O wyższości pływania żabką…

43

Pływanie jest dyscypliną najbardziej techniczną w triathlonie i niewiele osób się na tym naprawdę zna. A ponieważ ignorancja uskrzydla, to dyskusje na temat „prawidłowego’ stylu są bardzo ożywione i mocno nasączone emocjami.

 

Większość sporów dotyczy oczywiście kraula. Okres, kiedy ten temat szczególnie rozpala to jesienno-zimowe przesilenie. Roztrenowanie, rozleniwienie i rozmazana pogoda to okoliczności sprzyjające częstym wizytom na basenie. No i te dyskusje w szatni i pod prysznicami. Ile kilometrów dziennie, tygodniowo i ile miesięcznie. Ile z tego w płetwach a ile pod wodą. Czy warto stosować łapki różnych rozmiarów. Obie dłonie, czy tylko jedna. Jak wysoko łokieć i czy jeszcze bardziej można się zrotować. No i przede wszystkim praca nóg. Czy dwutakt to nietakt i w czym sześciotakt jest lepszy od sześciopaka. Kiedy i ile oddychać. Jeśli w ogóle.

No a ta aktywność w necie. Dyskusje o wyższości/niższości Total Immersion nad SwimSmooth…

 

images

znajdż co najmniej 16 kardynalnych błędów a będziesz zbawiony

 

Triathlonisto, jeśli nie masz za sobą długiej kariery pływaka, masz przechlapane i umoczone. Do tego dochodzi kolejny brutalny i niehumanitarny element. Żeby doskonalić sztukę wysokiego łokcia, trzeba wstać o 5 rano, kiedy na dworze jeszcze ciemno, a wilki żerują po osiedlowych śmietnikach.

 

No a potem nadchodzi sezon. I niestety, rozczarowania. Bo kiedy wydawało się, że można zbierać słodkie owoce długich godzin zbiorowego moczenia się przychodzi start i….. słaba widoczność (…..„woda była taka brudna, że nie widziałem dna’….), oraz problemy z nawigacją (…‚bojki były małe, fala duża, a okularki mi zaparowały’….).

Na dodatek ta cholerna pralka (… kilka razy dostałem po głowie, straciłem swój rytm, a na dodatek jakiś żabkarz kopnął mnie dwukrotnie w żebra, tętno mi poszybowało i zawaliłem rower i bieg’…

 

Ja się pytam, jakim cudem żabkarz (w domyśle: „pływackie beztalencie’) był przed tobą, szybki kraulisto? No bo kopać może ktoś przed nami, a nie za nami, nieprawdaż?

 

Ale jest ratunek i wybawienie. Rozwiązanie w zasięgu ręki.

 

To zaniedbywany i niesłusznie ignorowany styl klasyczny, zwany przez zawistników żabką. Po angielsku dwuznacznie nazwany breaststroke. Styl oparty na harmonijnych ruchach podpatrzonych w naturze. Wypracowany przez setki tysięcy lat ewolucji. Czy widział ktoś zwierzaka płynącego kraulem? Hipopoptama? Krokodyla? A może strusia?

 

images-3

 

To prawda, że styl klasyczny jest około 20% wolniejszy od kraula. Ale to tylko około 4 min na „ćwiartce’ i nie więcej niż 8 min na „połówce’. No i najwyżej koło kwadransa na pełnym dystansie. Czy to dużo? A co zyskujesz?

 

Po pierwsze czas. W ekonomii to się nazywa koszt utraconych korzyści, koszt alternatywny lub opportunity cost. Najprościej ujmując to wartość utraconych korzyści w związku z niewykorzystaniem w optymalny sposób dostępnych zasobów.

 

Czasu spędzonego w basenie nie możesz wykorzystać na trening rowerowy lub biegowy. A te dwie dyscypliny to 85% twojego czasu na zawodach! Dlaczego nadmiernie inwestować w dyscyplinę, która daje tylko 15% wyniku?!

 

Niektórzy mówią – „dla świeżych nóg’. To dlaczego tak wielu z nich mijałem na biegu? Zresztą, dla świeżych nóg proponuję mydło. Jest skuteczniejsze.

 

Poniżej tabelka z czasami moich treningów pływackich z roku 2014 i bieżącego. W ubiegły roku (ukończona połówka w Luksemburgu, IM w Kopenhadze i kilka krótszych dystansów) spędziłem w wodzie (wliczając zawody) niecałe 70h. W ciągu całego roku!! Przepłynąłem 95km. I ani razu nie byłem na basenie wcześniej niż o 10-tej. Najczęściej w porze lunchu.

 

W 2015, ponieważ nie planowałem IM te wielkości są jeszcze mniejsze. Do końca listopada 37:30h w wodzie i 47,4km. Zrobiłem 3 „połówki’ i z czasem 5:39h poprawiłem rekord życiowy o 16 min.

 

IMG 2700


Po drugie – komfort pływania. Co z tego, że kraul jest szybszy, kiedy większość amatorów ma problemy z nawigacją. Płyną zygzakiem i nadkładają dystans. Płynąc klasykiem cały czas widzę przed sobą boje nawrotowe, oraz kraulistów mielących wodę w różnych kierunkach. Dla natrętów, którzy zdezorientowani napływają nam na plecy mamy miękki acz zdecydowany ruch nogą, który wyznacza naszą strefę komfortu. Dla niepoprawnych mamy bardziej energiczne kopnięcie.

 

Jednym z elementów klasyka zwanego popularnie żabką, jest ok. 2 sekundowy moment ślizgu, kiedy ciało pływaka szybuje w wodzie. To jest moment odpoczynku. Potem spokojnie nabieramy powietrza i….. znowu odpoczywamy. Poezja!

 

Po trzecie – większa łatwość opanowania stylu. Powtórzę myśl z początku wpisu „pływanie jest dyscypliną najbardziej techniczną w triathlonie’. Ale łatwiej opanować poprawnie żabkę niż kraula. Koniec z wyłamywaniem sobie barku, zapaleniem kaletki i duszeniem się z braku powietrza!

 

Zaoszczędzony czas możemy spędzić na rowerze lub bieżni. Ta inwestycja się zwróci na zawodach. Kto jeszcze nie przekonany, niech sprawdzi tabelę rezultatów z zawodów, w których startowałem. I zweryfikuje, ilu zawodników, którzy wyszli wcześniej z wody minąłem na trasie biegowej.

 

Pływanie w triathlonie jest mocno przereklamowane!

 

I po czwarte: Każda dziewczyna – wszystko jedno zawodniczka czy kibic, która pocałuje żabkarza, ma szanse na spotkanie swojego księcia.

 

Warto spróbować.

 

images-1

43 KOMENTARZE

  1. Doskonale podsumowanie i w punkt 🙂

    Czegos takiego szukale! Ja dzis zrobilem 800m w 20 min pierwszy raz od dluzszego czasu w ogole bedac w wodzie w celu poplyniecia dluzszego dystansu – niby nic, ale ja jeszcze nie trenuje, a mialem juz bieg 10km za soba i 20km na rowerze w tempie 22kmh. Niby nic, ale ja dopiero sie przygotowuje do pierwszej cwiartki w zyciu 🙂

    Nie ma w tym podsumowaniu punktu 5. – zmeczenie. Ja wyszedlem po tych 800m w zasadzie swiezy, jasne, brakowalo oddechu, jasne, pluca nie takie, ale wiem, ze kraulem zajezdzilbym sie te 800m 3-4krotnie bardziej plus stylem klasycznym plywam od zawsze. Patrzac na to, jak mi dzis poszlo, a jak postrzegalem IM pod katem plywania to nagle w ciemnym tunelu pojawily sie szeroko otwarte drzwi. Jestem w stanie poplynac po treningu zabka 1.5km w 30-32 minuty plus juz mam niezla baze na rower i bieg.

    Moim celem jest cwiartka i polowka, a potem moze calosc, choc to watpliwe. Kluczowe jest to, ze wiem, ze aby mi siw udalo ukonczyc rozsadnie (mam 40 lat) to musze wyjsc w niezlej formie z wody. Ja nie scigam sie o zyciowki i minuty. Dlatego zabka bedzie git 🙂

  2. @Rafale, przejdźmy na ty. Przepraszam za opóznienie w odpowiedzi. Długi w-end spędziłem na Suwalszczyznie, a tam internet dochodzi tylko w dni robocze :). Odpowiadam na pytanie, jesli płynę z prędkością 2:20 min/100m jestem zadowolony. 2:30min/100m – smutek. 500m robię (otwart akwen) ponizej 13 min. Pozdrawiam

  3. Panie Marku, startowałem już w swoim pierwszym triathlonie, pływałem stylem klasycznym, jednak pływanie odbywało się na basenie. Chciałbym wiedzieć na jakim poziomie jest moja ‚żabka’ w związku z tym mam pytanie, jaki dla Pana czas na 500m tym stylem byłby satysfakcjonujący??? Pzdr.

  4. Proponuję Spółkę pod nazwą ‚Tri-umwirat’. Tomek daje trawę, ja mam Kopytko Łosia, a Łukasz daje pyszczycho na etykietę 🙂

  5. Łukasz pomysłów mam kilka. Po pierwsze jako posiadacz plantacji żubrówkowej trawy ( coś mi tu pachnie że to Marek natchnął Cię do zadania tego pytania bowiem jego suwalska horda wyniuchała moją plantację) proponuję utworzenie spółdzielni kółek rolniczych do której ja wniosę ową plantację a Ty siebie. Po drugie na zachodzie jest obecnie bardzo popularna Grass Fed Beef jako zdrowe mięcho. My możemy to przebić wprowadzając i promując na rynku Grass Fed Elk. Przez chwilę nawet zapędziłem się w marzeniach o biznesie i pomyśłałem o Grass Fed Frog ale jak zobaczyłem oczami wyobraźni opakowanie w postaci majt to odpuściłem.

  6. ‚Jestem pływakiem gorszego sortu’ – strzał w dziesiątkę. 🙂 Proponuję jeszcze napisy: ‚Którą nogą cię kopnąć?’ ‚Cała Polska się z Was śmieje – krauliści i złodzieje’ P.S. Tomasz – ja tu się zastanawiam, jak zbić biznes na fakcie, że moje nazwisko kojarzy się w jakiś sposób z kolorem Kopytka Łosia?! :-)))

  7. Marek, Twoje ostatnie wypowiedzi na temat ‚szybowania’ wskazują na coś jeszcze innego niż tylko Kopytko Łosia. Napaliłeś się czegoś czy jednak sympatyzujesz po cichu z KOKą? I te majteczki dla Mileny. Chłopie nie rozpędzaj się tak – co żona na to powie. Choć z drugiej strony aż przebieram nogami na myśł o Twojej kolejnej relacji z zawodów —- ‚Poszybowałem Ci ja przez otmęty łagodnie acz stanowczo, przytrzymując me MAJTY ŻABKARZA żeby całkowicie nie zdeprymować rywali, kraulistów ….’

  8. @Michał – nic siłą. Elegancja i luz. Kluczem jest faza szybowania. Opór jest minimalny bo ciało w optymalnej, wyciągniętej pozycji i odpoczywasz. Ważna jest koordynacja napędów – jak przedni, to nogi nieruchomo wypoczywają, jak tylny – to ręce wyciągnięte minimalizują opór wody. I szybowanie.. Łukasz; konieczna będzie też wersja damska. Zgrabne majteczki dla Mileny i innych dziewczyn z napisem: – Możesz mi mówić ‚Żabko’ –

  9. Dobry tekst nie ma co! Odwołania do natury zamykają temat sensowności kraula choć nasze bliższe i dalsze „menu” ciśnie raczej pieskiem niż żabą. Tylko delfin robi swoje. Widzę tylko jeden minus klasyka – jest cholernie męczący. Nie wiem jak ludzie dają radę płynąć tak dłuższy dystans. Większy opór wody, pracują chyba wszystkie możliwe mięśnie z włosami włącznie – są pod to jakieś specjalne ćwiczenia siłowe czy jak?

  10. Łukasz, Tomek podrzucił znakomity pomysł – ‚Majty Żabkarza’. Oprócz logo AT proponuję umieścić napis: ‚JESTEM PŁYWAKIEM GORSZEGO SORTU!’

  11. Ja tam bym się na miejscu Ojca Dyrektora nie ekscytował tak faktem że odnalazł swoje korzenie w Kopytku Łosia ( o to zresztą pewno nie trudno każdemu kto wejdzie w ten trunek) tylko pomyślał o skutkach budżetu AT. Będzie teraz musiał chcąc nie chcąc oprócz klasycznego stroju typu TRI SUIT sfinansować MAJTY ŻABKARZA z logo AT i tak dalej. Nie wiem też jak zareaguje społeczność międzynarodowa na fakt propagowania MAJT ŻABKARZA przez rozpoznawalną już na świecie organizację. Chociaż jak znam charyzmę i zręczność biznesową Ojca Dyrektora to nie wykluczam że za parę dni ukaże się wywiad z B. Suttonem, który powie że na sezon 2016 szykuje bombę na basenie i jego zawodnicy zadziwią nowym podejściem i strojami . Alicja i Rafał – poor you !!!!

  12. Jest sprawą bezsporną, że żaden żabkarz nie porusza się w wodzie tak harmonijnie jak Milena, ale niech mi ktoś wreszcie wyjaśni ten ‚kompleks skopanego kraulisty’. Skoro pływacie stylem szybszym i to wy bierzecie udział w ‚pralce’ (żaden żabkarz nigdy na to nie narzekał, ustawimy się przykładnie z tyłu i z boku) to jakim cudem znajdujecie się za żabkarzami, żeby dostać kopa? Masochizm? Korygowanie kursu po wpłynięciu w szuwary? To was mobilituje? O co w tym KSK chodzi? P.S. Kopytko Łosia zawdzięcza swą delikatnie zieloną barwę trawie żubrówce, kolego Redaktorze 🙂

  13. Marku, prawie udało Ci się mnie przekonać ale sztachnalem trochę KOKi i zobaczyłem oczyma wyobraźni tego klienta o ktorym wspomniala Lidia i z dwojga złego wolę nieswieze nogi 😉

  14. Wiecie jak wyglądają żabkarze? Jak pokraczne istoty w wodzie:), nie daj boże dostać w mordkę z takiego żabkowego kopytka. A na koniec…. Nie ma nic gorszego niż żabkasz wolno pływający w basenie w białych bieliźnianych majtkach. Widoki wówczas w trakcie wyprzedzania nie zapomniane.:/.

  15. Potwierdzam…Kopytko łosia istnieje, widziałem. Ma kolor podobny do 95-tki, jaką do ‚Komarka’ wlewałem za młodu…

  16. Tomku – no tak KOK a KOKa to coś jak czek i CzeKa 😉 Film byłby napewno niezły, niewiem czy z budżetem jak z Holywood 😉 Plati – ja po tegorocznej Malcie zastanawiam się po co ja w ogóle chodziłem na basen 😉 Bogna – no tak, podobno kręgosłupowi klasyk szkodzi, a ja już i tak mam zaszkodzony kręgosłup. BTW – ostatnio zacząłem pracę z fizjoterapeutą, robię masę ćwiczeń. MASAKRA – napiszę chyba odrębnego posta na ten temat 🙂 Marku – trzeba będzie naprzemian – raz sierpem, raz młotem… a nie, miało być bez faszyzowania 😉

  17. A ja podpiszę pod KOK, bo styl klasyczny nie jest dla bolących kolan i kręgosłupa. A swojego księcia na mecie zawsze spotykam, czy jako zawodniczka czy jako kibic 😉

  18. @Boguś, wiesz, że najważniejsze to przygotowanie do mocnego biegu! @ Kasiu, jesteś i Królową i Księżniczką. Ten drugi tytuł na krótszych dystansach 🙂 @Albin – kraulem też można, ale nie trzeba fetyszyzować ani faszyzować 🙂

  19. Albin. Po pierwsze nie KOK miałby Cię dopaść tylko KOKa a to duża różnica. Po drugie jakbyś przyłączył się do KOKi to nie tylko nie musiałbyś pływać kraulem ale wogóle byś nie musiał już pływać ani jechać ani biec a i tak byłbyś IRONMAN * (*KOKa nie zapewnia czy skutkiem przyłączenia jest poczucie bycia tym ironmanem z Hawajów czy tym z Hollywood)

  20. Chyba dam się namówić 🙂 Właściwie to chwilowo nie widzę innego wyjścia Zwłaszcza, że do czasu spędzonego na basenie trzeba dodać jeszcze czas spędzony w szatni oraz w drodze ‚na’ i ‚z’ basenu, bo – o czym parę razy pisałem – mam ostatnio wybitnie nie po drodze na basen. A tak… bez wyrzutów sumienia będę mógł się poczuć, jak król (albo i krul) etapu pływackiego 🙂 Co nie oznacza, że jak już uda mi się dotrzeć na basen, nie popływam kraulem – żeby żaden KOK mnie nie dopadł 😉

  21. Punkt czwarty kupił mnie. Jako że podpieram się żabką na etapie pływackim, mogę się czuć jak Królowa? 🙂 – zawsze na mecie ktoś z kibiców daje buziaka, że udało mi się dotrzeć do mety. Od dziś porzucam szkolenie kraula, wolę być wolniejszą Królową, jak szybszą kraulistką.

  22. Oooo, wypraszam sobie Panie Mecenasie. Kopytko Łosia jako napój szlachetny jest niedostępny w regulowanym i restrykcyjnym obrocie, zwanym legalnym i jako taki nie może być nabywany w okolicach lady sklepowej. Jest dostępny dla smakoszy i koneserów na zasadach networkingu (czyli po znajomości). Osobiście posiadam zapasy pozwalające mi dotrwać co najmniej do wiosny, a może nawet do następnych wyborów. Mogą o tym zaświadczyć następujący triathloniści i trenerzy: ŁG, RH, FSz i MF.

  23. Rodacy ! Niniejszym ogłaszam powstanie KOK ( Komitet Obrony Kraula). Rolą KOKi jest przeciwstawienie się próbie narzucenia własnego stylu w pływaniu. Nie może byc tak że człowiek który ma tytuł Nadblogera Roku uważa że ma za sobą poparcie całej społeczności triathlonowej czy nawet jej większości! Jego styl wcale nie poprawi wam komfortu startów w triathlonie. Jest tylko i wyłącznie odzwierciedleniem jego trybu życia sprowadzającego się do konsumpcji Kopytka Łosia. Wystarczy sobie uzmysłowić jak poruszają się przed ladą sklepową ( lub barem) tacy zawodnicy którzy spożyli ów napój. Wykonują ruchy oburącz nagarniając powietrze przed sobą, próbując utrzymać zachwianą równowagę, której brak oddala ich od pobrania z lady ( czy też baru) kolejnej porcji trunku. Chyba nie chcecie by tak wyglądało wasze życie. 500 złotych na Kopytko Łosia nie rozwiąże waszych problemów na zawodach i nie poprawi wyników. Tylko KOKa może Was uratować !III

  24. Nareszcie 🙂 można odetchnąć z ulgą! Jako początkujący, a właściwie dopiero ‚to be’ triathlonista przyjmuje powyższe zalecenia 🙂

  25. Wykorzystam moment by prosić o pomoc. Chciałbym mieć poważne triathlonowe marzenie i mam problem z wyborem, czy marzyć by być jak Nadbloger Marek czy Agegrouper Arek

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here