W poszukiwaniu planu…

No i minął sobie kolejny tydzień zmagań. Żona z dzieciakiem na wakacjach więc i na trening tak jakby więcej czasu zostało, ale tylko 'tak jakby’ bo i pozatreningowych zajęć także niestety przybyło.

 

Wtorek zacząłem od ciężkiego basenu a wieczorkiem pojeździłem pół godziny na trenażerze – zmierzyłem się z Tabatą (albo moją interpretacją): 20 sekund na maksa, 10 sekund spokojnego kręcenia i tak udało mi się zrobić 5 powtórzeń. Do tego 15 minut wcześniejszej rozgrzewki i 12 minut spokojnego rozjazdu. Niby tego akcentu za wiele nie było ale jeszcze w czwartek czułem zmęczenie 🙂 W środę po południu wybrałem się na bieganie, trochę poprzeszkadzałem dzieciom z jakiejś sekcji biegowej trenującym na stadionie po czym stwierdziłem, że nie ma co się przepychać i pobiegłem pozwiedzać swoje miasto. Czwartek i piątek standardowo – pływanie w jeden dzień i bieganie w drugi.

 

Za to sobota to majstersztyk planowania treningu…Najpierw basen, 40 minut, potem sprint na parkruna (bieg na 5km z pomiarem czasu), żeby zdążyć na start. Sam parkrun mocno, ale nie do przesady, tak w sam raz, żeby się nie zajechać. Potem 7km rozbiegania. Po powrocie do domu jeszcze 20km na rowerze – bo pogoda taka ładna, że szkoda nie pojeździć. A jako, że zmęczenie już mnie dopadało to postanowiłem pojeździć na miękkim przełożeniu i ćwiczyć kadencję. I mimo, że się za bardzo nie starałem nabrać jakichś wielkich prędkości to jednak śrędnie tempo wyszło 2:12 min/km… Jak dla mnie całkiem nieźle 🙂 Niedziela wolna bo pojechałem odwiedzić swoją rodzinkę.

 

Próbowałem zabrać się za tworzenie jakiegoś bardziej spóɲego planu, ale nie bardzo mi to wychodziło. To znaczy, nawet całkiem sensowny plan na kolejny miesiąc udało mi się wymyśleć, ale ilość godzin jaka mi wyszła tygodniowo (14) znacznie przewyższa to co jestem w stanie wygospodarować. No więc zabrałem się jeszcze raz do planowania a w międzyczasie zakupiłem i przeczytałem Triathlon dla każdego p. Darka Sidora. Poza ogólnym planem treningu, który będę się starał zaadaptować do moich potrzeb, książka ta ogromnie motywuje (przynajmniej na mnie tak zadziałała) i nawet sam zacząłem się zastanawiać, że może dałbym radę też zrobić długi dystans… Czas pokaże.

 

Jak na razie więc planu nie mam, staram się na razie określić co, gdzie i kiedy trenować. I koniecznie musi w tym wszystkim być dzień wolny. Jak na razie tylko baseny są ustawione na sztywno we wtorki i czwartki. Pora dnia także jest raczej już określona (tzw. 'skoroświt’). Reszta musi się jeszcze dopasować.

Poprzedni artykułŚwieżak blogerka- amatorka zupełna ;)
Następny artykułWalka trwa.

Powiązane Artykuły

3 KOMENTARZE

  1. W 'Triathlonie dla każdego’ są gotowe plany. Są też plany na Akademii Triathlonu. Przeanalizować, wybrać, dostosować do swoich celów i realizować! Bez planu jest naprawdę ciężko, a z tego co opisujesz w Twoim trenowaniu jest sporo chaosu. Można się zajechać albo wręcz przeciwnie – niedotrenować.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Śledź nas

15,604FaniLubię
1,005ObserwującyObserwuj
293SubskrybującySubskrybuj

Kalendarz

Brak wydarzeń

Najpopularniejsze

X
X