Moc mocy, czyli co mi dają WATY?

14
300

Mierniki mocy w rowerach. Po co mi to? Kolejny wydatek! Przecież największe gwiazdy kolarstwa i triathlonu trenowały kiedyś bez mierników mocy i dopiero stosunkowo niedawno usłyszeli o czymś takim jak SRM, CycleOps Power-Tap, Ergomo, Garmin Vector czy Polar Output Sensor W.I.N.D. Czy naprawdę jest mi potrzebny miernik mocy? Odpowiedź na to pytanie zależy od kolejnych pytań. Co chcę osiągnąć? Po co bawię się w triathlon? Jaki mam cel? Jeżeli chcę się bawić sportem bez rywalizacji, to oczywiście miernik mocy nie jest mi potrzebny. Jeżeli marzę o poprawianiu swoich wyników, rywalizacji z kolegami z tej samej grupy wiekowej (a tym bardziej z pewnym gościem o nazwisku Maciej Dowbor), i chcę w miarę szybko poprawić swoje wyniki w jeździe rowerem, to miernik mocy jest mi wręcz niezbędny.

 

Gdyby jednym zdaniem chcieć opisać korzyść z takiego urządzenia, to zdanie brzmiałoby tak: Miernik mocy równa się efektywność treningu. Trenując według wskazań miernika mocy (i danych z pulsometru) na 100% będziesz jeździł na zawodach szybciej (oczywiście pod warunkiem odpowiednio ułożonego treningu i przestrzegania założeń trenera). Z urządzeniem, które pokazuje Twoją rzeczywistą pracę wykonaną w określonym czasie, przestaniesz pracować na treningu zbyt mocno lub zbyt lekko. Będziesz trenować optymalnie. Nie grozi Ci już przetrenowanie lub niedotrenowanie, a przynajmniej prawdopodobieństwo występienia takiego zjawiska zmniejsza się drastycznie. Wystarczy słuchać mądrego trenera i patrzeć na średnią moc uzyskaną podczas treningu.

 

BMC

 

Ktoś zapyta: A co z pulsometrem? Przecież nie tak dawno temu to ta zabawka zrewolucjonizowała trening. Mam ją wyrzucić? Nic podobnego. Trzeba jednak zdać sobie sprawę, że w kolarstwie miernik mocy mówi nam więcej. Pamiętam, jak podczas konferencji Triathlon 3razyTAK Joe Friel mówił, że monitor serca jest jak tachometr w samochodzie – pokazuje jedynie jak szybko „pracuje” silnik. Czy jeżeli Twoje serce bije podczas treningu o 5-10 uderzeń na minutę szybciej to znaczy, że wkładasz więcej pracy? Nic podobnego. Mogą być różne ku temu powody, a jednoznaczną odpowiedź da pomiar mocy – odpowie na pytanie czy przy mniejszej lub większej liczbie uderzeń serca wkładasz więcej lub mniej pracy – mocy, czyli „ilości” rzeczywistej pracy w danym momencie. Miernik serca jest oczywiście lepszym wyjściem niż trening bez niego, ale trzeba pamiętać, że takie dane jak średnie HR mają sens jeśli są porównywane z innymi danymi. Same w sobie nie są zbyt dokładne. Dają nam przybliżone pojęcie o wykonanej pracy. Moc jest wartością obiektywną! Przykład.

 

Wyjeżdżasz na trening. Masz prędkościomierz i pulsometr. Zakładasz, że będziesz jechał ze średnią HR 145ud/min. Wiesz, że zwykle uzyskujesz podczas takiego treningu średnią prędkość 30km/h z całości dystansu. Jedziesz 20km w jedną stronę i zawracasz. W pierwszej połowie treningu miałeś wiatr w plecy i jechałeś nawet 35km/h, ale mimo to serce waliło około 155ud/min. Podniecenie zawodami, które za chwilę cię czekają, adrenalina i jakiś napój energetyczny wypity przed treningiem zrobiły swoje. Kiedy wracałeś, zerwał się mocniejszy wiatr i siłowałeś się z nim, ledwo osiągając 30km/h, a twoje serce pracowało już na granicy II zakresu. Gdyby sprawdzić pracę wykonaną w watach, okazałoby się, że pierwsze 20km jechałeś ze średnią 160W, czyli przeciętnie aktywny wypoczynek, a drugie 20km to mordercza praca ze średnią 270 watów – mocno naciskałeś na pedały, chcąc dobić do swojej średniej. Ale trener kazał zrobić pracę na wytrzymałość tlenową, co załóżmy w twoim przypadku oznacza średnią moc na poziomie 170-220 watów. Wniosek? Nie wykonałeś w żadnym momencie zadanego treningu…

 

friel blog

 

Joe Friel na swoim blogu tak pisze o argumentach przemawiających za miernikiem mocy:

„Miernik mocy eliminuje z twojego treningu lub wyścigu domysły! Znam takich triathlonistów, którzy podczas treningu interwałowego wciskają na swoich pulsometrach start dopiero w momencie jak ich serce wejdzie na odpowiednio wysoką liczbę uderzeń na minutę. To może zabrać sporo minut, podczas których domyślają się tylko, jak naprawdę pracują. Z miernikiem mocy otrzymujesz informację natychmiast. Nie marnujesz czasu treningowego i nie „pudłujesz” z intensywnością”.

 

Co ważne Friel podkreśla również, że trening to nie tylko serce! A co z mięśniami? Pulsometr tak naprawdę daje ci przede wszystkim informację o Twoim układzie sercowo-naczyniowym. Miernik mocy pozwala w wiekszym stopniu skupić się na pracy Twoich mięśni.

 

I jeszcze jedne cytat z bloga Joe Friela:

„Miernik mocy pozwala na małe oszustwo. Kiedy inni walczą z wiatrem albo podekscytowani jadą za szybko z wiatrem w plecy lub z górki, ty jedziesz z założoną mocą.”

 

Małe oszustwo? Dokładnie! Rywale wyprzedzają Cię pod górkę, myślą, że jesteś słaby; wyprzedzają Cię w jeździe pod wiatr i myślą: „Ten to już opadł z sił”. Ale ty wiesz, na ile Cię stać i mimo wiejącego wiatru wykonujesz dokładnie taką pracę, jaką założyłeś z trenerem. Na biegu mijasz tych samych rywali jak F1 furmankę, bo na rowerze wykonywałeś pracę rzeczywistą i adekwatną do twoich możliwości. A dlaczego nie sugerować się miernikiem serca? Można, ale pamiętaj, że musisz wziąć poprawkę na wiele zmiennych, które wpływają na nieobiektywny obraz pracy, bo: jesteś podekscytowany zawodami, dieta mogła wpłynąć na częstość skurczów serca (konkretna odżywka lub napój energetyczny). Jeszcze raz powtórzmy: moc jest wartością obiektywną i w połączeniu z danymi z pulsometru jest nieocenionym wskaźnikiem dla Twojego trenera, który porównując obie dane może układać trening tak, że będziesz obserwował szybki progres.

TEST MOCY NA POCZĄTEK

Test mocy jest niezbędnym warunkiem rozpoczęcia treningów z pomiarem mocy. Do ilustracji obliczeń posłużymy się moim testem mocy przeprowadzanmy na mierniku CycleOps Power-Tap zainstalowanym w piaście koła. Średnia moc uzyskana z testu to 303 waty. Opis samego testu, analiza danych i wyznaczenie odpowiednich poziomów mocy dla konkretnych treningów w kolejnym artykule na początku tygodnia. Filip Szołowski i Marcin Florek z firmy Labosport wyjaśnią na czym polega test mocy, jak go należy przeprowadzić i jak przeanalizować uzyskane dane, a następnie zrobić z nich dobry użytek. 

 

moc cycle

 

DANE Z WYKRESU: 

 

Total Elapsed Time

0:20:30

Ride Time (Time Moving)

0:20:31

Distance

13,5 km

Work, kJ

373

Temperature C

26,6

Average Power, Watts

303

Average Cadence

101

Average Speed

39km/h

Average Heart Rate

165

Weight

80kg

VAM

73

Device

CycleOps Joule GPS v19.061

 

 

14 KOMENTARZE

  1. do Jakub Masiuk – nie żebym się czepiał ale to dosyć popularny błąd więc żeby inni się nie uczyli złych twierdzeń – licznik to kwota od 350 wzwyż i on nic nie mierzy tylko pokazuje co tam ciekawego wymierzył nam pomiar mocy;)a tym kosztem „przerażającym” jest już sam miernik;)

    pozdrawiam:)

  2. Jeżeli ktoś tak wykonuje swoje treningi
    35km/h z wiatrem i tętno 155, pod wiatr 20 km/h tętno 175, przy założeniach że miał trzymać się tetna 145 średnio – to znaczy, że nie zrozumiał co ma wykonać. Nie jest to argument za zakupem pomiaru mocy. Bo tak samo jak opisałeś pojechał by ten sam terning jadąc 160W w pierwszej połowie i 270W w drugiej.

  3. Pozwolę sobie zabrać głos w dyskusji zwracając uwagę na jeszcze jeden istotny aspekt… Można (oczywiście upraszczając sprawę) dokonać podziału amatorów na tych, którzy maja ambicje sportowe i wynik jest dla nich piorytetem i Ci z pewnością będą zainteresowani patentem do pomiaru mocy… Oraz na tych dla których ruch sam w sobie ma jakąś wartość i niekoniecznie muszą uzbrajać się w wszelkiego rodzaju gadżety aby cieszyć się treningiem… Inna spraw to czy kogoś stać na zakup czy nie… Nie sądzę jednak żeby fakt ten stanowił jakąś barierę psychologiczną dla uprawiania TRI. Niczemu nie służy doszukiwanie się jakiś złych stron w poszukiwaniach…. Trochę tolerancji…. 🙂

  4. wszystko fajnie tylko ta cena… głupio byłoby kupować licznik do pomiaru mocy za 5tyś lub więcej mając rower za 2-3tyś ;-P

  5. Na wykresie jest faktycznie race pace od 303, ale sądzę, że to jakieś nieporozumienie w nomenklaturze…sam nie wiem. Wydaje się to bardzo dziwne, bo race pace to powinno być tempo na zawody – w moim przypadku około 270W utrzymuję. Filip Szołowski z Marcinem Florkiem wyjaśnią wszystko w artykule. Do środy będzie już analityczny tekst. Ten test robiłem w w maju tego roku.

  6. Nie bardzo rozumiem tabele- Twoje FTP wyszlo 288W (303 -5%), natomiast w tabeli dopiero od 303W zaczyna się „race pace”?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here