Vabank

Wprawdzie minęło już trochę czasu ale lepiej późno niż wcale, poza tym wypadałoby napisać coś na pożegnanie. Tak, tak, postanowiłem odpuścić triathlon ale o tym na zakończenie wpisu…

 

Szkoda, że Borówno-Bydgoszcz przeminęło praktycznie bez echa. Jedynie wywiad z Maćkiem Chmurą. Zawody choć do tej pory dość niszowe przyciągnęły chyba rangą MP wielu mocnych zawodników. Z ciekawości sięgnąłem wstecz, w 2010 r wygrał Michał Siejakowski z wynikiem 9.19.17 i jeszcze tylko czterem zawodnikom udało się zejść poniżej 10h. W tym roku sześciu zeszło poniżej 9h a kolejnych piętnastu poniżej 10 h!!! Jak to wszystko poszło, kolosalny skok!!!

Przepiękny pojedynek Lufta z Chmurą, który praktycznie ważył się do samego końca… a ja z trasy zdążyłem jeszcze podziwiać naszych Herosów, prawie ocierać się o nich…. Podziwiać lekki krok Maćka. Gigantyczny progres w tym roku zrobił a chłop ma już trochę lat na karku… Sorry Maćku… 🙂

 

Co zaś się tyczy mojego udziału w tej imprezie to trochę na wariata mówiąc szczerze. Nieplanowany w tym roku IM, tydzień po olimpijce …hehe… ale jak kończyć to z przytupem.

Po Samorin, które wypadło poniżej oczekiwań, zabrakło motywacji do treningu. A co może dać kopa?! Świadomość udziału w pełnym. I tak jak pisałem na fb ,, Kto raz zaliczył IM już wie, jest w tych zawodach wszystko, jakaś niewytłumaczalna magia, wzajemnie wykluczające się odczucia… To przekleństwo i radość zarazem, duma z upodleniem, heroizm i epicka walka z żywiołami, wodą, wiatrem, słońcem oraz ta najważniejsza, decydująca o Victorii -walka z samym sobą, ze swoimi słabościami i ograniczeniami. To bardzo dłuuugi wysiłek podczas którego przełamujesz kolejne kryzysy, musisz zaprzyjaźnić się z bólem, zarzekasz się, że już nigdy więcej a po przekroczeniu linii mety myślisz o następnym!’

Tak też było w Bydgoszczy.

Pływanie. Tak jak pisał Jarek, cztery pętle z wybiegnięciem na plażę i obiegnięciem bojki. W przeciwieństwie do Jarka średnio mi się to podobało, wybijało z rytmu a bieg  w wodzie dość meczący. Kolejny nur do wody sprawiał, że w wodzie odpoczywałem. Z pewnością taka forma atrakcyjna było dla kibiców.

Po ostatnich wpadkach na zawodach postanowiłem być skoncentrowany. Nawigacja super! Liczyłem kółka ale po ostatnim, wychodząc z wody i widząc zawodników, którzy robią kolejną rundę zwątpiłem! Dobrze policzyłem?! Kurna, zdublowałem maruderów! Wynik 1.06. Dla mnie bomba!

W T1 zimny kubeł na łeb! Pierwszy raz kara, żółta kartka i 1 min czekania za to, że nr startowy miałem na rowerze a nie w worku przy plaży… Ależ byłem niepocieszony delikatnie to ujmując…!

Rower 4 pętle a w każdej 4 ronda, 3 nawrotki 180 stopni i jeden dość długi i mocny podjazd, reszta płasko. Niestety, słabo jeżdżę technicznie a po ostatniej spektakularnej glebie na treningu nie przełamałem jeszcze leków… mało tego nie zdążyłem dać roweru do serwisu i pewnie lekko skrzywiony hak sprawiał, że przerzutki kiepsko wchodziły. Myślę, że w tym roku zasługuję na tytuł leszczaroweru jak nikt inny! Kilometrów też nie za dużo w kulosach to jazda na zaliczenie, bez emocji… w sumie monotonia. Do tego obawa przed ewentualną następną karą. Sędziowie byli aktywni, wolałem przepuszczać zawodników niż być podejrzany o trzymanie koła. Ożywiło się w momencie wjazdu na trasę tych z ½. Kolorowo i momentami dość egzotycznie jakbym to nazwał… Żałowałem, że nie miałem ze sobą telefonu, pewnie poświęciłbym trochę czasu na jakąś fotkę. Niewątpliwie miss foto ½ przyznałbym zawodniczce, która oprócz normalnego stroju sportowego, przez ramię na paseczku, miała przewieszoną damską, czerwoną torebkę!!! Serio!!! 🙂

 

Wynik roweru najsłabszy z dotychczasowych trzech startów w pełnych – 5.36 ale niby z czego miałby być lepszy?

Bieg. Tu już masa przeżyć, zdarzeń śmiesznych i ciężkich ale nie chcę się rozpisywać i narażać waszej cierpliwości. Jedną tylko myślą muszę się podzielić a w zasadzie zgonić siebie publicznie za głupotę! Założenie biegu były 5.15-5.17/km, uważałem, ze jestem w stanie pobiec maraton w 3.45. Na tyle było w nogach. I co? Pierwsze km, gdzieś tak do 18-go w 5km/ min nie schodziło, nawet było poniżej… wiedziałem, że przyjdzie mi za to zapłacić, byłem tego pewien na 100% i co? Brnąłem w to g#wno! Co myślałem, że nagle w cudowny sposób dostanę skrzydeł? Ej tam! Więdłem jak kwiaty bez wody… Fakt, nie pomagała informacja od czujnej żonki, że drugi za mną Jaruś w bezpiecznej odległości. Ach, Żeby tak jak w Suszu w 2015, Andrzej Kozłowski pogonił kota. To były jedyne zawody w których dałem z siebie wszystko… to i wynik był dobry!

Meta i 10.37.11.

Nie udało wygrać się zakładu, że zrobię 10.30…hehe.. Wiszę Andrzejowi i Mkonowi. Oj, głupol ja! 🙂

 

Chmurka

Z przesympatycznym Chmurką 😉

 

Wygląda na to, że moja 5 letnia przygoda z tri dobiegła końca. Dojrzewałem do tej decyzji długo, ma ona wymiar, że tak się wyrażę wielowątkowy. Nie chcę zanudzać, bo w końcu kogo to może obchodzić.

Można powiedzieć, że w dużym stopniu zrealizowałem swoje ambicje sportowe… Czy czas na emeryturę sportową? Na pewno nie odpuszczę sportu, będzie miał po prostu inny wymiar.

Planuję w przyszłym roku 4-5 razy w tyg biegać i raz pływać. Czy wrócę po roku, nie wiem. Czy będzie mi tego brakowało, przekonam się. Paru znajomych, którzy zrezygnowali ceni sobie ten stan.

Z pewnością niczego nie żałuję. Przeżyłem sporo przygód, zapoznałem wielu wartościowych ludzi a niektórzy z nich stali się nawet przyjaciółmi. Poznałem smak zwycięstwa ale i różnych porażek, kilka razy otarłem się podczas jazdy na rowerze o poważne zagrożenia, które mogły skończyć się tragicznie… A! Schudłem 20 kg! 🙂

 

Działo się! Oczywiście będę zaglądał na blog, pewnie nieraz coś skomentuję… chociaż sami widzicie to już nie to co kiedyś….

Tym co dotrwali do końca wpisu gratuluję! Mordki Wy moje….

Bajo

Powiązane Artykuły

54 KOMENTARZE

  1. Dzięki Maciek. Jak widzisz zaglądam, komentuje… Poza tym planuje biegać, może na ten temat coś wrzucę czasami aby pióro mi nie zesztywniało i aby stary łeb poćwiczyć.. 😉 Tak szybko mnie się nie pozbędziecie 🙂

  2. Arek, dziękuję za wszystkie Twoje wpisy. ze strony Akademii i blogów jak Twój uczyłem się o triathlonie. będzie Ciebie tutaj brakowało – jak wiele komentujących osób rónież liczę na Twój powrót! do zobaczenia w 2019!

  3. Bogus, na wiosnę pewnie Łódź. Jakby co to zapraszam, metę masz u mnie. Na jesień jeszcze nie mam pomysłu… może gdzieś za granicą… ? Tylko żeby zdrowie było…

  4. Arek… książka, którą dostaniesz ode mnie w prezencie, wszystko ci wyjaśni 😉 w ostateczności Nadbloger poświadczy, co robiłem przez ostatnie kilka miesięcy niemal 24h 😉 A z Tobą to jeszcze sobie pogadam… triathlon to nie jest coś takiego, co można sobie ot tak sobie zostawić 😉 To, że ja na moment uciekłem, to nie znaczy, ze można brać ze mnie przykład 😉

  5. Mam tylko nadzieję, cichą 😉 , że będzie z Tobą jak z Markiem Jaskółką. Oficjalne ogłoszenie końca kariery i wielki powrót…

  6. Andrzeju, trochę skoncentruje się na biegu jeżeli zdrowie pozwoli. Może w związku z tym tematem coś wrzucę… Tylko cały czas mam wrażenie, że to pisanie traci sens… Więź jednak pozostaje…

  7. No to sie porobilo, chwile czlowiek na wakajce wyjedzie i tyle zmian… Gratuluje dobrego zakonczenia i o ile egoistycznie bedzie mi brakowalo opisow zawodow to mysle ze przerwa to dobry pomysl, czasem po prostu jest potrzebna. Moze w takim razie wiecej teoretycznej aktywnosci na AT? 🙂

  8. No to sie porobilo, chwile czlowiek na wakajce wyjedzie i tyle zmian… Gratuluje dobrego zakonczenia i o ile egoistycznie bedzie mi brakowalo opisow zawodow to mysle ze przerwa to dobry pomysl, czasem po prostu jest potrzebna. Moze w takim razie wiecej teoretycznej aktywnosci na AT? 🙂

  9. patrze, czytam i nie wierze… tak jak napisał Jakub, to już koniec pewnej epoki… szkoda choć ja tam jestem pełen nadziej że jednak wrócisz do TRI… ba jestem nawet tego pewien że szybciutko zatesknisz 🙂 Wiem to po sobie, ja w tym roku tez z różnych przyczyn nigdzie nie startowałem, ale coś tam nadal sporadycznie trenuje i nie wyobrażam sobie żeby tego nie robić, choćby dla dobrego samopoczucia, odreagowania stresów dnia codziennego i upodlenia 🙂 Do zobaczenia… gdzieś, kiedyś 🙂

  10. Uuuuu! Sporo tego 🙂 Marku, jak zawsze bezpośredni do bólu. Lubię to! I jak zwykle rozbawiłeś mnie do łez, tym razem komentarzem o wyretuszowaniu P.P 🙂 Kuba, nie planuję zbytnio się napinać, trening 4-5x w tyg tak jak pisałem. 3.15 będzie w sam raz, dość ambitnie i wystarczająco żeby nie gnuśnieć. Zresztą sam wiesz, że 4.35/km utrzymać w maratonie jest już dużym wyzwaniem. Co do samego Piotrka, mam nadzieję, że coś skrobnie… Wiem z pierwszej ręki, że pływanie było bez pianek… Dzięki Bogna, Jakub,Kacper.Jednak czasem wchodzicie na te blogi… 🙂

  11. Arek rozumiem ciebie. Trening bez iskry nie ma sensu. Chociaż masz do realizacji jeszcze cel. Podsuwam pomysł……. K……………..

  12. Życzę zdrówka, łamania innych celów np. 3:15 i byś tak zatęsknił za trzema dyscyplinami, byśmy mogli Ci kibicować w Kona. Pozdrawiam

  13. Sam piszesz, że już tęsknisz – więc wrócisz, do tri. trzeba żyć w zgodzie ze sobą, bo w końcu co dzień patrzymy w lustro na swoją mordkę.

  14. Sam piszesz, że już tęsknisz – więc wrócisz, do tri. trzeba żyć w zgodzie ze sobą, bo w końcu co dzień patrzymy w lustro na swoją mordkę.

  15. Arek, te 3:15 to bys pyknął i w tym roku, gdybys poszedł na spokojnej głowie, bez napinki na poczatku. A co do kalendarza 😉 2019 powrót jako najstarszy w kategorii i 2010 pełen atak zgodnie z zyczeniem Andrzeja :-)))

  16. Po pierwsze gratulacje, za super wynik w Bydgoszczy. Po drugie szok za podjętą decyzję. Mam nadzieję, że po rocznym odpoczynku od tri (ja już też jestem w tym roku zmęczony startami, treningami, logistyką…) wrócisz do ścigania. 3:15 w maratonie, też mam taki plan na przyszły rok. Pozdrawiam i wszystkiego dobrego

  17. Kuba, Piotrek ukończył, dołączył na elity. Z czasu pewno nie jest zadowolony, było coś około 13:20. Upał go zdusił na biegu, było około 35. Jak się nawodni i najodynuje odciski to pewno da głos:)

  18. Zapomnialem o jednym, znów zaczynasz po swojemu, asekuracyjnie, podawać ten wynik w maratonie. Z Twoimi wynikami w IM to poniżej 3h minimum. A przy okazji jak tam Papierz w Vichy?

  19. Arku, gratuluję tytułu i wyniku. Masz tych tytułów mistrzowskich tyle, że jeden mniej lub więcej nie robią pewno na Tobie wrażenia. Co do Twojej ściemy na temat rezygnacji/abdykacji/dziekanki/urlopu/nieobecności/emerytury sportowej to pozwolę sobie na głęboką analizę socjologiczno-psychologiczną: gówno prawda!! Pobiegaj, odpocznij i odbuduj pultyny i zwały w pasie i widzimy się około 2019/20 bo ja tu będę na Ciebie czekał, Smarkaczu 🙂

  20. Szkoda Michale, że nie podzieliłeś się tą informacją, o maratonie pływackim bo jest z czego być dumnym! Doskonale rozumie określenie ,,być sytym”… Piotruś, od mojego malkontenctwa nie uciekniesz, będę wciskał Ci prywatnie… co do planowanego wyniku w maratonie – 3.15 w pełni mnie zadowoli… tylko najpierw trzeba to zrobić… Andrzejku, podziwiam Twój upór… 🙂 Dzięki serdeczne wszystkim za miłe słowa… Jeszcze nie raz pewnie Was pomęczę, przynajmniej komentarzami… a może relacjami z biegu albo o błogim stanie słodkiego lenistwa… hehe

  21. ,, Kto raz zaliczył IM już wie, jest w tych zawodach wszystko, jakaś niewytłumaczalna magia, wzajemnie wykluczające się odczucia… To przekleństwo i radość zarazem, duma z upodleniem, heroizm i epicka walka z żywiołami, wodą, wiatrem, słońcem oraz ta najważniejsza, decydująca o Victorii -walka z samym sobą, ze swoimi słabościami i ograniczeniami. To bardzo dłuuugi wysiłek podczas którego przełamujesz kolejne kryzysy, musisz zaprzyjaźnić się z bólem, zarzekasz się, że już nigdy więcej a po przekroczeniu linii mety myślisz o następnym!’ W KONA przezywasz to kilkakrotnie bardziej intensywnie , czego z calego serca Ci zycze ….juz w 2019 .;-) Stac Cie na to .

  22. Drogi Arkadiuszu, moj serdeczny kolega po fachu Jacek Ch. pisał: Zagrajmy jeszcze raz vabank, vabank, Z fortuną tak to zwykle bywa. Kto nie naraża nigdy się na szwank, Ten głównej stawki nie wygrywa. Vabank zagrajmy po raz drugi, Bo… historia lubi się powtarzać. Fortuna lubi, gdy podwajać ją, A my lubimy się narażać. Rozumiem mistrzu, ze idziesz na całość, doceniam to. W twojej kategorii wynik musi być grubo poniżej 3h. Wszystko inne nie ma sensu, no i nie potrzebuje aż takiego PR. Będę ci z całego serca kibicował!! A tak po za tym, to Adam Małysz też przerwał skakanie na 6 lat i zaczął bawić się w kierowce. Teraz wraca….więc i my będziemy cierpliwi i sobie na ciebie poczekamy. Trochę będzie brakowało twojego malkontenctwa, no ale trudno… Do zobaczenia na szlaku…

  23. W przyrodzie nic nie ginie tylko…przenosi się gdzieś indziej 🙂 W moim przypadku triathlon był jednym ze sportów, które postanowiłem spróbować i w sumie sama formuła jest dla mnie cały czas atrakcyjna, a wydarzenia dalej lubię śledzić na bieżąco. Do 2016 zamknąłem co chciałem i syty triathlonem wróciłem do pływania, które lubię najbardziej. W 2017 z uśmiechem na ustach olałem bieganie, rower i CELOWO przybrałem na masie ok 7kg. Pływałem po 60-110km na miesiąc łącznie z sesjami po 4-6h aby niecały miesiąc temu spełnić swoje największe sportowe marzenie meldując się o własnych silach na mecie maratonu pływackiego w Zurichu na dystansie 26,4km. No ale to nie to forum… Dzisiaj znowu mogę z czystym sumieniem napisać, że jestem syty i nie musi być lepiej. Zdrowia i jeszcze raz gratulacje, w tym za całokształt bo bardzo przyjemnie się takich ludzi czyta!

  24. Grzesiu, ja już tęsknię ale klamka na 2018 zapadła… 🙂 Michał, wietrzenie bani jak najbardziej wskazane… Pamiętam Twój wpis o złamaniu 10h a później jakoś wyparowales z blogu…

  25. Arek, roczna przerwa fajnie wietrzy baniak i zaostrza apetyt. Istnieje zatem prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że latem przyszłego roku będziesz myśleć jak się na nowo zorganizować i gdzie by tu wystartować. Ta nasza amatorska zabawa to taka sinusoida 🙂 Zdrowia życzę i gratuluje Borówna! Poziom idzie w kosmos! Startowałem tam 2014/2015/2016 i już wtedy widziałem progres no ale tegoroczne wyniki to inna liga 🙂

  26. Arek, Co prawda nie poznaliśmy się w 'realu’ ale nomen omen 'po cichu’ zakładam że jednak zatęsknisz do TRI i wrócisz na trasy w 2018. Pewnie wszyscy czytający AT wiedzą że triathlon to ciężki kawałek chleba – co zrobić – 'taki lajf’. Co do samej aktywności na stronie AT – fakt – coraz mniej ludzi pisze i komentuje ale mam wrażenie że wciąż bardzo dużo ludzi czyta. Sam też jestem w grupie biernych czytaczy i na stronie jestem codziennie – myślę że administrator powinien dodać licznik wejść na blog a nie tylko na wpisy ze strony głównej – a wtedy mam nadzieję okazałoby się że nie jest aż tak źle 🙂

  27. Kuba pewna epoka już dawno się skończyła. Pamiętasz ilość wpisów, komentarzy? Zobacz Jarek, pisz blog o ukończeniu IM, wielkie wydarzenie a komentuje to trzy czy cztery osoby. Została garstka… Blog obumiera, zresztą można też mówić o powolnej agonii całej AT. Ci co ją nakręcali Naczelny, Dowbor, Mon zniknęli albo piszą własne blogi. Szkoda… Co do rady, to faktycznie jakieś doświadczenia zebrałem i chyba jestem gotów ich już w jakimś stopniu udzielać a kto wie może poprę to jeszcze jakiś kursem… W każdym razie jak coś maila masz…

  28. Co tu dużo mówić to koniec pewnej epoki na AT. Wielka szkoda, ale mam nadzieję że jednak będziesz częściej zaglądał niż nie. Arku mam nadzieję że nadal będzie można zgłosić się do Ciebie po jakaś radę ?

  29. Myślałem, że nikogo nie wzruszy moja decyzja… no urocze to :-))) Tak po kolei: Krzysiu, coś Ci się potaśtało 🙂 Po pierwsze, Nadbloger jest tylko jeden, po drugie jak pisałam sportu nie odpuszczę. Nawet postawiłem sobie cel na przyszły rok – 3.15 maraton. Niezmiernie się cieszę, że kogoś zmotywowałem… Dzięki Artur, znamy się już jak łyse konie a w Twoim przypadku to jest bardzo trafne określenie 🙂 Rozgryzłeś mnie, rezygnuje bo świadomość, że w przyszłym roku musiałbym z Tobą rywalizować przytłacza, mówiąc prościej strach u dupy… Jarek, miałeś wcześniej cynk, więc wiesz, że to decyzja przemyślna… Maćku, jestem dumny, że mogłem w Calpe Ciebie poznać. Mam nadzieję, że jeszcze mocniej namieszasz w swojej AG i nie tylko…Będę za to mocno trzymać kciuki! Andrzejku, Ty moja mordko kochana, wiedziałem, że na mnie naskoczysz, próbowałem przekazać Ci to podczas naszego ostatniego spotkania ale w tedy nie chciałbyś ze mną pić wspomnianego rumu… 🙂 Stan naszych potyczek 1:1 osobiście mi pasuje. Wygrać ze swoim Guru to pełnia szczęścia.. Metaxe Ci wiszę… Buźka.

  30. Ot ! Zartownis sie znalazl ! Ja tu mysle nad dwudziestym sezonem a Ty po pieciu zmeczony . Wymiekles jak powiedzialem , ze w przyszlym roku jestem w Suszu ? 🙂 Prosze to wszystko zdementowac(odszczekac) ! Z emerytami rumu nie pijam . 😉

  31. Ale jak to? Co to za pożegnanie :)? Biegając i tak dasz radę ukończyć, nawet fajne wyniki porobić! To ja tu dopiero wchodzę w rywalizację w zawodach non-drafting, gdzie można spotkać tak fantastycznych ludzi, a Ty mi tutaj uciekasz!? Byłem świadkiem Twojego początku przygody z Tri, pożegnania być nie mogę. Sorry, musisz dalej walczyć :)! By the way, kolejna porcja ciepłych słów… Nie przywykłem do tego. Dziękuję, naprawdę!

  32. No dobra Cichy, a podziekowania dla nas, ze czytalismy Twoje wypociny?!? Ze znosilismy Twoje przechwalki, niby madrosci?!? Ooooo Kochany, nie ma tak latwo! Wracaj mi tu natychmiast!!! Przechodze do 55+ i liczylem,ze Cie pukne gdzies na rowerze… Wracaj bo sie zestarzejesz i wstyd bedzie podnosic na dziade zka reke!!!! Kurde, wymyslil sobie…

  33. Pewnie gdybym o tym nie wiedział wczesniej, to bym powiedział, że to jakaś emocjonalna decyzja, ale….. poczekajmy, może odpocznie po sezonie dłużej i zateskni szybciej niż mysli 😉

  34. Kurcze,nie moze tak byc!nadbloger i mistrz przez duże M idzie na jakas emeryturę?!?! Pisze z pociągu jadącego z Helsinek do Tampere(dla niewtajemniczonych,z Finlandii),znuzony lotem i wczorajszym startem na 1/2 w Katowicach,ale mówię tutaj mocno świadomy jeszcze, ze nie wyobrażam sobie triathlonu amatorskiego(na poziomie jednak pro) bez takich ludzi,jak Ty Arku. Decyzja osobista i nic tutaj namawiać do zmiany, itd-liczę tylko,ze pisania nie odpuścisz i wrócisz do Nas sie pościgać,bo wlasnie Twoje wpisy zmotywowały m.in. mojego teścia do rozpoczęcia biegania 2 lata temu. Jak nie wrócisz,to do KOD-u,czy tym podobnych sie zgłosimy i będziemy pikietować!!! 😉

  35. @PP – jak to po co? Po-błogosławić nasz start 🙂 @AP- trzymam za słowo. Jak pomoże, to otworzę u Ciebie linie kredytową 🙂 @AC – chciałem Cie po prostu zaprosić do Gdańska przez sprowokowanie, ale Ty jak zwykle zachowałeś zimną krew 🙂

  36. Bogus, Gdańsk nie ale Gdynia w przyszlym roku wchodzi w grę! Poza tym już Ci raz pisalem, stawiasz sobie mało ambitne cele. Co to za satysfakcja sprac dziadka! :-)))

  37. @ Bartek – a ja myślę, ze tak jest dobrze (2:2) – jest motywacja do treningów na przyszły rok. @Arek – Dzięki, no i … zapraszam w przyszłym roku do Gdańska. Obiecuję, że tutaj Ciebie pokonam 🙂 @Andrzej – wiadomo, że porównuje się zawsze z lepszymi/szybszymi ;-). Chociaż jestem zdziwiony, że na sprincie jechałeś tylko 30 km/h. Może trasa była trudna albo wiał silny wiatr? @Maciej – miło było znowu sie spotkać. To ja jestem pod wrazeniem Twojego progresu. Faktycznie deptałeś mi po piętach. No a skoro ja mam szansę na złamanie 5 godzin, to Ty tym bardziej , bo masz lepszy rower, no i też szybciej biegłeś. Powalczymy w Gdyni 🙂 @Profesorze – Ania jest urocza to fakt :-). Liczę, że w Gdyni się spotkamy i będę mógł liczyć na triathlonowe wsparcie z Twojej strony na przekonanie Ani do kolejnego sezonu TRI 🙂

  38. Bogusław, widziałem Twój finisz i jasne jest, że są rezerwy ;). Sprint, jakim kończyłeś 'ćwiartkę’ robi wrażenie! Złamanie 5h w Gdyni w zasięgu – szczerze Ci tego życzę. I pamiętaj – w Gdyni również będę Cię gonił, bo po moim pływaniu gonię prawie wszystkich 🙂 w Gdańsku zabrakło 5 s. na mecie, więc w Gdyni lepiej się nie oglądaj wstecz :), a że jesteśmy z tej samej AG, to … sam rozumiesz 😉 Do zobaczenia na Skwerze Kościuszki!!!

  39. Gratulacje! 'Wiem, wiem, że dla wielu to ślimacze tempo’ – dla mnie to szczyt marzen, ja jestem super szczesliwy ze udalo mi sie na sprin triathlonie 30km/h 🙂

  40. @Marcin, wczoraj wiatr był, ale za mocno nie przeszkadzał. Co do sinic, to zawsze ich występowanie jest loterią i nie da się wcześniej przewidzieć. Jak będzie gorąco i bezwietrznie (lub wiatr z południa), to szansa ich pojawienia bardzo mocno wzrasta. @Jarek, dzięki za wiarę, ale gdyby trasa była domierzona, to mój wynik oscylowałby w granicach 2.25, więc tego zapasu praktycznie nie ma. Dodatkowo 1/2 jest dystansem wytrzymałościowym, a ja jej nie mam na odpowiednim poziomie.

  41. Się nam Trójmiastowi rozszaleli ostatnio;) Brawo! A jak z wiatrem i czy grożą nam sinice w sierpniu czy już po nich?;)

  42. Ale wynik! Nic tylko do Gdańska po życiówki! 🙂 Rozwija się kolega! Ach ta młodość… 🙂 Gratki!

  43. Wielkie gratulacje Boguś!! Pokazałeś klasę :). Wczoraj wskazałeś mi gdzie jest moje miejsce w szeregu. To była istna egzekucja :). Szkoda, że nie będzie ostatecznego rozstrzygnięcia naszej małej rywalizacji 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Śledź nas

15,569FaniLubię
996ObserwującyObserwuj
291SubskrybującySubskrybuj

Kalendarz

Brak wydarzeń

Najpopularniejsze

X
X