Okres przygotowawczy – Alex pyta MKona

33
62

W jaki sposób zacząłem wymieniać z Marcinem różne wiadomości, sam już nie wiem! Wiem tylko, że jak na takie osiągnięcia, gość nie zadziera noska –  jest bardzo przystępny i chętnie dzieli się wiedzą! A już kompletnie rozłożył mnie na łopatki, kiedy sam zaproponował  dla młodych zawodników różne gadżety, których ma nadmiar, pozostałości ze startów i od sponsorów. Zresztą, kto ma możliwość obserwować MKona na  FB widzi, przy ilu akcjach charytatywnych bierze udział!  Niewątpliwie należy do wymierającego gatunku ludzi szlachetnych! Osobiście  fascynuje mnie, skąd bierze na to wszystko czas!?  No ale nie o laurkę dla mistrza czy robienie podwalin pod pomnik za życia tu chodzi! Wręcz odwrotnie, postanowiłem być wredny, wykorzystać jego ,,słabości” i pociągnąć go za język! Wzbogacić się o jego doświadczenie! Na usprawiedliwienie mam fakt, że tym bogactwem podzielę się z Wami.

 

Marcinie, kwestia tzw. tlenu w okresie przygotowawczym. Drążyłem temat.  Jak zwykle zdania są podzielone. Oprócz zwolenników tylko pracy tlenowej, niektórzy trenerzy aplikują od samego początku II zakres, dużo rytmów, a nawet zabawy biegowe z krótkimi interwałami twierdząc, że sam tlen ,,zamula” i później trudniej wejść na wyższe obroty. Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?

Marcin Konieczny: Zgadzam się z tymi trenerami. Pisząc o pracy tlenowej mam na myśli przede wszystkim pracę nad bazą. Nie wyobrażam sobie robienia bazy bez przebieżek, fartleków, zabaw biegowych czy lekkiego II zakresy. Od monotonii człowiek umiera – to prawda. Pisząc baza tlenowa miałem na myśli raczej unikanie czysto wytrzymałościowych zadań. Przykład: trener, który w grudniu zaaplikowałby mi bieganie 10x 400 lub 10x 1000 albo 5x 2000 lub jakikolwiek III zakres, spotkałby się z moją odmową. Przykład II. Jeśli robię II zakres, to biegam raczej w dolnych rejestrach (u mnie tętno do 140-150) i tempo 3’50-4’10/km. W tzw. BPS będzie to odpowiednio 160-165 i 3’40-3’45. Mam tętno startowe na poziomie 175-178 HR, stąd takie wartości.

 

W zasadzie wyprzedziłeś moje drugie pytanie o definicję tlenu. Czy ,,doły” II zakresu można jeszcze podciągnąć pod pracę tlenową?

Według mnie można. Dobrym przykładem przenikania się tlenu i II zakresu jest trening crossowy. W Olsztynie właściwie po płaskim można biegać tylko na stadionie. Więc wybierając się na tzw. aktywny cross (określenie Darka Sidora) po prostu podbiegając pod górę nie zwalniam, a staram się utrzymywać stałe tempo biegu. Tętno wzrasta, ale nieznacznie. Podobnie z fartlekiem czy z zabawami biegowymi. Jeśli podczas 15 km wybiegania robisz 10x 150 metrów przebieżek przy interwałowym tempie, to tętno ci rośnie. Wpisanie w to samo wybieganie 10x 1’ p.1’ zwiększa niewątpliwie pracę serducha, ale nie robi z tego super wytrzymałościowego treningu.

 

Jaki okres konkretnie poświęcasz na budowę bazy?

Nie wiem, jakie plany ma wobec mnie Tomek Kowalski, z którym obecnie trenuje, bo wiem, że chce mnie trochę inaczej „bodźcować”. Tym bardziej,  że sezon 2015 nie jest sezonem priorytetowym. Plany są, ale jak coś nie pójdzie, to nic się nie stanie. Jeśli trenowałbym normalnie albo np. do dystansu IM lub maratonu na wiosnę, ten typ treningu (powyżej) stosowałbym do lutego, a potem luty, marzec, kwiecień to BPS przed sezonem – czyli już normalna orka. Mówimy tutaj o czystym treningu biegowym. Natomiast w swojej historii miewałem już takie sezony, kiedy to biegałem w tlenie, ale np. w grudniu robiłem już solidne II zakresy na rowerze. Trening ten dawał mi podbudowę wytrzymałościową do formy biegowej.

 

Trening siłowy w tym okresie. Ile razy w tygodniu? Czy trening siłowy robisz jako samodzielną jednostkę czy łączysz z innymi?

Zrezygnowałem z siłowni z powodów praktycznych. Nie potrafię ustalić jakiego rodzaju siłownia jest w jakim hotelu. Więc robię tylko ćwiczenia typu core, bułgarskie przysiady (bo mam osłabione czwórki), ćwiczenia stabilizujące „dwójki”. Wszystko to można zrobić z wykorzystaniem typowego wyposażenia pokoju hotelowego. Czasami wożę ze sobą kettlebella. Ale zawsze traktuję to jako oddzielną jednostkę treningową. Robienie treningu + „siłownia” – na to nigdy nie mam czasu. Wiem też, że Tomek szykuje pode mnie zestaw ćwiczeń siłowych – ważne dla mnie będzie spotkanie, w celu ustalenia tego, jak  dane ćwiczenie ma być wykonywane. Widziałem już przysiady ze sztanga, które masakrowały kolana. Kiedyś bawiłem się w ćwiczenia typu „weider” i wiem, że niektóre z nich raczej szkodzą niż pomagają. Warto więc wiedzieć, jak to dobrze robić.  

 

Mógłbyś podać przykłady kilku ćwiczeń stosowanych przez Ciebie?

Przysiad „bułgarski”. Przysiad na jednej nodze, druga trzymając (z tyłu) na krześle/łóżku. Trzeba uważać, żeby kolano nie wychodziło za linię palców. Przysiad z drążkiem. Na całych stopach – ręce wyprostowane w górze – trzeba uważać, żeby ręce nie łamały linii pleców. Hip-hincz – skłon na jednej nodze (druga unosi się symultanicznie do tyłu). Wzmacnianie dwójek – leżenie na plecach, pięta (ugięta noga) na krześle – unosimy biodra do góry. W zależności od ułożenia palców stóp (na siebie, od siebie) wzmacniamy całą dwójkę lub wyłączamy łydkę. Nieśmiertelna deska itd.

 

Nie jesteś już zawodnikiem młodym. Niektórzy trenerzy sugerują, że w tym wieku ćwiczenia siłowe wskazane są praktycznie przez cały rok. Co Ty na to?

Nie mam tutaj zdania. Według mnie są to sprawy osobnicze. Ja wzmacniam przede wszystkim te mięśnie, które nie domagają mi w trakcie sezonu. Według mnie całościowy core stability jako jednostka treningowa (oddzielna) jest lekką modą. I jej znaczenie jest przeceniane. Przykład – jeżeli po każdym treningu roluję dwójki i czwórki, to jednocześnie robię to, wzmacniając mięśnie korpusu. Jakoś nie zaprzyjaźniłem się z siłownią i pewnie już się z nią nie zaprzyjaźnię. Mając ograniczony czas, wolę go poświęcić na trening wytrzymałościowo-tlenowy i na regenerację. Ale ja mam czas ograniczony – w idealnych warunkach pewnie trening siłowy stałby się jednym z kluczowych elementów pracy.

 

To ciekawe, do siły masz całkiem zbliżone przemyślenia  do Andrzeja Kozłowskiego, który mimo jeszcze dojrzalszego wieku, unika sztangi. Jeszcze jedno odnośnie siły. Czy w miarę zbliżania się do okresu przedstartowego, ten trening u Ciebie zmienia się?

Im bliżej okresu BPS ten rodzaj treningu zanika. Zupełnie.

 

Kwestia zakładek,  niektórzy odpuszczają w tym okresie, a jak jest u Ciebie?

Patrzę na zakładki jako formę przyzwyczajenia organizmu do zmiany rower-bieg. I jeśli wiesz, co cię czeka (pamięć mięśniową masz wyrobioną), to w tym okresie zakładki są raczej urozmaiceniem treningu, a nie formą treningową. Poza tym wszystko zależy do definicji zakładki. Jeśli zakładką jest wszystko co jest rowerem i biegiem to tak – również teraz stosuje tego typu treningi chociaż głównie jako urozmaicenie.

 

Czy w zakładkach stosujesz akcenty na dłuższe bieganie czy dłuższy rower, czy raczej to sprawa odpowiedniej proporcji jak na zawodach?

W BPS-się zakładki zwykle mają następującą formę: mocny rower – luźny bieg, mocny rower – mocny bieg, luźny rower – mocny bieg, długi rower – długi bieg. Wszystko zależy od celu, pomysłu trenera, momentu w treningu. Zdarzyło mi się robić 150km roweru i 20km biegu.

 

mkon1

 

Stosowałeś kiedyś trening polegający na robieniu kilku zakładek na jednym treningu? Co sądzisz na ten temat?

Raz Darek Sidor zaaplikował mi szybki i mocny bodziec typu 10km mocnego roweru + 2km biegu i to samo jeszcze raz. Jako bodziec mający na celu pobudzenie przed zawodami (przy ograniczonym czasie na trening) według mnie OK. Ale nie znam się na metodyce treningu, więc nie potrafię uzasadnić dlaczego, jak i ile. Mnie nie zaszkodziło.

 

Wiem, że to pytanie nie na ten okres, ale… Większość z nas zakładkę kojarzy z treningiem rowerowo- biegowym. Czy stosujesz również zakładki pływacko-rowerowe?

Zdarzało mi się stosować zakładki pływacko – biegowe. Podobnie jak w pytaniu wyżej, jedynie poza odczuciem, że bardzo ciężko robi się BC2 po pływaniu, nie potrafię podać uzasadnienia tego rodzaju treningu.

 

Tak krótko na temat treningu rowerowego. Czy stosujesz teraz jakieś mocniejsze akcenty, jakieś szczególne zadania?

Teraz nie. Teraz jest pora na dupogodziny. Ale myślę, że już w grudniu zaczną pojawiać się zadania typu 30-45’ zakresu na jakiś tam watach. Podobnie jak w treningu biegowym.

 

Pływanie to konkurencja tri, która rządzi się trochę innymi prawami. Wiadomo, że to czas, w którym główną uwagę poświęcamy na technikę. W odróżnieniu do biegu i roweru, tutaj można  wstawić sobie w przysłowiową ,,dupę”. Jak to u Ciebie, czymś szczególnym różni się ten okres?

Bardzo dużo techniki pływania. Około 60% treningu to ćwiczenia techniczne. Od momentu rozpoczęcia współpracy z Tomkiem (który postawił jednak na większą koncentrację na pływanie, niż moja ochota na to) najszybciej pływałem na 80%. I to tylko kilka odcinków w ramach 2-3 kilometrowego treningu. Ma to oczywiście swoje słabe strony, bo wydłuża to trening. I to zasadniczo. Ostatnio zażartowałem, że jeszcze raz Tomek da mi 1200m pływania na nogach (które to zadania pływam jak siekiera – czyli od razu idę na dno), to będę chyba musiał sobie kanapki zrobić – tak długo mi to zajmuje.

 

Na zakończenie już, prośba. Mógłbyś przedstawić swój tygodniowy schemat treningowy?

Przykład treningów z tego okresu: 

            

 poniedziałek    wtorek    środa    czwartek    piątek  

 sobota  

 niedziela  
 Bieg w tym 15x 15” 

 pływanie

 technika

około 3km

 bieg – 60′  wolne

 pływanie

 technika

 ok. 3km

 rower 2h

 pływanie

 technika

 2-3km

 rower – 3h  rower – 90′  bieg 60′  rower 3h

 

Wielkie dzięki  za podzielenie się własnymi doświadczeniami! Z pewnością z tych wskazówek skorzysta wielu triathlonistów,  a zwłaszcza Ci, którzy nie mają trenera. Powoli mogę myśleć o okresie przedstartowym. Wiem już kogo spróbuje wykorzystać… Na celowniku drugi wielki sportowiec, z którym mam bardzo dobry kontakt – Andrzej Kozłowski! Trimajcie  się!

 

 

33 KOMENTARZE

  1. Areczku ja juz nawet nie pamietam kiedy cos „ukąśliwego” pod Twoim adresem napisałem;) Ostatnio tylko Cię chwale, chyba sie starzeje:)))

  2. Marcinie, musisz być bardzo mocno zagoniony…. Już nie kojarzę kiedy coś napisałeś! A zawsze z przyjemnością się czytalo! No, może poza niektorymi uwagami pod moim adresem ;-)))

  3. Marcinie, musisz być bardzo mocno zagoniony…. Już nie kojarzę kiedy coś napisałeś! A zawsze z przyjemnością się czytalo! No, może poza niektorymi uwagami pod moim adresem ;-)))

  4. Nie nadążam:))) Od paru m-cy mam problem z utrzymaniem tempa AT, doskonałe artykuły, wywiady, blogi, zaczynam sie gubic:) A teraz po tygodniu za oceanem nie wiem w co oczy wlozyc że tak powiem:) Ale staram sie wszystko czytac nawet jak nie komentuje to jestem!
    Bardzo fajny wywiad Arku… ups sorry Alex:) mkon daje radę;)))
    @Artur zgadzam sie z Tobą… i w kwestii siły i tych co zawsze wiedzą lepiej;))) Każdy kiedyś to przechodził, jak w schizofreni, okres „wiem wszystko” to okres manii, potem przychodzi rozczarowanie i gosc wpada w depresje, po jakims czasie osiaga rownowage i komentarzy jest co raz mniej, juz wszystko nie jest takie proste, okazuje sie ze ksiazki to nie wszystko, ze trenerzy tez cos potrafia, nawet Ci młodzi, plywanie w triatlonie to nie sielanka itp itd. Życie;))) Sam to też nie raz w różnych dziedzinach przechodziłem na wlasnej skorze;) W kwestii siły mięśniowej to jest to sprawa idywidualna, są tacy co z wiekiem „flaczeją” szybciej i byc moze potrzebują więcej treningu typowo siłowego (ale o kontuzje nie trudno) i tacy, którym wystarcza trenowanie siły w dyscyplinach tri. Ja tam robię 50 pompek bez problemu a na siłowni nie byłem chyba 15 lat;) Z pokorą pozdrawiam:)

  5. Albinie, zaprawdę powiadam Ci, że najpierw po robię za królika doswiadczalnego a potem może cos splodze. Na temat sily dużo już napisano na AT, patrz pasek ,, Traning”. 🙂

  6. Hehe… dobre! Brakuje jeszcze inteligentnej uszczypliwości Marcina Stajszczyka 🙂 Nie ma to jak u nas w narodzie- moja prawda jest ,,mojsza” 🙂 A serio! Przyszły sezon pokaże jakie postępy zrobił Grzesiu…. kto wie!? Mam swoją koncepcje co do siły, popartą zresztą opiniami innych i jakąś fachowa literaturą… Jak się sprawdzi to w przyszłym sezonie będę jej orędownikiem… Na razie boje się o tym wspominać… :-)))

  7. Kurczę, myślałem, że Alex to jakaś fajna… triathlonistka, wchodzę, a tu znowu… Arek Cichecki ;)))

    A poważnie: Arku, Marcinie, dzięki Wam za interesujący tekst! 🙂
    BTW – czwartek miałem taki sam 😉
    @ Grzegorz – zgadzam się, że o siłę trzeba dbać, tak szybko odchodzi 😉 Mam na szczęście malutką siłownię z wolnymi ciężarami i nie waham się z niej skorzystać. A także z ćwiczeń kalistenicznych.

  8. dzień wolny… hmmm nie wiem jak to będzie dalej ale do tej pory zdarzał się raczej częściej właśnie w tym okresie niż od lutego do października. A co do tematu poruszonego przez Artura – w 100% się zgadzam. Czasami choćby skały wiadomocorobiły. Ja np. mam zasadę, że nie trenuje po 21. Po prostu każdy trening zakończony po 21 oznacza, ze nie zasnę ok.22 a taki mam plan. I zwykle się udaje go realizować 🙂 CO oznacza konieczność jeszcze większej ilości wyborów, jeszcze większego dbania o priorytety etc. I powiem Wam panowie, że nie ma tego złego – fajny film po 22 – nagrywam i oglądam potem na trenażerze. Fajny mecz – podobnie albo… niestety rezygnuję – coś jest ważne, coś jest ważniejsze!

  9. Dobrze,ze sa w narodzie osoby,ktore wiedza lepiej..:))))
    Gosc honorowy gali trenuje tez 54h/tyg. Nikt tego nie powiedzial?!A szkoda!:) A normalnie teraz na luzaku to 15h:))) Malo nie?! Ale to tylko jeden z najlepszych zawodowcow na swiecie na dlugim,ktory srednio trenowal 35h a w roztrenowaniu taki pikus 15h:)) To nie trener,to zawodnik,rady cenne ale ..nie sa bezcenne.
    W dojrzalym wieku zanika masa miesniowa to fakt. Ale muskuly nie sa potrzebne do tego sportu:) Nikt nie neguje potrzeby robienia sily ale dynamiczne sily. A to wymaga troche kombinacji na silowni:) Pisze to podpierajac sie swoim skromnym doswiadczeniem w zakresie doradztwa medycznego i osobistego doswiadczenia w sportach silowych… Bylem konsulentem wszystkich czasopism „silowych” na naszym rynku.
    Narod jest czujny!!!:))))
    Ps. Mlodziaki z trenerki tez radza troche silowni. Ja jej nie unikam,nawet lubie ale bez przesady. Biegac po tym moge..:)

  10. :)@ Jednak jestesmy fajnym narodem …..na wszytkim sie znamy najlepiej i kazdy z nas musi miec racje ( ja tez tak mam). Troszke w naszych wypowiedziach trąci ” życzeniowym traktowaniem rzeczywistosci”. W każdej z dostępnych polskojęzycznych książek ( ja znalazlem 4) opisujace przygotowania do zawodów IM piszą byli zawodnicy obecnie mastersi….że:
    – im człowiek starszy tym przerzucanie żelastwa na siłowni jest nieuniknione
    -że pierwsze 3 miesiące tylko na poziomie 65-75%Hrmaks
    – że amatorzy trenują za dużo za mocno ii za wiele godzin

    Gość honorowy Gali potwierdzał to samo: siłownia i mniej treningu……a my dalej wiemy swoje i każdy z nas wie najlepiej i obstaje przy swoim:):):). I kombinujemy wymyślając swoje patenty na trening zamiast korzystać z gotowych rozwiązan.
    Ostatnio rozmawiałem z jednym z trenerów pod katem prowadzenia mnie do przyszłego sezonu i zrezygnowałem ponieważ stwierdził ze siłowni nie potrzebuje bo sile przecież mam skoro biegam i pływam. Otóż nie ….nie mam sily. Moim zdaniem sila jest niezbędna….i to właśnie ta z siłowni szczególnie przez pierwsze 2-3 miesiące. Oczywiście stopniowo możemy wprowadzać siłe specyficzną dla danej dyscypliny 9 podbiegi, interwały siłowe na rowerze itp)……ale ogólnie swoje żelastwo trzeba przewalić. Oczywiście zależy to od punktu miejscowego. Biegałem 3 tys km w rok, ćwiczyłem podbiegi, wieloskoki, zrobiłem maraton w 3: 36 i myślałem ze mam silne mięśnie dopóki nie zmierzyłem ilość watów na rowerze a po 15 pompkach myślałem ze umre:):):). Dalej podtrzymuje to co pisałem nasi trenerzy triathlonu to młode chłopaki, jeszcze byli zawodnicy którzy nie maja doświadczenia w siłowni bo w ich wieku siłe sie jeszcze ma. Ale w kazdym podręczniku napisanym przez Mastersa problem zaniku sily mięśniowej jest baaardzo uwypuklony:):):). Podobnie na pewno wsórd Was wiele kontrowersji wzbudzi opinia ze jeśli ktos przygotowuje sie IM wogole powinien unikać na treningach dużych intensywności, sciany i „upodlenia sie”…..a za to do znudzenia trenować jazdę ze stala prędkością na odpowiednim poziomie swojej mocy. Co innego starty w sprintach a co innego w 1/2 czy calym…tego nie da sie pogodzić.

  11. Artur, święte słowa. Wiemy, że dzień wolny by się przydał, że regeneracja, że przyjemności czekają i kuszą. Ja osobiście dzień regeneracyjny pierwszy od kilku miesięcy miałem w ostatnią niedzielę drugi w tym roku (pierwszy to był w wielkanoc) Niedziela po lotto night of the year. Nawet w sobotę jeszcze biegałem. Czy to normalne – odp że nie, nie …. Ale kurcze tak się wkręciłem, że jak zrobię np 20 km to czuję się jakbym nie odrobił lekcji:)))) A dzień wolny – masakra. Dlatego wszyscy jesteśmy zwycięzcami – mamy wspaniałych bliskich.

  12. Arturze, przyjacielu drogi 🙂 poruszyłeś jeszcze inny aspekt jakże istotny… ale moje pytanie dotyczyło raczej metodyki, tylko mocno teoretycznie zakładam, że mamy do dyspozycji cały tydzień. Wiadomo jak to w życiu… Zdajemy sobie sprawę, że temat regeneracji czy dnia wolnego to temat rzeka, uzależniony od wielu czynników…

  13. Problemem dla wiekszosci, jesli nie wszystkich jest wolny dzien czy regeneracja. Bo nie chodzi o rodzine. Chodzi o prace. Nie mozna nazwac dniem wolnym czy poswieconym na regeneracje dnia zawodowego (a tak jest w moim przypadku przez caly tydzien i sadze,ze u innych tez tak czesto jest), w ktorym pracuje sie od rana do wieczora. Spac musialbym chodzic o 22 zeby spelnic 7.5h snu. A gdzie zycie?!:))) Pozostaje weekend ale wtedy jest wlasnie czas na treningi! Czesto slysze zarzuty,ze sie nie regeneruje,ze nie odpoczywam… Mysle,ze wielu z nas ma ten problem. Np. dzisiaj, po pracy i jakis zakupach wroce do domu o 20-21. Nie bede trenowal ale to nie jest regeneracja:) Nie narzekam,na nic nie narzekam:)Lubie prace, lubie treningi nawet jak te mnie mecza ale niestety prawdziwy dzien wolny czy prawdziwa regeneracja to luksus:))

  14. W mordę jeża, aż prosi się zadać jeszcze tylko jedno pytanie! Byłoby ich więcej ale nie chcę przeginać! mkon ( zgodnie z jego życzeniem ekstra przez małe ,,m” :-)) musi mieć czas na odsapnięcie! 🙂 Pytanie dotyczy tego dnia wolnego w tygodniu. Czy to zasada, czy tylko w tym okresie?

  15. Ogólnie dziękuje za ciepłe słowa tylko proszę nie nazywajcie mnie redaktorem!!! Przyczyna mojego pisania jest banalna, chcę ,,rozkminić” jakiś temat a skoro już coś się nazbiera to dziele się tym… a nóż ktoś skorzysta…. 🙂
    @Grzesiu. Zdarzało się być już na pierwszej stronie i popełniać teksty skierowane do początkujących, min. o periodyzacji w treningu. Jak poszukasz na pasku ,,Trening” to znajdziesz. Moją główną ideą była przesłanka czy zachęcanie do ,,samo uzbrojenia” się w wiedzę, stworzenie drogowskazów… W tym wywiadzie nie nawołuje ,,kopiujcie Mkona”, to oczywista oczywistość 🙂 Każdy zdrowo myślący amator ma świadomość, że to nie ta liga! Może natomiast skorzystać np. ze schematu treningów, tylko chociażby w taką środę zamiast 3h roweru zrobi 1h. To tak z grubsza…
    @Artur, jak zwykle masz rację… wiele szkół, różne podejście… Sęk w tym żeby każdy znalazł dla siebie właściwą drogę… Szukajcie a znajdziecie… 🙂

  16. Profesor i Grzegorz Markowicz mają rację…każdy ma…trochę racji 🙂 w zależności od osoby, do której przyporządkujemy wszystkie zasady. Dzisiaj przeprowadzałem wywiad z Ryszardem Szulem na temat pomiaru tętna w treningu, zakresów i biegania w tzw. tlenie. Jutro wywiad redaguję i odsyłam do autoryzacji, więc można się spodziewać, że za kilka dni pojawi się na stronie. Ciekawe dla amatorów wnioski. Większość znana i przerabiana od lat, ale Ryszard Szul mówi tak obrazowym i przystępnym językiem o trudnych przemianach w organizmie, że z chęcią słucha się tego po raz setny 🙂 pytałem m.in. o bieganie w tlenie w pierwszym i drugim zakresie, czyli to o czym mówił MKon w odpowiedzi na pytanie „doły tlenowe” drugiego zakresu. wszystko opiera się na % tętna maksymalnego i nieprzekraczaniu progu mleczanowego. Znaczenie ma także długość treningu – im wyższa intensywność (nawet w tlenie) tym krócej powinien trwać trening. Dlatego jeżeli idziemy na długie wybieganie, które potrwa czasami powyżej 2h, to budując bazę tlenową, a więc degradując włókna szybkokurczliwe na korzyść wolnokurczliwych, powinniśmy biegać na około 60-75% tętna maksymalnego. Ale też wiele zależy od budowy ciała danego zawodnika. I coś, o czym być może niewielu amatorów pamięta, biorąc sobie do serca zalecenia o wolnym bieganiu 🙂 nie może być za wolne. Jest coś takiego jak minimalna skuteczność treningowa – określa się ją średnio na poziomie 60% HR max. uff.. sporo tego. przypomniały mi się zajęcia z fizjologii wysiłku na AWF-ie 🙂 w zasadzie biblia dla trenujących, ale trzeba nieustannie o tym przypominać, bo kto z nas nie przesadził kiedyś na treningu. jak nogi niosły to czasami na żaden tlen się nie patrzyło 🙂 A! i jeszcze ciekawostka. Ryszard Szul badał kiedyś maratończyków w Krakowie – pierwszą dziesiątkę. Wiecie jaki mieli poziom kwasu mlekowego? Tylko jeden zawodnik miał powyżej 2 milimoli, a reszta poniżej progu. Na poziomie biegania 2.17 w maratonie 🙂

  17. Arku, swietny wywiad! Merytorycznie przygotowany Redaktor i wlasciwa Gwiazda:) A odnosnie zawartosci merytorycznej wywiadu… „Panie w szkole” rozne ucza… Metoda wplatania intensywnosci juz w tym okresie treningu ma okreslone korzysci treningowe i fizjologiczne. I to nie tylko w odniesieniu do zawodnikow klasy Marcina. Co do cwiczen silowych, w szczegolnosci u dojrzalych trenujacych, to maja swoje znaczenie ale powinny wynikac z cwiczen w trakcie treningow triathlonowych, tj. podbiegi, podjazdy, lapki itd. Prawdziwe, bardziej klasyczne cwiczenia silowe nie przyniosa raczej spodziewanych korzysci u 40-50 latkow.

  18. @Arek i MKona fajny tekst i merytoryczny:):):) no i gratuluje wejscia na pierwszą stronę:):)……ale!!!!! Nie mozna bezkrytycznie przenosić tego co mowi MKona na nas żuczków. Pisalem juz ze facet jest z innej gliny!!!. Podobnie jak Andrzej z USA. Goscie robią wyniki do jakich nigdy sie nie zbliżymy:(:(:(. Jeśli Mkona robi 330 czy 350 W w teście a ja 240W to być moze on nie musi robić siłowni bo niewiele zyska ale początkujący amator z pewnością. Jesli MKona ma brzuch jak Schwarzenegger to być może CoreStability w jego przypadku nie spowoduje zauważalnych zmian ale u mnie/ u nas na pewno. jestem pewien ze Mkona po roztrenowaniu ma baze tlenową taką jakiej MY nigdy nie będziemy mieli nawet po miesiącach jej budowania ( swiadczy o tym chocby jego 35 min na 10 km). Tak wiec może on musi przyspieszać i wchodzić w drugi zakres a np dla mojego organizmu to może być zdecydowanie za duży bodziec na tym etapie. MKona i Andrzej mają zupełnie inne poziomy metabolizmu i procesy przemian tlenowych i tłuszczowych od przecietnych amatorów robiacych 1/2 ponad 5 godz 30 min wiec nie mozna tak bezkrytycznie przenosić tego co robią na treningach na nas wszystkich. Dlatego kiedyś pisałem ze jest ogromna różnica w podejściu do treningu 30 i 50 latka lub treningu Mkona czy mojego, a biorąć pod uwagę nie tylko wiek ale stopień wytrenowania sprawa sie komplikuje jeszcze bardziej:):) Myśle ze to super tekst pokazujący co robi najlepszy Masters w Polsce ( i przyszły Mistrz Swiata) ale dla nas malutkich lepiej trzymać sie tego co mowi ” Pani w szkole’:):):)

  19. @Boguslaw- o tym samym pomyslalem :D. U mnie jednak sama sroda z powyzszego planu to tyle ile narazie jestem w stanie w tydzien na rowerze zrobic i to jesli dolicze ustawianie licznika i trenazera :). Odstawiajac jednak zarty na bok gratuluje super tekstu i dzieki wielkie- uczyc sie mozna na dwa sposoby, na wlasnych bledach lub od mistrza. Dla mnie jako amatora takie wywiady sa bardzo pomocne.

  20. Arku świetnie !!! mam nadzieję, że oprócz tego i wspomnianego z Andrzejem pokusisz się o jakiś dłuższy cykl takich wywiadów :))))))

  21. @Mariusz. Wyprzedziłeś mnie… 🙂 Dziękuje za miłe słowa ale redaktorem bym siebie nie nazwał, szybciej ,,dociekliwym”. Nawiasem super, że zaglądasz czasami na stronę AT. Niewtajemniczonym donoszę, że Mariusz Wędrychowicz to ceniony trener pływania! Sukcesy chociażby Oli Urbańczyk, wielokrotnej reprezentantki kraju to jego zasługa!!!

  22. @Krzysiu, proszę bardzo, choć jak Cię znam to raczej słowo ,,tlen” w Twoim treningu nie istnieje… :-))) @Boguś, nie wiem kto mi nadał ksywkę ,,Alex” ale zbiegiem okoliczności niektórzy tak na mnie wołali… Cieszę się, że coś Ci tam oświetliłem tym ,,snopem” 😉

  23. Świetny wywiad! Redaktor Arek wie o co pytać, a rozmówca, MKon, wie jak odpowiadać. W sumie przystępny, do wykorzystania, wykład o metodyce treningu. Pozwolę sobie na małe uzupełnienie dotyczące treningu w wodzie. Pływanie ćwiczeń technicznych także może być obciążeniem dla organizmu. Początkującym „pływakom” zwłaszcza sugerowałbym sprawdzanie tętna, i od czasu do czasu, pomiar zakwaszenia także podczas ćw techn. Może tak być, a zdarza się to naprawdę często, że pływając ćw techniczne „niechcący” wchodzimy w wyższe zakresy energetyczne, nawet ponadprogowe (PPB). Co prowadzić może do smutnych konsekwencji – spadku parametrów tlenowych lub nawet przetrenowania. Wspomniałem o pomiarze tętna. Wyniki trzeba odnosić do SWOJEGO tętna maksymalnego. HR 180 u 18 letniego pływaka wyczynowego to może być zaledwie „próg” (PPB), u 50 letniego triathlonisty to często maksimum. Zwrócę też uwagę na specjalne korzyści z pływania w okresie budowy wytrzymałości ogólnej,podstawowej, a więc teraz. Możemy wypracować sobie znakomite podstawy przemian tlenowych, a nawet tłuszczowych, szczególnie cennych przy naprawdę długich wysiłkach ( IM), doskonalić pracę serca, płuc, rozwijać sieć naczyń kapilarnych itp itd bez obciążania stawów! Co najwyżej barki trochę pocierpią;) A więc warto pływać.

  24. Alex…? Komisarz Alex…? :-). Ciekawy wywiad. Kolejny snop światła na TRI. Abstrahujac od merytoryki, to fajnie, że jednak są na tym świecie autorytety. I to nie tylko sportowe.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here