Kienle i Carfrae wygrywają na Hawajach

11

Niesamowite emocje na Big Island! Sebastian Kienle wygrywa Ironman Hawaii po szybkiej jeździe rowerem i samotnym maratonie, a Mirinda Carfrae w szaleńczym pościgu na trasie biegu pokonuje Danielę Ryf i sięga po swój 3 tytuł Mistrzyni Świata. Mimo 30-stopniowego upału i silnego wiatru to był szybki bieg i zapowiadało się, że wśród kobiet zostanie złamana granica 9h, a Sebastian Kienle, który od początku narzucił mordercze tempo, pokona 42km poniżej 2:40. Ostatecznie tempo od połowy bardzo spadało i niemiecki triathlonista przebiegł maraton w czasie 2:54:36, ale miał tak ogromną przewagę po etapie rowerowym, że nic i nikt tego dnia nie mógł mu zagrozić. W pewnym momencie rożnica między nim, a drugim zawodnikiem sięgała 12 minut. Przewaga stopniała do 8 minut, ale na 2km przed metą Kienle nie wyglądał, jakby zaraz miał się zatrzymać i pozwolić zniwelować taką zdobycz. Tej nocy na Akademii Triathlonu emocjonowaliśmy się Mistrzostwami razem z czytelnikami na specjalnie zorganizowanym czacie – w pewnym momencie było z nami ponad 1200 oglądających, a wśród nich dobrze Wam znani z tras triathlonu zawodnicy. Ale po kolei.

 

Jak zwykle rozpoczęło się bardzo szybkim pływaniem w wykonaniu Andy Pottsa. Już na samym początku wśród komentujących zawody czytelników AT, rozgorzała dyskusja, kto wyjdzie z wody pierwszy, ale nie było żadnych wątpliwości. „Andy Potts na prowadzeniu, chyba wyjdzie z wody pierwszy” – napisał jeden z komentujących. „Potts zawsze wychodzi z wody pierwszy” – padła odpowiedź. Fakt, chociaż przez moment wydawało się, że najlepszemu pływakowi zagrozi Jan Frodeno, który tego dnia debiutował w Ironman Hawaii i miał się dopiero przekonać, co to znaczy walczyć nie tylko z przeciwnikami, ale również z przeciwnościami losu. Po wyjściu z wody zaczął się z kolei pokaz siły w wykonaniu Andrew Starykowicza, który od kilku lat pokazuje na Hawajach, jak szybko i mocno potrafi kręcić pedałami. Ale inaczej niż rok temu dominował tylko do połowy dystansu, bo później swoje show rozpoczęło dwóch zawodników z Niemiec. Sebastian Kienle, który wyszedł z wody…UWAGA! 38 (słownie: trzydziesty ósmy) pokazał, że pływanie w Ironmanie to tylko rozgrzewka. Objął prowadzenie i oddawał je tylko od czasu do czasu na moment swojemu rodakowi, którego społeczność triathlonowa zna słabo – Maikowi Twelsiekowi. Niemal do końca etapu rowerowego różnica między obu zawodnikami utrzymywała się na poziomie 5 sekund.

 

Seba kienle

 

Wydawało się, że tego dnia, w przeciwieństwie do piłkarskiej reprezentacji, będzie to niemiecki dzień w Kona. Dwóch zawodników z tego kraju na prowadzeniu, a trzeci – Jan Frodeno w szaleńczym pościgu odrabia straty, po tym jak złapał gumę. Ale Frodeno zachował się jak Chrissie Wellington kilka lat temu i pokazał, co to znaczy walczyć do końca. Ostatecznie był trzeci, mając tylko 30 sekund straty do drugiego Bena Hoffmana. Tego dnia Andy Potts zbliżył się wreszcie do podium, zajmując najgorsze dla sportowca, czwarte miejsce.

Trzeba przyznać, że maraton w wykonaniu Sebastiana Kienle był popisem wytrzymałości i dowodem, że czasami trzeba postawić wszystko na jedną kartę, nie kalkulować, nie czaić się, tylko jak Karolina Jarzyńska w maratonie atakować od samego początku. Chociaż niektórzy twierdzą, że to też element strategii. Marcin Waniewski komentował na czacie, że Kienle chce w ten sposób zyskać ogromną przewagę i złamać psychicznie rywali. Coś w tym było, bo pierwsza część biegu w tempie na poniżej 2:40 w maratonie sugerowała rekord trasy, ale tego dnia nie było chyba na to warunków atmosferycznych.

 

Spójrzmy jak wyglądała pierwsza dziesiątka na mecie i ich międzyczasy:

 

swim bike run
Kienle, Sebastian DEU 1 1 00:54:38 04:20:46 02:54:36 08:14:18
Hoffman, Ben USA 2 2 00:51:20 04:32:20 02:51:25 08:19:23
Frodeno, Jan DEU 3 3 00:50:56 04:37:19 02:47:46 08:20:32
Potts, Andy USA 4 4 00:50:56 04:36:56 02:48:18 08:21:38
Viennot, Cyril FRA 5 5 00:54:32 04:31:18 02:51:55 08:22:19
Frommhold, Nils DEU 6 6 00:51:14 04:34:11 02:52:45 08:22:29
Van Berkel, Tim AUS 7 7 00:51:21 04:36:45 02:50:53 08:23:26
Van Lierde, Frederik BEL 8 8 00:51:03 04:32:17 02:56:21 08:24:11
Aernouts, Bart BEL 9 9 00:55:43 04:37:47 02:50:12 08:28:28
Guillaume, Romain FRA 10 10 00:51:08 04:34:23 02:59:58 08:30:15

Marek Jaskółka – nasz jedynak w PRO – zameldował się na mecie dwudziesty drugi. Wyszedł z wody razem z Sebastianem Kienle (!), przed nim wyjechał na rower i odrabiał straty na maratonie, awansując z 35 pozycji na 22. Co warte podkreślenia, Marek miał czas maratonu lepszy od ustępującego Mistrza Świata van Lierde o 9 sekund. 

 

Jaskolka, Marek POL 22 22 00:54:36 04:53:02 02:56:12 08:48:27

Marek Jaskółka na swoim profilu społecznościowym poodziękował za doping i wsparcie:

 

„Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierali. To były bardzo ciężkie zawody w trudnych warunkach. Nie jestem w stu procentach zadowolony z wyścigu. Zaczęło się od bardzo słabego pływania, jazda rowerem przebiegała dobrze do 40-tego kilometra, a później nie miałem już siły naciskać na pedały, tak jak potrafię. Było bardzo wietrznie i gorąco i straciłem dużo czasu na tym etapie wyścigu. Biegł był lepszy mimo trudności na 14 kilometrze. Walczyłem o przetrwanie, byłem przegrzany i pozbawiony energii. Musiałem iść przez chwilę, zjeść coś. Po chwili byłem w stanie biec i wyprzedzić kilku zawodników. To był mój pierwszy i ostatni wyścig na Hawajach, tak więc chciałbym wszystkim podziękować za wsparcie i kibicowanie, miłe komentarze, które od Was otrzymałem. Co za weekend! Wczoraj Hawaje a dziś…specjalne podziękowania dla mojej żony Eli, bo obchodzimy swoją pierwszą rocznicę ślubu.”

 

U Pań sytuacja rozwijała się niemal przez cały dystans pod dyktando Danieli Ryf, która w tym roku zgarnęła już prawie wszystko, co było do zdobycia. Komentatorzy kilkukrotnie przypominali, że Szwajcarka wygrała w tym roku Ironmana w Zurichu i Kopenhadze, zdobyła Mistrzostwo Świata i Europy Ironman 70.3, a więc cztery prestiżowe imprezy dla niej. Czy zdobędzie piątą, tę najważniejszą? – zastanawiali się… do czasu aż maraton rozpoczęła Mirinda Carfrae. Jej tempo było zabójcze.

 

MIRINDA1

 

O tym jaka była reakcja komentatorów niech świadczy ten komentarz, który pozostawię bez tłumaczenia, bo tylko oryginalny oddaje atmosferę walki Carfrae-Ryf:

 

„We have a new leader in the women’s race! Mirinda Carfrae just flew by Daniela Ryf, who tried to stay with the Aussie, but there was just no way…”


Zobaczcie, jak to wyglądało. Zapewniam, że lewa strona ekranu nie została poddana montażowi „slow motion”


 

Po tym pozostawało już tyllko pytanie, czy Ryf zdoła utrzymać przewagę nad Rachel Joyce. Carfrae leciała jak w transie i na kilkaset metrów przed metą wiadomo było już, że będzie jedną z czterech kobiet, którym na Big Island udało się zdobyć tytuł Mistrzynii Świata trzykrotnie! Wyglądała na biegu doskonale, zdecydowanie lepiej niż Kienle, który wykończony padł na mecie i płakał ze szczęścia. Zanim oddamy głos zwycięzcom, zobaczmy jeszcze, jak wyglądała klasyfikacja generalna kobiet na mecie. Mirinda Carfrae pobiegła maraton niemal dokładnie w takim samym czasie jak rok temu. W 2013 miała czas 2:50:38, w tym roku 12 sekund lepiej. Ale nie to jest godne podkreślenia, bo proszę zauważyć, że Carfrae miała lepszy czas maratonu od dwóch pierwszych mężczyzn: Kienle i Hoffmana. Pierwsza piątka kobiet:

 

Carfrae, Mirinda AUS 1 33 01:00:14 05:05:48 02:50:26 09:00:55
Ryf, Daniela CHE 2 34 00:56:55 04:54:33 03:07:00 09:02:57
Joyce, Rachel GBR 3 37 00:56:47 04:56:49 03:06:27 09:04:23
Swallow, Jodie GBR 4 49 00:54:28 05:02:46 03:08:45 09:10:19
Steffen, Caroline CHE 5 57 00:56:53 05:02:03 03:08:43 09:12:43

 

Oto jak na metę wbiegał Sebastian Kienle:

 

A tu Mirinda Carfrae:

 

 

 

Wśród przegranych, a faworytów, których największe magazyny triathlonowe stawiały w pierwszej trójce był ustępujący Mistrz Świata Van Lierde, Ivan Rana czy Marino Vanhoneacker. Ten ostatni na swoim profilu FB niemal natychmiast po zakończeniu wyścigu napisał bardzo emocjonalne wyznanie, które nie pozostawia złudzeń:

 

„To koniec mojego wielkiego marzenia.

Jest tylko jeden powód, dla którego ostatnie 12km do mety szedłem – żebym nigdy nie musiał tu wracać. Inwestowałem zbyt dużo i za długo w ten wyścig i NIE MOGĘ i NIE CHCĘ robić tego ponownie sobie i swojej rodzinie. Moje dziewczyny zawsze wspierały mnie w stu procentach i dużo im zawdzieczam. Z pewnością gdybym chciał to powtórzyć wspierałyby mnie znowu, ale nie mogę…jestem wypłukany. To bardzo trudna decyzja dla mnie, ale nie wrócę już na Hawaje, to koniec. W najbliższych dniach ustalę nowe cele na przyszłość, kilka wyścigów, w których jeszcze chcę wystartować i wygrać.”

 

marino

 

 

Drugi z wielkich przegranych to Frederik van Lierde, który miał nadzieję powtórzyć sukces sprzed roku. Oto jak skomentował swoje 8 miejsce na Hawajach w tym roku:

„Pływanie poszło naprawdę dobrze, tuż za stopami Andy Pottsa i zawsze w pierwszej piątce. Czułem się mocny na rowerze od samego początku, ale oczywiście chciałem oszczędzić siły na drugą część. Ale kiedy ostateczny zwycięzca, Sebastian Kienle minął prowadzącą grupę na około 70-tym kilometrze, zasady gry się zmieniły. Wpadłem do T2 na czwartej pozycji, wciąż w dobrej kondycji i rozpocząłem maraton, mając ponad 8 minut straty do Kienle. Biegłem naprawdę dobrze do 30-tego kilometra i czułem sie mocny, awansowałem na drugą pozycję. Z jakichś powodów, które ustalę później, kiedy wybiegłem z Energy Lab, poczułem ból z prawej strony, kolka. 3km cierpiałem idąc i biegnąc na zmianę, aż poczułem się lepiej. Tak czy inaczej, jestem zadowolony ze stylu w jaki straciłem tytuł Mistrza Świata, a Sebastian Kienle zasłużył na wygraną w stu procentach.”

 

Andreas Raelert, który w tym roku nie wyglądał na wypoczętego zawodnika, nawet w środku sezonu, potwierdził, że nie jest to jego rok. Był 36, a na biegu miał ogromne problemy, bo maraton w 5h 16 minut, mówi sam za siebie. Wielokrotnie słyszeliśmy komunikat, że Raelert maszeruje. Czas maratonu był jednym z najgorszych – 768 wśród mężczyzn! Na stronie Raelert Brothers czytamy:

Andy zaczął wspaniale, ale niestety miał poważne problemy żołądkowe podczas biegu. Wystąpiły one mniej więcej w połowie trasy maratonu i pokrzyżowały cały plan Andreasa. Emocjonalnie jest zdołowany, ale chciałby podziekować wszystkim za wielkie wsparcie i pozytywne myśli.” 

 

W kolejnym artykule podsumujemy występ Polaków w grupach wiekowych. Jeszcze raz dziekuję wszystkim czytelnikom AT za wspólne oglądanie i komentowanie. To zaszczyt dla mnie i dla wszystkich współtworzących Akademię, że byliście razem z nami niemal do końca, komentowaliście i emocjonowaliście się zawodami. Kiedy 3 lata temu po raz pierwszy zapraszaliśmy Was na czat i transmisję, było nas kilkanaście osób. Dziś podczas trasmisji ponad 1200 osób! Dziekuję Andrzejowi Kozłowskiemu i Marcinowi Koniecznemu, którzy startowali na Hawajach i dzielili się z nami informacjami, na jakim etapie wyścigu jesteśmy i co czeka zawodników! Zgodnie z obietnicą wśród tych, którzy komentowali zawody na czacie, rozlosujemy nagrody książkowe, a jutro podamy rozstrzygnięcie konkursu na typowanie nazwisk i czasów zwycięzców Ironman Hawaii. 

 

 

 

11 KOMENTARZE

  1. Zwycięzcy w obu przypadkach nie są zaskoczeniem. Za styl, choć w obu przypadkach inny, należy im się szacun. Sebastian postawił wszystko na jedną kartę (a mogłem jednak założyć się z Wanią ;-P ). Gdyby mu się nie udało, to i tak należałyby mu się wielkie brawa za walkę. Mirinda potwierdziła, że Ironmana wygrywa się na biegu 😉
    Marek zaliczył bardzo dobry wynik. Szkoda, że rezygnuje z Hawajów, ale go rozumiem.
    Obserwacje tego co działo się na Hawajach potwierdzają to co uświadomiłem sobie szczególnie mocno w tym sezonie, że „mocna głowa/psycha” to min. 50% sukcesu na długich dystansach. Jeszcze dużo pracy przede mną w tym temacie 😉

  2. Ciekawostka!
    390 zawodnikow(229 mezczyzn i 161 kobiet) „zrobilo” czasy maratonu, kwalifikujace do maratonu w Bostonie . Po 180 km na rowerze !!!!!!

  3. Tak sobie jeszcze teraz mysle, ze to info o 30 sek stracie Frodeno do czolowej grupy po przebiciu opony i powrocie na trase moze tez oznaczac, ze bedac przed przebiciem przed nimi po wymianie mial te 30 sek straty czyli sama wymiana zajela wtedy oczywiscie wiecej niz 30 sek, tak to chyba trzeba rozumiec:) czyli dalej nie wiem ile stracil przez tego pecha:)))

  4. I jeszcze z tego drugiego art. ciekawy fragment o Danieli Ryf:

    „Ryf’s unseasoned legs
    Daniela Ryf is new to Ironman. At the start of this summer, she had never competed over 140.6. When she started the World Championship as one of the favorites, the ITU veteran and 70.3 world champ had completed just two iron-distance races. She announced her presence to the field by riding away and establishing a solo advantage on the bike. By the time she re-entered transition to start the run, heavy favorite Mirinda Carfrae was 14 minutes down. The gap seemed insurmountable, to many spectators and Carfrae herself.
    Fifteen miles into the run, Carfrae had chipped away at Ryf’s gigantic advantage. The Aussie was gaining about 40 seconds per mile, and at the rate, the pair was forecasted to arrive at the finish line at nearly the same time. It was going to be a close finish. Then the massive experience gap between the two began to show. Ryf’s coach Brett Sutton tweeted, “@ryf now in completely foreign territory as she doesn’t have the seasoning for 42km.”
    After weeks of bombastic proclamations, the inevitability of Carfrae’s metronomic run had the accomplished coach hedging against his bold pre-race forecasts. Sutton knows his pupil well. Shortly after he posted this tweet, Ryf started to fade and Carfrae just kept on moving.
    Ryf proved that she has the potential to unseat Carfrae, she just wasn’t ready to finish the job this year.

    http://triathlon.competitor.com/2014/10/ironman/8-race-factors-made-ironman-hawaii-2014_107805#3ZgQy2hDwrLrzOoh.99

  5. Oczywiście gratulacje dla Marka Jaskółki!
    @Artur – oczywiście:)
    A propos Frodeno – dużo szukania w necie ale udało mi się coś znaleźć czyli uzupełniam art. za Ojca redaktora:)))
    A więc po pierwsze zarówno przebita opona, jak i 4 minutowa kara czasowa za drafting to fakt. O tym, że była to kara za drat przeczytałem na jednym z czatów, gdzie cytowano to za niemiecką telewizją, a potem jeszcze znalazłem info na stronie internetowej. Jak zwykle kara za drat dyskusyjna ale trudno komentować nie widząc tego na własne oczy. A co do czasu jaki stracił z powodu przebicia to aż się nie chce wierzyć ale znalazłem info, że było to… 30 sekund… przynajmniej ja to tak rozumiem czyli musiałby skorzystać z wymiany całego nowego koła, to jest możliwe na Kona?

    Poniżej dwa fragmenty z sieci:

    ” Jan Frodeno took the lead at mile 30, flatting shortly after, but losing a mere 30 seconds. (https://www.k226.com/news/newsitem.aspx?id=3272)

    „Jan Frodeno’s tires
    Jan Frodeno can’t catch a break. Through his brief Ironman career, he’s averaging a puncture every 56 miles. The 2008 Olympic champ suffered three flats in his Ironman debut earlier this summer and once again at the Ironman World Championship. About 30 miles into the ride, his tire blew and the German was forced to stand by the side of the road while Starykowicz powered the first group away from him. Frodeno had been an aggressor in the lead group, taking a few pulls at the front and stressing the rest of the field. As a cyclist, he was strong. His run credentials have never been in question. Frodeno was well on his way to backing up his emphatic self-confidence before the puncture derailed him. Shortly after flatting, a penalty took him back even further.
    Penalties
    Referees played a big role in both the men’s and women’s races. Shortly after Frodeno got back on the road after his flat tire, he charged up to one of the trail groups and found himself in within the draft zone. Penalty, four minutes on the side of the road. The time lost from the consecutive delays dropped Frodeno far away from the fastest cyclists. At the 80-mile mark, he was well behind and looked broken. He rebounded admirably and only stalled out at the 23-mile mark, failing to erase Ben Hoffman’s 25-second advantage before the finish. We still don’t know just how fast an Ironman Frodeno is right now. ( http://triathlon.competitor.com/2014/10/ironman/8-race-factors-made-ironman-hawaii-2014_107805 )

  6. Wspaniałe zawody!! Moj faworyt i żółtodziób Frodeno niestety dopiero ( a może aż) trzeci. Szkoda gumy i penalty z tego co uslyszałem w TV. Tak jak pisałem wcześniej biegowo jest najszybszy i z wody również top 3. Rower był zagadką i niestety moje obawy się sprawdziły. Za rok będzie równie wysoko o ile nie pierwszy. Sądzę, że pozostaje nam czekać na J. Gomeza i jego start na Hawajach jako rookie. Wydaje się, że stać go na zwycięstwo za pierwszym razem.
    Wsrod kobiet scenariusz był tradycyjny – Mirinda robiła kolejne rywalki na biegu. Widać, że zawodniczki mocniej docisnęły część rowerową, gdyż zdawały sobie sprawę z jej ponadprzeciętnych biegowych umiejętności. W innych zawodach jej strata do momentu T2 bywała mniejsza i stąd ta dramaturgia przed metą. Naprawdę jest WIELKA!
    Występ Marka Jaskółki również bardzo udany. Mogę tylko powiedzieć, że nasz mistrz bije w Polsce młodszych na dystansie olimpijskim i zarazem startuje w IM i to z jakim rezultatem. Na pewno jest dla mnie guru w tej dyscyplinie. Podziwiam i gratuluję!

  7. Hahahah! Bylem zaniepokojony, ze tak dlugo sie nie odzywasz! Teraz mnie uspokoiles, moge isc na rower:) Frodeno musi sam napisac ile stracil przez pecha, wtedy sie dowiemy:)
    WTC wdrozylo we wspolpracy z WADA od 2012 roku program kontroli antydopingowej w zawodach i poza zawodami. Trudno sie o tym teraz rozpisywac. Napisze odnosny komentarz anonsujac od razu projekt badania w naszym srodowisku:) W kazdym razie kontrole sa ale niestety nie wiemy dokladnie kogo i kiedy dotyczyly. Prawdopodobnie dotycza w duzej ilosci znanych nazwisk ale jaki jest system tych kontroli to trudno powiedziec.
    Ps. A Ty Marcinie dostaniesz projekt badania do wgladu i do poprawek:)

  8. Wpisując swój komentarz założyłem się w domu kto i w jaki sposób go skomentuje jako pierwszy… poszedłem na bieg… wracam i wygrałem:)))) Co do meritum to jest oczywiste że wygrał ten kto był tego dnia na mecie pierwszy czyt. był najlepszy ale dziękuję za wyjaśnienie;))) Jeśli łaskawie pozwolisz to jest dla mnie ważne ile stracił Frodeno przez pecha. Chcę to wiedzieć dla siebie, nie będę pisał do IM żeby odebrali K zwycięstwo, spokojnie;))) Jako debiutant na Kona F był w stanie to wygrać, niewielu na to stawiało. Ale triatlon to triatlon i trudno, stało się. Kienle tego dnia był bardzo dobry, nie miał pecha i wygrał i bardzo fajnie:))) A tak na marginesie nie oskarżając nikogo to czy pierwsza trójka PRO była na mecie zbadana pod kątem dopingu? Wiadomo coś o tym? Jakie są procedury IM w tym zakresie?

  9. Wspaniale zawody! Super! A co do wyliczanek ile ktos stracil czy zyskal… To zawody truathlonowe i takie przeciwnosci trzeba brac pod uwage. Trudne dla przegranych ale tak to jest. Sebastian i Mirinda byli najlepsi, bez dwoch zdan. Sebastian postawil wszystko na jedna karte i sie oplacilo. Mirinda wytrzymala cisnienie i …wygrala, i to w imponujacym stylu!

  10. Zwycięzcom należą się gratulacje! dla mnie i tak Ryf jest numerem jeden w tym roku jednak warunki na Kona ją pokonały, szkoda, niewiele zabrakło:) Wsród panów mój typ to był Frodeno, miał pecha, guma na trasie – ile na tym stracił, można to gdzieś sprawdzić? a do tego dostał chyba kare minutowa – wiadomo za co? Myśle, ze gdyby nie te wydarzenia to walka z Kienle byłaby do ostatnich metrów i wygrałby Frodeno:))) Ale co najważniejsze to Europa rządzi w tri (nie licząc jednej Mirindy)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here