„Ona jest moim sercem, ja jestem jej nogami” – Team Maddy.

0

Wszyscy znamy historię Team Hoyt. Heroiczny wyczyn ojca triathlonisty, który ukończył dystans Ironman wraz ze swoim synem obiegł świat szybciej, aniżeli jakikolwiek triathlonowy rekord. Rodzina Hoytów zainspirowała tysiące ludzi, nie tylko tych, którzy muszą zmierzyć się z chorobą dziecka, ale również zwykłych triathlonistów, którzy niczym mantrę powtarzają zdanie „I CAN”. Niewiele osób jednak wie, że istnieje imiennik słynnego Ricka Hoyta, który podobnie jak Dick, robi wszystko, aby jego córka mogła się uśmiechać nie rzadziej niż zdrowe dzieci. Poznajcie historię Team Maddy.

 

Ona jest moim sercem, ja jestem jej nogami” – tak mówi Rick Van Beek, mieszkaniec stanu Michigan w USA, który od kilku lat startuje w triathlonach wraz ze swoja córką Maddy. Cierpi ona na mózgowe porażenie dziecięce. Do czasu narodzin córki Rick był nałogowym palaczem i raczej nie odmawiał alkoholu. Jednak dziecko wniosło wiele, jakże pozytywnych zmian do jego monotonnego życia. Gdy ojciec zorientował się, jak bardzo jego chora córka uwielbia przebywać na zewnątrz i „czuć powiew wiatru na twarzy”, postanowił zmienić swój tryb życia. Od tego czasu ukończył łącznie ponad 70 biegów i triathlonów. Nie zrobił tego sam – towarzyszy mu wyjątkowy, rodzinny zespół Team Maddy.

 

Madison przyszła na świat 14 lat temu i kilka miesięcy później zdiagnozowano u niej nieuleczalną chorobę. Dziecko nie potrafi chodzić, ani mówić. Rodzice nawet nie są pewni, czy ich córka widzi. „Wtedy wydawało nam się, że jest to najgorszy dzień w naszym życiu – każdy pragnie aby jego dziecko było zdrowe. Do czasu gdy Maddy miała 8 lat nadal marzyłem, aby była zdrowa, ale później zdałem sobie sprawę, że gdyby nie jej stan, to nie bylibyśmy ludźmi, jakimi dzięki niej się staliśmy”. I tak pewnego dnia, ojciec postanowił pobiec z córką. Rick był wtedy po pracy, ubrany w robocze buty. Nic, ani strój, ani ówczesny tryb życia ojca nie zwiastował tego, co miało się wydarzyć wkrótce potem. Diametralna zmiana była wynikiem inspiracji, jaką zapoczątkowało narodzenie się Maddy, ale również fakt, że Rick stracił ojca dość wcześnie, właśnie w wyniku destrukcyjnego trybu życia. Rick nie popełnił błędu dziadka Maddy. Ma zamiar – dla niej i innych – być przy córce i jest świadom, jak wiele ona od niego oczekuje. Zapraszam Was na rozmowę z Rickiem, który specjalnie dla Akademii Triathlonu opowie o drodze do zdrowia, pogodzeniu się z losem i walką o uśmiech i szczęście rodziny.

 

team maddy2 

 

Ludwik Sikorski: Powiedz mi, jaka była Wasza pierwsza reakcja, gdy dowiedzieliście, że Maddy jest chora?

Rick Van Beek: Byliśmy zdruzgotani, gdy dowiedzieliśmy się, że Maddy choruje na dziecięce porażenie mózgowe. A wiadomość ta dotarła do nas, gdy córka miała dwa miesiące. Oboje z żoną zaczęliśmy zastanawiać się, jak będzie wyglądać reszta naszego życia. Moja przyrodnia siostra również chorowała na tę samą chorobę. Pomyślałem, że „dobre życie” skończyło się.

 

A pamiętasz moment gdy zadecydowałeś zerwać z nałogiem palenia i zacząłeś trenować? Co sprowokowało tę zmianę i jak zorientowałeś się, że Maddy kocha sport?

Decyzja przyszła pewnego dnia, gdy zobaczyłem jak ktoś z fundacji The Ride Of Their Lives (tł: Przejażdżka Ich Życia) pchał Maddy na wózku podczas maratonu. Fundacja ta pomaga niepełnosprawnym dzieciom poczuć, jak to jest uprawiać sport. Po ukończeniu biegu widać było radość i zarazem pewien niedosyt na twarzy mojej córki. Widać było jak bardzo to polubiła. To właśnie wtedy dotarło do mnie, że zmiana jest potrzebna, zwłaszcza żeby Maddy mogła w pełni cieszyć się życiem. Co prawda zmiana przyszła po dwóch miesiącach od tego czasu, ale udało się. Więc 2 stycznia, w dniu urodzin mojego ojca (zmarł w wieku 44 lat – głównie z powodu palenia papierosów) postanowiłem rzucić nałóg i skończyć z paleniem 2 paczek dziennie. Wszystko po to, aby móc biegać z Maddy.

 

Jak wyglądały pierwsze treningi?

Nie ukrywam, że na początku było bardzo ciężko, zwłaszcza, że nigdy wcześniej nie biegałem, a moja wiedza na ten temat również była na poziomie zerowym. Aż 5 miesięcy trenowałem do pierwszego biegu na 5 kilometrów. Udało nam się, chociaż przyznam, że musiałem kilkakrotnie przejść do marszu. Ale ten start był dla mnie wielką motywacją do dalszych działań. Zacząłem biegać dużo więcej, ale ze względu na obuwie, o którego doborze też nie miałem pojęcia, nabawiłem się urazów stóp. To spowodowało, że na jakiś czas musiałem bieganie zastąpić rowerem. Mój kolega, który dowiedział się o moich treningach, od razu zaproponował, abym dołożył jeszcze pływanie i sprowokował mnie do udziału w triathlonie! 3 miesiące później, na razie bez Maddy, zapisałem się na pierwszy triathlon. Ale bez niej to nie to samo…

 

A jak trenujecie teraz?

Po pierwszym sezonie, pełnym błędów, udało mi się otrzymać wsparcie od ludzi, którzy wiedzieli o sporcie znacznie więcej niż my. Już zacząłem przygotowania do sezonu triathlonowego, który trwa u nas od czerwca do września. Trzy razy w tygodniu pływam po około godzinie, cztery razy jeżdżę na trenażerze i trzy razy biegam. Podczas treningów biegowych udaje mi się pokonać od 5 do 25km podczas jednej jednostki treningowej. Poza tym, w tym roku, podczas weekendów dodatkowo poświęcam 2 godziny na trenażerze rowerowym. Gdy robi się cieplej, jadę nad jezioro, gdzie przepływam od 1,5km do 3km. Przyznam się, że nie mam restrykcyjnego planu treningowego i robię ile mogę i kiedy mogę.

 

team maddy3

 

Czy każda sesja treningowa jest z Maddy?

Niestety nie. Z powodu pogody jest to raczej niemożliwe. Jednak gdy warunki pozwalają, Maddy towarzyszy mi podczas biegów i treningów rowerowych. Jeśli chodzi o pływanie, to ze względów bezpieczeństwa (potrzebna jest permanentna asekuracja) pływam raczej sam. Aczkolwiek zawsze pływam z jej kajakiem, w razie gdybym sam potrzebował odpocząć w trakcie treningu.

 

Czy to prawda, że podczas biegu Maddy jest cały czas w twych ramionach?

Podobnie jak ty, czytałem o tym w wielu publikacjach, ale moja odpowiedz brzmi “nie”. Zbudowałem specjalny wózek dla Maddy, który pomaga nam podczas części kolarskiej i biegowej. Zdjęcia, które pewno miałeś okazje zobaczyć w internecie, były zrobione, gdy przenosiłem córkę w T1 lub T2, aczkolwiek to również jest wymagające, jako że dobiegnięcie do stref zmian odbywa się czasem na odcinkach od 400 do 800 metrów. A to dla nas taka czwarta część triathlonu!

 

Jaki jest najdłuższy bieg i triathlon jaki wspólnie ukończyliście?

Najdłuższy bieg jaki ukończyliśmy to 25km i bierzemy w nim udział co roku. Odbywa on się 11 maja i już zaczęliśmy do niego kolejne przygotowania. Najdłuższy wspólny triathlon był dość nietypowym: 800m pływania, 29km na rowerze i 7km biegu. Ogólnie bierzemy udział głównie w sprintach, ale w tym roku planujemy kilka dystansów olimpijskich, a nawet jeden na dystansie pół Ironman – oczywiście, jeśli Maddy się zgodzi.

 

Jaka część triathlonu i przygotowań do niego jest dla Was najtrudniejsza?

Jeśli chodzi o wyścig, to najtrudniejsze dla mnie jest, a właściwie było, pływanie. Teraz, po wielu treningach, poziom trudności każdej z dyscyplin jest mniej więcej taki sam. Bardzo wymagającym natomiast jest moment przeniesienia Maddy z wody do T1. Już wtedy mam czasami dość, a moje tętno podnosi się dość znacznie. Potrzebuję wtedy trochę czasu, aby dojść do siebie. Jeśli jednak chodzi o najtrudniejszą rzecz w treningu, to muszę przyznać, że jest to znajdywanie czasu wolnego.

 

A propos czasu: jak udaje Ci się pogodzić treningi z pracą, życiem rodzinnym, towarzyskim i z innymi obowiązkami dnia codziennego?

Nie ma dla mnie większej wartości niż rodzina i nigdy nic, również trening, nie będzie od niej ważniejsze. Ubiegły rok był szczególnie ciężki. Pasja i chęć pomagania innym sprowokowała otworzenie przez nas centrum fitness – Imagine Fitness. Pochłonęło to sporo czasu i energii, ale już wracam do normalnego trybu życia. Brak czasu nauczył mnie stosowania pewnej sztuczki: zawsze staram się angażować całą rodzinę w trening. Gdy pogoda jest ładna, mój syn Hunter (10l.) asekuruje mnie w kajaku podczas pływania, które trenuję z żoną Rachel. Trening na trenażerze to również czas, gdy mogę obejrzeć jakiś film lub program w telewizji. Biegam często nocą, gdy już wszystko ucichnie i nasz klub fitness jest już zamknięty. Ogólnie mówiąc, uszczęśliwianie rodziny jest trudniejsze niż jakikolwiek triathlon, który ukończyłem z Maddy. To cała nasza rodzina tworzy Team Maddy. Gdyby nie praca wszystkich, z pewnością nie udało by się nam zrealizować wielu celów.

 

team maddy4


Mimo tak wielu wyzwań i obowiązków, nadal znajdujecie czas , aby pomagać innym. Opowiedz mi o swojej pracy charytatywnej.

Przyznam się, że z braku czasu i budowy naszego Imagine Fitness, pewne sprawy musiałem chwilowo odstawić na drugi tor. Ale nadal pomagam rodzinom, które mają niepełnosprawne dzieci wejść w sportowy tryb życia. Co więcej, teraz chcę projektować i konstruować sprzęt treningowy dla niepełnosprawnych. Z tą myślą wygospodarowaliśmy miejsce na warsztat w naszym klubie, gdzie planuje zakupić odpowiedni sprzęt, aby móc tworzyć dla tych, którzy potrzebują specjalnej opieki i pomocy.

 

A czy my możemy jakoś pomóc w Waszych działaniach?

To jest pytanie za milion dolarów! Marzę o tym, aby pomóc każdemu kto ma podobne wyzwania co moja rodzina. Niestety, brakuje mi sprzętu, aby to zrobić. Mamy w USA pełno organizacji charytatywnych i non-profit i chcemy takową kiedyś założyć.

 

Jak różne jest Wasze życie teraz, od tego sprzed „zmiany” oraz decyzji o startach w biegach i triathlonach?

Moje życie jest zupełnie inne. Trudno nawet porównać! Kiedyś miałem ogromne problemy z przeniesieniem malutkiej Maddy czy wniesieniem jej po schodach. Teraz nie mam z tym problemów i mogę do woli bawić się ze swoimi dziećmi. Cieszę się życiem!

 

Jak wygląda leczenie i terapia Maddy?

Niestety, nie ma ani leków ani typowej terapii dla dziecięcego porażenia mózgowego. Maddy funkcjonuje na poziomie 3 miesięcznego dziecka. Jej terapia polega głównie na polepszaniu jej gibkości i niwelowaniu napięć mięśniowych.

 

Czy zauważyłeś zmiany, zarówno fizyczne jak i psychiczne u Maddy, od czasu gdy zaczęliście uprawiać sport?

Myślę, że bycie wysportowanym i aktywnym uczyniło, zwłaszcza mnie, bardziej odpornym psychicznie. Co prawda przytyłem od czasu rzucenia papierosów, ale jestem w najlepszej formie w swoim życiu. Maddy, zwłaszcza podczas treningów i startów, wydaje się być szczęśliwsza i bardziej „chłonna”. Po każdym treningu czy zawodach jest spełniona i potrafi spać cały dzień.

 

Jakie są Twoje marzenia?

Moim marzeniem jest pomagać ludziom! Czy będzie to poprzez fitness, pomoc słowem – nieważne jak, ważne, aby pomagać. Jak już powiedziałem wcześniej, pragnę budować specjalny sprzęt dla potrzebujących, oczywiście za darmo. Brak dostosowanego sprzętu jest głównym powodem, dla którego ukończenie triathlonu musieliśmy odłożyć na później. Nie chcę, aby coś takiego dotyczyło innych rodzin, których marzeniem jest robienie podobnych rzeczy dla swoich pociech, które wymagają nie tylko specjalnej opieki, ale i sprzętu.

 

Jaką radę dałbyś rodzicom, którzy na co dzień muszą borykać się z podobnymi problemami?

Najpierw jedna noga do przodu, potem druga i do przodu! Niech posiadanie chorego dziecka nie zabiera ci możliwości życia w pełni. Weź na swoje barki te wszystkie potrzeby i wyzwania i użyj ich! Użyj ich, aby uczynić życie twojego dziecka lepszym, a wtedy zobaczysz, jak zmienia się twoje życie! Nie poddawaj się! Szukaj tego, co potrzebujesz, a na pewno to znajdziesz. Czasami nie jest łatwo, ale pomoc gdzieś jest i czeka na ciebie!

 

team maddy5

 

Wydajesz się być bardzo skromnym człowiekiem, ponieważ zawsze podkreślasz, że to nie Ty, a Maddy i Twoja rodzina robią nadzwyczajne rzeczy.

Każdy zawodnik mówi, że ma powód, dla którego trenuje lub znajduje w czymś inspirację dla tego, co robi. Moją inspiracją jest moja córka, Maddy! Bez niej nie mógłbym przebiec nawet 50 metrów. Wszystko co robię, robię dla niej i dzięki niej. Bez pomocy mojej wspaniałej rodziny nie mógłbym dokonać tego wszystkiego. Co prawda to ja zachęcam do aktywności, ale nie byłoby Team Maddy bez Team Rachel, Team Hunter i Team Mary. Wszyscy, w równym stopniu, angażujemy się w to, co robimy. Oczywiście na zawodach i w relacjach widać mnie i Maddy, ale to Hunter pilnuje, aby wszystko było w porządku w T1 i T2, a Mary dba o wygodę mojej chorej córki podczas całych zawodów. Żona Rachel bardzo dobrze koordynuje cały proces, dbając miedzy innymi o sprzęt i pilnując, aby Hunter zawsze była we właściwym miejscu i o właściwym czasie. Jest wiele rzeczy, które dzieją się poza tym, co widać na zdjęciach i filmach. Ja jestem zaledwie 1/5 naszej drużyny, dlatego 4/5 sukcesu leży po stronie innych członków Team Maddy. Kolejnym powodem, dla którego jestem pokorny, to fakt, że tylko raz brałem udział w triathlonie bez Maddy i… nie udało mi się go ukończyć. Nie jestem taki szybki i nie mogę ukończyć wyścigów bez mojej DRUZYNY! To jest wręcz niesamowite i niewyobrażalne dla wielu, jak dużo inspiracji wynika z mojego przekonania, że Maddy jest ze mną, pomaga mi na swój sposób i pomaga mi brnąć do przodu…

 

Bardzo dziękujemy za wywiad! Życzymy powodzenia we wszystkim, co robi Team Maddy!


Zapraszamy do odwiedzenia profilu Team Maddy na facebooku.

 

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here