Dieta dla aktywnych. Paleodieta. Recenzja książki. (konkurs)

13
5
large Okladka Paleo2-ok 1

No i doczekałem się. Wreszcie poczuję się jak ktoś ważny. Bo przecież chyba trzeba być „kimś”, aby recenzować książki. No może czasem, tak jak to jest prawdopodobnie w tym przypadku, wystarczy po prostu umieć czytać i tematem się interesować. Napiszę co nieco o książce, która ostatnio towarzyszyła mi w aucie, łóżku, na sofie, na basenie… A towarzysz był jak najbardziej przyjemny. Aby uczynić recenzję nieco bardziej przystępną, podzieliłem ją na kryteria, którymi kieruję się przy doborze i późniejszej ocenie danej lektury.

AUTOR

I już mamy pierwszy plus dla książki. W świecie triathlonu i diety są nazwiska, obok których nie da się przejść obojętnie. Jeśli chodzi o tri, to takim autorytetem jest z pewnością Joe Friel, który był głównym „prowokatorem” publikacji. Autor wielu artykułów i książek, w tym jednej z najbardziej poczytnych w naszym gronie, czyli „Biblii triatlonu”. Współautorem „Paleodiety” jest Loren Cordain, amerykański naukowiec specjalizujący się w odżywianiu i fizjologii. Napisał 4 książki, a obecnie pracuje na Uniwersytecie Stanowym w Kolorado. To właśnie jego uważa się za „ojca” diety paleo.

TYTUŁ

No dobra, tu będę szczery pisząc z czym kojarzy mi się nazwa diety. Oczywiście z Flinstonami (taka „trauma” z dzieciństwa). A ci kojarzą mi się całkiem nie najgorzej, zwłaszcza że dopiero po latach pewne „paleo kwestie” stają się bardziej zrozumiałe

 

No i do tego oczywiście nawiązuje nazwa diety (nie do Flinstonów, ale do czasów raczej odległych). A te nie były oczywiście zbyt zaawansowane, więc podsuwam pomysł, aby wyszukać materiał kreskówkowo-groteskowy, pokazujący jak żyli ludzie kilka lat przed narodzinami mojej teściowej. Wystarczy lekko się wysilić i na YouTube poszukać filmu z serii Scientifically Accurate, który traktuje o życiu naszych przodków. Jak twierdzi Loren: „…dieta naszych przodków to najbardziej naturalny, najbardziej pierwotny, a tym samym i najbardziej wskazany z punktu widzenia naszego zdrowia sposób odżywiania.

CENA

Wiedza jest bezcenna, dlatego te przysłowiowe kilka PLNów z pewnością zwróci się w postaci wiedzy i zdrowia. Więcej wydałbym tylko na książki Etgara Kereta, Abrahama Twerskiego i Haruki Murakami. Ewentualnie Grassa 😉

TREŚĆ

Książka ewidentnie dopasowana do czytelnika, który jest osobą aktywną. Wszystko podane jak na talerzu (w końcu książka o diecie). Jest w niej to, co NAPRAWDĘ mnie, jako trenera i 100% amatora interesuje. Przyjrzyjmy się spisowi treści:

Wprowadzenie

I tu już plus dla autorów. Przedstawienie kontrargumentów dla swoich teorii i oczywiście, jak to na autorytety przystało, klarowna i zasadna ofensywa. Co więcej, pojawiają się ciekawostki z kart historii publikacji dietetycznych.

Rozdział 1

Dietetyczna rewolucja.

Już w tej części autorzy przekonują nas, dlaczego dieta przodków jest wyjątkowa, jednocześnie ukazując powody, dla których od owego sposobu żywienia odeszliśmy.

CZĘŚĆ I

Jak być zdrowym i osiągać najlepsze wyniki

Rozdział 2

Etap I Jedzenie przed treningiem.

Bardzo ważna kwestia dla sportowca: amatora, a tym bardziej profesjonalisty. Co jeść aby się nie zapchać lub „paliwo” z baku się nie wylało 😉

Rozdział 3

Etap II Jedzenie w czasie treningu.

Wszystko o jedzeniu w czasie wysiłku, zarówno dla sprinterów, jak i tych, którzy ścigają się w najdłuższych wyścigach.

Rozdział 4

Etap III, IV, V Jedzenie po treningu.

Stwierdzenie „po”, nie oznacza jedynie pierwszych kęsów, ale jest podzielone na kilka etapów po wysiłku.

large Okladka Paleo2-ok 1CZĘŚĆ II

Dietetyka dla początkujących: podstawowe założenia

Rozdział 5

Rola pożywienia jako paliwa w czasie treningu.

W tym rozdziale autorzy przekazują wiedzę na temat tego, jak „paliwo” wpływa na wydajność naszego „pojazdu”.

Rozdział 6

Nie tylko jedzenie.

Nie samym jedzeniem sportowiec żyje. Czyli suplementacja w służbie (lub szkodzie) aktywnego człowieka.

Rozdział 7

Przetrenowanie a dieta.

Co jeść aby do mety dojechać, a się nie zajechać.

 

CZĘŚĆ III

Jaskiniowe dziedzictwo

Rozdział 8

Jeść jak jaskiniowcy – dlaczego?

No właśnie: DLACZEGO?

Rozdział 9

PaleoDieta w XXI wieku.

Trochę konfrontacji teorii z praktyką, a właściwie zderzenie paleo nawyków z teraźniejszością.

Rozdział 10

Paleolityczny sportowiec – mistrz wszechstronnego treningu.

Mała podróż w czasie. Paleo atleta w akcji!

CZĘŚĆ IV

Praktyczne zastosowanie

Rozdział 11

Plan treningu.

Praktyczna „konsumpcja” teoretycznych założeń.

Rozdział 12

Paleoprzepisy.

Przepisy – czyli marsz do kuchni! A jest ich sporo, więc jest z czego wybierać.

PRZYDATNOŚĆ

Sporo osób twierdzi, że książka, o ile z ciekawym spojrzeniem na temat odżywiania sportowców, może wprowadzać lekkie zamieszanie do tego, co czytaliśmy lub słyszeliśmy wcześniej. Dla mnie jednak jest świetnym uzupełnieniem dotychczasowej wiedzy o diecie. Co więcej, pozwala mi jeść mięsko… Jest w niej sporo, niby drobnych, ale znaczących porad. Jedna z nich, którą pozwolę sobie przytoczyć, dotyczy skurczów mięśni. Otóż autorzy twierdzą, że jak do tej pory nie udowodniono co je wywołuje. Co jednak ważniejsze, autorzy dają trzy alternatywy dla tego nieprzyjemnego problemu.

KOLEJNE PLUSY

Już na samym początku autorzy odpowiadają na ewentualne zarzuty i kontrargumenty. Nie muszę czekać do końca książki, lub doszukiwać się wiadomości w necie, u dietetyków i ekspertów. Nie patrzę również na małe gwiazdki, które niczym w reklamach banków wywołują moje obrzydzenie i niechęć. Co więcej, jako alergik na bezpardonowy kapitalizm, nie doszukuję się jedynie chęci zarobku u – chyba już nieźle za(do)robionych – autorytetów, którzy tą odważną publikacją ryzykują więcej, aniżeli mogliby ewentualnie zy$kać.

Książka jest bardzo klarowna. Dla chociażby przeciętnego interesanta w dziedzinie odżywiania większość kwestii jest prosta. Jeśli są zagadnienia nieco trudniejsze, są wyjaśnienia. Tabelki. Nie raz spotkałem się z książką, która była niemal tak samo przydatna jak i wymagająca od czytelnika sporej wiedzy, albo chęci i czasu na doszukiwanie się pewnych spraw. Tutaj autorzy okrasili książkę w tabele, które mogą być nie tylko legendą, ale również można je zeskanować i powiesić na lodówce obok magnesu z wizerunkiem Marcina Koniecznego.

paleo-diet-cyclist

CZY DIETA DZIAŁA

Nie wiem. Ale z pewnością jest w niej więcej mądrości, aniżeli w jednej ze słynniejszych diet, której autor, Pierre Dukan, w efekcie pewnych swoich poczynań, otrzymał zakaz wykonywania zawodu. Dukan został oskarżony o to, iż przepisywał swoim pacjentom lek odchudzający Mediator (pochodna amfetaminy), który został wycofany z rynku w 2009 roku. Kuracja dla 5 jego pacjentek zakończyła się zgonem. O ile sama sprawa bezpośrednio nie dotyczyła diety jaką rekomenduje Pierre, to ta również budzi wiele kontrowersji. Coraz częściej pojawiają się opinie, według których jego metoda nie działa. Z badań przeprowadzonych na grupie 5 tysięcy osób wynika, że po stosowaniu kuracji odchudzającej Dukana ponad jedna trzecia jej zwolenników wróciła do swojej poprzedniej wagi w ciągu roku. Pozostała część badanych przyznała, że w ciągu czterech lat odzyskała stracone kilogramy. Dochodzą również kwestie problemów zdrowotnych będących następstem stosowania diety Dukana.

I tu jest ważna kwestia. Najczęstszym błędem, jaki popełniają osoby chcące zrzucić kilogramy, jest chęć osiągnięcia efektu jedynie w postaci wyglądu, a nie ogólnego wpływu na nasz organizm. Dlatego też, zastanówmy się, czy to co jemy i pijemy jest dostosowane do naszych potrzeb i aktualnego stanu zdrowia. Czy zatem dieta paleo jest zdrowa i czy działa? Nie mnie to oceniać. Ja, na szczęście, piszę recenzję książki, a nie samej diety. Aczkolwiek ta, przemawia do mnie bardziej, aniżeli wegańska, wegetariańska, czy też Dukana. Książkę naprawdę warto przeczytać. I co najważniejsze, podobnie jak z jakichkolwiek książek o charakterze „tutoriali” żywieniowych, teorię należy sprawdzić na sobie samym, porównać jej efekty – nie tylko na trasie, ale również w gabinecie lekarskim. Życzę miłej lektury, lepszych wyników, zdrowia i … smacznego.

A na zakończenie – mamy jeszcze dwie książeczki do rozdania dla chętnych paleożerców. Tym razem proponujemy zabawę, żeby rozwinąć każdą z liter PALEODIETA w słowa związane z dietą i triathlonem. Czekamy na wasze pomysły do poniedziałku (2.06) do 12:00 – nagrodzimy najciekawsze! Odpowiedzi wpisujcie w komentarzach pod artykułem.

13 KOMENTARZE

  1. Uwaga uwaga – rozstrzygnięcie konkursu!
    Książki o Paleodiecie pojadą do JSP za ciekawe rozwinięcia oraz albinp za krótki i ciekawy wierszyk.

    Już niedługo kolejna zabawa – bądźcie czujni 🙂

  2. Pobudka – 4:00 czy tam piąta a najlepiej z kurami,
    Amarantus – http://akademiatriathlonu.pl/publicystyka/aktualnosci/publicystyka/1738-gryka-amarantus-karob-chia-co-to-ma-wspolnego-z-tri-%E2%80%93-aktualizacja
    Licznik – telefon, zegarek, pulsometr itd,
    Endorfiny – dodatkowy efekt ciężkiego treningu,
    Odpoczynek – nieodłączny element planów treningowych,
    Długi – Dystans oczywiście:)
    Interwał – szybciej, szybciej i szybciej 🙂
    Efekty – No i po co ja to robię?
    Tłuszcze – tego raczej unikać,
    AT 🙂 A co To:)

  3. Cóż to jest wydać parę złotych, gdy w perspektywie masz zdrowe, lepsze życie zamiast tego wypełnionego przetworzonymi produktami. Dzięki paleo mamy szansę na pozbycie się kilku życiowych kasężrących nieprzyjemności:
    P – PROtetyka. Czyli dowód na to, że nie wszystko co jest PRO jest dobre! Lepiej chyba zrezygnować z żywności, której celem istnienia jest zrobienie nam dziury w zębie.
    A – Anoreksja. Paleodieta pokazuje jak jeść zdrowo, ale się nie głodzić.
    L – Leki. Jak mawiał klasyk – po pierwsze primo – zdrowie, po drugie primo pieniądze a po trzecie primo – po co faszerować się lekami, gdy zawczasu można zadbać o odpowiednie składniki jedząc pyszne, świeżutkie warzywa, owoce albo stek z wołu argentyńskiego?
    E – Endokrynolog . Współczesne jedzenie jest tak faszerowane hormonami, że nasz własny układ hormonalny rozregulowuje się po całości. Dzięki paleo nie będziemy musieli już odwiedzać endokrynologa (poza wizytami towarzyskimi oczywiście!)
    O – Objawy chorobowe. Nigdy więcej przymusowych zwolnień z treningów.
    D – Dermatolog. Może jak będę jadł więcej ryb, to moja skóra zamieni się w rybią łuskę i nie będę już potrzebował pianki? Trzeba spróbować!
    I – Immunologia. Paleodieta wzmacnia Twoją odporność na wszystko co próbuje Cię zaatakować. Nie wiem tylko, czy działa to w przypadku startowej „pralki”…
    E – EnErgEtycznE braki. Więcej E już chyba się nie dało… Z paleo zapomnij raz na zawsze co to znaczy odcięcie prądu na zawodach albo na treningu 🙂
    T – Toksyny. Pozbądź się ich z organizmu raz na zawsze! Paleodieta działa – magiczne plastry Aikido z Telezakupów Mango – nie.
    A – Apatia. Nasi przodkowie chyba jej nie znali – gdy trzeba było, to chwytali dzidę i gonili gazelę, aż upolowali. Ty też możesz jej uniknąć!

  4. P – prehistoryczna
    A – analiza
    L – leczy
    E – efektywnie
    O – odżywianie
    D – dzielnych
    I – IronMan’ów
    E – entuzjastów
    T – triathlonowych
    A – atrakcji

  5. Książka zmienia w pewien sposób poglądy na sporty wytrzymałościowe, nawet te z pozoru krótsze dystanse. Tak jak nigdy nie lubiłem czytać to już trzecia książka (druga której autorem jest Friel). Cóż ważne żeby czytać to co nas interesuje. Jeżeli ktoś interesuje się triathlonem, inną aktywnością fizyczną bądź po prostu zdrowiem to zakupu nie pożałuje.

  6. P- jak PRACA sumienna od tego sie TRI przygoda zaczyna…
    A- ATRAKCJE :zawody i trening..stad ciagle radosna jest mina
    L- LUZ czyli odpoczynek i regeneracja
    E- ENERGIA plynie ze swiadomego odzywniania..to racja!
    O- ODZYWKA, łyk wody ,moment na oddechy dwa
    D- DAWKOWANIE i rytm w treningu to podstawa aha!
    I- INTUICJA tez jednak to przyjaciel wazny
    E- EFEKTOW i sukcesu skladnik powazny
    T – TRENUJ ciezko, odzywiaj sie madrze
    A- ANGAZUJ sie z glowa a serce podazy :>

  7. Moja propozycja (niekoniecznie do końca prawdziwa):

    Praca
    Anaerobowa
    Lepiej
    Energizuje
    Od
    Długich,
    Intensywnych,
    Etapów
    Treningu
    Aerobicznego.

  8. P – jak piwo, bardzo skuteczne po treningu, skuteczne i potrzebne, aczkolwiek ma jeden minus, żeby je spalić trzeba przebiec przynajmniej 5 kilometrów
    A – ADHD, bo triathlon to nie zajęcia dla ciepłych kanapowców,
    L jak lemondka, czy wszyscy przy niej nie wyglądają jak kolarze żywcem wzięci z Tour de France!?
    E – edukacja, ciągła edukacja. Co jeść, jak jeść, gdzie trenować, jak trenować, gdzie startować, po co startować
    O jak olać poranny trening, daj mi spokój, nie chcę, nie idę, leżę w łóżku…. No dobra już wstaję
    D – jak depresja przedstartowa. Za mało trenowałem, za mało wdrożyłem jednostek treningowych, za dużo się obiadałem i imprezowałem
    I – Iron Man … i wszystko jasne
    E jak euforia po minięciu mety, nie każdy zna to uczucie 😉
    T jak trud, jaki trzeba włożyć w pływanie, kolarstwo i bieganie,
    A jak adrenalina który wzrasta już na treningu a opada dopiero długo po zakończeniu zawodów,

  9. Panie i Panowie – generalnie jak najwięcej nieprzetworzonych produktów 🙂 stosowałem i częściowo stosuję tę dietę. Chociaż nie lubię słowa dieta, bo kojarzy mi się z okresowym stosowaniem jakiegoś sposobu żywienia, a tu chodzi o przejście na pewien styl zdrowego odżywiania. Książkę bardzo polecam.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here