O tych, którzy mało mówią, a dużo robią.

3

Od Redakcji: Od ubiegłego roku, a więc od momentu, kiedy powstaliśmy, dużo piszemy o tych, którzy pracują na rzecz polskiego triathlonu. Cykl rozmów z takimi ludźmi możecie znaleźć w dziale “Ludzie” i “Wywiady”. Kilka przykładów podajemy Wam również w tym artykule, bo zdajemy sobie sprawę, że zabiegani między życiem rodzinnym, zawodowym a treningami, brakuje Wam często czasu na “głębokie” zaglądanie do strony AT.  Nasze archiwum nie jest jeszcze tak bogate, jakbyśmy sobie tego życzyli, ale sukcesywnie powiększamy zbiory. Specjalne z myślą o tym uruchomiliśmy cykl pt.:  “Ludzie polskiego triathlonu”, w którym do tej pory ukazało się kilka tekstów, m.in.:

 

1. O Marku Kalwacie

 

2. O Tomaszu Brettcie

 

3.O Filipie Przymusińskim

 

Opowiadamy też historię ludzi, którzy swoim przykładem dają dowód, że można, ale też pokazują, jakich ludzi ma polski triathlon

 

1. Historia z zawodów Filipa Przymusińskiego

 

2. Od zawodnika do organizatora – Filip Szołowski


I wreszcie przedstawiamy inicjatywy regionalne i ludzi, którzy tam działają.

 

Systematycznie przedstawiamy Wam tych, którzy pracują z dziećmi, młodzieżą i od podstaw działają w cieniu. Powstało już kilkanaście takich artykułów m.in. dzięki pracy Ludwika Sikorskiego, którego artykuł chcemy przypomnieć. Będę następne, już są w przygotowaniu. Kilka dni temu poprosiłem Ludwika o kolejny artykuł na temat pracy z dziećmi. Chcemy pokazać cienie i blaski pracy trenera i wychowawcy. Jeśli macie ochotę podzielić się z nami swoim doświadczeniem – piszcie. Bardzo Was o to prosimy, bo tylko żywy przykład da nam obraz tego, jak się rozwija polski triathlon i gdzie można jeszcze pomóc.

Zapraszam do artykułu.

 

 

10  przykazań do pracy z młodzieżą” Ludwik Sikorski

 

Jak już wspominałem we wcześniejszym artykule, pracuję z młodzieżą. Jestem nauczycielem wychowania fizycznego w gimnazjum i liceum katolickim w Łodzi, przy którym założyliśmy Szkolny Klub Sportowy. Zaczęliśmy od biegania, a potem zajęliśmy się dodatkowo pływaniem i kolarstwem, chociaż łatwo nie było. Potwierdziły się opinie wielu osób związanych z triathlonem, że system szkolenia młodych w tej dyscyplinie kuleje. O ile siatkówka, piłka nożna i koszykówka mają sprzymierzeńców wśród nauczycieli w-f, o tyle triathlon wydaje się nie mieć szans, by konkurować w popularności ze “sportami narodowymi”. Brakuje ludzi w PZTri, w Międzyszkolnych Związkach Sportowych, nauczycieli w szkołach, którzy zadaliby sobie chociaż odrobinę trudu i spróbowali zachęcić uczniów do triathlonu. Mimo starań jednostek, wiele jest do zrobienia. Nigdy się nie dowiemy, ilu niedoszłych mistrzów triathlonu gra obecnie w piłkę nożną gdzieś w klasie B, bo nikt nie odkrył ich talentu “długasa”, a od najmłodszych lat dawał im jedynie piłkę do kopania. 

 

Czy łatwo mi było namówić uczniów do startu w tri, skoro nasza szkoła jest katolicką, bez basenu, nawet nie miała do niedawna hali sportowej, a nasze miasto znajduje się co najmniej setkę kilometrów od najbliższego miejsca zawodów?  Z pewnością nie było aż tak trudno, skoro się udało. Dziś klub ma się nienajgorzej, jest hala sportowa i przyszkolna bieżnia lekkoatletyczna. Korzystamy z basenu, który znajduje się około kilometra od naszej placówki. Najgorsze okazało się przecieranie szlaków i nauka na własnych błędach. W artykule podam Wam 10 przykazań (przykazań, bo uczę w szkole katolickiej), które moim zdaniem wielu osobom pracującym z młodzieżą pomogą zaoszczędzić nerwów, czasu i rozczarowań w pracy z dziećmi i przy tworzeniu pół-amatorskiego klubu. Jest to wynik moich subiektywnych przemyśleń po dwóch latach istnienia naszego stowarzyszenia.

 

1. Nie wierz, gdy mówią, że dzisiejsza młodzież jest zła.

Zaufaj nastolatkom. Obecnie mamy do czynienia z wielką nagonką na młodzież: „Palą, piją, nie uczą się, siedzą przed komputerem, grają w głupie gry, oglądają niecenzuralne filmy, a szkoła uczy złych nawyków”. Moim zdaniem w tym stwierdzeniu (oskarżeniu) rzadko bywa wiele prawdy. I powiem inaczej: papierosy i alkohol sprzedają dorośli, w nauce mogą pomóc rodzice (poświęcając dziecku więcej czasu), a głupie gry i zakazane filmy udostępniają pełnoletni. Najgorsze jest uogólnianie: albo wszyscy dobrzy, albo źli. Zapytaj młodzież, czy chcą spróbować czegoś nowego, czegoś, co udowodni jak wielu dorosłych myli się co do nastolatków. Zdziwisz się, jaką ekipę możesz zabrać za rok na zawody. W pierwszym sezonie istnienia naszego klubu wystartowało w Suszu dwóch uczniów: jeden bardzo zdolny, a drugi który trafił do mnie będąc zagrożonym z zajęć z pływania!

 

2. Znajdź to, co kochasz.

Jak coś robić, to dobrze. Znajdź więc dyscyplinę, którą kochasz. Motywacji do robienia rzeczy nieciekawych i nielubianych nie wystarczy nawet na pół roku. Bądź pewien, że z zadowoleniem i zaraźliwym wręcz entuzjazmem zjawisz się na każdym treningu, bez względu na pogodę czy twoje samopoczucie.  Wiedz, że będziesz pierwszy na basenie, a na treningu rowerowym odstawisz uczniów niemal pod sam próg. Potem wrócisz z uśmiechem do własnego domu – oczywiście okrężną drogą, by zwiększyć kilometraż treningowy.
 
3. Skonsultuj swoje plany z rodziną.

Rodzina jest najważniejsza. Nie ma nic piękniejszego niż ukochana osoba na linii mety i nieistotne jak bardzo kochasz pływać, jeździć rowerem czy biegać. Najważniejsze by mieć gdzie po tym wszystkim wracać. Uprzedź żonę (męża), że dużo czasu spędzisz poza domem, że nie raz młodzież przechowa rowery na waszym wąskim balkonie. Daj sygnał znajomym i przyjaciołom, że musisz ukrócić sobotnie imprezy i powiedz teściowej, że nie w każdą niedzielę przyjdziesz na obiad. Jeśli nie uda ci się przekonać małżonkę/a, przygodę z triathlonem i trenowaniem młodzieży należy skończyć. Wyrzuty sumienia są znacznie cięższe niż największy medal.

 

{gallery}ludwik2{/gallery}

 

4. Zarejestruj klub.

Sformalizowanie działalności sportowej nie jest aż takie trudne. Potrzeba 15 osób, zebranie, statut, kilka wniosków, trochę jeżdżenia po urzędach i po wszystkim. Z perspektywy czasu brzmi pięknie, ale prawdę mówiąc podczas procedur można stracić trochę nerwów i dostać siwych włosów (mam dowody!).  Podpytaj innych, którzy mają już kluby i koniecznie znajdź jakąś księgową, bo prawdziwych przyjaciół poznaje się w… okresie rozliczeniowym (przy okazji pozdrawiam Panią Tereskę i Renatkę z księgowości naszej szkoły). Pamiętaj, że młodzież chce przynależeć do jakiejś grupy. Zrób logo, postaraj się o koszulki klubowe. Uczniowie to docenią.

 

5. Doskonal się i słuchaj autorytetów.

Einstein miał rację mówiąc, że “jeśli nie umiesz czegoś dobrze wytłumaczyć, to znaczy, że tego nie rozumiesz”. Nie można uczyć dyscypliny, której nie znasz. Sporo czasu zajęło mi “przygotowanie do przygotowań” do pierwszych startów. Email do PZTri i do zawodników z prośbą o treningi i wskazówki  nie przyniosły rezultatów. Moim pierwszym trenerem był Google i dziesiątki stron, które dostarczały mi pomysłów na plany i programy treningowe. Potem kurs instruktorski zorganizowany przez Związek i spotkanie z autorytetami triathlonu w Polsce, Andrzejem Szołowskim, Pawłem Barszowskim i Jackiem Chmielem (bieganie). Kurs instruktora to weekendy spędzone na rozmowach i wymianach doświadczeń. Ważna lekcja: w pracy z młodzieżą uczysz się całe życie. Często spotykamy dużo lepszych pedagogów i trenerów niż ja. Nie bójmy się pytać i naśladować. Słuchaj innych. Zawsze znajdzie się ktoś mądrzejszy od Ciebie. Ucz się na błędach, ale najlepiej na cudzych. Szanuj swoją wiedzę, ale podchodź do niej z pokorą. Przyznawaj się do błędów. ZAWSZE DZIEL SIĘ SWOIM DOŚWIADCZENIEM.

 

6. Dawaj dobry przykład.

Młodzież to baczni obserwatorzy. Zauważą TWÓJ spadek formy: fizycznej i psychicznej. Wypomną ci, jeśli zobaczą, że na przerwie jesz pączka i pijesz Red Bulla. Cokolwiek im powiesz, sam musisz to zastosować. Dawanie dobrego przykładu to chyba najtrudniejsze przykazanie, zwłaszcza dla kogoś, kto kiedyś palił papierosy, nie lubił biegać i uwielbiał golonkę. „Motywacja pozwoli ci zacząć, a nawyk pozwoli wytrwać” – realizuj cele rezygnując ze złych nawyków. Oprócz golonki!

 

7. Angażuj uczniów.

Wspomniany wcześniej Andrzej Szołowski powiedział, że najpierw należy wychować człowieka, a potem zawodnika. Nie wymagaj, aby uczeń był na wszystkich zajęciach. Nie narzucaj terminów spotkań. Dużo spraw konsultuj i bądź elastyczny. Stawiaj cele dostosowane do możliwości zawodnika. U nas w klubie najważniejsze jest ukończyć triathlon, nawet jeśli startujemy w sprincie, bo „przegranym nie jest ten, który jest ostatni na mecie, lecz ten, który nie stanie na linii startu.” Motywuj! Poświęć kilka godzin w weekend, pokaż ciekawy film o triathlonie, chociażby skróty z Ironman Hawaii. Młodzi przywiązują dużą wagę do wizualizacji. Pokazanie jak profesjonaliści biją rekordy, a przeciętni ludzie przełamują bariery, to świetny sposób na aktywizację uczniów, zarówno tych wybitnych sportowo i przeciętnych. Nie każdy uczeń to sportowiec wyczynowy. Zleć mu inne zadania: niech prowadzi bloga waszego klubu, a nawet jak nie startuje w zawodach, to niech przyjedzie dopingować i robić zdjęcia. Postaraj się, aby społeczność szkolna usłyszała o sukcesach uczniów, do czego można wykorzystać gabloty i gazetki szkolne. Załóż grupę na facebooku i motywuj wysyłając linki. Nie zapomnij o pucharach na koniec roku!

 

{gallery}ludwik1{/gallery}

 

8. Nie oczekuj zbyt wiele.

Nie mam na myśli wyników sportowych. Chodzi głównie o organizację pracy, pieniądze i logistykę. Na początku usłyszysz, ile osób jest przyjaznych twojej idei. Po jakimś czasie przekonujesz się, że tak naprawdę okazujesz się być może jednym z niewielkiej garstki dorosłych zapaleńców w klubie. Doceniaj każdą pomoc. Klepanie po plecach? Zapomnij! Nie oczekuj honorarium, które wystarczy ci chociażby na miesięczny karnet na basen. Nie oczekuj podziwu, prędzej braku zrozumienia. Uwierz mi, że w swoich działaniach znajdziesz kilku sprzymierzeńców, a tylko niewielu więcej ludzi cię rozumiejących. Najważniejsze jest, by zrozumiała cię młodzież, współpracownicy, kilkoro rodziców i oczywiście dyrektor szkoły – to wystarczy.

 
9. Mów głośno o swoich planach.

Im więcej osób wie o twoich postanowieniach, tym trudniej tobie będzie z nich zrezygnować. Kiedy przychodzą trudne treningi i zaczynają się tzw. schody, łatwo o rezygnację z planów. Mówiąc wszystkim dookoła o swoich zamierzeniach, będzie ci trudno z nich zrezygnować. Jeśli o twoich planach wiedzą twoi wrogowie, to głupio będzie się poddać. Jeśli wiedzą o nich twoi przyjaciele, to z pewnością pomogą ci w trudniejszych momentach.

10 Bądź cierpliwy.

… Baaaaaaaaaaaardzo cierpliwy.

 

Podpisano: Wuefista – triathlonista

 

Zapraszamy do dyskusji na FORUM

3 KOMENTARZE

  1. bardzo pozytywny tekst!!!naprawdę miło się czytało. podziwiam,gratuluje wytrwałości i życzę wielu sukcesów związanych z Pana pracą!:)

  2. Jak by nie przymierzał szkielet do książki “Biblia triatlonu-poradnik wychowawcy”. Autor Ludwik Sikorski.
    Szczęść Boże Panie Ludwiku!
    ps. przykra sprawa, ta z brakiem komórki przy PZTri od spraw szkolenia. Słabe to pocieszenie, że PZPN nie jest lepsze tak naprawdę.
    Trzymam kciuki!!!

  3. To już drugi tekst Ludwika Sikorskiego, który zdecydowaliśmy się opublikować i mam nadzieję, że będzie ich więcej. Takie teksty przywracają wiarę w ludzi i pozwalają z optymizmem patrzeć w przyszłość. Bez względu na to, czy jesteś katolikiem, muzułmaninem czy niewierzącym, ważne żebyś miał pasję w życiu i potrafił nią zarażać innych – tak jak Ludwik. Trzymam kciuki za Wasz klub i wyniki. Pozdrawiam.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here