Zaczynam…

…a tak naprawdę zacząłem już jakiś czas temu, teraz tylko formalizuję to wpisem na blogu. Jako, że to mój pierwszy (z mam nadzieję wielu) wpisów to wypadałoby się przedstawić.

 

Mam na imię Michał, niedługo zacznę 37 rok życia, od 4 lat truchtam, ale dopiero od zeszłej wiosny wziąłem się za poważniejsze treningi biegowe. Nie mam jakichś spektakularnych wyników (10 km – 46 min), ale jestem zadowolony z tego już osiągnęłem, szczególnie biorąc pod uwagę moje dotychczasowe niebiegowe życie.

 

Moim piorytetem na ten rok jest zejście poniżej 45 min na 10km. Zadebiutować też chcę w triathlonie na dystansie sprinterskim w Gdyni i 1/4 IM w Przechlewie. Zapisany i opłacony jestem więc pozostaje mi tylko trenować, trenować, trenować… Dla porządku napiszę jeszcze, że startowałem już w jednym triathlonie, 1/10 IM w Gdańsku. Było fajnie, zabawa przednia, prawie w ogóle nie umiałem wtedy jeszcze pływać a na rowerze przejechałem się wtedy może z 5 razy przed samym startem. Pierwsze dwa kilometry biegu to była walka z nogami, kolejny kilometr z głową, która przekonywała do zakończenia biegu i przejścia się a dopiero ten ostatni kilometr to była czysta przyjemność biegu.

 

Żona, roczny synek, córeczka rodząca się w okolicach lipca, ogromny pies i niewielki kot, obowiązki domowe, etat i prace zlecone – bezlitośnie zawłaszczają mój cały wolny przedpołudniowy, południowy, popołudniowy i wieczorny czas. Nie, nie narzekam 🙂 To po prostu stwierdzenie faktu. Staram się więc trenować z samego rana, co ze względu na okresowe niewysypianie się, nie zawsze mi wychodzi. Pływam dwa razy w tygodniu, biegam trzy lub cztery – staram się żeby to było 30-40km tygodniowo (albo 3-4h), ale życie czasami weryfikuje te moje założenia i tak np. ostatnie 3 tygodnie to dystanse po około 20km tygodniowo. Jeżdżę mało. Bardzo mało. Kupiłem sobie niedawno szosówkę. Czekając na buty do niej przejechałem się ze dwa razy w ciągu miesiąca, ostatnio 36km. Jak na razie w niekażdy weekend mam dwa dni, które mogę wykorzystać na jazdę na rowerze. Zapewne z czasem uda mi się jakoś tak zorganizować żeby jeździć na rowerze do pracy (25km w jedną stronę) co może nie jest najbardziej efektywnym rodzajem treningu, ale lepsze to niż nic. Do tego czasu jednak bedą musiały wystarczac mi 2h weekendowych wyjeżdżeń. Z samego rana oczywiście 🙂 A jako, że triathlonu chcę tylko spróbować w tym roku a moim głownym celem jest poprawa prędkości biegu to można te krótkie chwile na rowerze od biedy zaakceptować.

 

Zajęcia na basenie zacząłem mniej więcej rok temu od przepłynięcia tak z 15 metrów kraulem, po czym musiałem minutę wykrztuszać wodę i kolejną minutę łapać oddech. Teraz 500 metrów robię w trochę więcej niż 10 minut. Jak na razie najdłuższy dystans jaki przepłynąłem to 1300 metrów. Szału może nie ma ale jest za to determinacja, poświęcenie, pot, łzy i duża dawka optymizmu – więc czy może być źle?

Poprzedni artykułTriatlon Piaseczno
Następny artykułsie zagapiłem :O

Powiązane Artykuły

17 KOMENTARZE

  1. Młodzież się do sportu garnie;))) Bardzo dobrze:) Nasze pociechy muszą od dzieciństwa nasiąkać tym co najlepsze:)

  2. Wyniki biegowe – spoko! (mnie sporo do tego brakuje), a postęp w pływaniu konkretny. Jeszcze trochę więcej roweru i będzie bardzo o.k. 🙂 Na nadmiar wolnego czasu, to raczej nikt tutaj nie narzeka 🙂 BTW – ja mam trzy psy, z czego dwa duże, a jeden trochę mniej duży 😉 Ale dziatki 😉 trochę starsze: 16 i 8. DziaDkiem wolałbym jeszcze jakiś czas nie być 😉

  3. Pedałami SPD się nie przejmuj…..ja w czasie drugiej jazdy w życiu na takim sprzęcie zapomniałem na rondzie że jestem do szosy dopięty :), z efektu sam śmiałem się z tydzień ;)……..ale już nie zapominam o wypięciu w porę….spróbuj znaleźć grupę kolarzy z którą będziesz mógł jeździć na szosie….raz że to i motywacja i nauka jazdy w peletonie, dwa kierowcy widząc większą grupę bardziej uważają przy wyprzedzaniu. Jestem laikiem jeśli chodzi o trening triathlonowy, ale robiąc zakładki rower / bieg , bieg / pływanie udało się uzyskać sporo jednostek treningowych w tygodniu. Nie mówiąc o korzyści z przyzwyczajania nóg do zmiany :). Łącz treningi ale się nie zajedź. Pozdrawiam.

  4. Tak właściwie to te 'obowiązki’ rodzinne to dla mnie też przyjemność. I pracę mam fajną… Właściwie to więc nie narzekam bo nie ma na co. A czasu zawsze będzie za mało. Jak kiedyś marnowałem czas na TV to też uważałem, że doba mogłaby być parę godzin dłuższa 😉 Co do roweru to najtrudniej jest mi jakoś wpasować go w treningi. 2 treninig mam na basenie, 3-4 biegania co jakby nie patrzeć daje już 5-6 treningów tygodniowo. Z jednego wybiegania mogę zrezygnować a na to miejsce wstawić rower. A może nawet zakładka? Jak tylko uda mi się rozjeździć trochę w butach z zatrzaskami (dawno temu jeździłem sporo w pedałach z noskami, na tamte odległe czasu to był super mega wypas, będący powodem zachwytów i zawiści wśród okolicznych rowerzystów ;)) to będę starał się dojeżdżać do pracy. Trochę przeraża mnie wizja poruszania sie w wśród samochodów – ale jak nie spróbuję to nie będę wiedział czy idzie to zrobić czy nie. A co do wieku to planuję do samego końca zostać młodym 'dziatkiem’, przynajmniej duchem 🙂 Dziekuję bardzo za miłe przywitanie!

  5. ,,Dobrze jest i pokrzepiająco – mieć przyjaciół z ducha.’ Bruno Schulz….. A propos dużych dziadków, jak na razie zero problemów… wręcz odwrotnie sama radość 🙂

  6. @Piotrze, oczywiście znam to powiedzenie z Dziada Pradziada i cieszę się, że moje są jeszcze małe (kłopoty) :-).

  7. Kurcze z wrazenia Dziadki przez 'T’ napisalem, co za wstyd! @Arek oczywiscie ze mlody i do tego: 'Mój duch… na hełmie stanął… w ogniach cały’ J. Slowacki! @Bogus, male dziatki male klopoty, duze Dziadki duze klopoty!!! nie wiesz tego? :))

  8. Pietrek, jakie stare?! To tylko cyferki pisane na metryce…. ! Duch się liczy! Nie wiem jak Twój ale mój to małolat jeszcze…. 🙂

  9. Mam już sporą grupę tri-znajomych ale tylko jeden z nich ma jakiś komfort czasowy. Takie teraz żyjemy, wieczna gonitwa… a wyłuskanie coś na trening to dodatkowa konkurencja TRI. Witam i życzę samozaparcia… 🙂

  10. Dasz radę Michał :-). Zgadzam się z przedmówcą Wojtkiem, że aby dobrze się bawić wystarczy 4-5 treningów. Rok temu też zaczynałem przygodę z traithlonem w Gdańsku na 1/10IM. Trzymam kciuki za 1/4 🙂

  11. spoko ja juz 3 miesiac tyram i przy rodzince z dwójak dzieci daje rade a ze 40 na karku to i trudniej sie mobilizowac :)ale ty 'młody ’ wiec bedzi Ci latwiej , tylko ta mała ilosc km na rowerze …pamietaj najwiecej zyskasz i starcisz własnie na rowerze .pozd

  12. Witam, Mam podobnie jak Ty z rodzinką i czasem… 2 dzieciaków i 'normalne życie zawodowe’. Da się, moim zdaniem tygodniowo wystarczy 4-5 treningów żeby móc uczestniczyć w zawodach triathlonowych i całkiem dobrze się bawić:) Warunek jest jeden. Nie można stawiać sobie wygórowanych celów co do dystansów i czasów. Pozdrawiam

  13. Michale witamy na pokładzie 🙂 trzymam kciuki, żeby Ci się udało mimo braku dostatecznej ilości czasu. Niestety tak to już w życiu bywa – najpierw obowiązki, potem przyjemność, nie odwrotnie. Ale trenuj, działaj, pytaj ludzi – na pewno Ci dużo pomogą 🙂 Jeszcze raz witam i powodzenia życzę 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Śledź nas

15,569FaniLubię
996ObserwującyObserwuj
291SubskrybującySubskrybuj

Kalendarz

Brak wydarzeń

Najpopularniejsze

X
X