Porąbani w Porębie, czyli ucieczka przed Dowborem.

19
7

Redaktor Dowbor próbuje kamuflażu. Jak podaje słownik języka polskiego „kamuflaż”, to czynność wykonywana przez zwierzęta w celu ukrycia się przed drapieżnikami lub potencjalnymi ofiarami. Są różne sposoby kamuflowania się. Na przykład taka żaba dostosowuje barwę swojej skóry do otoczenia – to nie bardzo pasuje do redaktora Dowbora, ale już kolejny sposób ukrycia się owszem. Niektóre ze zwierząt – np. ryba sola, utrudniają drapieżnikom widoczność poprzez wywoływanie zmętniania wody. O! I to już bardzo pasuje do mojego rywala bowiem ostatnie próby zmętnienia rzeczywistości poprzez wywoływanie fałszywego wrażenia, jakoby redaktor Dowbor siedział w fotelu i objadał się pizzą, są co najmniej mało wiarygodne. W jednym z komentarzy pod artykułem czytam z niedowierzaniem, że niejaki Dowbor i Gebhardt jeźdżą na rowerze 30km w pierwszym zakresie, piwkują i wciągają pizzę…pewnie jeszcze chcieli napisać, że objadają się lodami, ale to już byłoby tak naiwne, że nawet moja 5-letnia córka uśmiałaby się do łez. Gdyby jednak tak było, to obaj Panowie z pewnością zastosowaliby kolejną sztukę kamuflażu – upodobnialiby się kształtem do elementów otaczającego je środowiska – tak jak patyczak do patyków, ale w polskim społeczeństwie niestety więcej jest misiów niż patyczaków. 

 

Ale jest też sztuka kamuflażu, która może przeciwnika przestraszyć! Gdyby redaktor Dowbor zastosował właśnie ten sposób wojny psychologicznej, zrobiłby na mnie nie lada wrażenie. Na przykład niektóre małe ryby, żyjące wśród raf koralowych, mają w okolicy ogona dużą, czarną plamę. Ma ona zmylić przeciwnika. Z daleka daje bowiem wrażenie oka bardzo dużej ryby. Ja zagram dziś w otwarte karty! Wykorzystałem kilka dni wolnego i majowy długi weekend spędzam na trenowaniu w Szklarskiej Porębie. Mieszkamy w doskonałym miejscu w Hotelu Bornit z basenem, więc nie muszę odpuszczać pływania. Dziś – podobnie jak wczoraj – wybrałem się na długą rowerową wyprawę. 120km po górkach. Cel Spindlerowy Młyn w Czechach. 60km w jedną stronę. Wyszło pięknie. Miało być „w tlenie” i było. Niewiele ponad 4h jazdy. Średnia prędkość 30km/h. 

 

szklarska1 2013

 

 

 

szklarska 2013

 

Po południu basen – 3,2km. W Szklarskiej Porębie jest nas kilkoro znajomych i przyjaciół. Trenujemy mocno. Niektórzy mówią, że porąbani jesteśmy. Ba! Miejsce zobowiązuje!

 

I to by było na tyle 🙂 Pozdrowienia. Trenujcie i poprawiajcie życiówki. Redaktorze Dowbor! Do zobaczenia na Beko Ełk Triathlon!

 

Oczywiście dodaję jeszcze zapowiadany wywiad z Filipem Przymusińskim. Jeden z czołowych polskich triathlonistów trenował razem ze swoimi podopiecznymi. Oto krótka rozmowa. 

 

http://youtu.be/qqeHMrgG_58

 

19 KOMENTARZE

  1. @Cienki Bolek, Trzeba znaleźć miejsce w tym całym triathlonie dla siebie. Ma za sobą Chrystusowe urodziny 2 wspaniałych dzieci (3 latka i 1 roczek) obydwoje z żoną pracujemy na pełny etat… Ze sprzętu nowego mam właściwie tylko buty i kąpielówki:) ale chyba nie o to chodzi… Ja chce pokazać dzieciom, że sport jest piękny, że wysiłek jest piękny że rywalizacja jest piękna… Nie tylko komputer TV i konsole… Bo jeżeli rodzice nie pokażą dzieciom co jest ważne to one tego nigdy nie dostrzegą… Na treningi znajduje czas 4 razy w tygodniu (1 basen 1 bieg 1 rower + 1 zakładka rower + bieg), Cele na ten rok to Sieraków 1/4 Im w 3h:15 i Gdynia 7h. Życzę wszystkim osiągnięcia celów Pozdrawiam

  2. Bardzo mi się podoba podejście Artura! Rzekłbym zdrowo-rozsądkowe! Osobiście staram się do takiego dążyć, chociaż nie ukrywam, że jakaś tam przeszłość sportowa zostawiła w psychice piętno rywalizacji… „Na szczęście” wiek podpowiada – odpuść! Czerp radość i satysfakcje a walkę zostaw młodym „hartom” 🙂 Ruch amatorski sam w sobie do wielka sprawa…

  3. Jestem amatorem w pelnym tego slowa znaczeniu. Treningi rozlokowuje w tygodniu miedzy praca, domem, przyjaciolmi. Ale jesli wyznaczam sobie jakis cel zyciowy, a jest nim obecnie „przezycie” pelnego dystansu IM, to musze poswiecic na jego realizacje jak najwiecej czasu. Trenowac godzinami, godzinami albo sie poddac. I poznac meodyke treningu, odzywianie, regeneracje, unikanie kontuzji…Ale jak do tej pory sprawia mi to frajde. Nie porownuje swoich czasow w plywaniu, rowerze i bieganiu do zawodowcow a nawet do amatorow bo to nie ma sensu. Mierze sily na zamiary a zamiary na sily:)I jak napisal Marcin Konieczny: dla kazdego co innego oznacza fun. Dla Niego IM w 9h, dla mnie skonczenie tego dystansu w zdrowiu. Ale zeby skonczyc w zdrowiu to nie da rady trenowac 4-6h tygodniowo. Tyle wystraczy na krotkie dystanse i tez bedzie fun:) Dzisiaj 102km po gorach: Przesieka, Karpacz, Okraj. Czesciowo w towarzystwie mojego Przyjaciela Redaktora Naczelngo, Marcina Koniecznego, Braci Ławickich (Marcina i Piotra) i nowych, fantastycznych znajomych z Lubina (Robert-dzisiaj moj Gregario, Tomek i Marek). To dzieki takim ludziom jak Oni, zakreconych na czerpaniu radosci z uprawiania tri, mam przyjemnosc i zapal do tej zabawy. Bo to jest dla mnie zabawa:) I jeszcze jedno. Jestem pod wrazeniem skromnosci, kultury, pomocy ze strony zawodnikow, zarowno profesjonalistow jak Bracia Lawiccy czy amatorow jak Marcin Konieczny. Poznajac takie Osoby az chce sie czlowiekowi bawic w ten sport! Pozdrawiam Wszystkich:)

  4. i jeszcze jedno odnośnie czerpania. Zainspirowany przez (niestety nie pamiętam autora – za co przepraszam ale szacunek mam wielki dla pomysłu) zbieram drobniaki z całego tygodnia. Uzbierałem już od początku roku ponad 600złociszy a że czasami staje sie to obsesją 🙂 to np. portfel po tygodniu w Szklarskiej waży mi już prawie kilogram a w sklepach i restauracjach słynę z tego, ze nie ma sensu pytać się mnie o drobne -nigdy nie mam 🙂 Pomysł super – nowy trenażer pewnie na jesień 🙂

  5. @Cienki Bolek. Wszyscy jesteśmy amatorami. A że czasami nam palma odbija z tymi wszystkim pulsometrami, miernikami mocy, kołamic zasowymi, dyskami etc. to już inna sprawa. Rzeczywiscie dzisiaj na rowerze z Profesorem (dużą literą pisanym) rozmawialiśmy o granicy pomiędzy zakręceniem a funem z trenowania. I wychodzi na to, ze każdy ma tą granice gdzie indziej. Ja np. w okolicach 9h na dystansie IM. To mój cel i będe robił wszystko zeby to zrealizować. Czasami będzie wiecej, czasami mniej FUN-u. Z AT i innych miejsc w siebie czerpię pełnymi garściami wiedzęi inspirację ale nie po to żeby był takim jak zawodnicy pro (Luft, Kuster, Chmura – tutaj to już posprzątane). Ale np. zwyciestwo w kategorii M-50 jak Jarka Grzelca w IM Kalmar – to jest dopiero inspiracja. Tak więc fanu sporo, pracy sporo – no i wirtualna walka pomiędzy redaktorami to też sporo humoru. Dzisiaj Redaktorze Dowbor – osobiscie zaświadczam, ze widziałem całkiem świeżego Ojca Redaktora jak zjeżdżał (mając już 60km w nogach) z przełęczy orlinek na stronę czeską będąc w przepięknej nieświadomości ile jeszcze przed nim. Z niecierpliwością czekam aż się odezwie po powrocie do hotelu. Pewnie będzie to sms bo na rozmowę (pamiętając tę trasę) jakoś nie liczę 🙂

  6. @Cienki Bolku – na AT jest 90% tekstów dla amatorów i…nazwijmy to dla „zaawansowanych amatorów”. Profesjonaliści pojawiają się u nas prawie wyłącznie w wywiadach. Nie zamieszczamy treningów dla nich, a właśnie dla amatorów i tych, którzy chcą nie tylko ukończyć dystans, ale również poprawić życiówkę. Mam nadzieję, że mimo wszystko będziesz odnajdywał na tej stronie wiele ciekawych rzeczy dla siebie. Czekam również na Twoje pomysły – czego oczekujesz i jaki artykuł z chęcią byś przeczytał. Pozdrawiam serdecznie.

  7. Cienki Bolek jestem przy Was, Panowie. Coraz mniej odnajduję się na AT, która z portalu do Amatorów, stała się portalem do Profesjonalistów.Idealne wyliczenia, treningi, trenerzy, dieta, ubrania, buty, rowery, kaski, ubrania, sponsorzy… AT – Arcymistrzowski Team. @Marcin też zrezygnował z treningu z @Pawłem. Zaczynam się obawiać Profesjonalistów.Odbierają mi wolę walki, a przede wszystkim FUN z TRI – taką moją zabawę w trenowanie spontaniczne z uwzględnieniem żony, dzieci, kinderbalów, rodziców, teściów i przede wszystkim pracy (!) oraz innych obowiązków. Bez presji czasu, żywienia, napojów energetycznych, przebytych kilometrów pod górkę i z górki 🙂 Może się mylę, ale kiedyś AT było przystępniejsze dla Amatorów. Bez tej obecnej triathlonowej presji. Teraz, odnajduję się tylko we wpisach Dowbora i czasem blogerów. Mimo wszystko, życzę wszystkim udanego i bardzo „FUN” sezonu startowego w TRI. Powodzenia Profesjonaliści! 🙂

  8. Haha! Spisek!:) Nic z tego na razie nie będzie, czekam na cieplejsze dni, dzisiaj u mnie 8 st. i mżawka, nie przeżylbym tego:) nie mam odpowiednich ciuchów na taka pogodę i przezornie na razie nie kupuje:) Moze za rok tez będę taki twardziel jak Wy;)))

  9. pamiętam, nie da się zapomnieć:) bez vitargo się nie ruszam na trening:) a z drugiej strony raz coś podobnego zrobiłem, ale Tomek był w lepszym stanie po:) po tutejszych zmarszczkach ciężko byłoby to powtórzyć;)

  10. No! Marcin, taki motywator w okolicy?! Jeździłem z Pawłem w Warszawie. Dobry sparingpartner dla Ciebie! Zabieraj się! Paweł, pamiętaj, żeby Marcin nie zrobił takiego samego błędu jak Ty za pierwszym razem 🙂 pamiętasz? Pozdrowienia i miłej jazdy życzę!

  11. wczoraj 3h w deszczu, a dziś padało tylko od połowy podjazdu na salmopol od strony Szczyrku do połowy podjazdu przez zameczek:) więc nie bylo tak źle, jedynie klocki hamulcowe nie polubiły się z pogodą i zostały gdzieś na trasie:) więc zjeżdzam praktycznie bez hamowania:)

  12. @Pawel – dla mnie wczoraj była a dzisiaj jeszcze bardziej była:) Widzę, ze chcesz mnie wykończyć przed jakimkolwiek startem:) Moze kiedyś będę mógł Ci towarzyszyć ale na razie musze sam przejechać chociaż 3h po lekkich górach w swojej okolicy i zobaczyć czy przeżyje;) Planuje w niedziele bo ma być w końcu słońce ale moze jutro spróbuje ruszyć poza dom jesli nie będzie padało jak dzisiaj. Pozdr.

  13. @Marcin, widzę że jesteś z BB, od tygodnia tłukę się codziennie po Beskidach i ani jednego dnia nie było pogody, która by usprawiedliwiała trenażer:) Może jutro się wybierzesz na trening? planowane 5h i 2500m przewyzszenia

  14. Piękne jezioro Panie Sławku 😉 tereny do biegania i na rower też są, można triathlon zorganizować 🙂 Pozdrawiam!

  15. Jakze blado wyglądam przy Ojcu Dyrekotorze ale ja dopiero debiutuje i trenuje maks do 1/2 a nie do pelnego IM jak obozowicze w Szklarskiej więc moze dzisiejsze 2,2 km plywania i 2 h 60 km roweru tzn trenazera (zimno, padało i basta:) nie jest najgorsze… moze kiedyś chłopaki uznają, ze już jestem godzien pojechać z nimi na obóz;)))
    A nasi Redaktorzy i ich rywalizacja niech będzie inspiracja dla każdego do rywalizacji ze samym sobą, z tym drugim „ja”, który na rożne sposoby, stosując przeróżne sposoby kamuflazu, próbuje nas uśpić i zniechęcić do treningow;)))

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here