja!

 

Samorin

Powiązane Artykuły

30 KOMENTARZE

  1. Arek, wszyscy narzekacie na wiek a tymczasem w triathlonie (zwlaszcza na dluzszych dystansach) wyglada ze sportowcy jak wino :).

  2. Ja tez miewam chwile ze czuje sie jak Pinokio- chcialbym byc zwyklym chlopcem, wrocic z pracy, otworzyc piwo, wlaczyc telewizor i zamowic pizze nie czujac sie winnym ze nie pobiegalem ☺ . Takie mysli szybko przechodza ☺ . W upale trzeba sie pogodzic ze zyciowek nie bedzie i skupic na ukonczeniu. Gratulacje za wyscig i dotrwanie do konca!

  3. @ Arek masz super pioro, przyjemnie sie czyta. Bardzo milo bylo Was poznac. Gratulacje wyniku i powodzenia w przyszlych startach. Niech zaprowadza Cie na Hawaje.

  4. To trzeba było mi napisać, że mam nic nie mówić! A tak to baba wygadał. Swoją drogą i tak jesteś dla mnie idolem! A Twojej żonie to powinni postawić Pomnik Kibica! Jak ona w tym upale dopingowała Polaków, po prostu szok. ty byłeś już w strefie finishera, a ona dalej dzielnie dodawała nam energii. To było niesamowite.

  5. Małgosiu, nie chciałem tego wątku poruszać bo dopiero by się zaczęło… a to nóżka za krótka, ogonek za dlugi a to czas nie ten… 🙂 Zresztą to już historia i se ne wroti…

  6. @ Piotr ja wiem z czego wynika to biadolenie i też rozumiem Arka, bo widziałam się z nim chwilę po moim wbiegnięciu na metę. Nie wiem jak to było zmierzeniem czasu w ŠAMORIN, ale Arek jest drugą osobą która wg swojego zegarka miała inny czas niż u orgów. Nawet nie macie pojęcia jaki był szczęśliwy gdy mi mówił, że złamał 5tkę. Nie pamiętam teraz jaki wg niego ten czas był, ba sama byłam wkurzona, że wszystko poszło u mnie tak wolno i z różnych przyczyn mam taki a nie inny czas. Więc Arek cieszył się jak dziecko z osiągniętego wyniku. Na mecie też rozmawialam z inną osobą, ktora też miała mieć lepszy końcowy wynik od oficjalnego. Tylko, że w przypadku tej drugiej róznica w czasie nie była, aż tak duża. Kiedy przyszły oficjalne wyniki- rozczarowanie Arka było ogromne, bo chłop wie, że dał z siebie wszystko. A że przy okazji opił się 'leczniczej’ dunajskiej wody i połknął kilka małych rybek to zupełnie inna bajka.

  7. Hehe… Malgosiu, miodek na oczy Pietrka! Ale proponuję czytać z uwagą, cytuję : ,, wcale nie o wynik czy o miejsce chodzi’. Zgadzam się co do tej baby, którą podczas biegu brzuszek bolał i nie chciało się dupy ruszyć… :-p

  8. HAHAHA! @Malgosiu, moze ciebie poslucha, bo mnie nie chce. Caly czas mu mowie, ze biadoli, a on swoje. 5. miejsce na mistrzostwach swiata!!! 2 miejsca gorzej niz Orly Gorskiego i tak samo jak Adam Malysz w Sapporo!!!! A on ciagle, a to ze nozka za krotka, a to ogonek za dlugi!!!

  9. Arku, przede wszystkim bardzo cieszy mnie spotkanie z Tobą. Przyznam, że gdyby nie Twoje wprawne oko, to bym przechodziła milion razy obok Ciebie i nawet bym nie wiedziała, że to Ty. Było mi bardzo miło, że w końcu kogoś poznałam. A Twoj wynik – to po prostu bajka, więc nie biadol jak baba, tylko ciesz się tym wynikiem! W tamtych warunkach każde ukończenie cieszy, a do tego z takim czasem ! Po prostu zazdrość mnie ogarnia, że można tak szybko zrobić tę połówkę. Pozdrowienia od mojej rodzinki 🙂

  10. Plati, rekord życiowy masz na myśłi czy rekord wolnych dni treningowych? 🙂 Kuba.K.., zaprawdę powiadam Ci, że w okresie przygotowawczym miałem dwa momenty, w których o mały włos nie zrezygnowałbym całkowicie z tri… właśnie przez nogę .. Potwierdziło się, że jedną mam krótszą i dużo z tym problemów, teraz biegam z wkładką, jest trochę lepiej… widzę światło w tunelu…

  11. Andrzeju, podczas biegu w Samorin myślałem ,,jak to jest namiastka Kony’ to ja nie chcę jej za darmo’. Widocznie Kona tylko dla twardzieli a ja miękki jestem! Mkon to kosmita!!!

  12. Arku bierz przyklad z najlepszych(MKON) ! Barcelona i Kona 2018 !!! :-))) A tak nawiasem, sucho bez Susza w tym roku . 🙁

  13. Zazdroszczę Wam tego Suszu! Mam nadzieję, że nowy dyrektor nie obniży lotów… Życzę Wam sprzyjającej temperatury… I napiszcie coś po …

  14. Kuba, IM jest wydarzeniem do którego warto się przygotować poważni. Plati to luzak… Kiedyś jak będę czuł, że mogę zejść poniżej 10.30 to podajme próbę. Może to nigdy nie nastąpić. W dalszym ciągu noga nie jest sprawna w 100%. Jarek, bicepsem chciałem wystarczyć konkurencję… ale powiedzieli mi, że kręci się nogami… Cwaniaki! 😉

  15. Skąd ja to znam? Przezywałem to wiele razy 😉 To swidrujące pytanie – co ja tu robię? po co mi to? znowuż umieram, a dwa dni później – gdzie by tu wystartować? Niestety jako nałogowcy chyba powinniśmy założyc klub AT(Anonimowych Triathlonistów) @Tomek – podpadłeś mi, byłeś w okolicy – Gniewino i nic o tym nie wiedziałem 🙁 @Arek, a juz liczyłem miejsce w klasyfikacji do przodu 😉 a ten bicek to robi wrazenie – strach sie bać

  16. Kuba, nie przewiduje w tym roku pełnego, za mało km w nogach… Tomasz, zawsze flaki można wykorzystać później na zagryche… 🙂 Krzyś i Plati – dzięki…

  17. Arku-Olimpijski mistrz nie dał rady,a Ty dałeś!szacun wielki i przede wszystkim gratulacje za determinację i wynik w tym upale! Liczę,ze to istny prolog do mocnego sezonu,skoro noga,wydobrzala. Jest MOC!

  18. Arek. Z głową czy bez i tak jesteś struś pędziwiatr. A następnym razem jak się spotkamy i wypijemy więcej piwa to chętnie wypruję ci flaki, możesz na mnie liczyć 😉

  19. Arek pełen czy połówka? Moją ocenę znasz, pisałem na Blogu. Ja na siłę bym się nie pchał do Gdynii skoro jest tyle altrnatyw.

  20. Dzięki Kuba. no, mam problem ze startami bo te lepsze albo mi z czymś kolidują albo już zamknięta rejestracja (np. Gdynia) a nie zapisywałem się wcześniej bo nie widziałem czy wyliżę się z nogą… Biorę pod uwagę Wolsztyn, Malbork, Bydgoszcz oraz Pragę. Zobaczymy, może jednak w jakiś dziwny sposób załapię się na Gdynię.

  21. W końcu jesteśmy tylko ludźmi, zawsze możemy mieć lepsze, gorsze dni. Bieganie w tych temperaturach nie należy do rzeczy przyjemnych i zdrowych, ale człowiek już taki jest, że nie zawsze robi co to powinien. Gratulacje za sam start i ukończenie, miałeś przynajmniej okazję do tego żeby obejrzeć od środka ten kompleks. Swoją drogą co wymyśliłeś?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Śledź nas

15,512FaniLubię
981ObserwującyObserwuj
286SubskrybującySubskrybuj

Kalendarz

Brak wydarzeń

Najpopularniejsze

X
X