Takie tam co dziś w głowie siedzi…

Od jakiegoś czasu nie daje mi spokoju dość uciążliwe uczucie czy aby chłopie nie masz zwarcia na płycie głównej. Lata już swoje masz i znana piosenka inż. Karwoskiego już była grana  ;-(.  Człowiek brał udział w różnych zawodach biegowych z tym królewskim (maraton) na czele.

Coraz częściej w wywjadach jakie oglądam w sieci, powtarza się wypowiedź młodych chłopaków którzy nie przekroczyli 30 lub są tuż po 30, że kończą karierę zawodnika i biorą się za trenowanie innych . Wiem oczywiście że wchodzi tu aspekt finansowy.

Podzielcie się co was kobiety i mężczyźni pociągneło w pewnym wieku do tego aby mieć odwagę zapukać i otworzyć drzwi przygody jaką podobno jest Triathlon.

 

Powiązane Artykuły

19 KOMENTARZE

  1. A ja chce robić coś dla siebie, co kilka miesięcy dostawać kopa pozytywnych emocji na mecie, dawać radę, tak po ludzku, szczególnie, gdy wszyscy w okół nie maja czasu po pracy, wychodzić na trening raz dlatego bo lubię a kiedy indziej dlatego, ze wiem, ze kolejny odpuszczony trening oddała mnie od mety na zawodach. Poza tym, triathlon to był niedościgniony ideał bo taki trudny i niedozrobieniadlanormalnychludzi, wiec jak poczułam, ze chyba mogę go spróbować, to już nie miałam wyjścia. Taki zew krwi …

  2. A ja mam 53 (jestem po pierwszym 'występie’ dopiero co wcześniej w tym miesiącu) i skusiła mnie możliwość wygrania fajnej nagrody w losowaniu :-). A tak na poważnie, uzbierałoby się parę powodów i w zasadzie większośc chyba charakterystycznych dla 'tego’ wieku. Lepiej się czuję zmęczony po biegu, basenie czy rowerze niż po 'paru głębszych’ . Triathlon jest obiektywnym miernikiem własnych osiągnięć tak naprawdę też bez potrzeby porównywania z innymi. Każde osiągnięcie w postaciu ukończenia dystansu daje prawdziwą ocenę. W dzisiejszym świecie gdzie wszystko potrafi być reżyserowane ( rankingi, konkursy itp.) to ważne. A jak się nie zrobi tylko jednej imprezy pod jakiś marketingowy cel, to każdy kolejny start pokaże jak się w międzyczasie pracowało. Można by nie startować i samemu się weryfikować ale starty dają kolejną frajdę z uprawiania triathlonu bo jest po prostu fajnie ( jak nie przymierzając na szkolnym czy studenckim obozie). To też jeden z niewielu sportów gdzie amatorzy i pro startują razem więc nawet jak kogoś tak jak mnie ominęły wcześniej w życiu atmosfera zawodów i inne atrybuty uczestnictwa w sportowej rywalizacji triathlon mi to daje i to 'za darmo’. Wystarczy że chcę i podejmę ten wysiłek a członkostwo w klubie zapewnione. Dla amatora ktory późno zaczyna dodatkowym plusem jest właśnie też to że z racji wieku nie musi wogóle mierzyć się z pytaniem czy startować czy może już czas przejść na stronę trenerską. W tym sensie kiedy 'oni’ muszą kończyć 'my’ dopiero możemy zacząć rozwijać skrzydła. Na koniec jednak co by nie pisać to i tak odpowiedź siedzi u każdego w środku i nie da sie jej tak precyzyjnie czy dogłębnie opisać. Wystarczy że jest i wtedy nie da sie tego nie robić. A jak nie ma , to tak jak powiedział kolejny mój niedawno odkryty idol w tej nowej pasji – MKON- nie ma sensu tego robić. Dodałbym do tego tylko od siebie że nawet jak czasami się ta odpowiedź chowa czy zagubi bo przychodzi znięchęcenie, to nie znaczy że jej nie ma. Trzeba tylko zapomnieć o startach, wynikach i po prostu założyć buty do biegania albo wsiąść na rower lub wskoczyć do basenu i przypomnieć sobie jaka była ta odpowiedź wcześniej.

  3. Ok Grzegorz gratuluję występu. Widziałeś wynik Arka? Złamał 5h i do tego 1 miejsce w swojej kategorii. Nie źle, za moment będzie kolejny rywal dla Profesora 🙂

  4. Jakub….zobaczymy po Gdyni:):) i po relacjach naszych ’ Dunczyków’. Na razie odpoczywam po Poznaniu:)

  5. To fakt T1 i T2 w roznych miejscach ale to tez ma swoj urok, cos nowego i innego. Rozumiem Twoj wybor bo Kopenhaga ladna i jest co zwiedzac ja planuje tam wystartowac ale w innym terminie…..

  6. @Jakub..nie wiem we Frankfurcie ponoć upierdliwa jest logistyka. olywnie i T1 jest w innym miejscu niz t2 i meta. Ale wszystko do ustalenia. Zobaczymy co powie Artur i Łukasz po Kopenhadze. Poza tym w Kopenhadze nie byłem:):):) i chetnie zwiedze ja z rodziną…..ale sprawa wogole pozostaje otwarta bo nie wiem czy nie umre na połowce w Gdyni:):):):):).

  7. @Grzegorz a nie lepiej zamiast tej Kopenhagi zapisać się do Frankfurtu ? Chyba nawet Ojciec Redaktor się zapisał

  8. U mnie to była chęć poukładania w życiu i ciąg dalszy zmian (skończyłem z nałogami ) …a teraz to już pasja …ale czasami to oram na siłę i wbrew sobie …pozdrawiam

  9. hej ja tez jestem 50+. Do Triathlonu zmobilizowal mnie zaklad z mlodyszymi z rodziny. Powiedzieli ze nie ukoncze nawet 1/4 i tak to sie zaczelo. 1/4 zaliczylem juz 2x, 1/2 raz. Wyniki moze nie sa super…ale co tam wyniki, jak sie ma tyle lat to nie o wynik chodzi, no chyba ze sie jest Profesorem, to co innego. Profesorowi po prostu nie wypada tylko ukonczyc!!! Kto ogladal w internecie transmisje z Roch, ten widzial zmagania siostry Madonny Buder. Ma 83 lata i ukonczyla ponad 350 triatlonow. Zaczela trenowac jak miala 48 lat. W Roth zeszla z trasy po 17 godzinach, nie ukonczyla. Pozniej powiedziala, ze troche zawalila przygotowania (!!!!!!), a do tego pare tygodni wczesniej zlamala biodro. Zeszla po 17 km biegu. Organizatorzy zawiezli ja na stadion, na ktorym przebiegla runde honorowa!!!! To jest wlasnie triathlon. Tym sie chyba rozni ten sport od innych, ze startuja oprocz 'prof’, tez tacy ludzie jak Ty, Siostra Madona, ja, i wszystkich ich laczy magia triatlonu. Ja np. mam takie marzenie, zeby kiedys na dalekiej wyspie, kiedy slonce zajdzie juz za horyzontem i ciemnosci skryja ziemie, a ludzie przy dzwiekach bebnow beda tanczyc hula, zeby wtedy spiker zawolal: Piotr 'You are en Ironman’. Mozna by jeszcze wiele pisac, ale nie miejsce tu…Zapraszam na blogi 'seniorow’. tam miedzy wierszami mozna przeczytac, dlaczego i po co….pozdrawiam i zycze wytrwalosci..

  10. Kupisz nie kupisz potargować warto! 🙂 Dobry rocznik… czułem jakieś pokrewne fluidy od kolegi Zbyszka. To teraz chyba już zostanie Zbyszkiem bo Trombalski może się różnie kojarzyć…. 🙂

  11. Koledzy dziękuje za wpisy. Będe tu zaglądał i czytał jak będą te dni kiedy sie 'nic nie chce’ Dobrze jest nawet virtualnie pogadać z chłopakami i pozytywnie nastawić. Dobrego dnia życzę wszystkim.

  12. A co z kasą? OK, ale zamiast ściemy powiedziałbym – lekki dystans. Żeby nie było, kiedyś się przedstawiałem, wg dowodu Zbigniew Kupisz

  13. trombalski…to ściema jakaś :-)) jak się chce sławy, wywiadów dla TV to nie anonimowo 🙂 tak sławy i wywiadów nie będzie :-))) ale kategoria wiekowa imponująca!

  14. Chciałem coś napisać, ale Arek Cichecki tak to mądrze ujął, że tylko się dołączę do szanownego 'przedmówcy’.

  15. Nie zwarcie, nie zwarcie!!! Robimy coś ze sobą, walczymy ze starością, mamy marzenia, ambicje i tęsknoty! Ze współczuciem patrzymy na niektórych naszych rówieśników jak obrastając w tłuszcz poganiają zegar biologiczny…. A My ? Przesuwamy granice…. Nie można tonąć w morzu przeciętności! Jak to Grzesiu powiedziałeś – życie zaczyna się po 50-ce! A kto wie może niedługo będziemy lansować hasło – życie zaczyna się po 60-ce! 🙂

  16. Hej,…ja jestem 50+ i tez przez 5 lat biegałem z zaliczeniem 15 maratonów. No cóz..kazdy ma swoje motywacje…jedni na forum i w realu ściągają sie ze sobą…..ja natomiast uwiebliam przygotowywać sie do danej imprezy.przez kilka miesicy realizować plan treningowy….wizualizując i przeżywając swoj start. Miejsce nie ma znaczenia jes tylko realizacja wyznaczonego celu. Fascynuje mnie odkrywać u siebie ( dla niektórych juz nic ciekawego z zyciu spotkać nas nie moze) jak szybko mozna sie stać szybszym, silniejszym, sprawniejszym…..pokonywac to co kilka miesicy temu było niemożliwe. I własnie wtedy kiedy juz ponoć mamy z górki…..bić kolejne zyciowe rekordy. Na pewno znasz to uczucie z biegania…..ale ilez można tuptac te maratony po 3:40? A tu nowe wyzwania, nowe mozliwosci poznawania swoich granic. Rok temu po przeplynieciu kraulem 25 metrów umieralem na brzegu basenu a teraz pływam w jeziorze 2km, rok temu na rowerze 26 km/h bylo zawrotna predkoscia a teraz i 38-40km/h zdarza sie ogladać na garminie..i własnie to jest takie cudowne…..że jeszcze sie może:):):):). Przede mną połowka w Gdyni i potem podjemę decyzje zeby zapisac na IM w Kopenhadze w 2015 roku……..i nawet nie wiesz jak to motywuje ze przed mna caly rok ciężkiej pracy….duzo większej niz do tej pory a wszystko po zeby usłyszeć na mecie ’ Gregory you are Ironmann’…chyba tez mam zwarcie:):):):):)

  17. U mnie iskierką zapalną były dzieci. Pewnego dnia córka szykująca się do matury, przyszła wieczorem do taty siedzącego z pilotem przed telewizorem i stwierdziła, że ja to mam dobrze, nic nie muszę, a ona ma tak ciężko musi się uczyć i chyba nie da rady. Ja z przekorą stwierdziłem, że nie ma rzeczy niemożliwych, jak będę chciał to wstanę i zacznę biegać, a nawet wygrywać. Po jej parsknięciu śmiechem już nie było wyjścia. Zaczęło się pamiętam pierwsze dwa kilometry z językiem w sznurówkach, potem dycha, połówka, sprinty w triatlonie, o którym marzyłem od studiów, ale tak jakoś nie było okazji. I w końcu te niesamowite uczucie, jakie to fajne i przyjemne, im bardziej umierasz, tym lepiej żyjesz. Zawody poplanowane na dwa lata do przodu, uwzględniają nie pierwszą już młodość więc stopniowo. Już są 1/4 IM będą i 1/2 IM. A córka zdała maturę, dostała się na studia i też zaczęła przygodę z triatlonem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Śledź nas

12,854FaniLubię
545ObserwującyObserwuj
0SubskrybującySubskrybuj

Kalendarz

Brak wydarzeń

Najpopularniejsze

X
X