Skromne poczatki :)

Witam wszystkich bardzo serdecznie,

 

Zaczne od tego, ze jestem pod ogromnym wrazeniem Waszych wpisow, przygod, opowiesci. Mam czesto wrazenie, ze to wlasnie nie ta scisla sportowa czolowka zasluguje na najwieksze uznanie ale ci ktorzy wspinaja sie powoli pokonujac po drodze wlasne slabosci. Ludzie, ktorzy musza balansowac prace, rodzine i inne obowiazki ze sportowymi ambicjami. Swietnie czyta sie te wszystkie Wasze  wpisy. Niestety nie mam jakiegos specjalnego talentu literackiego ale postaram sie od teraz co jakis czas jakas mala aktualizacje wrzucic :).

 

Gdzies tam z ukrycia sledze strone i blogi od ok. roku. Postanowilem ostatnio ujawnic sie i dolaczyc do AT Teamu. Mialem przyjemnosc spedzic troche czasu w namiocie AT w Elku. Zostalem bardzo pozytywnie zaskoczony super milym przyjeciem, brakiem jakiegokolwiek nadecia a przy okazji wynioslem kilka bardzo dobrych porad. Jako, ze planuje pokrecic sie troche wsrod Was przez najblizsze miesiace/lata (mam nadzieje) to postanowilem kilka slow o sobie opowiedziec.

 

Mam 36 lat, zone (ktora w tym roku planuje pierwszy start w Tri), 3 dzieci (13l. + 2x2l.), psy, rybki, etc. 🙂 Mieszkam pod Warszawa. Najpowazniejsze przygody sportowe mialem jako nastolatek – przez ok. 7-8 lat bardzo intensywnie trenowalem wioslarstwo. Rewelacyjny sport ale mam wrazenie, ze poza wyrobieniem pewnych nawykow treningowych i mocnej psychiki to teraz za duzo mi z tego nie zostalo. Potem przyszedl dluuuuuugi okres zapuszczenia sie. 1 maja 2012r. postanowilem cos ze soba zrobic. Wazylem 104kg (187cm wzrostu), palilem paczke dziennie od ponad 10 lat i nie bylem w stanie przebiec dluzej niz 1 minuty ciagiem.

 

Zaczalem od marszo-biegow, przeszedlem wiekszosc typowych urazow i kontuzji poczatkujacych – najpowazniejsza kontuzja bylo zapalenie Achillesa, ktore leczylem 3 miesiace. Tak czy siak, udalo mi sie pod koniec sezonu osiagnac cel, ktory sobie postawilem: ukonczyc Biegnij Warszawo (10km) ponizej 60min.

 

Gdzies na poczatku zeszlego roku przewinal mi sie jakis artykul o triathlonie i wspomnialem mojej drugiej polowie, ze byloby to fajne wyzwanie. Kiedys calkiem niezle plywalem i zdarzalo mi sie od czasu do czasu po lesie pojezdzic goralem. Temat zniknal do momentu moich urodzin w maju kiedy otrzymalem od niej w prezencie ksiazke 'Moj pierwszy triathlon’ – tak kochanie, Ty jestes za to odpowiedzialna :).  Poszukalem troche info w necie. Znalazlem najbardziej odlegle w czasie zawody i sie zapisalem (Przechlewo).

 

Mam troche obsesyjna osobowosc wiec od razu wzialem sie za czytanie wszystkiego co wpadlo mi w rece, ulozylem sobie jakis tam plan i zaczalem plywac (sporo), jezdzic (zdecydowanie za malo) i biegac. W okolicach sierpnia udalo mi sie kupic pierwszy w zyciu rower szosowy – uzywany Canyon UltimateAL (kolor: wsciekla pomarancz). Pierwsze treningi jak za kare: Dupsko boli, plecy bola, nogi jakies slabe… 🙂 Wybralem sie na fitting, zalozylem lemondke i bylem gotowy podbic swiat! Nawet prawie dalem sie namowic na zakup pelnego kasku 'aero’.

 

Przyszedl wrzesien. Pierwszy start (1/4). Moglbym tutaj dlugo rozpisywac sie o tych zawodach ale mniej wiecej wygladalo to tak:

–       Plywanie calkiem calkiem (21:35)

–       Rower katastrofa. Wyprzedzili mnie wszyscy 🙂 W momencie kiedy mniej wiecej setna osoba mnie mijala myslalem sobie tylko jedno – 'dzieki bogu, ze nie kupilem tego kosmicznego kasku..’ (czas: 01h42m).

–       Bieg masakra. Na ostatnich km roweru zaczely sie skurcze. Polowe biegu szedlem i rozciagalem nogi (01h02m).

–       Razem 3h12m. Dodam, ze organizacja perfekcyjna i w tym roku wracam z zona, ktora rok temu powiedziala, ze za 12miesiecy tez tu wystartuje.

 

 

 

W pazdzierniku znowu Biegnij Warszawo i nowa zyciowka: 53m na 10km.

 

Z miesiac odpoczynku i zima/wiosna relatywnie mocno przepracowana. Sporo biegania na poczatku roku i 2 starty biegowe:

–       PZU Polmaraton (debiut): 01h55m

–       Orlen Maraton (10km): 49m – pierwszy raz 50min zlamane.

 

Majac juz troszke wieksza swiadomosc 'z czym sie to wszystko je’ zalozylem sobie, ze osiagniecie w miare rozsadnej bazy do Tri zajmie mi kilka lat. Szczegolnie jesli chodzi o rower. Tego chyba nie ma jak przyspieszyc czy oszukac. Mam wrazenie, ze trzeba tu po prostu swoje km w nogach miec.  Postanowilem w 2014r. zrobic jak najwiecej startow i traktowac je jako mocne treningi.

 

Kalendarz wiec ulozylem sobie taki:

–       Piaseczno (1/4)

–       Radkow (1/4)

–       Nieporet (1/4)

–       Gdynia (1/2)

–       Przechlewo (1/4)

 

Ta Gdynia mnie ciagle przeraza ale pakiet jest wykupiony i bede staral sie powalczyc o ukonczenie.

 

Piaseczno tez postaram sie szybciutko podsumowac:

–       Plywanie w tych warunkach jakie byly wyszlo bardzo ok (17:52)

–       Rower dalem w miare mocno jak na mnie (1h30m)

–       Bieg kompletnie zawalony (1h09m)

–       Razem (3h03m)

 

Tak mnie bolal prostownik grzbietu po rowerze, ze kazdy krok wiazal sie z gigantycznym bolem. Pierwsza polowa biegu spacer, druga delikatny truchcik. W tych 30-paru stopniach i kurzu stwierdzilem, ze ten sport jest glupi, bez sensu i ze odwoluje wszystkie dalsze starty – a na bank Gdynie.

 

 

Kiszac sie pare dni pozniej w swojej zlosci za nieudany start zapisalem sie szybko na Olimpijke w Elku zeby wykorzystac to, ze dobrze czuje sie w wodzie i ze bedzie troche mniej roweru/biegu.

 

Plan na Elk byl prosty: wchodze w bieg bez skurczy, bolow i duzego zmeczenia zeby w koncu pobiec. No i w sumie tak wyszlo:

–       Woda (23:27) – fajnie

–       Rower (1h31m!!!!!) – mega geriatria…

–       Bieg (57:46m)

–       Razem: 02h56m

 

No i wrocilem do domu swiezy i wypoczety 😀 … z niedosytem, ze moze jednak troche za bardzo odpuscilem ten rower.  Ale ogolnie ok. Ucze sie tego sportu, wchodze na razie w zawody bez specjalnego 'tapering’u’ i ciagle eksperymentuje mocno z piciem/jedzeniem.

 

 

Mialo byc kilka zdan a sa juz z 2 strony 🙂 – a i tak staralem sie mocno streszczac.

 

Nastepny start Radkow. W ostatniej chwili zmienilem ¼ na 1/8. Moze nie slusznie ale boje sie, ze calkowity brak treningow biegowo/rowerowych na gorkach za duzo by mnie kosztowal. Przy okazji chce sie sprawdzic w wysilku na wyzszych obrotach i skupic na szybkich zmianach.

 

Jesli chodzi o treningi to zdecydowanie przewaza obecnie rower a w najblizszych dniach planuje zrobic profesjonalne badania progow HR i LT oraz na bazie tego wspolnie z trenerem przygotowac bardziej zorganizowany plan.

 

Waga przez te 2 lata zeszla do 86kg 🙂 (-18kg). Prawie tyle samo czasu minelo od ostatniego papierosa. Samopoczucie swietne! Tyle tytulem krotkiego wstepu. Juz udalo mi sie poznac sporo bardzo fajnych ludzi. Do zobaczenia na zawodach w barwach AT Teamu! 🙂

 

PS: No i moja ukochana tez juz wkrotce zasili szeregi Polskich triathlonistek – debiut zaplanowany jest na 1/8 w Nieporecie. No i jej rower pasuje kolorystycznie do strojow AT Teamu wiec na pewno dolaczy.

Powiązane Artykuły

12 KOMENTARZE

  1. Wielkie dzieki za tak mile przywitanie! 🙂 na pewno nie spodziewalem sie takiej reakcji. Widze, ze Radkow to miejsce gdzie zdecydowanie bedzie sie dzialo w ten weekend! Do zobaczenia i zycze wszystkim samych zyciowek.

  2. Kuba z takim podejściem do tego sportu, niedługo będziesz trzaskać niezłe wyniki. Teraz wskakuj na rower i jeździł chłopie ile wlezie !! Dużo ludzi olewa trochę tę konkurencję i mało się przykłada, według mnie to jest klucz do bardzo dobrych wyników.

  3. Kuba – Gratuluje startu! Zona wciagaj w TRI jak najszybicej – wspólne starty są fanatastyczne. I do zobaczenia w Radkowie. Ja ciagle wierzę, ze dam rade z 1/4 – a wiara jak mówią czyni cuda. I ja na ten cud liczę 😉

  4. @Marcin, widzę że chcesz zniszczyć piękne uczucie przyjaźni jakie zaczyna zakwitać między Arkiem a mną. Mieliśmy kącik dla dzieci z mini meblami, a aktualny MP siedział ze mną na regularnych ławach.

  5. Bardzo fajny wpis! Dobre zawody a będą jeszcze lepsze:) Radków to wyzwanie, 1/8 też łatwo nie będzie:) @Marek – kącik dla liliputów…?!?! Przestań już się Arka czepiać… w końcu jest MP;))))))

  6. swietnie sie czytało 🙂 miło było poznac i do zobaczenia w Radkowie… zaczynam sie mocno zastanawiac czy tęz sie nie przepisac na 1/8

  7. Kuba! masz szczęście, że Twoje pływanie jest na przyzwoitym poziomie, bo bym Cię w Ełku schrupał! Kuba wszedł do namiotu i mówi 'Przepraszam, ale ja dopiero 2 dni temu wysłałem wpisowe, czy mogę tu zostać’. Na to ja – 'owszem,m ale musisz siedzieć na krzesełkach dla dzieci’ (mamy taki kącik dla liliputów – mini stół i cztery krzesełka). Kuba z kamienną twarzą – 'O.K.’ Niniejszym zatem zaświadczam, że Kuba jest gość w porządku i byle co go nie złamie. Witamy w gronie i nie bój się Gdyni – masz mnóstwo czasu, żeby podciągnąć rower! Miło było Ciebie poznać!

  8. Kuba! Witam w gronie blogerów i dzięki za świetny, motywujący tekst. Wrzucam go na główną stronę, bo tyle w nim pozytywnej energii i dobrych fluidów, że przejdą pewnie na innych. Do zobaczenia w Radkowie! 🙂 pozdrowienia dla żony 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Śledź nas

15,569FaniLubię
997ObserwującyObserwuj
291SubskrybującySubskrybuj

Kalendarz

Brak wydarzeń

Najpopularniejsze

X
X