Trening wyobrażeniowy w praktyce w oparciu o start ultrakolarza w RAAM

1
11

Każdy, kto trochę kręci na rowerze, doceni sportowy sukces zawodnika (Remek Siudziński), który jako pierwszy Polak przejechał wyścig – 4800km w niecałe 12 dni , śpiąc ok. 2,5h dziennie  (www.ultrakolarz.pl)

W oparciu o ponad 10 miesięczne przygotowania w treningu mentalnym zawodnika, chciałbym podzielić się z Wami doświadczeniami  i przybliżyć temat wizualizacji w sporcie.
Człowiek zawsze zanim coś zrobi, tworzy mentalny obraz czynności. Jakość tego obrazu a także nastawienie determinuje w istotny sposób końcowy efekt tego działania. I stąd prosta zależność.

Wyobrażenie porażki blokuje część potencjału energetycznego, a wyobrażenie sukcesu mobilizuje funkcje organizmu w kierunku określonego celu. I w tym momencie jak zaczynam pracować z ludźmi – bardzo często powtarza się to samo:
„ale ja to wiem”,

„wiem, że trzeba myśleć pozytywnie”,

„rozumiem, to ale nie wiem jak zacząć tak myśleć i w to wierzyć”

„no próbuję, ale i tak mam złe myśli”

„jak wszystko idzie OK, to tak myślę, a jak coś jest nie tak nie umiem tego zrobić”

I tu właśnie dla wielu osób wizualizacja staje się albo czymś niemożliwym, albo czymś z zakresu „czary-mary”.

Mam dla Was dwie wiadomości.

1. Wizualizacja to trening – tak jak trening fizyczny – działa jak Ty działasz.
2. Wymaga regularnej pracy i zaangażowania.

Wizualizację (przeżycie wielozmysłowe) zapoczątkował Carl Simonton radiolog, który początkowo sam, a później ze swoją żoną specjalistką do spraw motywacji – prowadzili skuteczne metody leczenia guzów w radioterapii z wykorzystaniem wizualizacji. Ich sukces przyczynił się do dalszych badań, rozwoju wizualizacji, która stała się narzędziem terapeutycznym oraz zawitała do sportu.

 

58298 4527
Jak to ugryźć w praktyce  – o co tutaj chodzi?
Na drugi trening z Remkiem przyniosłem mu przerobione zdjęcie, na którym Remek stoi na mecie wyścigu. I to zdjęcie stało się naszym wstępem – obrazem, który jak widzicie na drugim zdjęciu – z wyobrażenia zmieniło się w realny moment osiągnięcia mety. Czy zrobienie takiego zdjęcia zbliża? Moim zdaniem tak – jest prostą metoda, która przypomina, inspiruje, wiąże  z celem, staje się zobowiązaniem – ale czy to wystarczy – Nie! By zrozumieć, że tu nie chodzi o żadną magię pokrótce opisze Wam założenia merytoryczne i metodyczne, które opieram o literaturę (m.in.  polecam „Wizualizacja” F.J. Paul-Cavallier ) oraz mój model rozumienia i zastosowania tego treningu w praktyce.

Idąc za kalifornijska szkołą terapeutyczną w aktywności naszego mózgu da się wyróżnić dwa systemy: programujący (pomysły, plany) oraz wykonawczy (realizacja tych planów). Na pewno gdzieś słyszeliście o programowaniu celu – i właśnie teraz, wiedząc, że jest system programujący – można dobrze zrozumieć o co chodzi. Mianowicie – programowanie to nic innego jak tworzenie KOMUNIKATU do systemu wykonawczego. Komunikat ten tworzony jest na poziomie świadomym oraz w oparciu o poziom nieświadomy. Czyli jedno to –  to co do siebie mówimy, a drugie „co w nas siedzi” w podświadomości. A podświadomości nie da się łatwo oszukać i można to porównać do jazdy na rowerze z wciśniętym hamulcem – można jechać, ale nieskutecznie i z jaką stratą energii. Dlatego bardzo ważna jest JAKOŚĆ tego komunikatu – by system wykonawczy wiedział co ma dokładnie robić. Jeśli komunikat jest niewyraźny to i działanie jest nieskuteczne. Jechać na pełnym gazie, a „jakoś” dojechać – to kolosalna różnica.

Jak tworzyć takie wyraźne komunikaty:
– praca nad przekonaniami i postawami.
– praca z i nad emocjami.
– szczegółowe formułowanie celu.

Na tym etapie korzystając z metod psychologicznych i coachingowych można wypracować świadomie wiele istotnych zmian, które rozwijają  nowe umiejętności mentalne zawodnika. OK, ale co z treningiem wyobrażeniowym? Według mnie na tym etapie jego wprowadzenie staje się istotne i skuteczne. Wiemy już o procesach świadomych i  procesach drzemiących w naszej podświadomości – która zaciekle broni naszej egzystencji i nie chce wprowadzać żadnych zmian by nas chronić – w imię prostej zasady – jeżeli do tej pory to co robię mnie nie zabija – to po co robić coś nowego? Kojarzycie wątpliwości w czasie treningu lub zawodów – „kurcze nie chce mi się dzisiaj”, „nie dam rady utrzymać tego tempa”  – to właśnie podświadomość poprzez świadomość – czyli argumenty, które tworzycie – chce zatrzymać postępujące męczenie się organizmu. Proste.

Dlatego rolą wizualizacji – jest zmiana lub wgranie nowych przekonań do podświadomości tak by „hamulce” puściły, ba, by dobudować sobie swoje własne Turbo.
Czyli jest to stworzenie takiej drogi dotarcia (sugestia, postępowanie analityczne, postępowanie bioenergetyczne) do swojego umysłu by nowe przekonania, postawy stały się wspierające w osiągnięciu określonego celu. Na przykład przekonanie ograniczające: zawsze spalam się w czasie zawodów, można zmienić na przekonanie wspierające: w czasie zawodów zawsze daje z siebie wszystko. I zrobić to na takim poziomie by nie było co do tego żadnych wątpliwości – by nie było to pobożnym życzeniem – by było to odczucie w aspekcie fizycznym, psychologicznym i duchowym silne i dla podświadomości prawdziwe.

Jak to zrobić czyli droga treningu wyobrażeniowego.
Po świadomym uporządkowaniu postaw i przekonań przychodzi czas na……. trening relaksacyjny. O tak i to nie jest żadna zabawa tylko regularna praca nad „czuciem własnego ciała”, „umiejętnością wygaszania myśli i emocji” oraz uwaga – umiejętnością wyzwalania takiego stanu, w którym możliwy jest transfer materiału świadomego do nieświadomego i odwrotnie. Wszyscy macie takie stany dwa razy dziennie – kiedy zasypiacie oraz kiedy się budzicie – chcecie na szybko narzędzie – zasypiając róbcie najwięcej pozytywnych afirmacji.  A teraz niespodzianka – dla tych, którzy potrzebują merytorycznego – dlaczego? Odpowiedzią jest stan naszego mózgu a dokładnie częstotliwość przepływu fal mózgowych (odsyłam do teorii Fal Mózgowych) W skrócie – na co dzień funkcjonujemy w stanie czuwania – fale beta. Obniżając częstotliwość fal właśnie w czasie zasypiania lub relaksacji, medytacji mózg przechodzi w stan fal alfa – gdzie świadomość umożliwia nam odbiór bodźców (np. dźwięki lub sugestie) na które reagujemy już bez udziału świadomości (opisany wyżej transfer). Przypomnijcie sobie jak czasami zasypiając nie wiecie czy to sen czy jawa – również te zależności wykorzystywane są w hipnozie lub mogą być właśnie wykorzystane w sporcie.  Mam dla Was jeszcze jedną ciekawostkę z naszego podwórka. Większość z nas jest wychowana w religii katolickiej, gdzie kontakt z Bogiem odbywa się przez modlitwę. Zastanawiałeś się, że rozmowa z Bogiem uspokaja myśli, wycisza, wprowadza w delikatny stan medytacji, częstotliwość fal spada  i na koniec modlitwy prosisz Boga o coś, czyli tak naprawdę programujesz siebie i swoją podświadomość na obraz, który prosisz –  to również świetny przykład wykorzystania efektu wizualizacji.

Konkrety treningu relaksacji.
ID-100170157Minimum 4-6 tygodni pracy po min. 5 razy w tygodniu (ok. 30 min każdy trening) – by móc stworzyć „swoje odczucia”. Dopiero jak to zrobisz – to Twoje wyobrażenie o treningu relaksacji zamieni się w doświadczenie, które staje się istotne – bo jeśli masz jakąś opinie, która idzie z przekonań ograniczających (to nie działa), a nigdy tego nie robiłeś – to sam sobie odpowiedz co warta jest taka opinia. Relaksacje zaczynamy od ćwiczeń aktywnych a później biernych. (Jacobson)

 

Kolejny krok to trening autogenny, który jest świetnym łącznikiem z naszym ciałem poprzez trenowanie koncentracji biernej oraz wywoływanie określonych odczuć w ciele. (Shultz). Czas treningu ok. 6 tygodni – po tym czasie świadomość ciała i procesów wywoływania odczuć, zmiany odczuć w ciele diametralnie się zmienia, a stabilność emocjonalna przy jednocześnie prowadzonym treningu koncentracji sprzyja umiejętności radzenia sobie z napięciem (np. stres startowy)  oraz budowaniem optymalnego pobudzenia (automotywacja).

Po tym czasie dołączamy trening wyobrażeniowy – gdzie świadomi swojego ciała, swoich emocji – możemy dalej zmieniać swoją postawę, przekonania poprzez umiejętność tworzenia obrazów, w których krok po kroku dołączamy poszczególne zmysły. Np. zaczynamy od obrazu – widzimy siebie na mecie, potem wyobrażamy sobie co słyszymy, co czujemy, jakie jest otoczenie itd.  Obraz ten „szlifujemy” do momentu, aż będziemy się czuli, jakbyśmy tam naprawdę byli.  Poprzez to w treningu wyobrażeniowym człowiek ciągle się rozwija i poznaje swoje niekończące się możliwości.

 

Powyższe informacje stanowią trzon mojej metody pracy w treningu wyobrażeniowym oraz są elementem całego procesu treningu mentalnego. Wynika to z wiedzy merytorycznej, którą ciągle zgłębiam, ale i z doświadczania oraz pójścia za intuicją. Zaprzyjaźniłem się z Jacobsonem, Schulzem oraz moim własnym umysłem w procesie tworzenia wizualizacji.  Ciągle to ćwiczę oraz sprawdzam w praktyce –  startuję w maratonach, a obecnie szykuję się do dystansu Ironmana w Malborku (do zobaczenia na mecie).

Uważam, że skuteczność treningu wyobrażeniowego bardzo zależy od trenera i jego własnych doświadczeń w tym temacie, by nie tylko z poziomu teorii ale „czucia” nauczał i proponował nowe doświadczenia. Potrzebna jest też pasja i energia by zawodnik zaufał i podążał. Remek ćwiczył z olbrzymim zaangażowaniem przez 10 miesięcy, niejednokrotnie zasypiając w czasie słuchania treningów relaksacyjnych czy autogenicznych (często się zdarza), mając mało czasu ćwiczył nawet w toalecie, chcąc wykorzystać każdą chwilę. 

 

ultrakolarz
Nigdy nie zapomnę – tej chwili kiedy po przejechaniu całej Ameryki – podniósł rower do góry dokładnie tak jak na zdjęciu, które było wyjściowym obrazem do treningu wizualizacji. Więc czy to działa?  – zapytajcie jego. Przeszły mi wtedy po plecach niesamowite „ciary”  i była to najwspanialsza nagroda i motywacja, że warto i dalej należy rozwijać trening mentalny w Polsce – bo mam silne przekonanie, że działa!!!

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here