Czasem słońce, czasem deszcz – zawsze trening!

0
3

Po tygodniu na Majorce można śmiało powiedzieć, że jedna rzecz jest tu zawsze 100% pewna. Jest to TRENING! Pogoda, jak to na wyspach bywa, zmieniała się jak w kalejdoskopie. Rozpoczęliśmy od lekko pochmurnej i deszczowej aury, po której na dwa dni zawitało gorące słońce, które ponownie ustąpiło miejsca ciemnym chmurom i mocnym wiatrom. Teraz znowu możemy korzystać ze śródziemnomorskiego klimatu. Nie przeszkadzało to uczestnikom w realizacji planów treningowych, które czasami wymagały jedynie lekkich modyfikacji.

 

Trenujemy systemem trzy dni mocno i jeden wolny… od roweru. Oczywiście niektórzy wybrali się na wycieczki do Palma de Mallorca czy innych urokliwych miejsc, bo przecież nie samym sportem człowiek żyje. Chociaż przysłuchując się wieczornym dyskusjom naszych obozowiczów czasami wydaje mi się, że najważniejsze jest dla nich to ile kto zrobił kilomterów, w jakim tempie i na jakich przewyższeniach. W grupie występuje również „zdrowa” rywalizacja i wzajmene nakręcanie się. Mam wrażenie, że wszyscy dają z siebie 110% i chyba każdy, kto jeszcze się zastanawiał czy triathlon jest dla niego/dla niej po tym wyjeździe będzie mógł powiedzieć zdecydowanie 3 x TAK.

 

Na obozie jest również mocna grupa kobiet, która w najmniejszym stopniu nie odstaje ambicjami od naszych triathlonistów. Panowie zresztą kiedy tylko mogą chętnie dołączają do tej grupy treningowej. Większość jest w grupie Piotra Nettera, który prowadzi również nasze cztery Ambasadorki Herbalife Triathlon Gdynia 2014. Julka, dwie Agi, Aurelia, Rozalia i Sylwia na pewno pokażą pazurki w tym sezonie, czego im serdecznie życzę.

{gallery}M2014_2b{/gallery}

Co dzisiaj robimy? Z rana grupa trzynastu śmiałków wyruszyła poznawać trasę zawodów Ironman 70.3 Mallorca. Ojciec Dyrektor zaraz po objeździe zameldował się, że już jest po i pije sok pomidorowy czekając na resztę grupy. A chodziły plotki, że pewna grupka szykowała się na niego, żeby go „urwać”. Jak widać chyba się nie dał, chociaż nie mówię hop, bo panowie po 90km trasy mają jeszcze powrót do hotelu – około 45km. Może tam im się uda!

{gallery}M2014_2a{/gallery}

Dzisiaj nie tylko oni sprawdzali swoje możliwości. Również grupa Filipa Szołowskiego wyjechała w dłuższą trasę, żeby móc skorzystać jak najwięcej przed wyjazdem. Część osób niestety kończy swój obóz już jutro i niektórzy mocno ubolewają, że muszą wracać do obowiązków służbowych. Jednakże zawsze pozostaje wspólne umawianie się na treningi w Polsce i oczywiście inne obozy, w tym obowiązkowo Majorka za rok.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here