Moja pierwsza kontuzja sportowa

13
213

Pierwsze 7 lat swojego życia mieszkałem w Państwowym Domu Dziecka w Płocku.

Mój ojciec był tam wychowawcą a mnie wychowywali jego podopieczni. Uczestniczyłem w rozrywkach, które nie były dostępne większości moich rówieśników. Pamiętam łapanie gołębi w rzeszoto i handlowanie nimi na targu, wyprawy „na dzierżawę’ czyli do obcych sadów, oraz podglądanie i podsłuchiwanie taborów cygańskich, które w latach sześćdziesiątych obozowały na błoniach w okolicach dworca PKP. Ja byłem zafascynowany muzyką i podsłuchiwałem, a starsi koledzy usiłowali zweryfikować plotkę, że Cyganki nie noszą majtek i podglądali.

Z tych pionierskich czasów pochodzi moja pierwsza kontuzja sportowa. Uczestniczyłem w wyścigu kolarskim dookoła klombu. Ścigałem się wtedy na rowerze wielozadaniowym marki „Bobo’ w kolorze krwistej czerwieni.

Bobo

Nie ten, aczkolwiek podobny  

Konkurentów było kilku, a ja chciałem zaimponować starszym kumplom z Domu Dziecka. Po kilku okrążeniach byłem drugi. Przede mną był tylko starszy o kilka lat kuzyn. Niestety, dysponował lepszym sprzętem. Miał rower z „trytką’ czyli wolnobiegiem i nie musiał non-stop kręcić pedałami. Moja rakieta rodem z Bydgoszczy miała ostre koło. Z górki lub na finiszu musiałem kręcić z kadencją grubo ponad sto obrotów na minutę.

Na przedostatnim okrążeniu naszego kryterium brat na moment odszedł od wewnętrznego krawężnika, którym otoczony był klomb. Zaatakowałem bez wahania jak mistrz Szurkowski w Barcelonie. Pedałem zawadziłem o rzeczony krawężnik i…. było po zawodach. Złamany nadgarstek otworzył długą listę kontuzji, a pierwszy w życiu gips nosiłem dumnie jak Virtuti Militari.

(fragmenty powstającej książki ‚Ballada o psie’)

13 KOMENTARZE

  1. Nie o majtkach, ale o ich braku… poza tym piszę o ‚tamtych czasach’ i wtedy mówiło się ‚Cyganie’. Romka przeważnie w przedszkolu nie było, bo był chorowity i prawie bez przerwy na zwolnieniu 🙂

  2. Czy wątek różnic kulturowych będzie ujęty w szerszym kontekście czy tylko o majtkach będzie? :D:D. A po za tym, w dzisiejszych czasach się mówi Romki a nie Cyganki. 😛

  3. Gosiu – dziękuję za słowa zachęty 🙂 Trudno przecenić siłę literatury i to nie zależnie od jej poziomu!! KIlka zdań wywabiło z matecznika naszego Sisu Petera!! Potrzebował 3 miesięcy, żeby wyjść z traumy pełnego ajrona 🙂 Witamy z powrotem wśród żywych 🙂

  4. Ledwom zaczeła czytać, już się skończyło 🙁 a zaczęło sie prawie jak w moim dzieciństwie: cygani, muzyka, nawet wyścigi na rowerze dookoła bloku- jednak nastąpiło to znacznie później niż u Marka. Widać też, że była to już inna epoka. Kolega dysponował pierwszą na osiedlu KOLARZÓWKĄ! Pisz Marku, pisz! Jak dla mnie- to w odcinkach. Za jednym zamachem mogę nie przeżyć tylu wspomnień.

  5. Dramaty brzydkich kobiet mało kogo obchodzą. Kiedy brzydka kobieta zaczyna rozpaczać, mówi jej się, że ma ładne oczy, i idzie się dalej. Uwazam, ze tytul ‚trzecie zabicie psa’ bardziej by pasowal! Tym bardziej, ze drugiego zabicia tez Marek dokonal.

  6. Marku. Jako że książki i filmy dotyczące tych samych postaciwydarzeń powstają w różnej wzajemnej sekwencji czasowej, chciałem się zapytać czy film Psy który włąśnie obchodzi 25 lat ma coś wspólnego z książką Ballada o Psie a jeśli tak to czy oprócz owego feralnego wyścigu rywalizowałeś także z bratem o tę samą kobietę i wreszcie aż boje się zapytać, jak się brat miewa?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here