Pływanie w tri. Doświadczenia pływaka „ogórka” – MKon

42
169

Niedawno na Facebooku rozgorzała pomiędzy mną a Marcinem Lipskim dyskusja nt. pływania w triathlonie. Marcin „chwalił się”, jak to widział na treningu zawodnika, robiącego IM poniżej 10h ledwie płynącego poprawnie technicznego. Dyskusja natchnęła mnie do podzielenia się z Państwem moją opinią nt. pływania w triathlonie, a w szczególności na dystansie Ironman. Moja teza może wydać się kontrowersyjna, ale z pewnością pobudzi do dyskusji: „Pływanie w triathlonie na dystansie IM „nie waży” aż tak wiele, jak starają się nam wmówić niektórzy trenerzy, literatura, koledzy dookoła”. Patrzę na to przez pryzmat swojego, jakże utalentowanego pływania, i tego co robiłem ze sobą w tym roku na basenie. Nie jestem byłym pływakiem. Przed Borównem 2008 roku myślałem, że umiem pływać stylem dowolnym, moja życiówka na 400m to nieco ponad 6’. Więc… olałem pływanie w tym roku. 

 

Olałem, mając pełną świadomość lekkiego naginania planów treningowych wysyłanych przez trenera. Olałem, bo pogodziłem się, że sezon pływacki mam stracony przez złamaną w grudniu rękę. Olałem bo… i tutaj dochodzimy do sedna. Najpierw historia. Moja „życiówka” w pływaniu na dystansie IM to 58’ z Frankfurtu. Były tam dwie pętle, a to zawsze mnie przyspiesza (no chyba, ze boje odpływają tak jak w Borównie). Innym razem (IM Walia) popłynąłem 59’, ale tam prawdopodobnie dystans nie był dokładnie odmierzony – ze względu na sztorm przesunięto pływanie na inną plażę. Prędkość startowa dla mnie w 2014 roku wynosiła więc 1:30/100m. Zadania jakie dostawałem od trenera na basenie kazały mi pływać w okolicach tej prędkości. Zwykle jednak wolniej. Aż pewnego razu zamiast pójść na trening w jeziorze (zimno było), poszedłem na basen, żeby zamiast 4km w wodach otwartych przepłynąć to zadaniowo na basenie. Postanowiłem popływać 5 x 800 i zaraportować 4km.

 

swim session

 

Jakież było moje zdziwienie (basen 50m), jak w poczuciu wielkiego luzu pierwszy i następne odcinki popłynąłem w okolicach 11:45. Na 60%. Ja wiem, że moja pianka wiele pomaga. Wiem, że mam beznadzieją technikę, ale taka różnica? 12’ na 800 jest dla mnie niemożliwe. A tutaj na 60% znacznie lepiej. Pomyślałem sobie, że jak dołożę do tego pływanie w nogach, to zrekompensuje mi to odbijanie się od ścian i mniej więcej wyjdzie na to samo. A plan miałem taki, aby popłynąć w Roth w 60’. Popłynąłem 62’. Jedyne wyzwanie tamtego pływania to…nuda. Czułem, że płynę wolno, co mnie nudziło.

 

Zastanawiam się, ile dodatkowego czasu musiałbym włożyć w pływanie, żeby pływać w okolicach 1’15/100m. Myślę, że kilka dodatkowych godzin w miesiącu. Ale to tylko estymacja. Równie dobrze te kilka dodatkowych godzin (również ćwiczeń technicznych) mogłoby się skończyć pływaniem po 1’20. Na pływanie w okolicach 1’ szans nie ma. A różnica pomiędzy 38 x 100 po 1’15 a 38 x 100 po 1:30 to zaledwie 9,5’. Do osiągnięcia? Nie u mnie. Nie w tym wieku, nie z tą elastycznością stawów itd. Owszem, przy bardzo dobrym trenerze pewnie mogę z tej różnicy urwać ze 3’, ale ile mnie to będzie kosztowało? Według mnie lepiej kupić dobrą piankę, nauczyć się pływać w nogach i… poświęcić te dodatkowe treningi na jazdę na rowerze i/lub bieganie. Różnica w moim czasie jazdy pomiędzy Klagenfurt (2010 – poprzednia życiówka) a Roth (2014) wyniosła prawie 20’. Różnica w biegu – 4’ oba lepsze w Roth. W pływaniu poprawiłem się o 5’. Wniosek (dla mnie) nasuwa się sam.

 

swimpool

A teraz zdradzę Wam plan na 2015. Chcę więcej pływać. Więcej, bo chcę pływać szybciej. Startem A są MŚ w Zell am See na połówce, więc żeby nie być ostatnim, swoje pojadę i pobiegnę, ale muszę (po prostu muszę!) popłynąć co najmniej 27-28 minut. Pamiętając pływanie w Brodnicy – 29 minut – cel osiągalny. Ale to inny cel i inny dystans niż IM.

Na koniec naszej fejsbukowej wymiany zdań z Marcinem doszliśmy do zgody (ach jakie to rzadkie). Ja zgodziłem się z jego tezą, że trenowanie pływania jest ważne (wszystkie elementy: technika, zadania, ilość treningów etc). On zgodził, się z moją tezą, ze ważne nie jest. Zależy od dystansu. Im krócej, tym większe znaczenie ma właśnie pływanie (nie wspominając o olimpijkach). I chciałbym, aby Państwo właśnie tak zrozumieli ten felieton. Jeśli jesteście Ojcem Dyrektorem, który spędza na treningach pływackich 5 dni w tygodniu, to zadajcie sobie pytanie (jeśli celem jest IM) czy nie lepiej jeden czy dwa takie treningi odpuścić i zrobić dodatkowy rower czy bieganie. Szczególnie rower. 

 

P.S Zastanawiałem się, czy tytuł tego felietonu jest adekwatny. W końcu ogórek nie tonie. Ja tak.

42 KOMENTARZE

  1. Z tym dopingiem czy raczej podejrzeniem lub rzucaniem wątpliwości byłbym ostrożniejszy @Tom11. Ja bym nie generalizował, choć napewno jest w wielu przypadkach. Ale to że ktoś może zrobić znaczny skok zwłaszcza w naszym wieku i poziomie nie oznacza zaraz dopingu. Być może w wieku 20-30 lat gdzie wszyscy są piękni/szczupli i młodzi takie wnioski można snuć. Z dużym znakiem ?. W pewnym wieku skok w wynikach jest efektem przede wszyskim zmniejszenia wagi !!!! potem jest trening w tym ilość czasu jaki możemy wygospodarować i jak bardzo chcemy i potrafimy siebie wykręcić. A potem…? Potem jest chyba ściana i już nie idziemy do przodu. Uświadamiamy sobie, że z matką naturą nie wygramy i nie siłujemy się. Więc póki można trenujemy. I ostrożnie Tom11

  2. Doping jest powszechny w Triathlonie ale się o nim nie mówi żeby nie przestraszyć potencjalnych amatorów lub zawodników z innych dyscyplin do ścigania się w triathlonie.Na naszym podwórku jest wiele przypadków dopingowych i nie chodzi tu o te głośną sprawę z Sylwestrem.
    Mało triathlonistów łapie się w ogóle na świecie z niedozwoloną substancją w ciele jest to związane z małą liczbą kontroli(poza ITU),oraz fakt iż triathloniście doping nie jest potrzebny dzień czy dwa przed startem a wiele miesięcy przed w czasie największych obciążeń.
    według dobrze znanego Niemieckiego fizjologa który bada doping na przestrzeni ostatnich 30lat,jet zdania iż 85%zawodników z czołowej 100 dystansu olimpijskiego miała większy lub mniejszy kontakt z substancjami niedozwolonymi w swoim życiu.Nie wiem skąd ma te więdze.
    Co więcej twierdzi iż co najmniej 2 zawodników z pierwszej 6 rankingu mogło stosować środki dopingujące a to już jest druzgocące.I podaje przykład zawodnika który w wyniku przeciążenia treningowego doznaje bolesnej kontuzji która moze go wykluczyć z sportu na 5 miesięcy.Jednak zaznacza iż po podaniu już inaczej formułowanego zdania tj Leku zawodnik może powrócić do sportu po 2 miesiącach,
    Zawodnik ten może być w tym okresie podawany tej kuracji np.hormonem wzrostu który pomoże mu w zaleczeniu kontuzji,.Osoba ta dostaje zgodę na przyjmowanie tych środków pod warunkiem nie brania udziału w startach w przeciągu 2-3miesięcy.
    Bierze je w okresie przygotowawczym po czym na 2 miesiące przed po wykonanej dwukrotnie większej pracy niż bez tego,wypłukuje substancje i jest gotowy do zawodów.
    Dlatego doping w Triathlonie jest i to na większą skale
    Przeprosić trzeba wszystkich bo artykuł nie jest na temat,a może jest teraz okazja żeby przybliżyć zakątki dopingu w sporcie i porozmawiać>?Mozę jakiś artykuł ktoś stworzy
    pozdrawiam,i mam nadzieję ze nasze podwórko jest czyste

  3. @JakubG no nie miałem problemu bo widziałem „wykroczenie” i widzieli je świadkowie. Z dopingiem jest jednak inaczej. Tutaj jedyną formą zweryfikowania wykroczenia jest badanie. Czy jest możliwość robienia – zgadzam się z Tobą, ze mało prawdopodobne. Ale mam nadzieję, że tak jak z innymi technologiami w końcu testy będą na tyle tanie, ze będzie można to zrobić

  4. @ Marcin
    … Z drugiej strony dopóki się komuś nie udowodni to byłbym ostrożny z oskarżeniami…

    Jedynymi testami na EPO czy HGH to paszporty biologiczne, w sporcie amatorski nie możliwe do zrealizowania.

    Przecież nawet był jakiś reprezentant Polski w Tri, który dostał karę za doping, myślę że jak w każdym innym sporcie w Tri jest dokładnie tyle samo dopingu jak w innych sportach, PROsi wszyscy są na czymś, amatorzy co bardziej ambitni ze słabym kręgosłupem moralnym też.

    Miałeś pretensje na Rugii, że przegrałeś kategorie przez drafting – oszustwo takie samo jak doping, a nikt nikogo nie złapał. Nie miałeś problemu z publicznym oskarżaniem.

  5. No to walę liczby. Mówimy o tym roku, tym Roth.
    Podaję czerwiec i pierwsze dwa tygodnie lipca bo to tak naprawdę BPS był.
    czerwiec:
    swim: 33
    bike:1090
    run:182
    więc normalnie. Żadnych specjalnych wyskoków – ale zwracam uwagę na rozłożenie kilometrów
    Ale za to lipiec to była orka – pokazuję tylko dwa tygodnie (1-14) bo potem to już był odpoczynek przed Roth. Teraz chyba wiadomo będzie dlaczego czekałem na te zawody jak na zbawienie 😉
    swim: 16,3
    bike: 929 (!)
    run: 139.
    Tutaj ten akcent jest jeszcze bardziej zaakcentowany.
    Z pełna świadomością celu długofalowego mogę stwierdzić, ze taki rok JUŻ SIĘ NIE POWTÓRZY.
    @ Marcin 10 x 400 pływam startując w okolicach 7 minut (jeden z najbardziej znienawidzonych treningów)
    @ Grzegorz – żaden ze mnie prowokator. Po prostu publikuje swoje zdanie. Ale przyznam, że dawno nie miałem takiej pociechy z czytania tylu merytorycznych komentarzy!
    @JakubG i Tom11 – nienawidzę draftingu. Bo to (mam nadzieję, ze to wyraźnie zaakcentowałem w tekście temu poświęconym) oszukiwanie przede wszystkim siebie. A jeśli nienawidzę draftingu to sam nie wiem jak określić to, ze ktoś świadomie aplikuje sobie jakieś gówno po to, żeby być szybszym… Sam na początku tego roku z powodu słabych wyników zaaplikowałem sobie żelazo (przepisane przez lekarza). Ale zanim wziąłem tabletkę to spytałem Professore czy można. Głupota, głupota, głupota z tym dopingiem. Z drugiej strony dopóki się komuś nie udowodni to byłbym ostrożny z oskarżeniami. W debiucie IM miałem 10’08 a w Klagen 9’15. Przeskok godzinny. Na czysto. Więc stosownie do jednego z postów – podejrzany…

  6. @Grzegorz Markowicz
    A ja słyszałem nie pytając, że taki a taki wspomaga się tym a tamtym. To na pewno nie prawda…ale pamiętam artykuł Łukasza o wspomaganiu wśród amatorów w Niemczech i jasno wskazywał, że coś jest na rzeczy. Jestem pewien, że jest wielu w Polsce dla których drafting to tylko szczyt góry lodowej w kantowaniu. Mnie to nie wzrusza bo wiem że koks był, jest i będzie w każdym sporcie zawodowym i wielu amatorskich. Sądzisz, że każdy koleś na siłowni, który rośnie przez rok do rozmiarów kapitana ameryki robi to na soku z buraków? W Ś. Mikołaja też wierzysz? Jeżeli na każdej siłowni w Polsce są tacy kolesie to na 100% w Tri też są. Jeżeli ktoś debiutuje w 1/2 IM z czasem 5:30, a po roku robi to w 4:30 to nie sądzisz, że coś jest w temacie? To taki przykład, nie mam oczywiście nikogo na myśli.

    Artykuł prowokujący ale ja lubię chodzić na basen, 2-3 razy w tygodniu i tak bym chodził bez względu na to czy chcę bawić się w tri czy nie. Lubię bardziej niż biegać. A co do roweru to kupując rower, sprzedawca nie ściemniał i powiedział , że potrzebuje do 5 lat amatorskiego treningu aby osiągnąć jakiś poziom.

  7. :):) Myślę ze mozna to podsumować tak:
    1 Jesl ktos chce sie liczyć w PRO albo wygrywać swoje grupy…..musi ćwiczyć wszystko!!!!!

    2, Jeśli ktoś chce poprawiać swoje życiówki – może kalkulować w czym jest najsłabszy a gdzie ma potencjał bo walczy sam ze soba:).

    3. A jeśli ktoś chce sie bawić w Tri. – to ma robić ile może i na ile ma ochotę….i zona mu pozwala:):):)

    A jakiekolwiek insynuacje ze kogoś trzeba badać …bo ma za dobre wyniki są chwytem poniżej pasa i wynikają chyba z własnych kompleksów i ograniczeń.:):) Ale tak na marginesie to Mkona…mysle ze niezły z ciebie prowokator. Zamieszczasz kontrowersyjne wpisy i głosisz tezy a potem pewnie obserwujesz nasze reakcje, wypowiedzi do swoich badan:):):) i szkoleń:):):). Jeszcze raz szacun i trzymam kciuki za dalsze wyniki:)

  8. Marcin zgodzić się mogę jedynie co do swojej osoby, choć i tu lekko dyskusyjne po ostatnim IM zrobiłem sobie 3 lata przerwy od tego dystansu wierząc ze wrócę i w końcu złamie te 10 h.
    Niestety sie nie udało a przyczyny dobrze zdiagnozowane, choć właśnie brak pływania przez 4 m-ce na pewno nie pomogly, jak również nie najłatwiejsza trasa w Zurichu 🙂
    Natomiast co do samej tezy powinniśmy opierać się na faktach.
    Podałem ile czasu chce poświecić przeciętna osoba i ile poświecą taka osoba jak Ty, Bartek, Michał czy wspomniany Mateusz.
    Moim zdaniem talent do ciężkiej pracy to tez talent bo większość ludzi by się rozsypała, ale żeby nie przeciągać (źle mnie zrozumiałeś ze podałem ze Ty masz czasu więcej niż inni) podaj po prostu suche liczby 🙂 jak i pozostali bo ja czasem moglem obejrzeć treningi z w/w 🙂
    Co do fizjologii tez niestety zgodzić się nie mogę 🙁

  9. Marcin Konieczny.Spokojnie nie miałem ciebie na myśli.Piszę ogólnie rzecz jasna.Ciekawi mnie skok sportowy u niektórych mocarzy w bardzo krótkim czasie,w swoim kręgu są uważani niczym Robert Lewandowski dla większości Polaków,nurtuję mnie więc to czy robią to na swoim przysłowiowym talencie czy wspomagają się po kryjomu tak jak to robią amtorzy MTB czy biegania.

  10. Witam serdecznie.
    Jeśli nie jest to tajemnica proszę o podanie przez MKona, Marcina Dowbora i Ojca Dyrektora jak wygląda Wasz jeden trening w okresie treningowym w szczytowym momencie (żeby nie było niedomówień).
    Jako zawodnik z historią pływacką (stety lub niestety sprinter) jestem ciekaw czy jestem w stanie i jakim nakładem sił wrócić do pływackiej formy. Dla zobrazowania na 25m (12,0 sek.) , 50m (23,9 sek.) , 100m (51,9 sek.).
    Plan na ten rok 1/2 IM pływanie poniżej 30 minut.

  11. Marcin – a propos złamania 10h na IM. Masz rację. Ostatnio po Kopenhadze, jak byłem rozgoryczony tym, co tam wyprawiałem 🙂 korespondowałem z kolegą z Niemiec. Ci, którzy jeżdżą z AT na obozy na Majorkę znają gościa – Matthias Hof. Napisał mi, że 10h złamał po 7 latach trenowania do IM 🙂 a jest z naszej bajki, to znaczy ma pracę i żonę (nie wiem, czy dzieci również) w każdym razie zajęty facet.

  12. Panowie – świetna dyskusja i mam nadzieję, że jeszcze w tym tygodniu dostanę odpowiedzi na pytania od Ritcha Viloi – facet, o którym w pisałem w poprzednim artykule. W kategorii 40-44 zajął na Hawajach pierwsze miejsce. Mówi, że trenuje tylko rano! Ma dwoje małych dzieci, pracę do 17.00. Jakoś ciężko mi w to uwierzyć, że przy takim grafiku dał radę zostać Mistrzem Świata na Hawajach, ale może użył skrótów myślowych podczas poprzednich wywiadów. Zapytałem go tez o background sportowy – kiedyś pływał, ale jeszcze nie wiem jak i ile. Ale nawet jesli jest byłym pływakiem, to tri to przede wszystkim rower i bieganie w IM. Jeżeli jednak jest tak jak mówi, to tylko potwierdza tezę, że są takie osobniki, które mają nieprawdopodobne zdolności genetyczne. :-))

  13. Marcinie Waniewski. Mój przyjacielu. Przestań straszyć amatorów mną. Bo jestem i byłem amatorem może lekko sfiksowanym na punkcie tri i mającym wyniki. To tyle. Porównywanie mnie do osób startujących na olimpiadzie to tak jak porównywanie Twoich i moich możliwości w zjedzeniu kebabów. Pewnie zjedlibyśmy tyle samo ale ty z tzw. talentu a ja z ciężkiej pracy. Ja nie mam więcej czasu na trenowanie niż inni amatorzy. Mam go tyle samo. Po tak to zorganizowałem, w takim wieku zacząłem, taką mam żonę ze daję radę. Wiem, ze są osoby, które na MŚ w piłce nożnej biorą urlop aby oglądać wszystkie mecze. Dlaczego więc nie wziąć urlopu na BPS-a. Można. Wystarczy tylko zadać sobie pytanie o priorytety. Ale to zapewne dyskusja na inny felieton. Ale nie ma co gadać. Wiem, że przy moich dzieciach (23 i 18) trenuje się łatwiej niż przy Twoich, Maćkowych, Łukaszowych i innych maluchach. Kwestia jest jednak w konsekwencji. IM (bo o tym dystansie piszę) to praca, praca i jeszcze raz praca. nie potrzebujesz wybitnego VO2 max żeby w IM mieć wyniki na poziomie 9h – 9h30. Wystarczy przepłynąć 1h, przejechać 5h i pobiec 3h. Mateusz Petelski zrobi to w przeciągu 3 lat (jeśli będzie chciał zainwestować swój czas w trening a Kasia mu na to pozwoli). Michał Podsiadłowski właśnie to zrobił. Nie wspominając o Mariuszu Olejniczaku. Pardon Mariusz, Michał i Mateusz ale nie podejrzewam Was o wybitne wyniki sportowe w przeszłości (bycie byłym olimpijczykiem) ale raczej o upartą mądrą pracę. Spriorytetyzowaną, wspieraną przez trenera lub nie (Mateusz), dobrze poukładaną itd. Zobacz Waniek ile lat walczysz o złamanie 10h na całym. I się nie udaje nie dlatego, ze nie masz talentu, potencjału, pracy itd. nie udaje się bo jedziesz na 2 etatach i na 3 jeszcze trenujesz. A tak się nie da. A jak tak się nie da to trzeba wybierać rzeczy ważne i ważniejsze. Z mojej perspektywy w IM najważniejszy jest rower. Potem bieg a na końcu – na szarym końcu pływanie.

  14. Świetnym przykładem postawionej przez MKona tezy jest wynik tegorocznego Herbalife a konkretnie wynik drugiego z Polaków czyli Daniela Formeli. Z wody wyszedł na 648 miejscu…

  15. Wania. Przecież wiadomo kogo „kochasz” najbardziej.;-) oczywiście poza żoną;-). Ale generalnie masz rację.
    A konkretniej w temacie, na własnym przykładzie. W szybkości pływania nie robię jakiś kolosalnych postępów przez ostatnie 3 lata, ale…. Robiąc w debiucie w Suszu 2012 – 30 min byłem ledwo żywy i slanialem sie na nogach. W tym roku pływając zaledwie niecałe 2 min szybciej wychodzę z wody dużo świeższy. Ale kosztowało mnie to sporo treningu i to w grupie z dużo mocniejszymi zawodnikami. Jednocżesnie uważam, ze przynajmniej dla mnie przewaga w pływaniu i poprawienie pozniej pozycji po rowerze daje szanse na niezły wynik,szczególnie kiedy ktoś biega tak tragicznie jak np.ja 😉 .
    Reasumujac – pływanie warto poprawiać, ale i tak najwiecej daje mocny rower !!!!!

  16. Dobry artykuł, co widać po komentarzach. Nie do końca jestem przekonany, czy to nie taka mała podpucha 🙂

    Oczywiście teza o niepływaniu to głupota z lekko naciąganą teorią, ale do rzeczy.

    Przykład Marcina K. jest co najmniej nietrafiony (wyniki i to nie tylko z Roth) nie powinny być wzorem dla typowego amatora, bo mogą wprowadzić go w błąd.

    Konkrety: Marcin nie pływa słabo a raczej średnio a wynik w okolicy 1 h na IM jest w sferze marzeń.
    Poświecenie czasu na inne dyscypliny tez jest dyskusyjne. Dlaczego?
    Po pierwsze Marcin już na początku powinieneś podać objętości, ile godzin w tygodniu trenujesz i objętości (tak jak to zrobił wcześniej „Wafel” – Grzegorz Zgliczyński) to już powinna się zapalić amatorowi lampka (czerwona).
    Następna rzecz to Fizjologia. Nie bardzo trafiają do mnie argumenty o zaniedbywaniu czegoś, bo nie widać efektu – to poruszyli już „Filipowie” czy Kamil.
    Tytułowy ogórek nie wychodzi z wody z przekonaniem, ze płynęło mu się „nudno i wolno” tylko na butli, skupiając się żeby przypomnieć sobie, jak się nazywa i gdzie jest, w ostateczności gdzie ma rower.
    Marcin serwuje na teorie ok zaczynam wyścig od roweru tylko robi to wyrachowanie- na nie maksymalnym hr.
    Do woreczka z napisem „nie umiem pływać” a daje rade robić wyniki 🙂 (mówiłem już ze to ściema) można dodać Jakuba Czaje, Bartka Pawelczaka, Marcina Koniecznego, tylko proponuje podać gawiedzi, jakie oni mają poziom wyjściowy.
    Olimpijczycy, medaliści MP itd.
    Trzeba być sprawiedliwym, wiec mówmy o skali talentu i pracy- dlaczego Marcin nie podasz cyferek, ile pobiegłeś po roztrenowaniu w pamiętnym zakładzie z Filipem, nie podawaj ile pływasz na 400, ale podaj ile pływasz na 400 w cw 10 x 400. Podaj ile godzin tygodniowo trenujesz ? To będzie uczciwsze 🙂
    Żeby nie znęcać się tylko nad Marcinem podam inny przykład- naszego „Terminatora” który mógłby z powodzeniem powalczyć w KSW, proszę spójrzcie ile biega na sportowej emeryturze i ze swoimi gabarytami Adam Korol odpowiednio na :10, 21 czy 42 km.

    Przeciętny amator ma do dyspozycji ok 12 h i tu już rzeczywiście trzeba wybierać, co lepiej robić i tu nie ma dyskusji, ze trzeba podejść strategicznie, gdzie najwięcej stracę i tu absolutnie zgoda.

    Wracając do Marcina 🙂
    Najpierw był triathlonista z bardzo dobrym biegiem, następnie 2-3 lata poświecił i dołożył do tego świetny rower !! (wszytko do sprawdzenia), a teraz mówi nam ze nie trzeba… ale zaczyna się brać za pływanie 🙂
    Należy również pamiętać ze zawodnicy, o których wspomniałem wcześniej maja tzw. bazę z innych dyscyplin robionych wcześniej i fizjologicznie trochę inne parametry: serca – sv, hr max, vo2 max itd, itd I to już na początku daje niewątpliwą przewagę nad pozostałymi

    Tytułowy „ogórek” nie rozumie czemu hr na zakładce miał niskie i mógł zjeść nawet bułę z kiełbą, a na zawodach nie wie, co się dzieje, batona pogryźć nie może, a na biegu skurcze 🙁 (zdarzają się jednak dociekliwi zawodnicy, którzy szukają czemu tak jest) znowu ukłon do Filipów wydatek energetyczne !!

    Wrzucając jeszcze kamyk, zawodnicy w czołówce może nie są tak spektakularni nie mijają 400 osób na rowerze, ale również (kombinują) proszę poczytać ile w watach zyskuje się jadąc przepisowo 12 m za zawodnikiem !! Maja najlepsze warunki (pusta droga, lepsze godziny startu itd)
    Pisał o tym już „Wafel” wcześniej było 25 m

    A na koniec inny przykład: zawodniczka 44- 46 kg, która najwięcej jednostek (ilościowo) poświecą na pływanie w zawodach bez draftu najczęściej w 10 OPEN w mężczyznach na 1/2 – 4,32.
    Scenariusz zazwyczaj mocne pływanie na rowerze mocarze albo dochodzą ją na koniec roweru albo mijają i z niewielka 1-2 min przewagą schodzą na bieg, by potem sromotnie przegrać na mecie- kto to taki ?

    Zalety pływania: zazwyczaj bez problemu wcześnie rano- bez „rozwalania dnia”, mała urazowość i przeciążenia, niezależność od aury,no i bardzo często świetna regeneracja
    Pozdrawiam

    Ps. Oczywiście Marcin i tak zawsze dubla mi wcisnął 🙂

  17. Tom11. Wierzę :), że to nie o mnie. A jeśli moja wiara jest naiwna to zapraszam w każdej chwili. Z miłą chęcią siknę. W to, ze jestem czysty wierzę jak we wieżę 🙂

  18. Piotr Polański – no właśnie bardzo często się zastanawiam, gdzie jest u mnie ta granica w pływaniu, której za żadne skarby nie przeskoczę. Na razie maksymalnie pływam 15km tygodniowo. Pływanie 1.30 na setkę wymaga ode mnie sporego nakładu sił. nie mówię, że maks, ale nie jest to tlen 🙂 Czy jeżeli zwiekszę objętość do 30km tygodniowo i nadal będę pracował nad techniką, to będę pływał 1.20 na setkę w zadaniach? I znam odpowiedz na pytanie, jak się o tym przekonać? :-)) tylko skąd ja wezmę dodatkowe 5h w tygodniu na samo pływanie? 🙂

  19. Tak poza tematem,można być mocarzem ale ja chciałbym żeby ci najlepsi byli kontrolowani na wykrycie niedozwolonych środnków dopingowych.Nikogo nie złapałem za rękę al;e jeżeli ktoś jest dla kogoś osobą na której może się wzorować to powinnien być przykładem.Nie wieże niektórym że nie startują pod egidą pztri bo nie chcą wspierać tego syfu,odpowiedz jest prosta boją się kontroli.Nie jestem naiwny w każdym sporcie wsrod amatorów jest doping to dlaczego w triathlonie go nie ma być.Chyba że ktoś wiecznie chce być bohaterem na swoim podwórku.
    pozdrawiam

  20. Warto jeszcze dodać warunki fizyczne. Nie każdy może pływać szybko, liczy się stopa i przede wszystkim ramię. Jednak na pierwszym miejscu zdecydowanie technika! Pewnie powtórzę starą prawdę , że postępy w wodzie robi się nader wolno i jest ta górna granica, której się nie przekroczy pomimo gigantycznych nakładów czasowych.

  21. Ojciec Dyrektor jest dumny z MKona :)) i ze wszystkich komentujacych, bo przy takim hejcie, ktory opanowal internet, na AT mamy naprawde swietny poziom dyskusji i kultury, za co Wam bardzo dziekuje! Marcin, pamietasz Ritcha Violę z artykułu o tym kim sa „age grouperzy” z Hawajów? Mam juz z nim kontakt i dostal porcje pytan. Wkrotce odpowiedzi… I jeszcze zalegly wywiad z Mr. Podsiadłowskim… Jak ja sie wyrobie? Chyba obetnę z grafika jedno pływanie :))))

  22. Nie wiem czy zdołam wszystkim ale chciałbym się odnieść do wpisów.
    Po primo – jest super. Dziękuję za taką ilość MERYTORYCZNYCH głosów. Myślę, ze Redaktor Ojciec wszystkich Ojców Redaktorów jest ze mnie dumny.
    Po kolejne – jest to wpis o pływaniu w IM a nie pływaniu w tri w ogóle. Nie namawiam w nim do unikania pływanie (o nie, nie). Miałem na myśli (i Filip też o tym pisze) dość specyficzną sytuację: masz określony wynik w pływaniu i jego poprawienie o 10-20% oznacza spędzenie 60% więcej czasu na basenie. A czasu jest tyle ile jest – stąd potrzeba ekonomiki i tego co się bardziej opłaca. W IM bardziej opłaca się rower i bieganie.
    Nie popłynę 27′ to prawda. Ale regularne pływanie 29′ (a nie akcydentalne jak w tym roku) oznacza konieczność zwiększonej pracy na basenie (jak dzisiaj rano :). Kamil – pozdrowienia! Dzisiaj to też zaczynałem kolejny rozdział w mojej karierze zawodniczej – ale to akurat na inną okazję.
    @Szoło – tutaj nie ma co nawet dyskutować. Po to trenujemy pływanie na „jakimś poziomie” (dla mnie to przedział 29-33′ na 1/2 IM), żeby wychodzić z wody mało ucharatani. A to, że każdy ma swój próg ucharatania jest dla mnie oczywiste.
    @Maciek – pływasz lepiej i powtarzam ci to przy okazji każdego spotkania – olej pływanie. Bez wysiłku popłyniesz 28′. Zobacz ile możesz jeszcze urwać z roweru a jak kosmicznie dużo z biegu.
    @Arek. W 2014 najwięcej przepłynąłem 12 km w tygodniu.
    a na koniec komentarz do Marcina L. Marcin to właśnie dzięki Tobie taki tekst! Nie mam poczucia, żebyś z kogoś się naśmiewał, szyderczył itd. Dzięki za podrzucenie tematu 🙂

  23. Marcinie ja się nie chwaliłem ja jedynie napisałem swoje spostrzeżenie że taką sytuację widziałem jestem daleki do oceniania kogoś gdyż nie mam takiego prawa i wiedzy aby się wypowiadać. Dla mnie pływanie zaczeło przynosić inny wymiar i mam nadzieję że za jakiś czas odbije się na basenie na swojej wiosce i nie przeklepię kolejnych 3000m kraulem tylko popłynę technicznie delfinem , żabą czy grzbietem i chyba będę miał lepsze samopoczucie że naprawdę potrafię pływać.

  24. A ja się nie zgadzam.
    Nie zgadzam się, bo nie do końca rozumiem tezę felietonu i uważam, że czytanie go dosłownie i przenoszenie na swój grunt to pewien błąd.
    Podawanie tezy, że czegoś nie trzeba robić, że można bez, że tak łatwiej to taka droga na skróty która zawsze znajdzie poklask, tak jak np pływanie TI. To jakoby zaprzeczenie dopiero co zamieszczonego artykułu Grzegorza Zgliczyńskiego.
    Żeby dobrze zrozumieć sens pływania należy sobie odpowiedzieć na kilka pytań:
    1: Jaki dystans mnie interesuje. Jeśli jest to sprint czy olimpijka z draftem to bez pływania nie istniejesz.
    2. Jeśli interesują cię zawody bez draftu to pytanie kolejne o cel jaki sobie stawiasz. Jeśli jest to tylko ukończenie to pływaj sobie nawet po 2 min na setkę, chodzi wszak o zabawę. Jeśli chcesz zarobić jakiś konkretyzmy wyniki to też już coś pływać musisz bo: zaoszczędzone siły w wodzie przydadzą się na rowerze, omija cie bijatyka w wodzie, masz bonus po wodzie i większe szanse na lepszą grupę na rowerze, bo nawet bez draftu i tak lepiej się jedzie jak ktoś 10 m przed tobą nadaje Ci tempo.
    3. Jak chcesz wygrywać, to już w ogóle wyjścia nie ma-zapierniczać musisz we wszystkim, w wodzie także. Jak to mawiają-IM pływaniem nie wygrasz, ale pływaniem możesz go wygrać.
    Tezę Mkona o mniejszym znaczeniu pływania rozumiał bym tak: jak stoisz pod ścianą i brak czasu na trening Cie ogranicza, musisz wybrać, to fakt, odcina się z pływania (przy dystansach non drafting), ale tu też jest jakaś dolna granica przyzwoitości. Jak masz więcej czasu, to staraj się trenować wszystkie trzy dyscypliny by być zawodnikiem kompletnym, a nie świadomie rezygnuj z pływania bo jest i tak nie potrzebne-jakiś minimalny poziom pływania trzeba też mieć, co by Im nie zakończyć w łódce ratownika.
    I jeszcze jedno Mkom to przebiega żmijka. Mkon biega co najmniej pół godziny do godziny szybciej niż inni podobni mu age-gruperzy to sobie może pozwolić na te 5 minut wolniejsze pływanie które i tak jest w okolicach 1:30 na setkę. 😀

  25. Hej!
    Oczywiście z pewnymi stwierdzeniami z artykułu można się zgodzić ale dla mnie dosyć istotna informacja to: „Różnica w moim czasie jazdy pomiędzy Klagenfurt (2010 – poprzednia życiówka) a Roth (2014) wyniosła prawie 20’. Różnica w biegu – 4’ oba lepsze w Roth. W pływaniu poprawiłem się o 5’. „.
    Zakładając, że Marcin robi IM w 10 godzin czyli rozdział między dyscypliny wygląda (mniej więcej) następująco: 1h pływania, 5h rower i 4h bieganie. Poprawa o 5 minut w pływaniu to poprawa o 8,33; 20 minut z 5h roweru to 6,66% a 4 minuty z biegania to 1,66%. Z tego wynika, że pływanie jest istotne. Dobrze jest wyjść z wody wcześniej zanim do brzegu dopłynie cała masa „age grupersów”.Patrząc jedna ze strony wpływu na globalny wynik IM to te 5 minut urwane z pływania nie będzie miało już tak dużego znaczenia.
    Ja osobiście pływać lubię najbardziej więc nie zamierzam z tego rezygnować.
    Myślę, że ilu ludzi tyle innych metod treningowych.
    Sebi Kinle nie połynął dobrze, pojechał znakomicie. Miranda super pobiegła. W historii chyba jednak nie było osoby, która wygrałaby etap pływacki a następnie cały IM Kona?

  26. Wyliczenia autora są bardzo ciekawe i nie można ich poddać pod wątpliwość. To oczywiste. Sugeruję jednak spojrzeć na dystans pływacki z trochę innej strony ( efekt w sumie ten sam:) )Kwestia kosztu energetycznego. Można pływać np 1:30/ 100 m z dużym kosztem, uniemożliwiającym skuteczne ukończenie pozostałych konkurencji, Na przykład jeśli zawodnik korzystać będzie już z przemian ponad progowych, anaerobowych. I się zakwasi np na poziomie 7-9 mmol. Lepszy „pływak” ten sam cel osiągnie pływając podprogowo, tzn poniżej 3,5-4 mmol. Co nie będzie negatywnie rzutowało na jazdę i bieg. A więc pływają w tym samym tempie, ale efekt jest zupełnie inny. Lepszą wydajność można w pływaniu osiągnąć poprzez poprawę techniki i optymalny dobór obciążeń. Co jest szczególnie potrzebne w „pewnym wieku” 🙂 Kiedy nie ma się już nieskończonego czasu jak w młodości a i siły nie te:) Więc tym bardziej trzeba pracować optymalnie. Co nie wymaga dodatkowego czasu czy wysiłku. Co najwyżej umysłowego:) Pozdrawiam serdecznie!

  27. Jestem po moim pierwszy sezonie w tri – może ktoś zaczyna i mu się to przyda. Technikę mam do bani, bo czasem to aż się czerwony w wodzie robię ze wstydu, sam widzę i czuję mnóstwo błędów i jak jeden próbuje wyeliminować to się drugi pojawia.
    Nie przepadam za pływaniem w basenie, za to uwielbiam na otwartych wodach. 2/3 mojego kilometrażu w wodzie to właśnie otwarte wody.
    A na zawodach, w piance, na 1/4 IM ~20min popłynę i to wg mnie wystarcza, nie czuję się zmęczony i zabawa trwa dalej 🙂

  28. Artykuł o tyle ciekawy, że w sumie odkrył to co dawno odkryte – amatorzy nie powinni „zbyt poważanie” próbować podkręcać czasów pływaniem. Sprawa jest banalnie prosta i składa się nań kilka kwantyfikatorów: uno żeby pływać naprawdę szybko trzeba pływać dużo, bardzo dużo – pływacy długodystansowi często przekraczają 100 km – tygodniowo (jak czytałem to tyle niektórzy pro w tri nie robią przez 6 m-cy), duo aby pływać szybko trzeba pływać bardzo technicznie a to jest walka z przykurczami, oddechem – generalnie oporami, tri – ilość pracy włożonej w pływanie daje nieproporcjonalnie małe efekty w stosunku do roweru i biegania, – wobec czego sukcesem pływaka jest poprawa o 1-2 s na 100 m a nie 20 s jak myśli sobie MKon – MD dość dobrze to ujął

  29. W każdej plotce jest trochę racji jak to mówią:) Ale zgodzę się z Filipem, że to kwestia indywidualna i zależy od tego na jakim etapie swojego rozwoju jesteśmy, jak pływamy, jeździmy i biegamy. I bardzo ważny aspekt czyli nie tylko to jak szybko wyjdziemy z wody ale jak się będziemy czuli po wyjściu czyli ile będzie sił na kolejne etapy. U siebie po roku treningu przede wszystkim zauważyłem jedną zmianę, płynąc luźno nie wychodzę na końcu a gdzieś w połowie stawki i jestem w pełni sił na rower. Nie pływam dużo szybciej niż w ub roku ale trochę tak. Pływam 3x w tyg po ok. 1h od 2,0 do 2,4 km. Ale zmiana treningu na basenie, który się robi w godzinę, rano przed pracą na dodatkowy trening rowerowy jest praktycznie nie możliwa.
    Zwracam uwagę co Marcin dokładnie napisał, zmniejszenie liczby treningów z 5x w tyg na 3-4 ale to nie oznacza, że z 3 można na 2-1 a z 2 na 0, bo już takie konkluzje chodzą niektórym po głowach;))) Dzisiaj rano 2,2 km:)

  30. Zgadam się z tezą MKona.
    Ja w tym roku na basenie bywałem tyle co nic. Cześciowo przez kontuzję kolana częściowo przez lenistwo (łatwiej złapać za rower czy buty biegowe i śmignąć na trening niż wyprawiać się na basen… na który mam 2 kilometry sic!).
    Efekt był taki, że w 1/4 IM zrobiłem w tym roku lepszy wynik niż rok temu a w 1/2 IM popłynąłem o kilka minut lepiej niż planowałem.
    Inna sprawa, że jak już się pojawię na basenie to wstyd mnie ogarnia bo tak kaleczyć techniki się nie godzi. 🙂
    A co do formy jaką prezentuje się po wyjściu z wody to moim zdaniem nie styl i nie szybkość a właściwe oddychanie ma największe znaczenie dla ludzi z dalszych miejsc na liście wyników.

  31. Hmmm…

    Po pierwsze zdradze Wam czemu Marcin jeszcze nie odpisuje na Wasze komentarze: bo dopiero z basenu niedawno wyszedl gdzie dzis z rana pilnie cwiczyl plywanie 😉 (tak, tak Marcin musisz sie pogodzic ze jestes osoba publiczna – wrecz osoba-instytucja w naszym swiatku – i nic sie nie ukryje)

    Po drugie nie do konca rozumiem konkluzje artykulu: plywanie jest najmniej istotne wiec w 2015 bede plywal wiecej… :O Czy tylko dla mnie cos tu nie gra…?

    Po trzecie (tu odnoszac sie czesciowo do wpisu Filipa) dobre plywanie daje komfort: komfort taki ze nie plyniesz calego dystansu z wiekszoscia czyli w nieustannej pralce, komfort plyniecia wlasnym tempem, komfort tego ze tetno nie szaleje ze zmeczenia i strachu czy sie tym razem nie utopisz… Jestem tragicznym plywakiem, jestem kiepskim zawodnikiem w ogole i to nawet jesli mnie nie stawiac obok MKona, dlatego wiem co pisze – w zeszlym roku pomyslalem ze odpuszcze plywanie stosujac analogiczne rozumowanie do przedstawionego w felietonie i zaplacilem z to w ostatnim sezonie ogromne frycowe i dlatego nie poplenie tego bledu juz wiecej: zamierzm plywac, duzo plywac i to nie koniecznie zeby plywac duzo szybciej, ja chce wychodzic z wody w stanie w ktorym bede mogl w T1 szybko wskoczyc na rower i zaczac nadrabiac, zamiast zastanawiac sie czy moze jak na jeden dzien to mi wystarczy tego calego *&#[email protected]*!! triatlonu i moze lepeij juz skonczyc zawody tym pozytywnym akcentem ze sie nie utopilem…

    Nie dajcie sie zwiesc tej pokretnej logice Marcina ktory piszac ze dobre pywanie to lipa bierze sie za szlifowanie plywania… Zwyczajnie wode Nam z mozgu probuje robic zamiast zapedzic wszystkich do wody 😉

    Pozdrawiam
    Kamil

  32. Marcin. Jestem świeżo po pierwszych zawodach pływackich po 13 latach przerwy i…. Uświadomiłem sobie, ze nie mam pojęcia o pływaniu. Pływam troszkę lepiej od Ciebie, a i tak uważam, ze 1.20/km to granica moich możliwości. a pływanie po 1.15/km na dystansie dłuższym niż 400m jest niemożliwe dla nieplywaka w naszym wieku. Jest niemożliwe nawet dla wielu byłych pływaków. Po drugie jak mówi Andrzej Skorykow na openwater porównywanie czasów jest kompletną bzdura bo zarówno dystanse jak i warunki (prądy, gęstość i temp.wody, złapanie nóg, fala etc) wypaczają wyniki. Gdyby liczyć zyciowki z pływania to np.do Ojca Dyr.nie mam podejścia w pływaniu ;-),
    Niestety prawda jest, ze pływanie na dystansach iM pochodnych odgrywa umiarkowana role – dowód to wyniki Petelskiego, który pływać prawie nie potrafi a i tak jest jednym z najlepszych AGR w Polsce. Czy choćby sukcesy na krajowym podwórku Lufta, który olimpijki nie zawojowal, ale na dystansach 1/2 i 1/4 jest lepszy od swoich konkurentów.
    Pozdr

  33. Dorzucę i ja swoje przemyślenia w temacie pływania. Zgadzam się na 100% z Marcinem. W moim przypadku słusznie lub nie pływanie w zasadzie jest na marginesie. Lubie wodę , lubię pływać, ale mam świadomość tego, że trudno mi będzie zostać delfinem. Fakt, nauczyłem się pływać dopiero w styczniu tego roku (mam 43 lata) a może inaczej zacząłem uczyć i cudów już chyba nie zdziałam. Choć przyznaje, że korzyści są też zauważalne. W Brodnicy w tym roku na połówce pływanie albo raczej to czym chciałem żeby było, zrobiłem chyba w blisko 48 min (jak ogórek po nawozie). Potem determinacja przed Gdynią (treningi 5xtyg po 4km – niestety basen 35m) i w Gdyni na połówce wyszło sporo lepiej. Z problemami ale nieco ponad 37 min. Liczyłem na trochę lepszy czas ale i tak ok. Teraz w zasadzie nie pływam wcale. Wyszedłem z założenia, że będę pływał zimą i wiosną. Cel 2015 – połówka, może okolice 33-35 min. Fakt, moje podejście wynika z tego, że potencjał jest w bieganiu i rower (choć ten drugi na razie nie potwierdzony). Gdyby nie to że na lądzie czuje się super to pewnie moja determinacja byłaby większa. A tak po co, wolę biegać i jeździć. A pływanie? pływanie tylko głowę doskonalić.

  34. Marcin, nie bierzesz jednej rzeczy pod uwagę, a mianowicie wydatku energetycznego. Co innego gdy ktoś już nawet pływa te 6′ na 400m bo trenuje od dłuższego czasu tak jak Ty, a co innego gdy ktoś zaczyna tak na prawdę pływać i robi te 400m w czasie powiedzmy 8′. Nawet gdy każdy z tych zawodników popłynie na maxa, to wydatek energetyczny będzie zupełnie inny dla Ciebie, a inny dla zawodnika początkującego na poziomie 8′. To wszystko też w konsekwencji przełoży się na rower oraz na bieg, bo Ty wsiądziesz na rower i pojedziesz dalej, a ten zawodnik 8′ będzie dochodził dużo dłużej do siebie. Poprawa pływania nie jest ważna tylko w kontekście urwania kilku minut na całym dystansie, ale też „komfortu” po wyjściu z wody. Dlatego popieram, że w Twoim przypadku pływanie może nie jest tak bardzo istotne i nie musisz pływać na treningach dużo i często, ale nie można tego przełożyć na każdego innego zawodnika.

    Co do Ojca Dyrektora, to nie bierzesz też pod uwagę kwestii, że ktoś po prostu lubi pływać… a w triathlonie chyba chodzi też trochę o to, żeby robić to co się lubi… 🙂

  35. Mam dokładnie takie samo podejście. Przy bardzo ograniczonym czasie na treningi, kiedy zastanawiasz się na co bardziej postawić, mając w głowie start na dystansie IM, wolałem dołożyć rower lub bieganie niż kolejny basen. Tak więc Robiłem minimum dwie jednostki pływania, wiem to nie za dużo ale wystarczyło żeby ukończyć I etap w założonym czasie.

  36. Ufff…przedostatni akapit mnie ucieszył. Marcin zamierza pływać szybciej! To dobra wiadomość, bo te cholerne 9,5 minuty może zaważyć na Mistrzostwie Świata w kategorii wiekowej na Hawajach! A Ojciec Dyrektor po prostu dobrze się czuje w wodzie. W końcu jestem zodiakalną Rybą 🙂

  37. Dobre, takie rozsądnie skalkulowane… 🙂 A tak przy okazji, czy mistrz może zdradzić ile km w wodzie tyg. robi przy największej objętości?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here