trudne początki

dzień dobry,

Chciałem się z Wami podzielić moimi odczuciami i zasięgnąć Waszej opinii co do poniższego zagadnienia.

 

Krótki wstęp: jestem osobą, która jak sobie coś postanowi to nie ma zmiłuj, nie odpuszczam. Mając 15 lat pamiętam jak oglądałem w TV na eurosporcie zawody triathlonowe i pomyślałem 'fajna sprawa, można by kiedyś spróbować’. Ale życie jakto życie toczyło się nieco inaczej. koszykówka była moja pasją i to ją uprawiałem, przy okazji dojeżdzając na treningi, do szkoły etc na rowerze 😉 także śmiało mogę powiedzieć, że rower i bieganie miałem obcykane od nastolatka 😉

 

Tak czy inaczej skończyłem studia, rodzina, mieszkanie etc. i w moim życiu pozostał tylko rower, fakt, ledwie na średnio 3tys km/rok ale jednak. Aż jesienią zeszłego roku (październik 2013) nadszedł  ten moment, postanowiłem rozpocząc spełnianie marzeń – zacząłem jeździć nieco intensywniej rowerem, rozpocząłem treningi biegowe oraz pływanie.

Na początku było pięknie. Postęp był z dnia na dzień. Szczególnie w pływaniu, które było najsłabsze i najbardziej się na nim skupiłem.

Aż tu po miesiącu treningów (ok. 20h/miesiąc) przyszedł 13.11.2013 (nie wierzyć w 13stego??). Podczas biegu źle stanąłem w ciemności na krawężniku, noga zrobiła dynamiczny wypad i zaczęło piec w udzie od środka.

Powrót do domu, maści, lód.. Po tygodniu basen – da się pływać, trenażer – nieco boli, ale nie jest źle, bieg – boli, nie ma co.

I tak przez kolejne 5 tygodni. Na początku 2014 kontuzja przestała mi dokuczać. Biegało się poprawnie, co prawda dystanse ok. 5 km, ale zawsze to coś.

 

Już byłem w ogródku, witałem się z gąską. Aż tu nagle pewnego dnia pojawił się katar.. ale nie taki zwykły katar – ewidentne zapalenie zatok. L4 na tydzień. Potem powrót do treningów.  Pierwsza sesja na trenażerze i pomyślałem, nie jest źle, forma nie spadła, ćwiczenia core i wzmacniające też pozwoliły z optymizmem patrzeć w przyszłość. I nadszedł weekend – sesja na basenie – i znów to samo, zapalenie zatok tylko, że ze zdwojoną siłą. Kolejne L4, tym razem z antybiotykiem i cierpienia psychiczne. 

Myśl, że do początku sezonu pozostaje niecałe 4 miesiące nie dawała mi spokoju. Czułem, że już powinienem pływać dużo więcej, biegać szybciej i dłużej etc. a muszę leżeć i wcale nie czuje się dobrze..

W końcu w połowie lutego wróciłem do treningów. Na tydzień. Kolejne przeziębienie. Załamanie. Irytacja.

Laryngolog stwierdził mocno krzywą przegrodę i zapisał mnie na zabieg prostowania – czas oczekiwania 18 miesięcy, oby pomogło.

Postanowiłem walczyć, ale nauczony doświadczeniem z dużą cierpliwością. Nabyłem drogą kupna zatyczkę do nosa i do uszu.

 

Pogoda sprzyjała – marzec był piękny. Czułem się coraz lepiej, treningi wznowiłem ze wspomianą cierpliwością. 3-4 sesje na tydzień niezbyt intensywne.

 

Pod koniec marca, w zasadzie w ostatni tydzień dałem trochę więcej do pieca..

W 8 dni (1 restowy), 8 treningów, łącznie 9-10h i… tak, znów jestem zakatarzony, osłabiony.. Cierpliwości starczyło na miesiąc. A tak dobrze szło. 45km rowerem w 1:45, pływanie 3x400m w niecałe 30min.. (co dla mnie jest wyczynem mega)..

 

Macie jakieś sposoby by nauczyć się cierpliwości ew. by wzmacniac ogranizm przy okazji cięższych treningów?

 

Dzięki.

Pozdrawiam.

 

P.S. Wyżaliłem się, już mi lepiej 😛

 

Powiązane Artykuły

15 KOMENTARZE

  1. Witam Cię w gronie TRImaniaków! Życzę Ci dużo cierpliwości, a przede wszystkim szybkim uporaniem się z problemami zdrowotnymi.

  2. Jedyny basen po którym nie kicham i nie smarkam jest warszawianka. Ae jest droga, bo nawet z benefitem musisz płacić 10pln. Więc na co dzień kicham i smarkam…:) Basen OSiRu na kabatach jest też bardzo czysty, tylko że to mega daleko od ciebie.

  3. Dziękuje wszystkim za rady i wsparcie. Sebastian – masz rację, często po ciężkim okresie treningowym mam problemy ze snem. Daśka – zatyczka też mi pomaga, czapki mam ze 4, każda na inną temp, w tym roku jeszcze bez niej nie byłem na zewnątrz. 😉 triathlonbyjanusz – dzięki za radę, wygląda na to, że za szybko chciałem wskoczyć na kilka h w tygodniu więcej, okazuje się, że organizm broni się przed obciążeniem i powinienem bardziej restrykcyjnie stosować periodyzację i zmienię basen. Jakub Masiuk – o czwartek konkurencji nie słyszałem – dzięki, będę intensywniej ją uprawiał – mam z nią największy problem 🙂 Lidia – o zmianie basenu nie pomyślałem. Sprawdzę to. Dzięki Łukasz – książkę zdobędę i przeczytam – oprócz fizycznych aspektów interesuje mnie cała otoczka sportu, a ostatnio triathlonu w szczególności. trombalski – tak jak piszesz zignorowałem pierwsze symptomy przetrenowania (problemy ze snem) i pewnie teraz zapłacę za to 3-4 dni bez treningu. Daliście mi do myślenia. Może niewłaściwa dieta też miała na to wpływ. Stres w pracy chciałem zagłuszyć dłuższą jazdą na rowerze etc. Tak czy inaczej. Dzisiaj jest już dużo lepiej – jakiś spacer uskutecznię, spotkam się ze znajomymi, co do powrotu do treningów, nie myślę o tym, czuje, że to co wypracowałem nie spadnie w 4-5 dni. Jeszcze pytanie-prośba, dla osób z Warszawy o baseny. Ja chodzę na pradze południe na szuwarka – z racji bliskości od domu, może polecacie jakiś inny obiekt?

  4. W sprawie cierpliwości. Są 2 sposoby. Pierwszy – jeśli już pytasz, to słuchaj co Ci podpowiadają inni (trudno być doktorem w własnej chorobie): wyluzuj, zaczekaj, odpocznij, zregeneruj członki. Drugi – własne doświadczenie: jeśli olejesz symptomy przeciążenia/kontuzji i nie odpuścisz na dwa dni, to zapłacisz dwoma miesiącami.

  5. Myśle, ze jak przeczytasz 'ukryta sile’ Rich Rolla i kilka innych książek tego typu, to zrobi sie lepiej 🙂 i zgadzam sie z wpisem triathlonbyjanusz. Powodzenia !

  6. Myślę ,że zmiana basenu na mniej chlorowany może rozwiązać problem. U mnie to wystarczyło i mam problem z głowy. Jeżeli łapiesz infekcje( nie jestem znawcą ani lekarzem) to być może dla Twojego organizmu jest to za mocny bodziec treningowy…?Z tego co wiem po intensywnym wysiłku fizycznym na jakiś czas spada odporność związana ze spadkiem limfocytów NK. I immunoglobulin zawartych w ślinie i śluzie górnych dróg oddechowych. Dlatego w tym czasie( kilka godz po wysiłku) łatwo o infekcje górnych dróg oddechowych. Wszystko to kwestia indywidualna . najlepiej sie skonsultowac z kims doswiadczonym o treningu i ocenic gdzie sa podstawowe błędy

  7. Rzeczywiści Jakub…20h na miesiąc a nie na tydzień… No to zapomnij o moim poprzednim poście:) Ale myślę, że coś może być na rzeczy, bo na końcu piszesz, że po ostatniej chorobie w 8 dni zrobiłeś 10h treningu, czyli połowę twojego miesięcznego obciążenia z przed choroby i znów jesteś chory…

  8. Janusz ale kolega napisał ok.20h/miesiąc nie tydzień wiec jak na początek przygody to tak spokojnie. Chyba ze ja źle przeczytałem i jest inaczej? Tak czy siak witam nowego członka ekipy. Wytrwałości i cierpliwości oraz znalezienia czasu na regenerację to jest czwarta konkurencja tri 😉

  9. Hej! wydaje mi się, że jest tu kilka kwestii do poruszenia. 1. Zapalenie zatok podczas pływania- to prawdopodobnie będzie najtrudniejsze do zwalczenia, jeśli 'taka jest twoja uroda’. Jedni mogą pływać cały rok i nic im nie jest, inni mają co chwila zapalenie ucha/zatok/katar itp. Musisz znaleźć lekarza, który ci poradzi co można robić. Zatyczki do nosa? może tak. może zmiana basenu na taki z mniejszą ilością środków chemicznych w wodzie (mnie pomogło). 2. Częste kontuzje – może jednak dowalasz do pieca za dużo? 20h tygodniowo, przy pracy na pełen etat i rodzinie (czyt. bez odpowiedniego czasu na regenrację), to jest sporo. Może póki co za dużo dla ciebie? Jeśli już chcesz robić te 20h/tyg to idz bardziej w objętość niż w intensywność. Jeśli chcesz włączyć intensywność- zmniejsz ilość/długość treningów. Robisz sobie co jakiś czas tygodnie restowe? Napisałeś, że po ostatniej chorobie trenowałeś 5 tyg do następnej choroby. Może tu leży problem- zamiast cisnąć 5 tyg (jeśli cisnąłeś), należało zrobić sobie 3 tyg mocniejsze, 1 tyg luzu, i powrót do intensywności. Do takich celów bardzo przydatne jest prowadzenie dziennika treningowego. Wtedy bardzo wyraźnie widać, że np. miałem intensywne 3 tyg i potem BUM choroba. Od razu masz 'czerwoną flagę’, że może ten ostatni tydzień z 3 tyg cyklu był za intensywny? Rzucam tak ogólnymi pomysłami, ale też nie wiem jak dokładnie trenowałeś więc ciężko bardziej specyficznie:) Co do wzmacniania organizmu – ja robię maks 20h/tyg, i przy pracy+życiu prywatnym (nazwijmy to tak:D) i spaniu nie więcej niż 7h dziennie, nie wyobrażam sobie życia bez suplementów. Chyba bym się rozpadł:) Więc może warto pomyśleć o czymś na regenerację? diecie?

  10. @Piotrze G. witaj w gronie Tri-maniaków 🙂 witaj też wśród 'zatokowców’ niestety. Mi pomogła zatyczka na nos w pływaniu i jak ręką odjął problem prawie zniknął. Nie wiem jak będzie z bieganiem i rowerem, bo walczę z kontuzją. Zaraz Ci pewnie ktoś z AT doradzi bardziej niż ja. Ja generalnie nie rozstaję się z zatyczką na nos w pływaniu i z czapką na głowie poza pływaniem. Wyżalenie, wypisanie się czasami mocno pomaga – wiem coś o tym ;P Pozdrowienia i jeszcze raz witaj 🙂

  11. jeżeli chodzi o kontuzje biegowe to mam ten problem, gdzieś wyczytałem że mięśnie znacznie szybciej przystosowują się do obciążeń niż ścięgna i więzadła więc trzeba cierpliwości!! w moim przypadku dużo dała zmiana techniki biegu- skróciłem krok biegowy i zwiększyłem kadencję dało to skutek, jest szybciej i nie boli :)) co do przeziębień to ja raczej twardy jestem, ale myślę że może trochę zbyt mało czasu poświęcasz na regenerację- mam na myśli sen , jak się notorycznie nie wysypiam to łapię lekkie infekcje (nie przeszkadzają mi i na szczęście nic poważnego się z nich nie wykluwa) zdrowia życzę !!!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Śledź nas

15,660FaniLubię
1,022ObserwującyObserwuj
294SubskrybującySubskrybuj

Kalendarz

Brak wydarzeń

Najpopularniejsze

X
X