Calpe, kolonia karna… :-)

46
18

Chłód i szaruga mocno już nadwyrężały psyche do momentu pojawienia się hasła na face, rzuconego przez tri-znajomą: ,,chłopaki macie ochotę popedałować w słońcu’?

Chodziło o obóz TRI w Calpe….sporo niewiadomych, owiany jakby tajemnicą ale co tam nie ma ryzyka nie ma zabawy!

Okazja do spotkania się ze znajomymi, podciągnięcia najsłabszego ogniwa – roweru i w końcu wyjście w kierunku spragnionego słońca.

Zapowiadało się super gdyby nie konsekwencje wspomnianych w ostatnim wpisie wygłupów na nartach. Przeciążone stawy i pasmo biodrowo piszczelowe nie pozostawiały złudzeń, to raczej będzie wyjazd turystyczny a nie sportowy. Z odsieczą przyszedł Profesor! Zalecił jakieś ,,prochy’, wspomniał o rolowaniu i zabronił biegać. Pomogło! Widać zna się chłop na rzeczy! 🙂  (Dzięki Ci o Wielki !!!)

Kilka godzin lotu i inny świat. Przyjaźniejszy, cieplejszy, błękitno-zielony…

Po jakimś czasie stałem już na tarasie hotelowego apartamentu i podziwiałem widoki.

Hotele, hoteliki, finezyjne baseny, palmy i morze wdzierające się w głąb lądu… co jakiś czas przyczółki skalne czy góry opierające się żywiołowi…

,,Uroczo’, pomyślałem i zaraz przemknęło mi po głowie pytanie ,, ale dlaczego sralpe’!  🙂

Zapoznanie się z trenerami, pierwszy trening rozpoznawczy i podział na dwie grupy. Oczywiście trafiłem do tej ,,mocniejszej inaczej’ i nie ma co się dziwić skoro byłem ,,młodszy inaczej’.

Zaczęło się!

Tyrka triathlonowa. Szczególnie dawały się we znaki podjazdy…

Nie wdając się zbytnio w szczegóły, przykładowo jeden z treningów rowerowych 115 km, różnica wzniesień 1000m, podjazd ciągnący się przeszło 30 km….! O Boże jak bolało!!!

Na samo wspomnienie ,,czwórki’ jeszcze pieką!

Nagrodą za tri-męczarnie były piękne widoki, słońce, towarzystwo i pewnie świadomość, że znajdujemy się w kultowym miejscu kolarzy…. po prostu Mekka…

Grup kolarskich przemykających w różnych kierunkach całe ,,stada’!

A co do towarzystwa to można chociażby wymienić takich Czempionów jak Adam Głogowski czy Maciek Chmura a także wielu naprawdę mocnych amatorów i tych początkujących ale już wciągniętych ,,na amen’, wariatów i romantyków… 🙂 Bo czy ktoś normalny zrywałby się przed 6 rano aby ,,łapać’ wschód słońca z widokowej góry, gramoliłby się w jedna stronę przeszło godzinę, mając w świadomości, że po powrocie czeka trening rowerowy z dłuuugimi podjazdami?!

Nie będę zanudzał szczegółami a na organizację opuszczę kurtynę milczenia.

Niemniej wyjazd uważam za bardzo udany, śmiechu było co niemiara, wylanego potu wiadra, a zawarte znajomości bezcenne… Grono tri-kumpli i kumpelek systematycznie rośnie!

O dziwo kulosy wytrzymały, chociaż pobolewały…

Należy mięć tylko nadzieję, że będzie miało to wszystko przełożenie na zbliżający się sezon, czego sobie i uczestnikom życzę!

Co udało się zrobić (9 dni):

Rower – 460 km

Bieg – 82 km

Pływanie – 8.1 km

Stabilizacja- 20 min

Forsowny marsz- 7,5 km

To by było na tyle…. Czołem.

1982156 566152243492556 266182811 n

Ekipa….

46 KOMENTARZE

  1. No Arek, posłuchałeś słów Profesora i naprawdę dałeś ognia. Gratulacje! Następnym razem jak nic złamiesz barierę 1zł 30gr 🙂

  2. Spoko! Przeciez mamy swiadomosc, ze w takim kotle wszystko moze sie zdarzyć. Lidia, jezeli czytasz to juz wszyttko jasne….. pozdro

  3. No dobrze, postaramy się być z 10 min wcześniej, ale takie super łatwe to nie będzie, bo musimy wcześniej odstawić córkę do cioci, a zmiana czasu nie będzie w tym pomagać 😉

  4. Również wybieram się do Warszawy tylko, że atakuje 1.24′. Pozdrawiam i życzę wszystkim super życiówek.

  5. Skoro sam Profesor sugeruje, ba rozkazuje wzniecene ognia to mnie szaraczkowi nie pozostaje nic innego jak palic gumę 😉

  6. Arek! Treningowo to Ty sobie biegaj w Aleksandrowie:))) W kolko! Dobra!?!? Na zawodach ma byc ogien! Ogien mowie:))) 1.35! Ma byc i juz!

  7. założenia treningowe są wlaśnie na 1:38.Nie sądzę żebym była szybsza:). Chociaż po weekendzie i brykaniu po warmińskich górkach kto wie.. może Cie bedę próbowała dogonić 😛

  8. A co Lidia? Też się wybierasz i zakodowałaś się na ten czas? Na chwilę obecną nie wiem jak to będzie, może tylko treningowo… ale jak się będę dobrze czuć to życiówkę zaatakuję….

  9. Arek – tak na szybko to proponuję w pobliżu startu, na ul. Francuskiej przy Rondzie Waszyngtona – postaram się dookreślić bardziej precyzyjnie jak pójdę tam odebrać pakiety startowe i się rozejrzę w terenie. Telefon do mnie: 606 291 483. No i… to jest jeszcze tydzień, na pewno się zregenerujesz i jak Ci ‚odda’ to 1:30 lepiej niech drży ;)))

  10. Marcinie, zaczynam bać się Ciebie! Czytasz mi w myślach! 🙂 Faktem jest, że planowałem złamać 1.30 ale w tych okolicznościach mogę zapomnieć… Boguś, myślałem o Poznaniu… tylko mam testy pianek na pływalni w tym dniu i powinienem być obecny. Inna sprawa, że jak chciałem się zaciągnąć półtora tygodnia temu to lista była już zamknięta…

  11. Arek, zawsze możesz tydzień później wystartować w półmaratonie… I nogi będziesz miał bardziej zregenerowane 🙂

  12. @albinp – tłumacząc wpis Arka …’A tak nawiasem to był u mnie średni pomysł z tym półmaratonem. Po wspomnianym obozie ledwo nogami włóczę, chyba nie zdążę się zregenerować…. :-(‚… trzeba przyjąć, że Arek chciał napisać: ‚Nogi mam trochę zmęczone po obozie więc chyba nie uda się ukończyć poniżej 1:30, co najwyżej stać mnie na marne 1:31 więc niby lepiej niż moje 1:34 z ub roku ale w sumie średnio, dlatego zastanawiam się czy w ogóle biec’…;))) A z tego z kolei można wnioskować, że szykuje się jednak atak na 1:30;))))

  13. Albin, bardzo miło będzie przybić z Wami grabę! Jak masz jakiegoś ,,pomysła’ gdzie możemy się spotkać to daj cynk. Na wszelki wypadek podaje nr. tel 508 086 003. A tak nawiasem to był u mnie średni pomysł z tym półmaratonem. Po wspomnianym obozie ledwo nogami włóczę, chyba nie zdążę się zregenerować…. 🙁

  14. Calpe? Jeżdżę tu sobie ostatnio po tych mazowieckich równinach (nie dotyczy asfaltu), zmagam się z wiatrem, który duje, jak na ‚ryczących czterdziestkach’ i od czas do czasu, głośno cytuję ‚klasyka od Calpe’ 😉 Caaalpeeee??? Calpe – s… … łyszałem, że tam bardzo fajnie jest 😉 No zazdraszczam (też bez zawiści). Ale, ale – czy ja dobrze przeczytałem gdzieś, że zamierzasz wystartować w półmaratonie w Wa-wie? Ja też i małżonka ma również startuje. Umawiamy jakąś rozgrzewkę + przybicie piątki? 🙂

  15. Pietrk, nie jest źle! Doloz z 0, 5 min stabilizacji i ze 200m forsownego marszu w przyszlym tygodniu a w nastepnym tydzień regeneracyjny. I spokojnie możesz czekać na pierwszy start…….. ;-)-

  16. Co udało się zrobić dzisiaj: Rower – powrot z pracy 11 km, wiatr 80km/h Bieg – 0 km Pływanie – 0 km Stabilizacja- 2 min progres!!! Forsowny marsz- 0,5 km To by było na tyle…. Czołem

  17. Andrzej, ty już chyba zapomniałeś tam na obczyźnie , że My Polacy lubimy biadolić… 🙂 Natrzaskać , natrzaskałem ale teraz mam wrażenie, że te nogi które mnie ledwo noszą nie są moje…. :-)))

  18. Marcinie, stawiasz mnie w niezręcznej sytuacji. Celowo pominąłem nazwę organizatora aby na stronie AT z którą czuję się związany nie robić anty czy kryptoreklamy… Szczegóły pominąłem, bo to nie felieton a krótka relacja blogera o wykonanej pracy…

  19. Że też Ci z Aleksandrowa się wszędzie wkręcą:))) Gratuluje pięknie wykonanej pracy, będzie procentowała w sezonie. Ale czemu ‚Nie będę zanudzał szczegółami a na organizację opuszczę kurtynę milczenia.’ Chętnie posłucham, czy ten wyjazd to była impreza organizowana przez SG? (była taka na ich stronie) Napisz jak było, szczególnie jeśli masz krytyczne uwagi, bo tak zrozumiałem ten fragment (mylę się?) Jeśli to była oferta otwarta i każdy ma szansę w przyszłości skorzystać to podziel się tymi szczegółami i organizacją, żebyśmy mieli JASNOŚĆ w temacie;)

  20. A się czepili tej stabilizacji! To akurat byl trening pokazowy 😛 Lidia, moze i będzie progres pod warunkiem, ze sie nie podjechalem!

  21. Pany, z tą zazdrością zachowałbym daleko idącą ostrożność. Wiadra potu to nie przenośnia a gnaty mnie do dzisiaj bolą!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here