Puk, puk…skończyliśmy miesiąc!

2
20

Zleciało jak z bicza strzelił. Dziś mija miesiąc naszego funkcjonowania. Dobrze się złożyło, że ruszyliśmy 13-tego. Nie jesteśmy przesądni i na przekór wszystkiemu udowodnimy, że triathlon w Polsce może stać się sportem masowym. Wasze częste odwiedziny świadczą o tym, jak dużym zainteresowaniem cieszy się ten sport. Dziękujemy za zaufanie i mamy nadzieję, że sprostamy Waszym oczekiwaniom. Przed nami trudne miesiące. Zakończył się czas startów i wchodzimy w okres mozolnych przygotowań do kolejnego, mam nadzieję przełomowego sezonu w polskim triathlonie. Już na listopad przygotowaliśmy wiele ciekawych niespodzianek. Jedna z nich mam nadzieję ogromnie Was zaskoczy. Czytajcie uważnie Akademię Triathlonu przez następne tygodnie.   

 

Dla wszystkich amatorów, którzy marzą o wystartowaniu w zawodach przychodzi właśnie czas ważnych decyzji. Chcąc wystartować latem przyszłego roku, najpóźniej już w listopadzie będziecie musieli przystąpić do treningów, wybrać zawody, rozpocząć poszukiwania odpowiedniego sprzętu. Nie zmarnujcie tego czasu. Wiele zależy od podjętych teraz decyzji i konsekwencji w treningu. Pamiętam moment, w którym sam zdecydowałem się na triathlon. To była chwila i od razu chciałem zamknąć drogę ucieczki na czas, kiedy przyjdą (a przyszły) trudne momenty. Już w grudniu zapisałem się na zawody, opłaciłem wpisowe i ogłosiłem wszem wobec, że stu kilogramowy „misiek” weźmie udział w triathlonie. Tak jest łatwiej. Uwierzcie mi.

 

P1110043

Kiedy zimą, wychodząc wcześnie rano na basen, wpadniecie w zaspę śniegu, kiedy wreszcie się z niej wygrzebiecie z zamiarem powrotu do ciepłego łóżka, w którym zostawiliście żonę lub męża, naciśniecie klamkę drzwi do domu i uświadomicie sobie, że wydaliście kupę pieniędzy na wpisowe, sprzęt i odżywki, że Wasi znajomi będą się uśmiechać z politowaniem, że porwaliście się z motyką na słońce, wtedy natychmiast zrobicie w tył zwrot i zaczniecie…skrobać zlodowaciałe szyby samochodu. Tak, tak. Nie będzie łatwo. Na tych, którzy będą chcieli popływać jeszcze przed pracą, czekają trudne momenty i test siły woli.

Lepiej zawczasu się ubezpieczyć. Ale jedno jest bezcenne – satysfakcja po treningu, energia na cały dzień, a na końcu meta zawodów triathlonowych. Mam nadzieję, że przydadzą się Wam rady i możliwości, które daje Akademia Triathlonu: plany treningowe, porady przygotowane przez naszych ekspertów i trenerów, a także grupy treningowe, które właśnie ruszają. Jeżeli to ostatnie jest poza waszym zasięgiem, to poszukajcie możliwości trenowania z partnerem o podobnych umiejętnościach – szczególnie jeśli pracujecie zawodowo, macie rodziny i czasami trudno jest się zmobilizować do treningu.

 

Przeczytałem wczoraj tekst, który napisał Matt Fitzgerald – autor właśnie wydanej książki „Iron War: Dave Scott, Mark Allen & The Greatest Race Ever Run”. Fitzgerald podaje przykład badań przeprowadzonych na Uniwersytecie w Arizonie, które wykazały, że trenując w grupie, w warunkach konkurencji badani byli w stanie podnieść swoją efektywność o 11 procent w stosunku do treningu „w samotności”. Tak czy owak, liczy się przede wszystkim sam fakt podjęcia aktywności ruchowej, do czego jak zwykle Was namawiam, cytując greckie: kalos kagathos.

2 KOMENTARZE

  1. Skoro „miśkowi” się udało, to jest nadzieja, że i innym się uda. Motywacja najważniejsza 😉 Miło się to czyta. Zdjęcie zaśnieżonego podjazdu nastraja do zimowych treningów 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here