Wózek do biegania Chariot Cheetah 1 – recenzja

1

Trening triathlonowy to wiele godzin spędzonych na pływalni, ścieżkach biegowych i trasach rowerowych. Jeżeli chce się osiągnąć swój założony cel często wymaga to wielu poświęceń, również kosztem czasu spędzanego z rodziną. Akademia Triathlonu zdecydowała się na przetestowanie wózka dziecięcego dla aktywnych, z którym można zarówno biegać, jak i jeździć na rowerze. Jest to idealna propozycja na zrobienie porządnego treningu w rodzinnej atmosferze. Zachęcamy do przeczytania recenzji wózka Chariot Cheetah 1, który otrzymaliśmy ze sklepu Dwa Plus Dwa.

 

Założenie było proste: przez miesiąc testujemy wózek do biegania. A przy okazji… nawiązaliśmy kilka ciekawych znajomości, posprzeczaliśmy się o tempo biegu i o mało nie rozjechaliśmy Otylii Jędrzejczak.

Do wyboru mieliśmy kilka wózków z firmy Dwa Plus Dwa. Zrezygnowaliśmy z najdroższych modeli CX1, które były daleko poza naszym zasięgiem cenowym. Zdecydowaliśmy się na model o wiele tańszy i jeden z najlżejszych na rynku: Cheetah 1.

 

Składanie wózka
Wózek dotarł do nas w olbrzymim kartonie. Jego pierwsze złożenie kobiecie (!) zajęło może 20 minut. I to uwzględniając dość natarczywą pomoc półtorarocznego malucha. Późniejsze składanie wózka do auta to już raptem kilkadziesiąt sekund.

{gallery}wozek_cheetah1{/gallery}

Rozmiary wózka
Na start spotkało nas małe rozczarowanie: wózek z doczepionym kołem biegowym nie zmieścił się do naszej windy. I choć wypięcie koła zajmuje może kilka sekund, jest to spore utrudnienie zwłaszcza jeśli ktoś biega sam z dzieckiem – druga osoba przydaje się do przytrzymania wózka w odpowiedniej pozycji. Poza tym wybraliśmy do testów model bez kółek spacerowych, przez co czasami wózek przodem szorował po podłodze. Do dokupienia możliwe są również jeszcze inne zestawy, między innymi do roweru czy jazdy na nartach.

 

Pierwszy trening
Było dziwnie. Nie ma co ukrywać, że wózek wygląda jak statek kosmiczny – co zresztą często podkreślają sąsiedzi i rodzina, którzy spotykają nas na spacerach i treningu – i wszyscy się za nim oglądają. Ale jak stwierdził Michał: poczucie obciachu jest zdecydowanie mniejsze niż wtedy, kiedy jako nastolatek pierwszy raz biegał w lycrach. I szybko mija.

 

Właściwości motoryczne
Żaden wózek, który prowadziliśmy, a było ich sporo, nie był tak lekki i zwrotny. Kiedy trzeba, jedzie prosto jak strzała. Żeby odbić w bok wystarczy odrobinę unieść przednie koło. Bajka.

 Cheetah1 4fa7bba5130f3

Technika prowadzenia
Każdy pewnie ma własną. Marta wolała popychać wózek przed sobą i dobiegać do niego. Michał wolał trzymać go jedną ręką i pchać. Tu wszystkie chwyty są dozwolone. Ponieważ wózek jest lekki i naprawdę świetnie się prowadzi, popychanie go nie powoduje żadnego dyskomfortu w czasie biegania. Choć może należałoby uwzględnić, że jako rodzina biegamy wolniutko (10 km/h) i przy szybszych wybieganiach może być inaczej. Jako asekuracja dla biegaczy jest specjalna smycz, przyczepiona na stałe do wózka, którą zakłada się na rękę – zabezpiecza przed niekontrolowanym odjazdem wózka.

 

Hamulec ręczny
Jego brak martwił nas na początku, ale niepotrzebnie. W czasie biegania hamulec okazał się zupełnie zbędny. Nawet przez chwilę próbowaliśmy wyobrazić sobie sytuację, w której moglibyśmy go wykorzystać – żadna nie przyszła nam do głowy. Istnieje możliwość dokupienia go i zainstalowania, ale uznaliśmy, że byłaby to strata pieniędzy. No, przynajmniej, dopóki nie biegamy 15 km na godzinę…

 

Brak amortyzacji
To była druga kwestia, która nieco nas niepokoiła, ale przetestowaliśmy wózek na każdej możliwej trasie: asfalcie, kafelkach, leśnych traktach i wyboistych ścieżkach. Komfort prowadzenia wózka nawet w największym błocie pozostawał bez zmian. A dziecko słodko spało nawet kiedy po wertepach i kałużach wbiegaliśmy pod górę i z niej zjeżdżaliśmy.

{gallery}wozek_cheetah2{/gallery}

Standard wykończenia
Mieliśmy napisać, że wysoki. Bo początkowo każdy szczegół wydawał się być idealnie dopracowany. Pasy bezpieczeństwa, kieszonki w środku na gadżety dziecka, kieszonka za wózkiem na rozmaite szpargały, wgłębienie na kask dziecka (zalecany przy używaniu wózka do jazdy na rowerze), system mocowania moskitiery i zasłony przeciwdeszczowej… Ale po jednym z pierwszych treningów urwał nam się jeden rzep od moskitiery. Po kolejnym – drugi. Więc trzeba jednak uważać i nie odrywać ich zbyt gwałtownie (drogie panie, pilnujcie w tej kwestii swoich mężów!).

 

Aspekt towarzyski
Wszędzie, gdzie biegaliśmy wzbudzaliśmy zainteresowanie. O wrażenia z biegania wypytywał nas w czasie ćwiczeń rozciągających pewien strażak. Marcin Rosłoń, dziennikarz Canal +, który minął nas na trasie sam postanowił zainwestować w podobny sprzęt, a nawet przygotować program o biegających ojcach. Przypadkowi biegacze i spacerowicze nie szczędzili nam miłych słów. “Jest moc, super” – usłyszeliśmy na jednym z treningów. Kłopot bywa tylko na przejściach dla pieszych, które czasem mija się na trasie. Nie wiadomo kto powinien ustąpić: piesi naszej kolumbrynie, czy nasza kolumbryna pieszym. O mało nie rozjechaliśmy przez to Otylii Jędrzejczak, bo jak my skręcaliśmy w prawo, to ona w lewo, jak my w lewo, to ona w prawo itd. 😉

 

Narzucanie tempa
“Gdzie ci się tak spieszy?” – zapytała Marta podczas jednego z treningów. “To przecież ty narzucasz tempo, biegniesz przede mną!” – stwierdził Michał. “Nie biegnę przed tobą, tylko obok wózka, bo chcę być bliżej Mikołaja!”. Tak, kwestia narzucania tempa okazała się być w naszym przypadku źródłem pewnych sporów. Szczęśliwie po kilku treningach jakoś się dotarliśmy i już nie wyprzedzamy się co chwilę.

 

Zjednoczenie z przyrodą    
Większość z naszych treningów odbywała się w lesie. Prawdziwą bliskość z przyrodą pierwszy raz odczuliśmy, kiedy oderwał się rzep od moskitiery. Co chwila trzeba było ją poprawiać, a komary gryzły wtedy ostro i nas, i Mikołaja. Za to w czasie kolejnych treningów spotykaliśmy o wiele milszą leśną zwierzynę m.in. wiewiórkę i dwie sarenki.

 

 M237656Wrażenia dziecka
Mikołaj ma 1,5 roku, więc od siebie nic nie powie. Ale po wnikliwej obserwacji stwierdzamy, że mały lubi z nami biegać. Irytował się tylko czasami, głównie wtedy, kiedy wózek stał albo jechał za wolno, w lesie, kiedy robiło się zbyt monotonnie i kiedy nie mógł sam dosięgnąć do kieszonki po zabawkę lub bidon z wodą. Czasami sam wchodził do wózka i mówił “da-da”. Raz wpadł w histerię, jak mu powiedzieliśmy, że dziś nie biegamy. Naprawdę!

 

Czy potrzeba lepszej rekomendacji? Mamy i taką: po testach zdecydowaliśmy się na zakup wózka Cheetah. Co więcej! Dokupiliśmy kółka spacerowe i teraz to jedyny wózek, z którego korzystamy. Jakże moglibyśmy odmówić dziecku posiadania własnego statku kosmicznego??

 

Dodatkowe informacje:logo

Cena wózka: 1899 zł
Cena kółek spacerowych: 349 zł
Cena koła biegowego: 439 zł
Waga wózka bez akcesoriów: 8 kg
Wymiary wózka rozłożonego – 115 x 69 x 92 cm
Wymiary wózka złożonego – 105 x 60 x 31 cm
Maksymalne obciążenie wózka – 34 kg
Wzrost dziecka i wiek – do 111 cm (do około 6 lat)

www.dwaplusdwa.pl

1 KOMENTARZ

  1. Mam w domu i używam CX1. Projektanci Chariota wzieli sobie do serca uwagi klientów, bo:
    1) dodali hamulec przy kierownicy (przydatny, gdy wózka używa się nie tylko na trasach sportowych); 2)jakość materiałów i wykonanie lepsze niż w poprzednich modelach; 3)większa możliwość odpinania i dopinania poszczególnych części “poszycia” wózka, tj. w CX jest mozliwość odpinania foliowych boków wózka (lepsza wentylacja); 4)amortyzacja (dodatkowy plus za możliwość regulowania jej w zależności od aktualnej wagi dziecka); 5)dodatkowy uchwyt na kierownicy – super przydatny dla wszystkich wysokich biegaczy.

    To moje pierwsze wrażenie jesli chodzi o różnice miedzy Cheetah, a CX1. Faktycznie róznica w cenie jest spora (polecam poszukać modeli z 2011 lub 2012r, są one zazwyczaj tańsze o 200 – 300$).

    To, co na pewno łączy oba modele, to czas pierwszego składania. Jego pierwsze złożenie mężczyźnie(!) zajęło może 20 minut;)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here